Dni
Godzin
Minut
Sekund

Ilość Wolnych Miejsc:
/15

Witam Cię serdecznie!

Dziś rozpoczynam krótkie przedstawienie i omówienie emocji strachu.

Tak jak każda emocja - strach ma 2 wymiary i znaczenie:

1. Biologiczne.
2. Metabiologiczne (ponad biologią). Słowem - służące wzrostowi świadomości.

W tym artykule zajmę głównie punktem 1, zaś w następnych rozwinę temat drugi.

Mało kto zdaje sobie sprawę ale prarodzicem WSZYSTKICH lęków jest strach przed śmiercią. Warto to wiedzieć, gdy się boimy. Boimy się tak naprawę śmierci. Gdybyśmy prześledzili czego tak naprawdę się boimy - jakich konsekwencji i efektów naszych działań lub ich braku, wyszłoby jasne, że chcemy uniknąć własnej śmierci.

Widać to szczególnie wśród młodzieży, która próbuje pokonać lęk przed śmiercią dokonując różnych ekstremalnych wyczynów, ryzykując, starając się unieśmiertelnić na zdjęciach, etc.

To nie pomaga :(
To ew. powoduje, że zatrzaskujemy swój lęk jeszcze bardziej.

No bo gdybyśmy faktycznie przekroczyli (a nie przełamali) swój lęk przed śmiercią, zaczęlibyśmy troszczyć się o swoje życie, a nie wyciskać z niego niemalże siłą i brutalnie ile tylko się da. To działanie ze strachu, tylko ukryte - nieświadome.

Lęk służy(ł) fizycznemu przeżyciu.

Jego rola jest dwojaka:
1. Lęk wprowadza do organizmu oraz umysłu stan gotowości. Stan umożliwiający podjęcie niemalże natychmiastowej decyzji - walki lub ucieczki. Było to niezbędne, gdy ludzie jeszcze zmagali się z naturą (zanim siłą i terrorem zaczęli ją sobie podporządkowywać i eliminować). Gdy wchodzili do ciemnej jaskini, którą mógł zamieszkiwać niebezpieczny drapieżnik, strach zapewniał możliwie szybką analizę sytuacji - czy mam szansę wygrać w starciu, czy nie. Umysł był w stanie zrobić to natychmiast dzięki intuicji. Dlatego niezbędne było wyłączenie umysłu logicznego, by zbędna szersza analiza nie zajęła niezbędnego czasu, który mógł być nam potrzebny, by uratować nam życie. Jak widać - to lęk przed śmiercią motywujący do podjęcia natychmiastowej niezbędnej decyzji, by zachować własne życie, bądź zdobyć to, co niezbędne - walczyć i wywalczyć miejsce do noclegu lub mięso i futro.
2. Lęk przed śmiercią motywuje do działania. Przestajemy się użalać, wmawiać sobie bezsilność, winić się, uważać za ofiarę i wstydzić. Nawet ofiara przyciśnięta do rogu znajdzie w sobie niezbędne zasoby, by podjąć działanie potrzebne do własnej ochrony.

Strach ma więc wspaniałą i pełną miłości rolę.

Dlaczego więc został tak wypaczony? Dlaczego w dzisiejszych czasach służy raczej za narzędzie do sadystycznej kontroli, a nie w piękny sposób wspiera ludzkie (i nie tylko ludzkie) życie?

Bowiem na przestrzeni lat śmierć została zdeformowana, zniekształcona, zdemonizowana.

Mówimy zarówno o:
1. Śmierci fizycznej. Śmierć to już nie przejście do innego poziomu życia. To nie zakończenie pewnego etapu. Grożenie śmiercią to teraz sposób na wywarcie wpływu, zdobycie kontroli. To często połączenie tortury, sadyzmu. Śmierć to rzecz masowa, dokonywana nie w sposób naturalny ale sztuczny, by szerzyć świadomość terroru. To narzędzie do zdobywania przedmiotów naszej zadufanej natury. Śmierć stała się naszym narzędziem. Tak jak z kobiecego ciała zrobiono przedmiot marketingu i kontroli zarówno męskiej jak i kobiecej świadomości (szczególnie pożądania i szukania akceptacji), tak ze strachu uczyniono narzędzie posłuszeństwa. Zamiast być posłusznym nurtowi życia, ludzie wymuszają teraz posłuszeństwo swojej pysze.
2. Metaforycznej, czyli przekroczeniu np. własnego przekonania. Śmierci tego przekonania i narodzin nowego. Inny przykład - śmierć własnej racji, by możliwy był wybór spokoju. Dzisiaj nie chcemy, by cokolwiek umierało. Trzymamy więc stare graty, z których nie korzystamy 20 lat. Nie chcemy rozstać się z dziurawą skarpetką. Nie chcemy zrezygnować z uczulającego nas dezodorantu. Nie chcemy nawet zmienić pracy, w której się męczymy za grosze. Tak bardzo boimy się śmierci, że raczej pozwolimy gnić naszemu życiu, niż wprowadzić do niego powiew świeżości.

Nad strachem zaczęła panować duma, czyli utożsamienie, racja, pycha, zaślepione zapatrzenie w siebie.

Drugą przyczyną, dla której strach przestał spełniać swoją cudowną funkcję były wojny. Na wojnie człowiek doświadczył takiego lęku i widział zniszczenie, śmierć tylu ludzi, że zamknął w sobie ten lęk, ten szok, tę świadomość straty, terroru, demonizmu ludzkiej natury. Zamknął w sobie, by już nigdy go nie czuć. Dlatego lęk zaczął się rozrastać niczym chwasty we wspaniałym i bujnym ogrodzie. Człowiek tak naprawdę zamknął samego siebie. A wraz z tym śmierć w sobie.

I, tak jak każda inna emocja, został przekazany następnym pokoleniom.

Teraz bardzo ważne - strach, a nie nienawiść, jest przeciwieństwem miłości.

Dlatego strach przed śmiercią jest tak naprawdę strachem przed życiem - przed miłością.

Jednak strach to przecież tylko emocja. To tylko energia. Możemy się z niej oczyścić i zacząć jej słuchać w mądry sposób. Nie musi ona w nas gnić, a my wraz z nią! Dlatego musimy odrzucić całą negatywność jaką utrzymujemy w związku ze strachem.

Pierwsze co się stało ze strachem to jego negatywna ocena przez nas. Szczególnie mężczyźni mają problem z zaakceptowaniem i uznaniem własnego strachu. Bowiem uwierzyli w wiele kłamstw. Mówi się, że facet się nie boi. Jak się boi to nie facet, a p***a. Mówi się, że odważny mężczyzna nie czuje strachu. Robimy wszystko, by strachu nie czuć, bo jest zły. Nie chcemy sobie na niego pozwolić. Walczymy sami ze sobą i tak łatwo dajemy się wyrolować. A jak go czujemy to coś z nami jest nie tak - jesteśmy tchórzami, jesteśmy słabi, nikt nie będzie nas szanował, etc.
I dlatego wydajemy mnóstwo pieniędzy na szkolenia, na różne obozy. Idziemy do wojska, by zabijać, by walczyć. Albo stajemy się religijnymi fanatykami oczyszczającymi świat z grzeszników. Robimy to, aby straszny bóg (raczej demon) nas pokochał - nagrodził. Czym? Życiem po śmierci (niszczymy życie, by otrzymać życie - dostrzegasz to zagubienie i niewinność?). Dlatego chcemy zmierzyć się z samą śmiercią i ją pokonać w boju. Pokonać śmierć! Wiele literatury średniowiecza skupiało się na samej śmierci i ukazywało, że ludzkość od setek lat robi to samo. I nic dobrego to nie daje! Wprowadza tylko jeszcze więcej śmierci i nienawiści.

Na świenie zdemonizowano również wszelkie naturalne oblicza śmierci. Zmarszczki (wydajemy mnóstwo pieniędzy, by ukryć prosty, normalny fakt, że przybywa nam lat), starość. Starsza osoba kojarzy nam się dziś bardziej z wiecznie narzekającą babcią lub dziadkiem, przesiąkniętymi zgryzotą i wyrzutami sumienia ludźmi nie znoszącymi szczególnie młodzieży (symbolicznie - starość - śmierć - nienawidzi życia; czy na pewno śmierć jest przeciwieństwem życia?). Nie szanujemy starszych osób. Nie korzystamy z ich mądrości. Uciekamy od śmierci w nieświadomość młodości. W ciemność. Wbrew pozorom ucieczka od śmierci zabija nas. Odbiera nam życie nie śmierć i strach ale my sami. Tylko zrzucamy to na nie.
Uciekając od śmierci nie możemy poznać życia. Gdyż życie jest w nas. My jesteśmy życiem. Nie ma go poza nami. I nigdy nie było. Tym samym, tak jak nasi przodkowie, zamykamy w sobie strach. Strach staje się podświadomy i z procesu służącemu życiu staje się jego największym obciążeniem (wstyd i wina to również rodzaje strachu; pamiętajmy, że nazwy emocji to tylko etykietki; emocje to energia i my wybieramy jej wpływ na nas).

Drugim problemem jest nieumiejętność odczuwania emocji nawet jeśli postanowilibyśmy zmierzyć się z lękiem. Dzisiejszy świat skoncentrowany jest na działaniu - czyli uczestniczeniem świadomości na zewnątrz nas, nie wewnątrz. Tym samym jakość życia drastycznie się degeneruje bez "umiejętności" BYCIA w sobie. Słowem - jest to lęk przed odczuwaniem. Nie można nie czuć emocji. Można tylko podejmować takie działania, przez które nie dopuszczamy do świadomego odczuwania emocji.
Szczególnie cierpią na tym kobiety, od których wymagamy (i doszło do tego, że kobiety ZE STRACHU również zaczęły od siebie tego wymagać), by były takie jak mężczyźni. Skoncentrowane na działaniu, na osiąganiu. A nie byciu. Tylko jednym z takich objawów są niezwykle bolesne miesiączki. Przez brak uszanowania cykli życia i ucieczkę od swojej natury, poprzez szaloną gonitwę przez życie, zaniedbujemy życie w sobie. Jakże mamy potrafić wtedy zadbać o inne życie - o życie swoich dzieci? O życie mężczyzn? O życie tego świata? Kto przynosi życie na świat i się nim opiekuje? Kobiety. Kobiety utraciły swoją moc. Traciły ją przez setki, jeśli nie tysiące lat. A teraz chcą ją odebrać siłą. Odebrać ją mężczyznom.

To nie działa. To tylko wprowadzi do świata jeszcze więcej ranienia się nawzajem. Siłą nie przywrócimy swojej mocy, tylko miłością. Niezbędne jest wybaczenie. A z wybaczeniem wiąże się ujawnienie wszystkich ran, bólu, gniewu, nienawiści i ich przekroczenie W SOBIE, a nie zrzucenie odpowiedzialności. Zrzucenie odpowiedzialności to szukanie (w)innych, czyli na zewnątrz tego, co jest wewnątrz. Dlatego to, co wewnątrz nie ulega zmianie. O wybaczaniu opowiem w przyszłości.

Jak długo potrafimy "nic" nie robić? Po prostu być. W ciszy. Bez żadnej powinności, bez celu, bez wyrzutu sumienia, bez myślenia "co by tu zrobić"? Jakże mamy coś odczuć jeśli cały czas nasz umysł pracuje jak szalony, jeśli nadal naszą uwagę koncentrujemy poza sobą?

Nie chcemy odczuwać. Bo naszemu umysłowi odczuwanie jest zbędne. On chce myśleć i tyle. Bo dumnie uważa, że umysł wszystko załatwi. Bowiem również dzisiejszy świat "zakochał" się w swoim umyśle. Zapomniał o sercu.

Pamiętajmy, że umysł nie może przekroczyć sam siebie. Sam dla siebie stanowi ograniczenie. Zawsze stanowił. Nie spowoduje nagle, że zaczniemy czuć. Nie poradzi sobie z emocjonalnym bagażem. Może unosić się dumą i racjonalizować, że on wszystko świadomie wybiera i gdy mu się zachce to się zmierzy z lękiem i go odpuści i będzie pięknie. To nie jest prawda. Gdyby to mógł i potrafił zrobić to by to dawno zrobił, gdyż wyższe stany świadomości to najwspanialsze ludzkie doświadczenie jakim możemy siebie obdarzyć.

Lęk przed odczuwaniem to jedno. Drugim jest strach przed strachem. Brzmi paradoksalnie ale ludzie w większości boją się bać.

Czyli - utrzymują taki doświadczalny poziom lęku, by nie dopuścić swojej świadomości GŁĘBIEJ W SIEBIE, by wydobyć, ujawnić faktyczny ładunek lęku i go odpuścić. Tym samym stawiają opór energii lęku, która nigdy nie znika. A jeśli w naszym życiu już zaczną się manifestować "straszne" zdarzenia będącymi odbiciem stłumionego ładunku lęku, nasz umysł znajdzie w nich zewnętrzne źródło tego, przed czym nas (się) chroni. Przekieruje naszą uwagę na zewnątrz, stawi dodatkowy opór, "zapomni" o wewnętrznym oporze i stłumionej energii strachu i zacznie dokładać do wewnątrz to, z czym zacznie walczyć oraz mierzyć się na zewnątrz. Dlatego nigdy nie wygra ale zrobi wszystko by wygrać. Nawet wprowadzi śmierć, którą nosi w sobie.

W ten sposób świadomość nie wzrasta. Zatrzaskuje się na poziomie strachu i w końcu zacznie się obniżać. Gdyż zabraknie nam sił, by utrzymywać się na tym ciężki poziomie. Bez odpoczynku, bez odpuszczenia zaczniemy spadać w stronę żalu, potem apatii, poczucia winy i wstydu. A walka może nigdy nie zaniknąć. W życiu ludzi było jej już tak dużo...

Jednak zauważmy, że te wszystkie negatywne konsekwencje są efektem naszego wewnętrznego zmagania, zamglonego postrzegania, ograniczonej świadomości. Słowem - to konsekwencje naszych wyborów. A nie lęku samego w sobie.

Rozwinę to w następnym artykule.


Pozdrawiam Cię gorąco,
Piotr Kruk

Jeżeli znalazłeś w tym artykule coś dla siebie, masz pytanie lub chcesz się czymś podzielić - poniżej zostaw komentarz!



Zostaw komentarz!

Podziel się tym artykułem!

Napisz komentarz!

Powiadom mnie o
Avatar

Avatar
Gość
Łukasz
3 lipca 2017 12:12

Fajny artykuł.To prawda boimy się odczuwać strach czyli strach przed strachem.Zawsze musimy coś robić zamiast usiąść i cieszyć się chwilą to uciekamy przed emocjami.

Avatar
Gość
Piotrek
30 czerwca 2017 20:59

Muszę przeczytać parę razy żeby ogarnąć xD

Piotrze, a nie myślałeś o jakimś wpisie lub całej serii o seksie np fetysze rózne, jak na to patrzysz? Postrzegasz negatywnie, pozytywnie czy neutralnie itp

wpDiscuz
Podobne Wpisy:
Nerwica lękowa, a emocje oraz – jak zwykle – niezrozumienie czym emocje są. Bonus – o abstynencji.

Nerwica lękowa, a emocje oraz – jak zwykle – niezrozumienie czym emocje są. Bonus – o abstynencji.

Witam Cię serdecznie! Wracamy do tematu emocji – w tym przypadku jedna osoba, z którą koresponduję od dłuższego czasu za nic na świecie nie chce wziąć do wiadomości, co jej mówię na temat emocji i dolegliwości, w tym nerwicy lękowej, którą ona rzekomo MA. Jako, że zrozumienie tego uważam za podstawę normalnego funkcjonowania na tej… Przeczytaj
Wpis!

Dodano:
Komentarze: 20
“Każdy mówi tylko o sobie” – autor znany

“Każdy mówi tylko o sobie” – autor znany

Witam Cię serdecznie! W tym artykule chciałem wyjaśnić na czym polega istota i ważność dość często używanego przeze mnie stwierdzenia – “Każdy mówi tylko o sobie”. Bowiem pojawiło się bardzo dużo związanego z nim niezrozumienia. A nawet wykorzystywania go “przeciwko mnie”. Wyjaśnię ogromne znaczenie tego faktu, z czego wynika i jakie są konsekwencje niezdawania sobie… Przeczytaj
Wpis!

Dodano:
Komentarze: 19
Facebook – Czyli 2 uzależnienia w 1

Facebook – Czyli 2 uzależnienia w 1

Dzisiejszy wpis poświęcę bardzo niepokojącemu zjawisku, mianowicie – większość mężczyzn, z którymi współpracuję powiedziała mi, że nakręcają się lub pornograficzny amok rozpoczyna u nich obejrzenie zdjęcia ładnej dziewczyny na Facebooku. Wszyscy wiemy jak działa fejs – uruchamiasz go i na dzień-dobry natrafiasz na ścianę – ścianę “newsów” różnego typu – od niegroźnych wpisów przez aktualizacje… Przeczytaj
Wpis!

Dodano:
Komentarze: 15
O Emocjach – Duma (Część 3)

O Emocjach – Duma (Część 3)

Witam Cię serdecznie! Dziś kontynuujemy temat świadomości Dumy. Części 1-2 znajdziesz klikając na linki poniżej: ► O Emocjach – Duma (Część 1). ► O Emocjach – Duma (Część 2). Zainspirowany komentarzem do poprzedniej części tej serii (za co bardzo dziękuję!), napiszę dzisiaj na podstawie Mistrzostw Świata w piłce nożnej o dynamice dumy oraz niższych od… Przeczytaj
Wpis!

Dodano:
Komentarze: 4

WOLNOŚĆ OD PORNO