Dni
Godzin
Minut
Sekund

Ilość Wolnych Miejsc:
/15

Witam Cię serdecznie,

Dzisiaj drugi artykuł dotyczący świadomości bezsilności zwanej Apatią.

Pierwszy artykuł znajdziesz klikając poniżej:
O Emocjach - Apatia (Część 1)


Jak mówiłem - apatia jest iluzją. Dlaczego więc jest tak wyraźnie odczuwalna?

Powtórzę - każda emocja, każdy niski stan to REZULTAT wewnętrznego zaniedbania lub hołdowania i pielęgnacji w sobie negatywności.

Apatia np. charakteryzuje się zaniedbaniem, obojętnością, biedą, a nawet rozpaczą i brakiem nadziei. Czym są te cechy? Powodem czy skutkiem? Jednym i drugim.
Apatia nie istnieje sama z siebie ot tak. Jest efektem wewnętrznych i nieujawnionych konfliktów. I to one są realne, a nie apatia.

Innymi słowy - sposób w jaki wygląda nasze życie reprezentuje nasze wnętrzne - to, co się w nim znajduje. Osoba apatyczna nie tylko CZUJE się bezradna (co nie znaczy, że jest bezradna). Dodatkowo brakuje jej środków oraz energii, by wykorzystać (a nawet dostrzec) te środki, które są dostępne.

To poziom porzuconej nadziei. Choćby tymczasowo. Może się przydarzać wielokrotnie każdego dnia.

Oczywiście mówię o przypadkach ekstremalnych, aczkolwiek od czasu do czasu wszyscy odczuwamy apatię - czasem może w formie tzw. depresji lub poczucia bycia beznadziejną ofiarą.

Apatia to bezład. Obojętność. Niechęć. Zadawanie pytania - "Jaki to ma sens?" Spotkałeś się z tym w swoim życiu lub życiu kogoś, z Twojego otoczenia? To właśnie apatia.

Apatia to pozbawione miłości pobłażanie sobie. Znika troska o własne dobro i dobro innych ludzi. Nie interesuje nas jakość naszego życia, a za jego niską jakość obwiniamy innych ludzi, ustrój, samych siebie, a wiele osób Boga - projektowana jest własna obojętność i poczucie bycia ofiarą. Odcinamy się od wewnętrznego źródła energii, zamykamy drzwi i oddajemy kluczyk. Oczywiście tylko "w naszej głowie", gdyż rzeczywistość jest całkowicie inna, niż nam się wydaje w stanei apatii.

Apatia jest bardzo na rękę naszemu ego. Dzięki bierności nie są podejmowane żadne działania lub podejmowane jest minimum - od aktywności w świecie po aktywność wewnętrzną. Osoby apatyczne potrafią patrzeć się w bezruchu w jeden punkt, nie mają siły nie tylko przygotować sobie ale nawet przełknąć pożywienie. "Nic im się nie chce".

Raz jeszcze - apatia to zarówno powód jak i objaw pewnych wewnętrznych problemów w życiu. Problemy zewnętrzne ujawniają tylko nasze uzależnienie od nich.

Apatia bardzo często bierze się z okrutnej samokrytyki, co prowadzi do posiadania niezwykle negatywnego obrazu samego siebie. Skutkuje to, rzecz jasna, niską samooceną. Wzmacnia to negatywne stosunki społeczne, zachowania - ludzie nie są życzliwi dla siebie nawzajem, bo nie są życzliwi dla samych siebie. To prowadzi do braku zaufania, wykorzystywania, okrucieństwa, złodziejstwa i wszelkich przejawów bandycyzmu. Ego uwielbia zaniżać globalny poziom zamiast prowadzić do osobistego wzrostu mogącego wywindować najbliższe otoczenie, co w efekcie będzie bardzo korzystne dla wszystkich. Ile razy myśleliśmy, by coś zabrać, niż zarobić samemu i podzielić się z innymi naszym doświadczeniem wzrostu? Każda osoba sukcesu dzieli się swoimi doświadczeniami, by pomóc innym. Ale należy zrozumieć, że to, co umożliwiło jej sukces, była ta postawa życzliwości w stosunku do siebie i innych. Nie pojawiła się magicznie dopiero jako efekt osiągnięcia swojego celu.

Odrzucona jest odpowiedzialność i zostaje zastąpiona chroniczną mentalności ofiary. Wszystko staje się przykrą przeciwnością stojącą nam na drodze do spokoju i szczęścia - od wyrzucenia śmieci po płacenie podatków. Osoba taka nie zdaje sobie sprawy, że postrzeganie tych elementów życia jako negatywnych jest powodem braku spokoju. Same na nas nie mają wpływu i mogą zostać wykonywane z radością.
Osoba apatyczna robi wszystko, by uniknąć problemów, które widzi we wszystkim (by nie widzieć ich w sobie). Świat staje się źródłem jej problemów. Ale jest to źródło domniemane - ego robi, co może, by rzeczywisty problem nie został rozpoznany - ujawniony w nas. Dostrzeganie w kimś wroga jest jedynie sposobem, by nie dostrzec wrogiego przekonania w nas samych.

A świat, nasz niedojrzały, dziecinny, prostacki świat sprzyja tej mentalności (mówię o świecie usilnie kreowanym przez ego, a nie rzeczywistości). Chętnie przedstawia teorie jakoby świat był miejscem cierpienia, w którym większość ludzi jest ofiarą, a grupka uprzywilejowanych jest katami dla reszty. Wielu wyznawało filozofie pesymityzmu i starało się zarazić nimi innych. A ego radośnie chwyta się wszystkiego, dzięki czemu wewnętrzna praca zostanie zaniechana lub nigdy nie zostanie rozpoczęta.
Najzabawniejsze jest, że jest to wręcz żenująco oczywiste hołdowanie własnym niskim emocjom, z których ego wytworzyło pajęczynę racjonalizacji, do których się przywiązało i z którymi się utożsamiło. Duma oznacza niechęć do zrezygnowania z tego, w co wierzymy i co nam nie służy.

Wiara we własny pesymizm to jakby malować obrazy tylko czarną farbą i starać się udowodnić całemu światu, że nie ma innych kolorów. Osoba taka jest ślepa na otaczający ją świat, gdyż żyje we własnej głowie i z obserwowanej rzeczywistości wybiera tylko te wycinki, które potwierdzają jej sposób myślenia. Czyli 0,00001% całości lub mniej. Osoba taka uważa, że cały świat, inni ludzie, a nawet Bóg jest taki jak jej doświadczenia i interpretacje. Dlatego patriarchat religijny wierzy w Boga Ojca. Ego podpowiada, że Bóg ma płeć i może kogoś nienawidzić (i tysiące innych fantazji). Jest to usprawiedliwieniem własnej autonienawiści skierowanej na innych ludzi, którzy nie podzielają sposobu myślenia wspomnianej jednostki lub grupy.

Warto wziąć pod uwagę, że jeżeli wykres potwierdzający pewne stwierdzenie składający się z 10 000 punktów zawiera jeden punkt odstający od teorii, bardzo często ten jeden punkt wystarcza, by daną teorię obalić. Rozejrzyj się i dostrzeż ile setek lub tysięcy punktów DZIENNIE dostrzeżesz obalających Twoje wszelkie pesymistyczne teorie.
Oczywiście narcystyczny rdzeń ego aktywuje się wtedy i mówi, że nasz przypadek jest specjalny i my cierpimy w wyjątkowy sposób, inny, niż wszyscy. Słyszałem to setki razy osobiście, a grube tysiące nie koncentrując się w żaden sposób, by odnaleźć właściwe dane. Takich osób są miliony. A to wyklucza wyjątkowość. Tylko potwierdza pewien mechanizm znajdujący się w każdym człowieku, który można rozmontować uczciwością oraz obdarzeniem się miłością.

Niestety osoby apatyczne z całych sił ściskają swoją skorupkę i nie chcą jej opuścić. Dzieje się tak z podświadomego, negatywnego zaprogramowanego postrzegania świata.
Jeżeli pozwolimy sobie na działanie to na pewno spotka nas klęska. "Rozdzióbią nas kruki, wrony...".

Negatywne traktowanie samego siebie jest często efektem bycia traktowanym tak przez swoich pierwszych opiekunów. Następnie schemat ten może zostać utrwalony przez inne osoby, np. grupkę 2-3 dzieciaków, które nie dawały nam spokoju pomimo, że 200 innych nigdy nie zrobiło nam nic złego. Jednak bolała nas bardziej ich apatia, ich nieczułość, niż nienawiść uprzykrzających nam życie rówieśników. Oczywiście bolała nas własna apatia, czyli postrzeganie siebie jako kogoś, kto nic nie może poradzić na zewnętrzne okoliczności. Szczególnie łatwo jest to wmówić dziecku, co zostaje z nim często na całe życie.

Apatia zasila sama siebie i dlatego w ostateczności stwierdzamy, że jesteśmy niekochani przez Boga i umieszczeni w tym świecie i z tym życiem za karę. Całe religie bazują na tym karygodnym wymyśle, co stanowi doskonałe usprawiedliwienie dla hołdowania poczuciu winy i wstydu, przez co nigdy nie zostają podjęte działania, by się z nich oczyścić.

Źródeł negatywnego programowania mamy naokoło nas bardzo dużo. To pokazuje jak wiele osób żyje nieświadomie działania własnej podświadomości, którą projektują na świat. Czy zmienia to naturę świata? W żadnym wypadku.

Ciekawe jest to, że nawet chrześcijaństwo wymienia lenistwo jako jeden z siedmiu grzechów głównych. Jest to odrzucenie boskiej iskry, czyli boskości każdego człowieka. Odmawiamy sobie danego nam przez Stwórcę życia, by aktywnie uczestniczyć w świecie i zanosić tam Jego miłość płynącą w nas i przez nas. Jak mówiłem - "grzech to nieudana próba miłości". Lenistwo jest właśnie odrzucaniem samego siebie - odrzucaniem akceptacji samego siebie.

Osoba apatyczna nie widzi sensu nawet w podejmowaniu prób życia na wyższym poziomie. A jeżeli je podejmuje to robi wszystko, by próba była nieudana.

Pamiętam jeszcze za czasów moich studiów. Robiłem wszystko, by mieć problemy. Nie uczyłem się, bo miałem przeświadczenie, że nie chcę się tego uczyć, że to głupie, trudne, itd. I miałem problemy. Ale jednocześnie miałem przeświadczenie, że ze wszystkimi problemami sobie poradzę. I sobie z nimi radziłem. Innymi słowy - sam rzucałem sobie kłody pod nogi. Bardzo to było męczące i nie dziwne, że w moim życiu istniało uzależnienie - tłumiłem te napięcia, strach, wstyd, świadomość ofiary, bezsilność. Ale przecież sam je tworzyłem i projektowałem na moje życie.

O ile religie wymieniają bardzo wiele z niesłużących życiu postaw, pojawia się poważny błąd w postaci źle zrozumianego grzechu. Grzech nie jest tym, za co czeka nas kara. Grzech jest sposobem ego, by nie pozwolić sobie na porzucenie poczucia winy, a tym samym wybaczyć sobie i innym i ponownie wzrastać w miłości. Grzech to nieudana próba miłości, co samo w sobie jest już wystarczającym powodem, by zacząć żyć w miłości do siebie. A nie w jeszcze większym wstydzie, winie i strachu przed karą.

Wiele osób tak fanatycznie obawia się kary za grzech, że nigdy nie pozwalają sobie ujawnić wewnętrznych konfliktów i negatywności, które bardzo często prowadzą do apatii.
No bo jeżeli matka, ksiądz, znajomy czy ktoś komu ufamy przekona nas, że nasze pragnienia są złe, sami nigdy się do nich nie przyznamy. Ale one wracają. Rozpoczynamy wtedy wewnętrzną batalię służącą wyparciu naszych pragnień, przez co staczamy się w jałowość, poczucie pustki, nienaturalny stan pozbawiony iskry życia i radości. Natomiast przybywa nam poczucia winy i wstydu, czyli przekonania, że jest coś z nami nie tak, że jesteśmy źli, gdyż przecież myślimy o i chcemy czegoś złego - czegoś, co inni uważają za złe. A więc za złe musi również uważać to Bóg.

Nawet jeżeli na dłuższą metę nasze pragnienie przywiodło by nas do np. uzależnienia, pamiętajmy, że apatia na drodze ewolucji to jedynie przeszkoda i rozwiązywana jest dzięki akceptacji, a nie odrzuceniu.

Dlatego narzędzie wybaczenia, które proponuję Uczestnikom Programu Wolność od Porno nie oznacza wzbudzania w sobie akceptacji i miłości na siłę, tylko, przede wszystkim, w pierwszym kroku ujawniamy w pełni tkwiącą w nas urazę. Wyrzucamy ją z siebie bez cenzury, bez wstydu i poczucia winy. Dopiero wtedy następuje proces oczyszczenia się z ujawnionych negatywności jak niskie emocje i opory. Po oczyszczeniu przychodzi moment na zmianę postrzegania, sposobu myślenia - na zmianę kontekstu przeszłych wydarzeń i ich wpływu na chwilę obecną. Następuje akceptacja, pogodzenie, a bardzo często wdzięczność za przeżyte doświadczenia.

Nie trzeba walczyć, nie trzeba wstydzić się myśli. Pamiętajmy, że to czemu stawimy opór będzie trwało i rosło. Patrząc na dzisiejszy świat ludzi, łatwo można wywnioskować co ludzie w sobie noszą, z czym walczą i co tłumią.
Jeśli mamy w nas urazę, tylko jej pełne ujawnienie bez wstydu pozwoli nam się go pozbyć i w pełni wybaczyć. I właśnie brak wstydu i winy jest tym, co oswobodzi nas z apatii.

Ale o tym napiszę w przyszłym artykule.



Pozdrawiam Cię gorąco,
Piotr Kruk

Jeżeli znalazłeś w tym artykule coś dla siebie, masz pytanie lub chcesz się czymś podzielić - poniżej zostaw komentarz!



Zostaw komentarz!

Podziel się tym artykułem!

Napisz komentarz!

Powiadom mnie o
Avatar

Avatar
Gość
pe-wu
11 lipca 2018 13:27

Piotrze, mam pewne pytanie niekoniecznie związane z tematem apatii ale chciałbym go Tobie zadać.
Wyczytałem w jednym z Twoich materiałów o tym, że każdy człowiek ma pewien poziom energii. Jego poziom jest uzależniony od tego jakie emocje ma w sobie. Jeżeli są to bardzo niskie emocje jak wstyd, poczucie winy i apatia poziom energii jest bardzo niski. Człowiek jest stworzony do relacji, w związku z czym gdzieś podświadomie wyczuwa te energie. Jeśli mężczyzna będzie w niskich emocjach i będzie posiadał niską energię to mało prawdopodobne, że zainteresuje się nim kobieta o dużo wyższym poziomie energii. Kobieta najczęściej wybierze mężczyznę, który ma równy lub większy poziom energii od partnera. Dlatego np. mężczyzn agresywnych wybierają kobiety które mają dużo stłumionych emocji niższych niż złość. Mam nadzieję, że dobrze to zrozumiałem ;). Ja sam mam wiele emocji do uwolnienia na poziomie 3 najniższych emocji ale jestem z kobietą, która ma w sobie bardzo dużo miłości i ciepła, wdzięczności dla innych osób. Bardzo lubi dawać coś z siebie innym jakąś cząstkę siebie nie oczekując niczego w zamian. Jednocześnie jest w niej (wg mnie dużo stłumionego wstydu). Czy można być w wysokich emocjach jednocześnie nie odcinając się od niskich emocji? (nie chodzi mi o akceptację a bardziej o zależność miłość – wstyd). Czy ludzie faktycznie odczuwają poziom energii innych osób nawet gdy ich nie znają? Czy można nauczyć się poznawać poziom energii innych ludzi? Z góry dziękuje za udzielone odpowiedzi

Avatar
Gość
Arek
26 czerwca 2017 13:47

Piotrze, jak należy rozumieć zdanie: Utożsamianie się z emocją? Jak można myśleć, że emocja to my? To jest chyba taki skrót myślowy, prawda?

wpDiscuz
Podobne Wpisy:
WAŻNE – Jak i dlaczego zacząć odczuwać? (Część 1)

WAŻNE – Jak i dlaczego zacząć odczuwać? (Część 1)

Witam Cię serdecznie! Dzisiaj początek krótkiej serii o odczuwaniu. Uważam ten temat za krytyczny. Możliwe, że najważniejszy w życiu ludzi na całym świecie. Dlaczego w ogóle mamy uczyć się odczuwać, skoro większość przemysłu skoncentrowane jest na tym, by albo nie czuć, albo czuć coś innego, niż powszechnie uważane jest za złe, negatywne, niepotrzebne, obciążające, itd.?… Przeczytaj
Wpis!

Dodano:
Komentarze: 20
Walka z uzależnieniem nie przynosi rezultatów! Dlaczego? (Część 1)

Walka z uzależnieniem nie przynosi rezultatów! Dlaczego? (Część 1)

Jeżeli rozejrzymy się po forach dotyczących uzależnień czy dowolnym innym serwisie o tematyce uzależnień, zobaczymy stwierdzenia mówiące mniej więcej – “Walczę z uzależnieniem!”, “Miałem wpadkę ale nie poddaję się i walczę dalej!”. To nie wszystko – wejdź na dowolny serwis informacyjny i zobaczysz identyczne określenia dotyczące chorób, wojen i innych działań: – Przegrał walkę z… Przeczytaj
Wpis!

Dodano:
Komentarze: 2
Gorsze dni [WAŻNE!] (Część 2) – Rozwinięcie

Gorsze dni [WAŻNE!] (Część 2) – Rozwinięcie

Witam Cię serdecznie! Oto druga część serii o gorszych dniach. Część pierwszą znajdziesz klikając na link poniżej: ► Gorsze dni [WAŻNE!] (Część 1) – Wprowadzenie. Gorsze dni to coś zupełnie normalnego i spodziewanego. Ten, kto uważa, że tylko kobiety mają to raz w miesiącu, jest w błędzie. Ponadto – ból w okresie miesiączki jest bezpośrednio… Przeczytaj
Wpis!

Dodano:
Komentarze: 2
Czy emocje są destruktywne? Czy należy je przezwyciężać?

Czy emocje są destruktywne? Czy należy je przezwyciężać?

Dzisiaj poruszę bardzo istotny temat. A właściwie dwa: 1. Czy emocje mogą być destruktywne? 2. Czy należy/można je przezwyciężyć? Jeśli: – Uważasz, że tak. – Nie wiesz. To znaczy, że kompletnie nie zrozumiałeś moich wpisów na temat emocji. Pamiętaj – przeszedłem drogę, którą przeszła mało która osoba. Wyszedłem z potężnego uzależnienia. Wszedłem głęboko w odmęty… Przeczytaj
Wpis!

Dodano:
Komentarze: 13

WOLNOŚĆ OD PORNO