Dni
Godzin
Minut
Sekund

Ilość Wolnych Miejsc:
/15

Witam Cię serdecznie!
Uznałem 100-lecie odzyskania Niepodległości za świetną okazję, by spojrzeć na obecną sytuację zewnętrzną i wewnętrzną z niecodziennej perspektywy.
Przede wszystkim pragnę podkreślić jedno – nie skupiam się na tym, co się dzieje ale na KONTEKŚCIE, w którym to się odbywa i z którego przeszłość była jaka była. Proszę o zrozumienie dlaczego jest to więcej, niż krytyczne. Kontekst – słowo klucz.
Bowiem wszystko na świecie można uznać za prawdę jeśli odpowiednio ograniczmy lub zniekształcimy kontekst – czyli zniekształcimy rzeczywistość. Rzeczywistość to pełen kontekst, który nie jest znany 99,9% ludzkości, więc 99,9% ludzi nigdy nie jest w pełni trzeźwa. Możemy np. uznać, że nasi rodzice odpowiadają za nasze niepowodzenia w życiu, bo nas źle wychowali. Więc naszym kontekstem jest, że powinni zrobić to lepiej, że potrafili, tylko nie chcieli, bo nas np. nie kochali. Więcej – odpowiadają za nasze obecne rezultaty oni, a nie my. My jesteśmy ofiarą, a oni naszymi katami. Jesteśmy bezsilni. W to i więcej należy najpierw uwierzyć i wiele osób chętnie to robi, by reszta dramatu stała się dla nas nich nie tylko rzeczywista ale i usprawiedliwiona. Ale nic z tego nie jest rzeczywiste – to co się stało oczywiście stało się ale za chwilę obecną odpowiadamy w 100% my. Niemniej możemy doświadczać tego tak długo jak długo będziemy utrzymywać w sobie niskie jakości i usprawiedliwiać je ograniczonym kontekstem i mentalizacją.
Częstym i bardzo poważnym zniekształceniem rzeczywistości jest wiara, że boli nas to, co robią inni i wiele, wiele, bardzo wiele innych.
Możemy uznać, że powodem utraty niepodległości były działania innych narodów i obwiniać je, nienawidzić, zawsze przeczuwać najgorsze…
Aby zmienić swoje życie, należy przede wszystkim poszerzyć kontekst, czyli rozpoznać obecny i odpuścić korzyści jakie mamy z jego utrzymywania. Czyli w podanym przykładzie – przestać winić rodziców, przestać zrzucać na nich odpowiedzialność za swoje wybory i rezultaty, etc. Przestać czerpać skrywaną przyjemność z obwiniania innych i użalania się nad sobą. Mądre osoby zauważyły, że jeśli chcemy zmienić świat, należy zacząć od siebie.
Więc aby mieć szansę wynieś cokolwiek wartościowego ze 100-lecia odzyskania niepodległości, zrozummy kontekst jego utraty.
To, co doprowadziło do zewnętrznej reprezentacji “utraty Ojczyzny”, czyli domu była NAJPIERW utrata jej w sobie. W każdym z osobna. Najpierw zdystansowaliśmy w sobie od odwagi, chęci, radości, poczucia wspólnoty z innymi ludźmi, miłości, radości. Atak przez inne państwa (myśli, programy, przekonania, a także dosłownie innych ludzi) to REPREZENTACJA oddawania własnej mocy, miłości, szacunku do siebie negatywnym postawom i przekonaniom. Często stanowi to również odbicie prostego faktu, że sami w ten czy inny sposób atakowaliśmy innych. Nie bez powodu mówi się o dumie narodowej, szczególnie w Polsce. A duma to fundament wywyższania się, poniżania innych, poróżnienia.
Polska została najechana, gdy już była słaba wewnętrznie. Każdy dokładał się do tego. Ale nikt nie był winny. Byliśmy nieświadomi i dlatego musiało nas zaboleć. Bolało długi czas. I tyle czasu potrzebne było na przepracowanie wielu negatywności.
Jako Polacy upadliśmy tak nisko, że potrzebowaliśmy surowej lekcji. Czy jednak nadal będziemy potrzebowali nienawiści do innych, czyli powtarzali bezmyślnie to, co do tej pory i tego, co przyczyniło się do utraty niepodległości całego kraju, czyli utraty domu?
Walka z innymi – najeźdźcami – była niestety niezbędna, by odzyskać nasz naród ale pamiętajmy, że nie sama walka przyniosła zmianę na lepsze, tylko porzucenie niechęci względem tych, co uznawaliśmy za swoich rodaków, wybór gotowości, by oddać swoje życie za coś większego od siebie, czyli porzucenie egoizmu – podstawy świadomości separacji. Wygraliśmy dzięki wyborze odwagi – wewnętrznemu wzrostowi, a nie dzięki taktykom, strategiom, itd. Bo nawet najlepsza strategia nie przyniesie nic, jeśli nie będzie tych, którzy ją odważnie wykonają.
Gdybyśmy nadal utrzymywali w sobie nienawiść i strach, walka nigdy nie przyniosłaby zwycięstwa. Bo to była “jedynie” reprezentacja zwycięstwa odniesionego w sobie.
A co teraz się dzieje? Koło się toczy – wróciliśmy do utrzymywania niechęci względem innych i nas samych, dodatkowo utrzymujemy nienawiść, gniew, poczucie winy. Dumę. I racjonalizujemy je jako pozytywne.
I co się dzieje? Przychodzi tym razem “zewnętrzny przeciwnik” na dużo większą skalę – inna religia. Tak jak hitlerowskie Niemcy, tak jak Rosja, Prusy i Austria, dziś mamy Islam. Czy potrzebujemy kolejnej surowej lekcji? Czy potrzebujemy dostać jeszcze mocniej po tyłku, by otworzyć oczy?
Nadal piszą do mnie ludzie, że boli ich co ktoś powiedział, nawet zupełnie obcy ludzie! Naprawdę mamy aż tak niską moc, że bolą nas słowa innych osób?
Zresztą nasza własna religia robi nam sieczkę z umysłów i świadomości. Właśnie jeden Uczestnik Programu napisał mi wprost – “W podejściu chrześcijańskim ludzie uznają, że są słabi, że myśli, które podpowiada im umysł pochodzą od czegoś z zewnątrz (szatana)”. Nie dziwne, że tak wielu ludzi, którzy nawet dumnie, pysznie uważają się za dobrych, przejawia tak niskie postawy jak nawet bicie i znieważanie bliskich. W tym sami duchowni. Bo nie jesteśmy odpowiedzialni, świadomi, nie kierujemy się miłością, tylko cały czas strachem, umniejszaniem sobie i innym.
Oczywiście nie zachęcam do nienawiści, strachu, nie usprawiedliwiam gniewu i ataku. PRZECIWNIE! Wzywam do porzucenia oporu ale nie rozsądku. Jeśli druga osoba jest w niskiej, zwierzęcej świadomości, to nie chce zrezygnować z usprawiedliwień i racjonalizacji – np. dzisiejszy odłam promujący nienawiść w Islamie – oni nie odpuszczą sami tych przekonań.
Więc z naszej strony czystą głupotą byłoby iść do nich i negocjować pokój lub starać się przekonać do pokoju. Odcięli by nam głowę. Ale pytanie – czy przypadkiem my nie odcięliśmy jej samym sobie? Czy nie czujemy się odseparowani od swojego ciała, serca, domu, innych? Czy nie “żyjemy” w swojej głowie, która wydaje się nam najmądrzejsza, najsprytniejsza?
Który dojrzały rodzic chciałby, by jego dziecko uważało się za słabe, odmawiało sobie tego, co cudowne i cały czas wydzwaniało, korzyło się, użalało, płakało? To raczej byłby sadysta, niż kochający, dojrzały rodzic. Dlaczego więc uważamy, że “rodzic rodziców” jest dokładnie taki?
Zauważmy jak cudownie zmienia się świat – tak wiele narodów i znanych osób pamiętało o nas. Dostrzegli jak ważne jest utrzymywanie w sobie ciepła, poczucia pełni i jak ważna jest pełna gotowość, by stanąć w obronie tego, co ważne. Ale czy zrobiły to osoby uważające się za przeproszeniem gówno? Czy byli to celebryci, ci co mają wielką władzę i odpowiedzialność, ludzie bogaci, wpływowi? Kto o nas pamiętał? Ofiary czy ludzie odważni, kochający, znani, majętni?
Podświetlono Wieżę Eiffla, piramidy na biało-czerwono. To i wiele więcej ukazywało w piękny sposób subtelny symbolizm zmian wewnętrznych ludzi na całym świecie. Świat się rozwija, zmienia na lepsze, rozkwita. Porzucane zostaje powoli poczucie separacji od innych. Jeśli chcemy nadążyć, sami to zróbmy i zacznijmy od siebie. I przestańmy wierzyć w bzdury i pranie mózgu, że jest coraz gorzej. Nie jest. Można powiedzieć – “dobro wygrało”. I już nie przegra.
I teraz mamy wybór – czuć się dumnymi i tyle. Co to daje? Ta cała duma? Kto jeszcze uważa ją za pozytywną? Kto jeszcze wybiera, by siedzieć w jaskini wierząc, że reszta też siedzi, bo to jest bezpieczne?
Lub możemy odpuścić urazy, wybaczyć, odpuścić strach, niechęć, wstyd, gniew na innych i na siebie i zacząć budować własną niepodległość. Ale nie mam na myśli utrzymywania dumy, własnej racji, niechęć względem innych, bo to byłby jeszcze większy cyrk. Mam na myśli budowę niepodległości względem własnego umysłu. Żyć świadomie, odpowiedzialnie, rozsądnie, wybierać z pozytywnymi intencjami, działać, odważyć się, ustalać doniosłe cele, rezygnować z egoizmu na rzecz wspólnego przeżywania czegoś fantastycznego z innymi.
Nikt nie odzyskał niepodległości w pojedynkę. To był rezultat współpracy, której wspólne działania były jedynie przejawem tego, co Polacy utrzymywali w sobie. I TO jest celebrowane na świecie. A nie samo zwycięstwo podejmowanej walki. Nikt nigdy nie celebrował wojny, ani zwycięstwa, tylko tego, co doprowadziło do zwycięstwa. I jeśli będziemy to praktykować na co dzień, nie dojdzie do kolejnej wojny. Ani w nas, ani na zewnątrz.
Dla tych, którzy rozumieją – tekst kalibruje się na poziomie Miłości Bezwarunkowej, więc stanowi OGROMNIE wysoki poziom zrozumienia. Mógłbym poszperać gdzie są błędy ale wydaje mi się, że osiągnięcie MB jest na ten moment wystarczająco zadowalającym rezultatem.
Czołem!
Podziel się tym artykułem!

Napisz komentarz!

Powiadom mnie o
Avatar

Avatar
Gość
Łukasz
15 listopada 2018 15:25

Czytając ten artykuł przyszła mi pewna myśl do głowy, a mianowicie: jeśli nie masz pomysłu ty sam na swoje życie, to będzie miał z pewnością ktoś inny.

wpDiscuz
Podobne Wpisy:
O Emocjach – Duma (Część 4)

O Emocjach – Duma (Część 4)

Witam Cię serdecznie! Dziś kontynuujemy temat świadomości Dumy. Części 1-3 znajdziesz klikając na linki poniżej: ► O Emocjach – Duma (Część 1). ► O Emocjach – Duma (Część 2). ► O Emocjach – Duma (Część 3). Opiszę dzisiaj pewną sytuację z życia jednego z moich znajomych. Taka tam tycia ale coś nauczyć się można. Zahaczymy… Przeczytaj
Wpis!

Dodano:
Komentarze: 0
O “dawaniu” kobietom emocji

O “dawaniu” kobietom emocji

Witam Cię serdecznie! Temat jest dość istotny i szalenie niezrozumiany (jak same emocje), więc warto do niego przysiąść i zrozumieć, jeśli zależy Ci na jakości związków i relacji, również jeśli jesteś kobietą (a może nawet w szczególności). Powszechnie panuje przekonanie, że: 1. Kobiety są istotami emocjonalnymi… i 2. Że trzeba DAWAĆ kobietom emocje. O ile… Przeczytaj
Wpis!

Dodano:
Komentarze: 8
O Emocjach – Gniew (Część 2)

O Emocjach – Gniew (Część 2)

Witam Cię serdecznie! Kontynuujemy temat świadomości Gniewu. Część pierwszą znajdziesz klikając na link poniżej: ► O Emocjach – Gniew (Część 1). Ok, dlaczego w ogóle piszę o gniewie? Co mają nam przynieść te informacje? Przed Tobą myślę, że dość mocno kontrowersyjny artykuł. Przede wszystkim musimy zrozumieć, że niezależnie ile przekonań zbudowaliśmy na temat gniewu –… Przeczytaj
Wpis!

Dodano:
Komentarze: 6
Porno w liczbach – 3. Ilość pornografii w internecie

Porno w liczbach – 3. Ilość pornografii w internecie

Porno w dzisiejszych czasach jest multimiliardowym przemysłem. Co to znaczy? To, że tak jak przemysł muzyczny, filmowy – porno stało się mainstreamowe. Czyli codziennością doświadczaną przez większość populacji ludzkiej. Spokojnie można założyć, że porno w internecie ma większy ruch, niż wszystkie polskie serwisy razem wzięte – Onet, Wirtualna Polska, Pudelek, Demotywatory, Allegro, Chomikuj i inne.… Przeczytaj
Wpis!

Dodano:
Komentarze: 16

WOLNOŚĆ OD PORNO