Dni
Godzin
Minut
Sekund

Ilość Wolnych Miejsc:
/

Witam Cię serdecznie!
Kontynuujemy temat jak podchodzić do choroby uzależnienia bliskich nam osób. Poprzednie, bardzo ważne, bo rysujące kontekst sytuacji obraz, części znajdziemy klikając na linki poniżej:
► Jak radzić sobie z uzależnieniem bliskich nam osób? (Część 1)
► Jak radzić sobie z uzależnieniem bliskich nam osób? (Część 2)
Dzisiaj skupię się na komunikacji.
Oczywiście temat jest niemożliwy do wyczerpania, bo nie da się opisać każdej sytuacji. Nie mogę powiedzieć – “Jak jest A, zrób B i będzie dobrze”.
Niemniej postaram się najlepiej jak umiem.
Najważniejsze – kontekst – już znamy. Wiemy, że uzależniony ucieka, że czuje głównie wstyd, winę, strach i opór. Ale wypiera je. I unika także wszystkiego, co to z niego wyciąga.
Może więc również unikać rozmów na ten temat, a gdy na nie będziemy naciskać, będzie skryty, defensywny lub agresywny, a potem z dużym prawdopodobieństwem dojdzie do wpadki.
Ogólnie uważam, że drogi są 2:
1. Droga pełnej akceptacji, kochania, wybaczenia, miłości, WSPÓLNEGO dążenia do poprawy, do wybaczenia i przepracowania wszystkich uraz, żalu, winy, gniewu. Kochająca, obustronna komunikacja. Znalezienie pomocy z zewnątrz. Nauka takiego wspólnego życia, dzięki któremu razem rozpoznajecie przez co dochodzi do wpadek i znajdujecie dla tego rozwiązania.
2. Droga bólu – odejście, ultimatum czasowe, odebranie uzależnionemu wszystkich dróg innych, niż poważne i KONKRETNE wzięcie się za siebie. Złudne obietnice, chcenie i obiecanki-cacanki, że się kiedyś poprawimy nic nie zdziałają. Musi zaboleć, by uzależniony przestał wypierać problem i/lub przestał uciekać od tego, co jest do zrobienia. A następnie musi poszukać pomocy z zewnątrz, bo samemu sobie nie poradzi.
Teraz oba te punkty rozwinę.
Zdrowa, otwarta komunikacja między osobą uzależnioną, a jej bliskimi często jest kluczem do uzdrowienia. Bowiem to, co osoba uzależniona czuje najczęściej to poczucie separacji od innych, które zazwyczaj nazywa samotnością.
Niewiele osób zdaje sobie sprawę ale jeśli jednym określeniem miałbym nazwać to wszystko co składa się na uzależnienie to poczucie separacji – od tego, co pozytywne, od innych ludzi. Mówię o “poczuciu separacji”, a nie dosłownemu separowaniu się od innych (do którego jednak faktycznie często dochodzi). Nieraz osoby uzależnione są w związkach i małżeństwach, w których jednak czują się samotne. Druga osoba również czuje się coraz bardziej odseparowana. Bo to co wtedy oboje czujecie to jedno i to samo.
Dlaczego do tego dochodzi?
Jako, że uzależnieni blokują przepływ energii życiowej poprzez opieranie się temu, co czują, ich wnętrze wydaje się im jałowe (dowodem na to są problemy w seksie – jeśli energia nie płynie swobodnie, są trudności lub niemożność uzyskania erekcji i/lub szybkie/przedwczesne wytryski, bo energia blokuje się na samym początku podróży w górę kręgosłupa).
Wielokrotnie, praktycznie od każdego uzależnionego słyszałem – “czuję pustkę”. Ta pustka to opór. Opór stawiany niskim emocjom. A przez to nie może przepłynąć nic pozytywnego lub bardzo niewiele.
Wyobraźmy to sobie, że zaciskamy gardło – dusimy się – by nie zwymiotować. Więc nie tylko trudno będzie nam oddychać, uśmiechać się ale także to, co nasz organizm chce z siebie wyrzucić już w nas jest i tam pozostanie. Czy możemy liczyć na swobodne, szczęśliwe, spokojne i zdrowe życie? A tym jest właśnie stawianie oporu. Czemukolwiek i komukolwiek.
Można rzec, że im coś jest “bardziej złe”, tym mniejszy powinniśmy stawiać temu opór!
Nie bez powodu nawiązałem do gardła – do ośrodka ekspresji i komunikacji. Bo to uzależnieni mają bardzo zablokowane. Często bardzo trudno jest im wypowiedzieć te 2 zdania:
– Jestem uzależniony/a.
– Kocham siebie.
Stąd też jeśli uzależnieni mają okazję dać coś pozytywnego od siebie lub przyjąć coś pozytywnego w formie słów – będzie to na wagę złota. Zapytajmy się więc czego potrzebują i sami powiedzmy czego potrzebujemy. Nauczmy się siebie słuchać i dawać sobie to, co ważne.
Przypomnę, że –
słowa mają REPREZENTOWAĆ intencję
– czyli jeśli mówimy, że kochamy, podejmijmy takie działania, które to jasno udowodnią. Często oznaką miłości i dojrzałości będzie szczerość – “Kocham Cię ale nie potrafię tego okazać. Proszę pomóż mi”.
Nie bójmy się powiedzieć “nie wiem”, “nie potrafię”. Jeśli tak jest, to przyznanie się do tego otworzy drogę do zmiany. Bo jeśli Wy nie wiecie, poszukajcie tego, kto wie (szukajcie, a znajdziecie – pamiętamy te słowa? To BARDZO dobra rada!).
Partnerzy/partnerki osób uzależnionych nieraz przez długie lata nie mają pojęcia o uzależnieniu bliskiej im osoby. Czują, że coś nie gra ale ewentualnie widzą tylko rezultaty, nie przyczyny. Naturalnie patrząc tylko na przyczyny można sobie pomyśleć, że uzależniony kłamie, oszukuje, robi coś obrzydliwego.
Ale oglądanie porno to rezultat. Opryskliwość to rezultat. Wycofanie to rezultat. Zanikająca komunikacja to rezultat. Wszystko to rezultaty, które przyczyniają się do degradacji relacji. Ale nie muszą.
Wszystkie negatywne cechy charakteru to najczęściej rezultat wewnętrznych zaniedbań i nagromadzeń, od których uzależniony ucieka.
Jego dobra intencja – by tych negatywności uniknąć – niestety nie może zostać zrealizowana przez niewłaściwe podejście.
Te negatywności wynikają właśnie z ucieczki osoby uzależnionej od tego co ona czuje. A skoro od tego ucieka, nie może się tym zająć. Ani nikt inny.
No bo – na logikę – jeśli uciekamy od opłacenia rachunków to czy rachunki same się opłacą, czy tylko ich przybędzie? Tak samo jest z emocjami i każdym innym zaniedbaniem.
A od czego uciekamy? Od tego, co wydaje się nam niebezpieczne i bolesne. Ale to, że wydaje się nam to takie, nie oznacza że takie jest. Jak podchodzić do emocji opisywałem szeroko na tym Blogu. Jak z nimi właściwie postępować, by przestały przerażać, boleć i zalegać – tego wszystkiego uczę w moim Programie Wolność od Porno i o tym można poczytać książki (jak “Technika uwalniania” Hawkinsa, “Metoda Sedony” i inne). Są rozwiązania. Tylko trzeba opuścić błędne koło mentalizacji.
To co uzależniony czuje odzwierciedla jego postawy i nastawienia do różnych osób i różnych sytuacji życiowych. Zazwyczaj też to co czuje utwierdza osobę w tych postawach. Tym samym tkwi w błędnym kole, które musi pomóc jej przerwać druga osoba.
Ucieczka od problemu NIGDY go nie rozwiąże. Należy zmienić swoje nastawienie i nauczyć się problemami zajmować mądrze.
Przykładowo – jeśli osoba uzależniona nie chce czuć się winna, to unikać będzie wszystkiego, co ma związek z poczuciem winy. Jeśli więc będziemy obwiniać osobę uzależnioną, że nie dotrzymuje obietnic, że nadal to robi, że kłamie, to tylko napędzi jej uzależnienie.
W tym przypadku uzależniony musi przestać uciekać od poczucia winy i zamienić je na odpowiedzialność, a druga osoba musi przestać wywierać presję, z którą uzależniony sobie na razie nie radzi. Znajdźcie złoty środek w obecnej sytuacji, bo on istnieje!
Dlatego też komunikacja musi oprzeć się na akceptacji.
Bowiem tylko dzięki akceptacji uzależniony przestaje uciekać. Wsparcie, które POCZUJE dzięki akceptacji będzie dla niego niczym Słońce po tysiącu nocy.
Na początku musimy sprawdzić jak reaguje na nasze pragnienie zbliżenia bliska nam osoba. Czy wspominki o porno i uzależnieniu wypiera, wyśmiewa, bagatelizuje, neguje czy reaguje gniewem, wstydem, poczuciem winy? Czy w ogóle chce o tym rozmawiać?
To pozwoli nam spojrzeć z czym się mierzymy. Z jakim poziomem (nie)dojrzałości.
I niezależnie jaki będzie – ZAAKCEPTUJMY TO. Porzućmy opór. Jeśli nie wiemy jak lub sytuacja jest trudna – zawsze możecie do mnie napisać.
Bowiem – zapamiętajmy – to czemu się opieramy, trwa i rośnie.
Jeśli nie zaakceptujemy obecnego poziomu bliskiej nam osoby, poziom ten nie ulegnie zmianie na lepszy. Wszystkie jej negatywne zachowania i postawy będą się powtarzać. Z zewnątrz będzie to wyglądało jakby nam robiła na złość ale tak nie jest. Ona wybiera to nieświadomie.
Podkreślę – nie mamy krytykować osoby, tylko jej zachowania. Mamy zaakceptować osobę, a także zrozumieć z czego wynikają jej przykre zachowania. Osobę kochamy, wspieramy, rozumiemy ale to, co wyczynia i co ona o tym sądzi powinno zostać skontrastowane z rzeczywistością – z twardymi faktami. A wtedy należy odnaleźć korzystne alternatywy i zacząć je wdrażać.
Podkreślę i to – nie zajmujcie się zachowaniami, tylko ich PRZYCZYNAMI. A je trzeba uczciwie i odważnie rozpoznać.
Warto mieć na uwadze, że uzależniony tak naprawdę chce uniknąć tego, co czuje i co wydaje mu się, że będzie odczuwał. Bo nikt nie ogląda porno dla przyjemności. To iluzja. Oglądamy je, by przestać czuć wstyd, winę, żal, napięcia, stres, opór, itd. Dlatego rozmowa o porno na 100% wyciągnie te emocje. Szczególnie jeśli pojawi się presja. Bo co robi presja? Naciska i wyciska. A co wyciśnie? No to, co to/ten co/kogo naciskamy w sobie nosi. Ściśnięta cytryna da sok cytrynowy. Z uzależnionego wyjdzie wstyd, wina, strach, opór, gniew, żal. Dla par, w których jest przynajmniej jedna osoba uzależniona to mogło wydawać się normą. Ale tak naprawdę jest, nieraz sporym, odstępstwem od normy i można to uzdrowić!
Większość uzależnionych po prostu nie wie, że robi sobie (i nam) ogromną krzywdę, więc przedstawienie filmu o szkodliwości pornografii na mózg, może niezwykle pomóc. Może również zszokować, bo z tego, co wydawało się niewinne i przyjemne, nagle spadnie iluzja.
Dla uzależnionego porno przynosi ulgę, odprężenie, realizuje fantazje, rozładowuje emocje i więcej. A to wszystko zwyczajnie nie jest prawdą!
Znieczulenie odcina świadomość bólu i nic więcej. Nie leczy rany, ani złamania. Nie powoduje, że ręka staje się zdolna do działania. Jednak dzięki bólowi ręki człowiek wie z jakich powodów sięga po znieczulenie.
W przypadku porno nawet to jest nieświadome. Porno dodatkowo jeszcze ma cenę – trwałe zniszczenia struktury neuronalnej mózgu. A przez to właśnie odczuwanie tego “bólu ze złamania” umyka naszej świadomości. Zwyczajnie przestajemy być świadomi dlaczego oglądamy porno, a umysł racjonalny ze swojej niewinnej natury stara się wymyślić jakąś racjonalizację.
Dlatego też ludzie nie widzą nic innego, tylko rezultaty – ot, uzależniony ogląda porno i tyle! To obrzydliwe, to drań, kłamca i wstręciuch!
Pojawia się gniew, potem frustracja, w końcu żal i apatia. Ale przecież uzależniony też czuje gniew, frustrację, żal i apatię i zwyczajnie nie potrafi sobie z nimi inaczej poradzić. A oglądanie porno jeszcze bardziej to utrudnia czy wręcz uniemożliwia.
Ja sobie tego wszystkiego nie wymyśliłem. Poczytajmy na temat wpływu oglądania porno na mózg.
Filmy, które polecam to albo ponad 3 godziny moich gratisowych materiałów dostępnych po zapisaniu się na darmowy Newsletter lub wystąpienie Gary-ego Wilsona na TEDx (są polskie napisy!):

Oczywiście to nie mój film, nie roszczę sobie do niego praw, bla bla bla.
Oryginalny link: https://www.youtube.com/watch?v=wSF82AwSDiU
Film ten przesiaduje na moim kanale na wszelki wypadek. Jest zbyt cenny, by jakiś człowiek specjalnej troski go kiedyś usunął, bo coś.
Zostawmy informację o tych filmach bliskiej nam osobie i zapytajmy po kilku dniach czy się z nimi zapoznała. I najlepiej, by o reakcji i przemyśleniach napisać do mnie albo do jakiegoś innego specjalisty.
Możecie też obejrzeć razem, trzymać się za ręce. Potem o tym porozmawiać i ustalić DALSZY CIĄG POSTĘPOWANIA. Bo tylko na tym – na obejrzeniu – nie może się zakończyć.
Na samym początku powiedziałem, że drogi są dwie i w obu zawarłem krytyczną informację – należy poszukać pomocy z zewnątrz. Bo żaden uzależniony nie pomoże sobie sam. A jeśli my nie potrafimy bezwarunkowo kochać uzależnionej bliskiej nam osoby, to też informacja, że trzeba poszukać kogoś, kto realnie może pomóc.
Co dalej? Szczerze – nie wiem. To zależy od Was. Bo jeśli tylko jedna osoba chce ratować małżeństwo czy związek, bo widzi coś znaczącego do naprawy, a drugiej wszystko jedno lub wszystko jej odpowiada i nie widzi żadnych problemów, no to widzimy sprzeczność interesów. Chodzi Wam o coś innego.
Więc ważne, by poznać zdanie bliskiej nam osoby. Może strasznie się boi rzucać uzależnienia, bo nie wie czy sobie poradzi, a swoimi upadkami jeszcze bardziej nas zrani? Mnóstwo osób boi się wolności i odpowiedzialności. Bo mają o nich całkowicie nieprawdziwe mniemanie.
Patrzą na to przez pryzmat poczucia winy, którą w sobie noszą, więc jedyne co mogą sądzić to to, że wszystko będą dalej musieli ale sami. I jeśli coś się nie uda, to nie będą mogli uciec od bólu.
A to wszystko można trwale skorygować. I należy zacząć od tego. Jeśli boisz się odpowiedzialności, znajdź terapeutę, który Ci pomoże w tej kwestii. Potem rozpoznajcie kolejną kwestię do przepracowania, itd. Małymi kroczkami osiągniecie sukces – to gwarantowane.
Osoba może być też dumna, czyli uparta jak osioł we własnej racji, która przynosi krzywdę jej i jej bliskim. Wtedy odpowiedź na pytanie co dalej należy całkowicie do nas. Bo nikogo nie zmienimy na siłę. A nie da się wyzdrowieć inaczej, niż przez zmianę siebie.
Gdy poznamy przyczyny, przez które bliska nam uzależniona osoba sięga po porno, zobaczymy, że przynajmniej duży procent tych sytuacji to momenty, gdy nie radzi sobie ona z czymś w życiu i/lub w sobie.
Dopóki nie uświadomi sobie co to dokładnie jest i się tym nie zajmie od A do Z, wpadki będą się powtarzać.
I tu jest kwestia tego, co mówiłem w poprzednich częściach – to co czujemy to nasza odpowiedzialność. Jeśli chcemy być pomocą bliskiej nam osobie, to dla niej mamy mieć wyłącznie akceptację. Ale nie ma być naiwna.
Bo wieczne tylko “opatrywanie ran” nie pomoże. Każda forma pomocy ma PROWADZIĆ DO CELU, którym musi być kompletne zaprzestanie oglądania pornografii poprzez uczciwe zajęcie się przyczynami. I to odpowiedzialnością uzależnionego jest rozpoznać czy jeszcze o tym myśli jego umysł oraz w jakich sytuacjach. A jeśli tak jest, to uczciwie o tym informować drugą osobę. Bez pełnej szczerości – jednego z wymogów uzdrowienia – wykonywać będziemy po prostu syzyfową pracę.
Nie może także dojść do sytuacji, że uzależniony będzie tylko czerpał i czerpał od nas w nieskończoność, a sam nic nie będzie robił, by wyzdrowieć. On musi to wybrać – znaleźć inne sposoby radzenia sobie. Dojrzałe, które zajmują się nie tylko problemem ale też jego źródłem.
Przygotujmy pewną formę rozliczania się z podjętych działań i rezultatów. Bo jeśli znajdziecie terapeutę i on powie co jest do zrobienia, a nie będzie to robione…
Osoba oglądająca porno od samego początku musi wybierać uczciwość i odpowiedzialność. Jeśli ma wpadki, to nie może tego ukrywać. Musi się tym dzielić ale jednocześnie badać dlaczego do nich dochodzi. To bardzo poważny temat i olewanie go to zapraszanie bólu i rozczarowania. O tym jak najlepiej badać przyczyny wpadek opowiadam w gratisowych filmach dostępnych po zapisaniu na Newsletter.
Niemniej nie informowanie partnera/partnerki o swoich wpadkach nie oznacza, że nie będą jego/jej dotykać. Wręcz przeciwnie. Gdy o tym nie komunikujemy – o czymś niezwykle poważnym – to błędnie wyciągnięty wniosek będzie taki, że wszystko idzie w dobrą stronę. Już sam fakt, że ukrywamy prawdę oznacza, że nie wszystko idzie w dobrą stronę.
To oczarowanie prowadzić będzie do bolesnego rozczarowania, a w osobie uzależnionej będzie rosło poczucie winy, że okłamuje bliską sobie osobę.
Przypominam, że pierwszym krokiem z 12 niezmiennie prowadzących w stronę wolności i dojrzałości jest przyznanie, że nie mamy nad uzależnieniem żadnej kontroli. To przyznanie bezsilności właśnie przynosi możliwość uzdrowienia. Ale wypieranie, dumne i głupie, będzie przyczyną upadku i to bardzo bolesnego.
Jeśli uzależniona bliska nam osoba nic nie chce z tym zrobić, to jeśli chcemy ratować małżeństwo/związek, potrzebna jest pewna forma “terapii wstrząsowej”. Ode mnie partnerka odeszła w cholerę. Podziałało lepiej, niż sole trzeźwiące. Oczywiście nie odeszła od razu, gdy powiedziałem jej o moim problemie. Odeszła mniej więcej rok później, gdy porno nie oglądałem ale kompletnie nic się nie zmieniłem i nie dbałem o związek (bo nie dbałem o siebie samego – gdyż w ogóle się nie zmieniłem).
Wstrząs ma wyrwać drugą osobę z apatii, bo jej postawa tym właśnie jest. Nie akceptacją, nie radością, nie spokojem, tylko apatią. Stanem niemocy, poczucia beznadziejności, a nie chęci. Czymś BARDZO niesprzyjającym życiu.
My możemy podejść inaczej, niekoniecznie odchodzić – np. dać mężowi/chłopakowi miesiąc czasu. I zagrozić, że jeśli do tego czasu nie rzuci porno, odejdziemy. Wóz albo przewóz.
To wymagać będzie ODWAGI – bo faktycznie mamy odejść po tym czasie, a jeśli sobie na nią pozwolimy, to ten bardzo wysoki poziom mocy da pozytywnego kopa bliskiej nam osobie.
A jeśli tylko będziemy udawać, czyli sami nie wybierzemy pierwszego poziomu sprzyjającego życiu – Odwagi – to bliska nam osoba też nie wybierze tego, co wspierać będzie jej życie i współżycie.
Niekoniecznie musimy odchodzić ale możemy zostawić ją na jakiś czas, albo odebrać jej to, co od nas czerpała, czego potrzebowała – seks, pranie, przyrządzanie posiłków, etc. Coś, co ją ZABOLI. Bo zazwyczaj dopiero ból zmusza osobę do zmiany.
Najgorsze co możemy zrobić to dołożyć tylko negatywnego bagażu i zostawić z tym bliską nam osobę. Czyli denerwować się, obwiniać, użalać… i tyle. Jeśli tak reagujemy, to nasza odpowiedzialność do zmiany tego. Te wszystkie postawy są NIEZWYKLE niesprzyjające zdrowiu, szczęściu, spokojowi, życiu. I NIC ich nie usprawiedliwia.
Ludzie bliscy sobie naturalnie wyciągają z siebie emocje.
Nie trzeba być kimś bliskim, by przyjmować na siebie negatywności innych ale osoby bliskie z największą łatwością wyciągają z rodziny najwięcej i najgłębiej stłumionych i wypartych toksyn.
Warto mieć na uwadze, że wiele osób sukcesu (czyli osób mądrych, świadomych i dojrzałych) zauważyło, że stajemy się przeważnie wypadkową 5 osób, z którymi przebywamy najczęściej.
Więc jeśli osoba uzależniona, która nieświadomie łapie się i zamyka w sobie wszelkie negatywności, będzie przebywać z osobą obwiniającą się i/lub ją, no to będzie rósł w niej główny składnik paliwa uzależnienia – poczucie winy. A jeśli my będziemy “tolerować” zachowania naszego partnera/naszej partnerki, to na nas też będzie to wpływało negatywnie.
Dopóki nie wzrośniemy do niezwykle wysokiego poziomu Akceptacji, nie wypierajmy tego jak sami się czujemy. Jeśli nie jest to spokój, musimy to przepracować w sobie. Przepracowanie tego wspólnie bardzo pomaga. Jak to zrobić tutaj nie wyjaśnię ale bardzo pomagają terapie dla par.
Jak mówiłem – krytycznym jest poszukanie pomocy z zewnątrz. Bo gdybyście potrafili sobie realnie pomóc, realnie byście sobie pomogli. Ja Was tu nie wyleczę. Chciałbym ale to niemożliwe. Mogę tylko poinstruować, naprowadzić na właściwą drogę ale właściwego podejścia nie opisze żaden skrypt.
To dzień po dniu, dzień po dniu życie uczciwe, szczere, coraz bardziej odważne, w którym uczymy się wybaczać, akceptować, żyć pozytywnie i więcej.
Obie osoby mają własne odpowiedzialności i zadania jeśli chcemy uratować i uzdrowić relację. Bo sam “ratunek” od pornografii to zdecydowanie za mało. Jeśli tylko “wyeliminujemy” pornografię, nic się nie zmieni. Osoba uzależniona znajdzie sobie inne uzależnienie. Dlaczego? Bo ONA SIĘ NIE ZMIENIŁA. Jej negatywne, niedojrzałe postawy prowadzące do uzależnień nadal będą prowadziły do kumulowania się w niej toksyn. Będzie więc potrzebowała nowego “ujścia” do tego, co będzie w sobie gromadziła cały czas. Nie mówiąc o tym, co już w sobie nagromadziła.
W naszym odczuciu szybko przekonamy się, że zmieniło się bardzo niewiele. Za mało. A może zupełnie nic.
A więc już wiemy, że do rozpoznania jest to, co się gromadzi, dlaczego, w jakich sytuacjach i znalezienie zdrowego sposobu na poradzenie sobie z tym.
Jednym z 4 pytań, które zadaję uzależnionym, by pokazać im, że ich choroba jest poważna, brzmi – “Czy przez pornografię zacząłem zaniedbywać jakiś obszar swojego życia?”
Jest to ważne, bo właśnie nawarstwiające się zaniedbania dopiero “zwalają się na głowę” osobie uzależnionej i ból z tym związany zmusza ją do przemyślenia swojej sytuacji i szukania pomocy. Bo naturalnie samej nie uda się jej z tym nic zdziałać.
Z tego też powodu KONIECZNIE sprawdźmy czy nie jesteśmy tą osobą, która właśnie dba o wszystko za uzależnioną bliską osobę.
Bo jeśli wszystko będzie dla niej zawsze ok, niezależnie jak nabroi, i zadbane przez nas, no to uzależniony/a nigdy nie znajdzie w sobie motywacji do zmiany.
Tak jak student, który zawsze może liczyć, że tatuś i mamusia doślą pieniążki, gdy ich zabraknie. Taki student nigdy nie weźmie odpowiedzialności za swoje finanse i mądre zarządzanie nimi. Dopóki rodzice będą to robić za niego, student w tym obszarze nie wydorośleje.
Zastanówmy się więc gdzie nasz partner/nasza partnerka zostawia “bałagan” w tej czy innej formie i pozwólmy się temu gromadzić. Nie “sprzątajmy”.
Bo jeśli naszemu partnerowi zawsze praliśmy i cerowaliśmy rzucone w kąt, zużyte skarpetki, no to nigdy nie zacznie o to dbać, a nas będzie mogło to doprowadzać do… szewskiej (trafne określenie ;) ) pasji.
Dopiero gdy pewnego dnia wypadnie mu ważne spotkanie, a nie będzie miał co na siebie włożyć – zrozumie. Ale nie wcześniej. Bo ego – niedojrzałość – nie chce dojrzeć. Ani trochę. Bo nie widzi w tym dla siebie żadnej wartości. Może nawet zaczęło to uważać za pewnik i nasz obowiązek. Ale ochrona czegoś innego, co uznało za ważne (jak własna praca, z której czerpie poczucie wartości) dopiero może zmotywować do przemyślenia swojej postawy.
Więc zastanówcie się co może być najlepsze w takim przypadku? Pogłówkujcie. Razem albo osobno, w zależności od sytuacji.
Gdy odbierzemy źródło tego, czego bliska nam osoba potrzebowała (bez krzyku i obwiniania), przyjdzie do nas. Pewnie zrobi maślane oczka i zacznie projektować:
– Kochanie co się stało, dlaczego TY zrobiłaś coś takiego?
– Czy JA mogę jakoś pomóc TOBIE?
– Dlaczego przestałaś tak robić/zaczęłaś się tak zachowywać?
Zauważymy kompletne odwrócenie ról – osoba uzależniona postawi się w roli tego, kto dba o to, co my zaczęliśmy zaniedbywać. Postawi się w roli ofiary. Będzie to oczywiście gra mająca ukryć faktyczne zaniedbania i zrzucić odpowiedzialność na nas.
Wtedy temat jest prosty. Mówimy spokojnie – “Ja? Naprawdę nie widzisz jak zaniedbywałeś nasz związek? Nie widzisz, że to co dla Ciebie jest normalne dla mnie jest bolesne i szkodliwe dla nas obojga? Nie widzisz co sam sobie robisz? Poszukałam/em informacji – to, co robisz niszczy Ci mózg, przepala go od środka. Obejrzyj go!”. Tutaj wskaż mu gdzie ma szukać tych informacji lub obejrzyjcie filmy razem. Powiedz, że chcesz mu/jej pomóc ale póki on sam nie dostrzeże w tym problemu, będziecie musieli poważnie zastanowić się nad przyszłością.
Oczywiście jeśli możemy wytrzymać z tym co się dzieje, bo trwa to już ileś lat, no to nie liczmy, że bez zdecydowanego podejścia cokolwiek się zmieni.
Uzależniony – niedojrzały – wykorzysta każdą sposobność, by się nie zmienić.
Bo jeśli damy mu ultimatum ale czasowe – to tak, dotrzyma go. Szok, adrenalina, trochę bólu zmuszą go do zaprzestania oglądania porno na ten miesiąc, który mu damy. A potem powoli wszystko wróci do tego co zwykle.
O ILE oboje nie weźmiecie się porządnie za fundamentalne zmiany.
Żadna zdrowa osoba nie ogląda regularnie porno. Żadna. Rozumiemy? Żadna. Żadna.
Więc jeśli do tego wraca – jest ku temu powód. Zazwyczaj poważny.
Ostatnie akapity mogły wyglądać jakbym namawiał do zerwania relacji. Tak nie jest. Ale osoba uzależniona nie poradzi sobie sama. Nie ma szans. Tym bardziej jeśli nie widzi w tym większego sensu, niż “tylko” by wszystko było jak dawniej.
Albo musi poszukać pomocy poza relacją (np. grupy 12 kroków, terapie, współpraca ze mną), albo musi ją znaleźć (na początku) w relacji. Akceptacja, komunikacja, rozmowa, wybaczenie, przepracowanie wszystkich uraz, gniewu, żali, wstydu, winy. To proces oczyszczenia obu osób. Bo jeśli coś w sobie skrywamy, to nieświadomie zachowania drugiej osoby podziałają na nas jak prasa – wyciągną to z nas czy tego chcemy, czy nie. Tak po prostu będzie i możliwe, że było już długi czas.
Na ten moment tyle – jak zwykle liczę na komentarze, przemyślenia, opisy sytuacji. Coś, nad czym możemy popracować, pomyśleć, spróbować rozwiązać.
Warto też, by wypowiedziały się osoby uzależnione będące w związkach. Co chcielibyście usłyszeć, jaką postawę zobaczyć u swoich połówek?
Albo co usłyszeliście i jak się z tym czuliście? Co Wam pomaga/pomogło, a co nie?
Wspaniale, gdyby zdrowa komunikacja zaczęła się już tutaj, a następnie przeniosła do codziennego życia.
Na koniec dodam – jeśli bliska nam osoba wydaje się zimna, twarda jak kamień, to nie jest wymierzone w nas. Taką postawę ma odnośnie tego, co nosi w sobie i czemu nie pozwala wyjść. Bo wierzy, że tylko takie psychiczne podejście pomaga jej zwalczać to całe zło jakiego w sobie nie chce zobaczyć. Nie chce poczuć…
To jeszcze nie ostatnia część tej serii. Bardzo chciałbym usłyszeć o czym jeszcze mogę napisać.

Podziel się tym artykułem!

Napisz komentarz!

Zasubskrybuj
Powiadom mnie o
guest
14 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Paweł

Zatrważające jest dla mnie jak pornografia i masturbacja odbiły się na moim życiu. Od masturbacji jestem uzależniony praktycznie od dziecka, a teraz mam 30 lat, co jest dla mnie niezwykle smutne, ponieważ wiem, że zmarnowałem swoje dotychczasowe życie.
Pornografia twarda zaczęła się w chwili, kiedy zainstalowano internet w domu. Oglądam ją już ponad 10 lat i czas ten zleciał szybko jak strzelił. W dodatku mam w sobie DDA, co od zawsze skutkowało u mnie praktycznie zerową samooceną i brakiem akceptacji siebie. Przeszedłem piekielnie trudną drogę, w dzieciństwie doznawałem niemal codziennie przemocy psychicznej ze strony najbliższych mi osób. Nie muszę chyba wspominać, że nie czułem się kochany i szanowany w ogóle.
Stałem się wariatem, który namiastkę przyjemności dostarcza sobie albo jedzeniem, albo onanizmem. Nie mam ani jednej koleżanki poza pracą, do której coraz mniej mi się chce chodzić. Nic mnie nie cieszy, jestem żywym trupem, który będzie wegetować aż do śmierci.
Zatraciłem zupełnie tożsamość, nie wiem kim jestem, nie umiem kochać nikogo poza zwierzętami (jestem miłośnikiem zwierząt i przeszedłem na wegetarianizm 2 lata temu). Nie wiem co począć dalej ze swoim życiem, którędy iść. Życie mnie przytłacza i czytając ten artykuł wiem, że osoba współuzależniona w pewnym sensie przejmuje emocje uzależnionego. Na szczęście moich chorych odczuć nie przejmie nikt, bo raczej będę sam do końca życia.

Paweł

Witaj.
Właśnie czytam książkę W., L. Maltz Pułapka Porno i na początku treści jest zdanie typu: Nie lubię alkoholu ani papierosów, które nigdy mi nie smakowały. Dla mnie jest porno.
Aktualnie mam zainstalowany pewien niezawodny program na komputerze, a mianowicie chodzi o Cenzor. Miałem wcześniej kilka innych programów, ale dopiero ten spełnia moje oczekiwania. Rozumiem również, że nie tędy jest droga i muszę przepracować powód, który jest główną przyczyną sięgania po porno, czyli brak kobiety w życiu. Postanowiłem definitywnie zapisać się na kurs tańca, ale przyjęcia będą dopiero od września.
Mechanizm praktycznie zawsze jest ten sam: widzę ładną kobietę w telewizji albo w internecie, czy nawet na portalu randkowym, z którego ostatnio korzystałem->czuję wstyd, że na przykład dziewczyna nie chce się ze mną spotkać, albo że nie mogę takiej mieć->wyładowuję frustrację poprzez onanizm i zapominam o tej kobiecie. Tak mniej więcej trwa to latami. Czasami również wspominam kobiety, w których się podkochiwałem i żeby nie myśleć o nich, to również się masturbuję. To naprawdę obrzydliwa czynność, a jednak ją robię.
Zastanawiam się dlaczego dopiero w tak późnym wieku zrozumiałe, że muszę poczynić środki zaradcze, jeśli chodzi o realne kontakty z kobietami… Odpowiedź szybko mi się nasuwa i mówi, że nie byłem na to gotów!!! Ból kilka lat temu był, ale nie tak duży jak teraz, strach, że będę z powodu swojego uzależnienia dziewicem do końca życia jest już nie do zniesienia. Przez swój nałóg nie czuję się już nawet mężczyzną, choć jest mi niezmiernie ciężko, to wiem, że tylko ode mnie zależy jak potoczy się dalej moje życie.

Paweł

Jakie mam pomysły, aby zmienić swoje życie? Wiem jedno, muszę robić rzeczy, których do tej pory nie robiłem. Zawsze myślałem, że mogę być sam i mi to nie szkodzi. Nigdy nie miałem więcej niż garstkę znajomych, ale wśród tych znajomych nigdy nie było kandydatki na kobietę, która byłaby mną zainteresowana. Tak więc chciałbym wreszcie zacząć chodzić na randki i po raz pierwszy w życiu zasmakować czegoś więcej niż samotne wpatrywanie się w zachody słońca, słuchanie muzyki i spacery po parku. Skoro chcę prawdziwej i trwałej zmiany w swoim życiu, to muszę poczynić konkretne kroki. Już mam dosyć samotności, straciłem 30 lat życia, chcę otworzyć się na działanie innych ludzi, bo cały czas byłem zamknięty w sobie dusząc się w skorupie smutnej beznadziejności. Muszę nauczyć się akceptować siebie i przestać się wstydzić swej osoby, bo to był również wieloletni błąd.

Paweł

Zrozumiałem, że muszę przestać uciekać od problemów, które mnie dręczą, bo właśnie pornografia jest dla mnie ucieczką od niezałatwionych spraw: problemy z kobietami i trudne dzieciństwo, które przypominało z perspektywy czasu próbę przetrwania na wojnie, co konsekwencji wytworzyło u mnie chorobliwą niezaradność i zerową samoocenę. Wstyd mi, że nie umiem zaspokoić kobiety i nawet do niej podejść.
Uciekałem w pornografię i onanizm od mniej więcej 13 roku życia. Dokładnie nie pamiętam, ale sądzę, że zaczęło się od pewnej gazety, którą nalazłem w szafce mojego ojca. To mógł być mój pierwszy kontakt z porno, choć onanizm uprawiałem już wcześniej. Później zaczął się dostęp do kablówki i oglądanie po nocach filmów dla dorosłych i tak przez lata. Prawdziwy rozwój uzależnienia miał dopiero miejsce, kiedy zacząłem mieć dostęp do porno w sieci i trwa to przynajmniej 10 lat.
Zabrnąłem daleko, idąc w bardzo złym kierunku jednocześnie odczuwałem wielką przyjemność z obcowania z porno, nie zdając sobie sprawy, że kroczę po bardzo grząskim gruncie, który kiedyś po prostu się zawali.
Z przykrością stwierdzam, że zaczęły podniecać mnie sceny gwałtów. Gazety, które kiedyś mi wystarczały, dzisiaj nie wywołują już podniecenia, ponieważ z filmów docierają do mnie także bodźce słuchowe. Gazet w sklepie nawet nie zauważam, stymulacja jest zbyt mała, potrzebuję ostrzejszych znacznie treści. A co będzie za następne 10 lat? Bóg tylko raczy wiedzieć, a ja się mogę domyślać, że moje życie będzie przypominać piekło.

Oto fragment Ew. Mateusza, który bardzo mnie uderzył:

Ciasna brama

Wchodźcie przez ciasną bramę! Bo szeroka jest brama i przestronna ta droga, która prowadzi do zguby, a wielu jest takich, którzy przez nią wchodzą. Jakże ciasna jest brama i wąska droga, która prowadzi do życia, a mało jest takich, którzy ją znajdują!

Jest to całkowite zaprzeczenie porno, które jest za dostępne w bardzo łatwy sposób. Ktoś mi powiedział, że 30 lat, to magiczny wiek i coś w tym może być, ponieważ zacząłem czuć do siebie obrzydzenie do siebie, kończąc wszelkie negocjacje z moim uzależnieniem, ono po prostu musi zniknąć z mojego życia.

Chcę się cieszyć seksem przez następne 30 lat, muszę się spieszyć, bo nie wiadomo, ile mi go zostało tak naprawdę.

Paweł

Co zrobię dalej? Postanowiłem sobie, że jeśli mam już się masturbować, to będę to robić bez żadnych filmów oraz zdjęć. Tak powiedział mi kiedyś ksiądz, że jeśli muszę to zrobić, to chociaż bez pakowania się w porno.
Kończę przygodę z portalami randkowymi i czatami, z których nic nie wynikło, tylko jeszcze częściej zacząłem sięgać po porno.
Ograniczam siedzenie przed komputerem z nudów. Wprowadzę więcej sportu.
Dodatkowo chcę się bardziej socjalizować. Dopiero niedawno powiedziałem kilku osobom o swoim uzależnieniu i już sam ten fakt sprawił, że się lepiej poczułem.
W czerwcu mam wizytę u psychiatry i poproszę o skierowanie na psychoterapię, bo nie wyniosłem z domu żadnych męskich wzorców i jako mężczyzna czuję się kiepsko.
Zapiszę się na kurs tańca i kurs języka obcego, aby stworzyć sobie okazję do przebywania wśród ludzi.

Paweł

Bo w wyjściu z uzależnienia nie ma wielkiej filozofii. Skoro mogłem praktycznie bez żadnego wysiłku odstawić słodycze, mięso, ciężką muzykę, którą ubóstwiałem, skoro mogłem się sam od zera nauczyć pływać i teraz śmiało śmigam na basenie 60 długości i nauczyłem się jeździć motocyklem to jakim problemem może być porzucenie porno?
Wystarczy skierować uwagę na te rejony, które lubię robić, a niezasilane uzależnienie z czasem przycichnie samoczynnie.
Gdybym miał doradzać swemu najlepszemu przyjacielowi, to moja rada brzmiała by właśnie tak:
I tak już dużo osiągnąłeś, masz silne i zdrowe ciało, które codziennie dziękuję Ci za trzymanie diety. Nie przejmuj się przeszłością, która jest tylko martwymi, nic nie znaczącymi strzępami. Masz Pawle 30 lat i zaczynasz żyć, i tak już kawał roboty wykonałeś, nie pijesz i nie palisz i tak samo może być z pornografią, która Cię już brzydzi.
Uznaj, że etap porno jest zakończony całkowicie. Nie masz wytrzymywać bez porno, ale po prostu odstawić do końca życia, bo już wiesz, że żadnego spełnienia w niej nie znajdziesz. Zrobisz to, albo Twój seks będzie tylko wirtualny, już to zrobiłeś, wiedząc że porno nie będzie miało już wpływu na Twoje życie. Od teraz skupiasz się wyłącznie na swoich pozytywach i jedyną osobą, z którą się porównujesz jesteś Ty sam. Dziękuj Bogu za to, co Ci dał, za to co zabrał i poproś, aby pomógł Ci zmienić to, co możesz zmienić i pomógł Ci pogodzić się z tym, czego zmienić nie potrafisz.

Paweł

Ja nie jestem żadnym ekspertem i nigdy za takiego się nie uważałem. Chcę tylko zaznaczyć, co mi pomaga odsunąć uwagę od oglądania porno, a według Twojej wypowiedzi wszystko, co robię, to robię źle.
W takim razie co Ty masz do zaoferowania?
Myślisz, że nie zdaję sobie sprawy jak destrukcyjny wpływ na życie wywiera pornografia? Przecież jestem tego bardzo dobrym przykładem, bo sięgnąłem dna, a jeśli nie poczynię kroków zaradczych, to przede mną jeszcze grząski muł, z którego wydostać się już nie można. Współczuję tym wszystkim uzależnionym osobom, którzy stracili pracę, rodzinę i własną godność, rozumiem ich i wiem, że jest to bardzo poważny problem, dlatego uczęszczam na grupę wsparcia, gdzie mogę się wygadać, a jednocześnie widzę, że nie pozostaję całkiem sam ze swoim problemem.
Jeśli posiadasz tajemną wiedzę jak z tym zerwać na dobre, to przekaż ją potrzebującym, a wtedy może wyzdrowieją.

Podobne Wpisy:
Z życia wzięte 2 – Popularne błędne interpretacje

Z życia wzięte 2 – Popularne błędne interpretacje

Witaj! W tym tygodniu bonusowy artykuł. Ponownie w formie maila otrzymałem sporo treści, których komentarz uznałem za istoty dla szerszego grona. (…) Zapisałem się na twój newsletter z tydzień temu. Napisałem też komentarz pod nickiem Grzegorz. Od 2007 roku oglądam porno. Jak sam napisałem najtrudniej mi zrozumieć co mi dolega. Czy to choroba psychiczna czy… Przeczytaj
Wpis!

Dodano:
Komentarze: 2
Cnoty (Część 1) – Wstęp i szczerość

Cnoty (Część 1) – Wstęp i szczerość

Witam Cię super serdecznie! :) Będę dziś niezwykle cnotliwy, bowiem dzisiejszym artykułem rozpoczynam serię dotyczącą cnót. Czy wszystko w porządku? Wygodnie Ci? Bardzo się cieszę, że tu ze mną jesteś! :) Dlaczego ten temat uznałem za ważny stanie się jasne w trakcie jego czytania. Zapraszam! Czym w ogóle jest cnota? Cnota to taka postawa, cecha,… Przeczytaj
Wpis!

Dodano:
Komentarze: 4
100 Dróg do Szczęścia (13-15)

100 Dróg do Szczęścia (13-15)

Witam Cię serdecznie! Kontynuujemy drugą z trzech serii dotyczących dróg do pokoju, szczęścia i sukcesu! Zajmiemy się szczęściem. Link do artykułu wprowadzającego znajdziesz poniżej! ► Seria „100 Dróg” – Wprowadzenie. Części 1-3 znajdziesz klikając na poniższe linki: ► 100 Dróg do Szczęścia (1-6) – Źródło jest w Tobie, nie poza Tobą, Chciej tego, co masz,… Przeczytaj
Wpis!

Dodano:
Komentarze: 0
Czym jest Rozwój Emocjonalny i dlaczego zazwyczaj robimy to źle?

Czym jest Rozwój Emocjonalny i dlaczego zazwyczaj robimy to źle?

W poprzednim Wpisie podzieliłem się z Tobą następującą informacją: Rozwój intelektualny nie jest równoległy, ani tożsamy z rozwojem emocjonalnym. Co to za bestia, gdzie ma rogi i jak je chwycić? Da się zauważyć, że rozwój intelektualny w dzisiejszych czasach opiera się na pamięci. Bo oczywiście dwoma osobnymi tematami jest – jaki powinien być, a jaki… Przeczytaj
Wpis!

Dodano:
Komentarze: 1

WOLNOŚĆ OD PORNO