Dni
Godzin
Minut
Sekund

Ilość Wolnych Miejsc:
/15

Witam Cię serdecznie!
Dziś poruszę temat martwienia się.
Na Blogu przedstawiłem już wiele mechanizmów ludzkiej nieświadomości i ego ale uznałem, że najlepiej będzie je przedstawić na konkretnych życiowych przykładach i sytuacjach. Martwienie się jest bardzo popularnym, chorobliwym stanem i idealnie pasuje jako pierwsze, by na nim zaprezentować praktyczność wiedzy z tego Bloga.
Czym jest martwienie się – bo jeśli chcemy czymś się zająć, musimy wiedzieć co to w ogóle jest w rzeczywistości.
Martwienie się to z perspektywy człowieka obserwowanie biadolącego umysłu. To wszystko. Więc to zahipnotyzowanie odbywającym się bełkotem. To jakby obserwować dramat w telewizji. To stan pasywności, bierności, apatii.
Z perspektywy umysłu to projektowanie strachu na jakąś sytuację – przeszłą, obecną lub przyszłą. Umysł myśli sam z utrzymywanymi/ujawnionymi energiami/jakościami/postawami/nastawieniem. Jak małe dziecko stara się to zrozumieć i wytłumaczyć. Dlatego szuka w banku pamięci tego, co mogłoby pasować do naszego stanu energetycznego. Samo to już pokazuje, że martwienie się proces pozbawiony elementów konstruktywnych.
Z perspektywy wpływu na zdrowie martwienie się to dążenie do martwoty. Czyli odbieranie, blokowanie w sobie energii życiowej. Już wiemy, że umysł myśli sam na bazie emocji, więc jeśli dostrzegamy martwienie się, powinniśmy zdać sobie sprawę, że mamy możliwość uwolnienia się z ujawnionych, zalegających w nas emocji – obciążenia – oraz stawionego im oporu. To tak jakbyśmy poczuli ból w tyłku, który informuje nas, że coś się w niego wbiło. Dzięki temu wiemy, gdzie szukać tego, co należy usunąć. Czy mądrym byłoby zamiast usunięcia wbitej cierni martwienie się co to teraz będzie, że do końca życia będzie nas bolało, etc.? Wyjęcie cierni rozwiąże problem.
Martwienia nie wyeliminujemy inaczej, niż przez naukę świadomego życia.
Bo martwienie się to proces automatyczny, gdy pojawia się strach, często też żal i wina. Umysł automatycznie dostraja się do tych jakości i zaczyna jak radio nadawać na tych częstotliwościach. To będzie się zawsze działo, gdy będziemy czuli te emocje. Od nas zależy czy będziemy w tym uczestniczyć.
Więc bez świadomości, że to się dzieje samo, że nie my się martwimy i że tylko wpatrujemy się w tym czasie w umysł jak zahipnotyzowani, możemy podlegać temu stanowi i utrzymywać go nawet całe dekady.
I tak mnóstwo ludzi “żyje”.
Martwienie się nie ma ŻADNEGO pożytecznego elementu dla człowieka. No, może oprócz tego, że widząc myśli tej jakości wiemy, że ujawniły się wspomniane emocje i możemy się z nich uwolnić.
Tak samo jak wdepnięcie w nieczystość nie ma żadnego pożytecznego elementu poza tym, że UCZY NAS, by baczniej zwracać uwagę jak idziemy (ale żeby nie przerodziło się to w obsesję!).
Niemniej wiele osób utrzymuje martwienie się, bo mają z tego haj. Mają co robić, mają wygodne usprawiedliwienie na swoje problemy, na brak działań i zmian, mogą wytłumaczyć sobie złe samopoczucie i wiele więcej.
O ile z poziomu zdrowego rozsądku to wszystko to szaleństwo, dla większości (przynajmniej 85% ludzkości), martwienie się jest pozytywne!
Niemożliwym jest przestać się martwić, jeśli czerpiemy z tego skrytą przyjemność!
Aby więc w ogóle móc liczyć na rozbrojenie tego mechanizmu, konieczne jest uświadomienie sobie:
1. Że on w ogóle zachodzi, jest automatyczny, bezosobowy – my nim nie jesteśmy i nie my to robimy.
2. Jakie czerpiemy z niego korzyści i świadome zrezygnowanie z nich.
Jak zwykle wymagać to będzie uczciwości, szczerości i nieraz także odwagi.
Fundamentalnym błędem jest sądzić, że to my się martwimy. Bo wtedy osoba próbuje to zmienić – wpłynąć na ten proces: na myślenie. Zazwyczaj przez opieranie się myśleniu. To nie tylko nic nie daje ale kosztuje ogromny wysiłek, a opór zasila źródło martwienia się – niskie emocje. Więc tracimy siły, a martwienie się jak było, tak trwa dalej, a nawet przybiera na sile.
Zaś to, na co projektuje emocje nasz umysł, nie zostało nawet tknięte. Najczęściej właśnie przez brak sił do działania.
Stąd też krokiem pierwszym jest wyposażyć się w kartkę i długopis i gdy zaobserwujemy, że nasz umysł zaczyna się martwić – zanotować to. Bez żadnych dodatkowych historii. Piszemy:
“17-05-2019 – zaobserwowałem/am, że mój umysł się martwi.”
Samo nieoceniające zaobserwowanie tego już pozytywnie wpływa na cały ten proces.
Niemniej to nie wszystko, co trzeba zrobić.
Druga sprawa – konieczna jest zmiana swojej postawy. No bo jak mamy skończyć z martwieniem się, jeśli nie mamy żadnej lepszej i mądrej alternatywy?
Do wyboru mamy wiele różnych pozytywnych, mądrych, zdrowych “przeciwieństw” martwienia się:
  • Wzięcie odpowiedzialności za to, o czym mentalizuje nasz umysł. Oznacza to, że jeśli np. martwi się o finanse, to jeśli chcemy liczyć na dojrzałe, dorosłe życie, musimy wybrać taką postawę. Więc zwalniamy umysł z odpowiedzialności za “zajmowanie się” finansami, bo on nic lepszego nie wymyśli, niż dotychczas. Pierwsze co robimy, to wybieramy odwagę i uczciwość – patrzymy na ten obszar dokładnie takim jakim jest – wchodzimy na konto(a) bankowe i robimy podsumowanie. Sprawdzamy ile zarabiamy i wydajemy miesięcznie. Robimy zestawienie ile pieniędzy idzie nam na utrzymanie, rachunki, inne niezbędne wydatki, głupoty, a ile pieniędzy zmarnowaliśmy na coś, co w ogóle nie było nam potrzebne (jak 7-ma para butów). Następnie mamy czarno na białym widoczne co możemy skorygować. A jeśli nie mamy pracy, to zobaczmy ile czasu poświęcamy na martwienie się, a ile na jej znalezienie i/lub samą pracę.
  • Jeśli utknęliśmy w przeszłości martwiąc się o to, co zrobiliśmy lub czego nie zrobiliśmy, konieczny jest powrót do teraźniejszości. Wszelkich korekt możemy dokonać jedynie teraz. Więc chociaż zapiszmy w czym w istocie jest problem i jakie są ewentualne jego rozwiązania. Również bardzo pomocna będzie kartka i długopis – byle tylko wyjść z paplającego umysłu. Jeśli komuś zrobiliśmy przykrość, zapiszmy w jaki sposób moglibyśmy tej osobie to zrekompensować lub przynajmniej zaplanujmy kiedy ją przeprosimy.
  • Jeśli do tej pory wybieraliśmy wymówki, racjonalizacje lub usprawiedliwialiśmy brak działań, pasywność, to konieczne będzie podjęcie się działania. Ale konkretnego, zaplanowanego. Aby rozwiązać jakikolwiek problem, konieczne jest dostrzeżenie jego faktycznego źródła (nigdy nie jest nim inna osoba). W 99% przypadków jest tym nasza postawa do problemu. I gdy zobaczymy jaka ona jest, konieczne będzie takie przepracowanie tego w sobie, byśmy wzrośli na wyższy stan energetyczny. Mało osób zdaje sobie sprawę ale dla osoby, która utknęła we wstydzie, winie i/lub apatii, popłakanie się stanowi ogromny krok do przodu. Bo żal to dużo wyższy stan energetyczny od wymienionych powyżej. Dodatkowo wspiera oczyszczenie z niższych emocji. Ale nie można utknąć również w nich. Odczuwanie żalu jest czymś zupełnie innym, niż użalanie się, czyli trzymanie się żalu i czerpanie z tego stanu korzyści.
  • Jeśli sobie folgujemy, niezbędne jest wyjście z tego, ruszenie naprzód.
  • Jeśli wg naszego umysłu przyszłość wygląda nijako, musimy zdać sobie sprawę, że przyszłość zawiera nowe możliwości. Tylko nasz umysł ich nie dostrzeże, jeśli będziemy utrzymywać żal.
  • Jeśli przylgnęliśmy do czegoś – urazy, niechęci, jakiejś sytuacji, konieczna jest nauka odpuszczenia – uwalniania, wybaczania, akceptacji, poddawania.
  • Jeśli często mamy melancholijny nastrój, konieczny jest WYBÓR NADZIEI. Nadzieja to nie jest coś, co się magicznie pojawia. To wybór każdego z nas. Tak samo jak szczęście (ale to na ten moment może wydawać się zbyt fantastyczne).
  • Unikanie lub próby kontrolowania czegoś/kogoś należy zastąpić zaakceptowaniem problemu i poszukaniem sposobu na jego przepracowanie. Podkreślę – poszukanie sposobu, a nie próba jego wymyślenia. Nie wymyślimy nic konstruktywnego utrzymując w sobie żal i strach. Poszukajmy informacji o osobach, które miały podobny problem i sobie z nim poradziły.
  • Jeśli martwimy się, bo straciliśmy coś/kogoś, co uważaliśmy za niezastąpione, zdajmy sobie sprawę, że przyszłość ma dla nas coś dużo lepszego. Tylko konieczne jest zrzeczenie się dumy oraz korzyści z użalania się ze straty. Kiedyś opowiadał mi pewien bardzo mądry człowiek jak pracował z wieloma kobietami właśnie w przypadku straty partnera. Była to “technika” polegająca na poddaniu się woli Boga i zawierzeniu, że ma dla nich dużo lepszego partnera. Żadna nie chciała zgodzić się na to, że nowy partner byłby 10 razy lepszy! Tak wiele skrytej przyjemności czerpały z żalu, że nie chciały partnera 10 razy lepszego! Godziły się dopiero na 100 razy lepszym! I zanim ktokolwiek wyśmieje kobiety, zastanówmy się ile skrytej przyjemności czerpiemy my z naszych negatywności i zacietrzewienia w różnych obszarach swojego życia. Dostrzeżemy, że nasze podejście może być jeszcze bardziej dziecinne i my dopiero podjęlibyśmy się działań, by naprawić jakiś obszar, gdybyśmy byli pewni, że będzie 200 lub 500 razy lepszy!
  • Jeśli życie postrzegamy jako pełne problemów, zdajmy sobie sprawę, że jest pełne możliwości i rozwiązań. Ale aby dostrzec rozwiązania, najpierw trzeba zająć się swoim stanem i nastawieniem do danego problemu. Jeśli problem powstał na poziomie żalu czy apatii, to utrzymywanie tych stanów nigdy nie podsunie nam żadnych rozwiązań.
Trzecie i również krytycznie ważne – oczyszczenie z już zalegających emocji. Możemy się tego nauczyć z wielu miejsc, w tym z moich Programów – Wolność od Porno i Maczety.
Widzimy, że martwienie się to rezultat nieświadomości i niezrozumienia nie tylko natury tego procesu ale także niedostrzeganie, że jest kompletnie nieprzydatny.
Wiele osób powtarza urojenie – “Martwię się o ciebie”. Sądzą, że jest to wyraz troski. Ale tak nie jest! To utrzymywanie w sobie toksyn i niedojrzałości i zrzucanie za nie odpowiedzialności na drugą osobę! To jak powiedzieć, że pijemy dla kogoś truciznę. A pełno osób się tym oczarowuje i uważa za miłe!
Zamiast się martwić, dostrzeżmy w czym konkretnie jest problem i się nim zajmijmy. “Martwię się o ciebie” i “myślę o tobie” oznacza dosłownie – “mam z tobą jakiś problem ale jestem oczarowany paplaniną umysłu, by się tym samemu nie zająć i zrzucam odpowiedzialność na ciebie”.
Kto uznałby to za komplement czy wyraz czegoś pozytywnego?
Jeśli kogoś kochamy, to o tej osobie nie myślimy! Po co mielibyśmy to robić? Tak samo z pieniędzmi. Kto myśli o pieniądzach – ten kto ma ich dużo, czy ten kto ich nie ma lub ma z nimi problemy? Kto myśli o seksie? Ten kto ma go dużo czy ten kto go nie ma lub ma z nim problem? Naturalny stan to radość i spokój.
Martwienie się to informacja, że jest jakiś problem, którym MY powinniśmy się zająć.
Nie mamy zajmować się martwieniem, tylko problemem, który znajduje się “pod nim”.
Możemy wykorzystać umysł konstruktywnie jak zarobić więcej pieniędzy ale się wtedy o to nie martwimy. Możemy skupić się, by nam i drugiej osobie było dobrze na spotkaniu czy randce ale się o to nie martwimy. Bo jak mielibyśmy podjąć dobre decyzje, jeśli utrzymujemy w sobie stan osłabienia? Podejmując decyzje w stanie osłabienia podejmiemy wyłącznie takie, które osłabią też drugą osobę. Aby rezultaty czy to zarabiania, czy przebywania z drugą osobą zadowoliły nas, to stanie się możliwe tylko, gdy druga strona poczuje się z nami lepiej. No bo jeśli ktoś z nami czuje się osłabiony, dlaczego miałby dać nam pieniądze lub buziaka?
Mniej lub bardziej świadomie ludzie próbują przez martwienie się wywrzeć wpływ na innych – próbować ich kontrolować. Wymusić na nich jakieś decyzje, postawy, działania. Zwrócić uwagę. To niezwykle niedojrzałe i prawdę mówiąc karygodne.
Pamiętajmy, że martwienie to projekcja własnego bagażu nagromadzeń i negatywności. To nasz problem i tylko my za niego odpowiadamy.
Ale uwielbiamy mówić np. do dzieci – “Martwię się o ciebie, wróć wcześnie”. Słowem – “Utrzymuję i gromadzę w sobie truciznę i będę to robić tak długo, aż nie spełnisz moich wymagań. A jeśli nie wrócisz i stanie ci się to, co sobie  wyobrażam, zwalę na ciebie to wszystko, co w sobie gromadzę. Miłego dnia!”
Widzimy też jak wiele można skrycie czerpać z utrzymywania w sobie niezdrowej postawy. I jeszcze negatywnie wpływać nią na innych! Nie dziwmy się, że inni mogą reagować na nas negatywnie, szczególnie nasze dzieci.
Martwienie może odbywać się niezależnie od naszego wieku. Więc błędem i oznaką niedojrzałości jest zrzucanie tego na wiek mówiąc np., że “osoby starsze się martwią, to normalne”. Po przeczytaniu tego artykułu powinno być już jasne, że martwienie się jest powszechne ale do normalności mu BARDZO daleko. Zamiast usprawiedliwiać czyjąś nieświadomość i jej zaniedbane wnętrze, lepiej byłoby, byśmy tej osobie podali jakieś rozwiązanie, np. link do tego artykułu.
Pamiętajmy też, że myślenie to często ucieczka od działania. Mentalizacja zaś, którą jest martwienie się, ma tyle wspólnego z konstruktywnym planowaniem i działaniem jak krzesło z krzesłem elektrycznym.
Podziel się tym artykułem!

Napisz komentarz!

Powiadom mnie o
Avatar

Avatar
Gość
Strus
7 czerwca 2019 07:00

A czy takie ciagle martwienie sie (tak, jak w moim przypadku), a to o prace, ze nie znajde lepszej, a co ja zrobie, a to ze nie mam wyksztalcenia itd., czy to moj mozg, czy tam moje ego stara sie zracjonalizowac, to co siedzi w moim wnetrzu i szuka potwierdzenia w swiecie zewnetrznym? Jak uwolnie sie od tych emocji, to czy to zamartwianie sie zniknie?

wpDiscuz
Podobne Wpisy:
Ale wstyd! Mam małego! I o innych szkodliwych bzdurach (O Seksie – Część 1)

Ale wstyd! Mam małego! I o innych szkodliwych bzdurach (O Seksie – Część 1)

Informacja ta miała być dostępna tylko dla zapisanych na Newsletter ale stwierdziłem, że problem jest tak powszechny, że warto go poruszyć na forum publicznym. Problem, o którym mowa to przekonanie, że mały penis to hańba, wstyd, znak, że nigdy nie będziemy i nie jesteśmy wystarczająco męscy dla kobiet. Jeżeli śledzisz tego Bloga to wiesz, że… Przeczytaj
Wpis!

Dodano:
Komentarze: 0
Przekroczmy Emocje

Przekroczmy Emocje

Powiedz czy spotkałeś się w swoim życiu z przykrym wydarzeniem, o którym nie możesz zapomnieć, które cały czas nawiedza Twój umysł niczym choroba, która nie może minąć? Niczym nieuleczalna choroba? Kiedy wraca do Ciebie pamięć o nim? Kiedy jesteś sam? Zaraz przed zaśnięciem, zaraz po przebudzeniu? Kiedy jesteś zmęczony? Kiedy odpoczywasz? Co Ci o nim… Przeczytaj
Wpis!

Dodano:
Komentarze: 5
Jak ustalać i realizować postanowienia (nie tylko noworoczne)?

Jak ustalać i realizować postanowienia (nie tylko noworoczne)?

Witam Cię serdecznie! Postanowienia noworoczne i związane z nimi artykuły, szczególnie na początku nowego roku, to temat bardzo popularny. I nie bez powodu, dlatego też chcę ująć go po mojemu. Wiele osób czeka – słowo klucz – na jakieś specjalne, wyjątkowe, rzadkie wydarzenia, by niejako uczepić o nie swoje postanowienia (a jeśli czekamy na coś/kogoś,… Przeczytaj
Wpis!

Dodano:
Komentarze: 4
O Emocjach – Strach (Część 4)

O Emocjach – Strach (Część 4)

Witam Cię serdecznie! Wracamy do emocji strachu. Części 1-3 znajdziesz klikając na linki poniżej: ► O Emocjach – Strach (Część 1) ► O Emocjach – Strach (Część 2) ► O Emocjach – Strach (Część 3) Zgodnie z obietnicą, porozmawiamy dzisiaj krótko o śmierci. Od razu podkreślę – nie chcę nikogo do niczego przekonywać, z niczym… Przeczytaj
Wpis!

Dodano:
Komentarze: 2

WOLNOŚĆ OD PORNO