Dni
Godzin
Minut
Sekund

Ilość Wolnych Miejsc:
/15

Witam Cię serdecznie!

Dzisiaj poruszę bardzo istotny temat. A właściwie dwa:
1. Czy emocje mogą być destruktywne?
2. Czy należy/można je przezwyciężyć?

Jeśli:
- Uważasz, że tak.
- Nie wiesz.

To znaczy, że kompletnie nie zrozumiałeś moich wpisów na temat emocji. Pamiętaj - przeszedłem drogę, którą przeszła mało która osoba. Wyszedłem z potężnego uzależnienia. Wszedłem głęboko w odmęty swojej podświadomości. Czułem wszystko, co było do odczucia. Mało który facet ma wgląd w ludzkie wnętrze jak ja.

Jeśli chcesz poprawić swoje życie, proszę posłuchaj co mam do powiedzenia na temat emocji.

Zaś jeśli mnie nie posłuchasz - ok. Podążaj swoją drogą. Nie jestem tu, by Cię korygować, tylko zostawić drogowskaz. Wszystko jest w jak najlepszym porządku.

Postanowiłem stworzyć ten artykuł, gdy jeden z Uczestników Programu Wolność od Porno podesłał mi link do stronki, której nagłówek miał właśnie dużo wspólnego z niszczycielskim wpływem emocji i tym, że należy je przezwyciężać. Były tam ładne rysunki, kwiatuszki nazywające emocje, grupujące je, oceniające, etc. No śliczne. Jak brokat na gównie.

Jest to tak głęboko zakorzeniona bzdura na temat emocji, że nawet Dalai Lama ją powtarza. Przypominam, że podobne programy są tak mocno wpisane w ludzką podświadomość, że również papież Jan Paweł II nawoływał otwarcie ludzi do cierpienia i trzymania się poczucia winy. Tak - zachęcał ludzi do czegoś przeciwnego miłości. Zachęcał do grzechu. Tak jak Dalai Lama zachęca(ł) do nienawiści skierowanej na siebie samego mówiąc o przezwyciężaniu emocji. Rozwinę to nieco dalej w artykule.

Wróćmy do emocji.

Przestań słuchać tzw. "ekspertów" czy coachów, szczególnie coachów od emocji (brrrrr!), którzy poznali magiczne sposoby na radzenie sobie z emocjami. Już powinna Ci się zapalić czerwona lampka. Nie ma żadnego sposobu i nigdy nie będzie. Znamy popularne SPOSOBY - papierosy, alkohol, porno, etc. Pomagają? Zapytaj się uzależnionych czy pomagają, oni Cię wyprowadzą z błędu. A potem rozejrzyj się naokoło i porusz jakiś delikatny temat z grupą "zdrowych" ludzi i zobacz czy ludzie radzą sobie z emocjami. Również szybko zostaniesz wyprowadzony z błędu.

Nie ma sposobu na radzenie sobie z emocjami i nigdy nie będzie. Nie o to chodzi!

Z emocjami nie można i nie należy sobie radzić. Jeśli uważasz, że sobie z nimi radzisz - oszukujesz się i robisz sobie realną krzywdę.

Emocje powstały z bardzo ważnych powodów. Stanowią istotny element naszego Wewnętrznego Systemu Nawigacyjnego (o tym opowiadam w jednym z moich Programów - Maczeta). Są pełne miłości i mają nam pomagać. I pomagają cały czas.

Emocje to sygnały. Powtarzam to tak wiele razy, że czasem myślę, że mówię to częściej, niż "zjadłbym coś" (co powtarzam sobie dość często :) ). Jeśli uważasz, że sygnał jest destruktywny czy należy coś z nim zrobić to tak jakbyś uznał, że znak drogowy "Teren zabudowany" jest destruktywny i należy coś z nim zrobić. Albo ciśnienie w pęcherzu jest destruktywne i należy coś z nim zrobić. Robisz coś z nim? Walczysz? Negatywnie oceniasz? Stosujesz różne sposoby na pozbycie się go? Idziesz do coacha zapytać co z nim zrobić? Czy słuchasz go ze świadomością, że to dla Ciebie ważny i pełen miłości sygnał, iż pora odwiedzić toaletę? Zaś odwiedzenie jej - posłuchanie sygnału - i wewnętrzne oczyszczenie z zalegającego produktu przemiany materii naszego organizmu przynosi ogromną ulgę i uśmiech na twarzy. Co zrobiłeś? Siku czy przeprowadziłeś kampanię wojskową przeciwko ciśnieniu w pęcherzu? A może jeszcze trzeba odwiedzić hipnotyzera i eksperta od NLP, żeby pogadać z wewnętrzną reprezentacją pęchecza i przekonać ją, by odzywała się tylko, kiedy jest to Ci na rękę?

Od dzisiaj patrz na KAŻDĄ emocję jak na ciśnienie w pęcherzu. Ono informuje, że pora się oczyścić. Odpuścić coś, co w nas zalega. Czy kiedykolwiek powiedziałeś, że mocz jest negatywny? Jeśli tak, to lepiej już nigdy nie sikaj, bo przecież ROBISZ COŚ ZŁEGO! Ahahaha! (sam się rozbawiłem :) ). A przecież jest jeszcze większe "zło". Ale to już zostawny, bo robi się zbyt śmierdząco.

Dlatego jak jakaś "ekspercina" czy coach powie, że emocje są destruktywne to już wiesz, że pieprzy bez sensu. Tak, intencję może mieć na miejscu, bardzo chce pomóc ale mimo to pieprzy bez sensu. Jeśli jesteś kobietą i stosujesz rady takiego pana, zaś Twoje miesiączki są nadal bardzo bolesne - przestań stosować te rady, bo albo nic dobrego nie robią, albo pogarszają sytuację.

Emocje nie są destruktywne. Nawet największy strach, wstyd, poczucie winy czy gniew NIE SĄ DESTRUKTYWNE.

Destruktywne jest tłumienie ich (czym jest walka z nimi, negatywne ocenianie, brak akceptacji, brak uznania, brak uwolnienia, zmaganie), utożsamienie i działanie na ich podstawie, szczególnie, gdy ujawnia się ich duży ładunek. To może być destruktywne dla nas i dla innych. Zazwyczaj jest.

Jednak najbardziej destruktywny jest opór jaki stawiamy emocjom. <--- TO JEST KLUCZOWE! TO ZAPAMIĘTAJ! TO JEST KLUCZ DO REALNEJ ZMIANY NA LEPSZE! (i dotyczy wszystkiego, nie tylko emocji)

Niezgoda. Przeciwstawienie się emocjom i dostrzeżenie w nich czegoś niepożądanego - przeciwnika, coś, co stoi nam na drodze.

Nie.

Na drodze stoi nam tylko nasz własny opór. Bo emocja to pełen miłości sygnał dla nas. O naszej świadomości. Jeśli coś nas boli, nawet bardzo, nawet jeśli cierpimy to przez nasz własny opór, a nie emocje.

Dalai Lama mówi - "Dodaj pozytywne emocje, gdy czujesz negatywne". Inni coachowie jeszcze mówią - myśl pozytywnie, gdy pojawiają się negatywne myśli.

Powtórzę - nie można zabrać ciemności, można tylko dodać światło. Hmmm - wychodzi, że mówię o tym samym. Nie. Mówię o czymś absolutnie innym. Mówię o zaniesieniu miłości i akceptacji EMOCJOM i MYŚLOM. A nie dodaniu czegoś, co ma się im przeciwstawić, co ma z nimi wygrać. Pokochaj swoje emocje. Pozwól im być. Pokochaj swoje myśli i swój umysł. Po prostu je obserwuj w stanie akceptacji i uznania. Nic więcej nie trzeba robić.

Nie możesz wymusić pozytywności. Nie możesz nagle dodać radości. Nie. Możesz tylko pozwolić sobie puścić to, przez co nie jesteś przepełniony radością i miłością i to, co istnieje TERAZ. A aby to zrobić, należy zaakceptować to, co czujemy w TYM MOMENCIE - wliczając nasz własny opór, niechęć. Zanieść temu swoją nieoceniającą obecność. Dopiero wtedy zacznie się właściwa i piękna transformacja.

Dlaczego te znane i poważane osoby mówią takie banialuki? Bo żeby zmierzyć się z ciemnością swojej podświadomości i zanieść jej światło swojej miłości wymaga nie lada odwagi. Odwagi, by puścić programy tak mocno wpisane w ludzką historię - walkę, ocenianie - wchodzenie w dualizm. Bo jeśli coś jest złe, coś musi być dobre i dobre musi wygrać, musi walczyć, bo wygra złe, czyż nie? Albo jak jest złe to musi być coś dobrego. Złe jest złe i musi zniknąć, by mogło być dobre. To bzdury! Nie ma ani złego, ani dobrego! Jest to co jest! I wystarczy tylko nasza miłość.
Jak ktoś nie mówi o miłości to mówi z perspektywy umysłu, czyli bardzo ograniczonego spektrum i żadne lata spędzone na samorozwoju nie polepszają sytuacji. Nie dziwne, że trzeba było spędzić lata, jeśli rozwijamy się w sposób niepełny.

Robienie siku to tak piękne symboliczne ukazanie tego, jak postępować z podświadomością. Gdy się nazbiera negatywności - podświadomość, tak jak pęcherz, da sygnał. Wystarczy posłuchać, zdjąć spodnie czy kieckę i puścić opór, rozluźnić mięśnie, pośladki czy co tam mamy i wszystko WYJDZIE SAMO. Ulga również przychodzi sama, nie została dodana na siłę. Nie można dodać ulgi, gdy czujemy napięcie w pęcherzu czy dowolne inne napięcie. Nie potrzeba do tego ani oceniać, ani walczyć, ani zmagać się. No bo w końcu pęcherz puści sam niezależnie jak wiele wysiłku włożymy w jego blokowanie. Wszyscy wiemy jak nieprzyjemne jest opieranie się temu. Ciśnienie to jest naturalne, gdy wprowadzamy do swojego organizmu niedoskonałe produkty. Jeśli zawierają coś niepotrzebnego - zostaną po pewnym czasie wydalone. To samo dzieje się z emocjami.

Jeśli dodajemy do naszego życia coś niepotrzebnego - w końcu zostanie ujawnione. A żeby zwrócić naszą ŚWIADOMOŚĆ, dostaniemy sygnał - początkowo słaby, potem nieco silniejszy. A jak będzie trzeba to ktoś w końcu krzyknie czy huknie nam prosto do ucha.

Przypomnę historię dwóch dość istotnych dla historii ludzkości Istnień. Buddy i Jezusa.

Budda podczas medytacji wielokrotnie spotykał swojego wewnętrznego demona (o demonach tych opowiem w przyszłości). Na ten moment - demonem nazywam po prostu jakiś niechciany aspekt podświadomości. Jego umysł chciał walczyć. Stawiał opór tak mocno, że Budda opisywał to, że czuł jakby paliły mu się kości, jakby miały pęknąć. Ale on nie pękał :) Nie opierał się, bo to uczucie płynęło z umysłu - to był jedynie opór. To było ego. I ten opór rozpuszczał się (pamiętajmy, że ulga przychodzi po oddaniu moczu, a nieraz jak już puścimy opór). Wszyscy wiemy doskonale, że moment, kiedy zaczynamy zdrowieć z choroby przychodzi zaraz po tym jak choroba osiąga swoje apogeum. Wschód przychodzi po największej ciemności. Budda nie wymuszał pozytywnych uczuć, ani myśli. Akceptował to, co jest. On był oświeciony. Pan Dalai Lama, ani żadna "ekspercina" ze stron internetowych nie jest.

Natomiast Jezus podczas medytacji na pustyni został odwiedzony przez szatanka. I szatanek co robił? Kusił. A czym jest szatanek? To ego. Więc nawiedziły Jezusa jego własne myśli. Co robił Jezus? Grzecznie podziękował. Spokojnie medytował, zaś umysł paplał nadal i obiecywał góry złota, by Jezus tylko posłuchał swojego umysłu i zaprzestał medytacji. Pustnia to oczywiście symbol nieograniczonej przestrzeni naszej Świadomości, w skali której ten gadający głosik jest małym punktem bez żadnej siły. Tylko gra dużego. W końcu Jezus wyraził swoją Wolę i dokonał wyboru, by jego umysł zamilkł. I umysł zamilknął. Jezus również nie walczył. Nie oceniał. Nie starał się wymusić nic na siłę.

Czy ich emocje i myśli były destruktywne? Nie. Były jak młotek. Można go podnieść, nosić przez 40 lat i się zmęczyć i nic nie zbudować. A w końcu ze zmęczenia i frustracji rzucić i rozbić szybę. Młotek sam z siebie nie jest destruktywny. Wszystko zależy jaka jest nasza intencja - czy skorzystamy z niego z miłością czy ze złości? Czy w ogóle potrzebujemy go używać?

Wiele osób nadal myśli (ich umysły bronią podświadomych programów), że np. pieniądze są złe, korumpują (lub że władza korumpuje). Nie - to my korumpujemy władzę i pieniądze. Władza i pieniądze są jak młotek. Wszystko zależy od naszych intencji.

Wszystko jest jakie jest. To my dodajemy do tego nasze intencje. Jeśli są niskie - biegun oddziaływania tego przedmiotu stanie się ujemny. Nie ma żadnego sprytnego sposobu, by to obejść. Sposób jest jeden - szczerość i uczciwość. Pokora. Miłość. Akceptacja. A jeśli chcemy to obejść to zaczyna się gra umysłu, gra ego i można w to grać tak długo jak będziemy chcieli. Do końca życia? Nie ma problemu. I nigdy się nic nie poprawi, a pieniążki będziemy wydawać w dużych ilościach licząc, że ktoś nam wreszcie pomoże. Nikt nie pomoże, jeśli nadal chcemy udawać, uciekać, walczyć, zmagać się, oceniać, opierać, wypierać czy tłumić. Bo wszystko co czujemy to część nas.
Nie można przezwyciężych siebie. Oh! Jak ego pragnie tej walki - braku kochania siebie takim jakim jesteśmy, walki z tym całym negatywnym obrazem samego siebie, cierpienia, przezwyciężania oporów, strachu.

Zazwyczaj mówi się o przezwyciężaniu strachu. Dobrze się składa, bo w następnym artykule rozpocznę serię Wpisów na temat strachu. Zapraszam serdecznie. Za kilka dni stanie się dostępny.

PS.
Co mają z tym wszystkim wspólnego jelonki?
Spróbuj pełen negatywności, oceny, oporu i niskiej intencji podejść do jelonka to zobaczysz, że nawet to pełne miłości stworzenie może stać się bolesnym problemem.


Pozdrawiam Cię gorąco,
Piotr Kruk

Jeżeli znalazłeś w tym artykule coś dla siebie, masz pytanie lub chcesz się czymś podzielić - poniżej zostaw komentarz!



Zostaw komentarz!

Podziel się tym artykułem!

Napisz komentarz!

Powiadom mnie o
Avatar

Avatar
Gość
Tomek
17 lipca 2018 21:28

Fantastyczny artykuł! Jeden z najlepszych jaki napisałeś :)

Avatar
Gość
Łukasz
30 czerwca 2017 13:21

Świetnie się to czyta, co raz więcej klarowności oraz precyzji tutaj widać oraz czuć. Jest to na prawdę niby prosta ale jednocześnie głęboka i rzadka wiedza. Czuć bardzo mocno nauki Hawkinsa, Buddyzmu oraz rosyjskiej Systemy. Taka forma “sztuka walki bez walki” a więc wysoki rozwój świadomości i obserwacji.
Swoją drogą tak czasem się zastanawiam że jednak to całe uzależnienie pomimo początkowych negatywnych odczuć i swego rodzaju przekleństwa, może okazać się niezwykle ciekawym doświadczeniem a wręcz błogosławieństwem, pozwalającym lepiej zrozumieć własne mechanizmy a dzięki temu również otaczającego nas świata.
Trzymaj świetną pracę dalej!

Avatar
Gość
Marcin
27 czerwca 2017 19:57

Skąd nabrać takiej mądrości :) Najlepsze jest to, ze piszesz szczerze. Nie ma skrótów i właściwą drogą jest odczuwanie emocji. A nie triki, by być szczęśliwym a ominąć emocje i niekorzystne działania.
Dziękujemy za konkretną i prawdziwą wiedzę!

Avatar
Gość
Piotrek
26 czerwca 2017 18:58

Ok, a co w sytuacji jeśli nie czuje się emocji? Niby marzę, chcę różnych rzeczy a w praktyce nic..

Avatar
Gość
Tomek
26 czerwca 2017 11:18

Dla mnie w ogole cale to spoleczenstwo rozwojowe jest “rakotworcze”. Jakby tak uczciwie pogadac z ludzmi ktorzy byli na szkoleniach motywacyjnych to zawsze jest ta sama gadka “wow, bylem taki naladowany bo sobie pokrzyczelismy ze jestesmy zajebisci… ale kilka dni pozniej jakos wszystko wrocilo do normy”. Istnienie tego typu ludzi powinno byc karane, tylko nie wiem kto jest wiekszym idiota – trenerzy robiacy takie szkolenia ktorzy nie maja pojecia o niczym czy ludzie ktorzy za iluzje lepszego zycia sa gotowi placic kilka tysiecy. To jest tak jak z polska spolecznoscia “uwodzenia” – nasluchalem sie historii ze NAJBARDZIEJ POPULARNI uwodziciele w Polsce tak naprawde mieli kilka kobiet i postanowili otworzyc szkole uwodzenia bo to popularne w dzisiejszych czasach tak samo jak ten “samorozwoj”. Tylko jest tez kwestia tego ze takie osoby totalnie nie wiedza jak radzic sobie z emocjami, tak jak napisales, ale mimo to sa w miare ogarnieci, chce im sie dzialac, zarabiac pieniadze itp. WIec o sukcesie w zyciu musi decydowac inny aspekt niz ogarniecie emocjonalne. Pozdrawiam :)

wpDiscuz
Podobne Wpisy:
O Emocjach – Pożądanie (Część 7)

O Emocjach – Pożądanie (Część 7)

Witam Cię serdecznie! Kontynuujemy temat świadomości Pożądania. Części 1-6 znajdziesz klikając na linki poniżej: ► O Emocjach – Pożądanie (Część 1). ► O Emocjach – Pożądanie (Część 2). ► O Emocjach – Pożądanie (Część 3). ► O Emocjach – Pożądanie (Część 4). ► O Emocjach – Pożądanie (Część 5). ► O Emocjach – Pożądanie (Część… Przeczytaj
Wpis!

Dodano:
Komentarze: 0
Wszystkiego dobrego!

Wszystkiego dobrego!

Witam Cię serdecznie! Z okazji świąt Wielkanocnych mocy miłości, radości, spokoju, zrozumienia, Aby z serca wypłynęła zawsze energia spokoju, miłości, wybaczenia. By grono najbliższych wypełniło nic innego, aniżeli świadomość bezpieczeństwa, piękna, swobody i wolności. Oraz chęci dzielenia się tym, co najlepsze. By lekcje, czasem bardziej, czasem mniej surowe, był postrzegane przez wszystkich jako dary –… Przeczytaj
Wpis!

Dodano:
Komentarze: 1
O Emocjach – Strach (Część 1)

O Emocjach – Strach (Część 1)

Dziś rozpoczynam krótkie przedstawienie i omówienie emocji strachu. Tak jak każda emocja – strach ma 2 wymiary i znaczenie: 1. Biologiczne. 2. Metabiologiczne (ponad biologią). Słowem – służące wzrostowi świadomości. W tym artykule zajmę głównie punktem 1, zaś w następnych rozwinę temat drugi. Mało kto zdaje sobie sprawę ale prarodzicem WSZYSTKICH lęków jest strach przed śmiercią.… Przeczytaj
Wpis!

Dodano:
Komentarze: 20
O Emocjach – Wstyd (Część 3)

O Emocjach – Wstyd (Część 3)

Nie bój się wstydu i nie wstydź się go. Co to znaczy “wstydzę się”? Oznacza to “wybieram, by trzymać się emocji wstydu jako powód, by czegoś nie zrobić (np. zmienić swojego sposobu myślenia lub o coś poprosić).” Wstyd to tylko emocja i możesz ją odpuścić. Jednak ego mówi “Nie! Nie tylko będę się trzymał tej… Przeczytaj
Wpis!

Dodano:
Komentarze: 2

WOLNOŚĆ OD PORNO