Dni
Godzin
Minut
Sekund

Ilość Wolnych Miejsc:
/15

Witam Cię serdecznie!
Wracamy do wprowadzenia na temat wyższych poziomów świadomości. Część pierwszą znajdziesz klikając na poniższy link:
► Wyższe Stany – Wprowadzenie (Część 1).
Ego wspiera rozwój tylko wtedy, gdy mu on posłuży. Dlatego też ego uwielbia udawać – np. świętobliwość, gdy może nią potem usprawiedliwić nienawiść do niewiernych. Ego uwielbia granie “dobrego” i poczciwego, by potem móc się użalać, gdy zostanie “zranione, niezrozumiane, wykorzystane”. Ego uwielbia grać akceptującego, by utrzymywać nienawiść względem tych, co nie potrafią (nie chcą) akceptować. Itd. Ego więc udaje rozwój – zmienia działania, by ukryć brak zmian wewnętrznych. To zawsze jest znak dla nas – gdy zaczynamy robić coś inaczej ale nie dokonujemy żadnej korekty w sobie – że ego wchodzi tylnymi drzwiami i szykuje nam rozczarowanie.
Bowiem ego wchodzi tylnymi drzwiami do naszego życia. Musi, by przeżyć. I jest w tym bardzo dobre. Ale może się to odbywać tylko jeśli my sami pozostaniemy nieobecni – nieświadomi – nietrzeźwi.
Ego ukrywa się w myślach. Zachęca nas do ignorowania faktycznego wzrostu wewnętrznego – poziomu BYĆ – i zastąpienia go działaniami i stanem posiadania. Mówi nam np., że odwagę można mieć. Nie! Nie można mieć odwagi! Odwaga to nie spodnie na dupie. Odwaga to poziom BYCIA. To poziom symbolizujący ogromny rozwój – osobistą ewolucję. Każdy może odbyć tę podróż. Wystarczy szczera intencja.
Odwagą jesteśmy – stajemy się, wybieramy ją w sobie, a nie mamy. Ale o tym porozmawiamy dokładniej w następnym artykule.
Większość ludzi uniemożliwia sobie ten wzrost, bo pozwalają sobie nawet przez całe życie podlegać jednemu nawykowi (a zazwyczaj całej sieci) – gdy pojawi się niepożądana emocja jak wstyd czy strach, to zaczynają się nieświadomie im opierać i zaczynają myśleć. O ile myślenie (a raczej mentalizacja) samo w sobie jest spodziewane, bo umysł myśli sam na bazie emocji, to faktyczny problem stanowi to, że pozwalamy się sobie zahipnotyzować się treścią umysłu i słuchamy się go jak życiowego nauczyciela dającego nam korzystne rady i wskazującego korzystne kierunki życiowe. Tak, są korzystne ale tylko dla ego.
Ludzie są zahipnotyzowani treścią swoich umysłów, tak jak świnka zahipnotyzowana jest zawartością koryta. Koryto pełne? Pora wsuwać! Umysł pełen myśli? To znaczy, że trzeba w tym uczestniczyć! Trzeba tego słuchać, bo kto wie jaki skarb może nas ominąć. Niestety w tym korycie nie ma skarbu i to właśnie to omamienie ilością myśli powoduje, że tracimy z oczu prawdziwy i jedyny skarb – chwilę obecną. Bez ego.
A tym samym nie tylko pozostaje nieuświadomiona przyczyna tego ścieku w umyśle nazywanego błędnie myśleniem ale jednocześnie chwytamy się tych emocji i oporu i tłumaczymy to sobie tym, co podpowiadają nam myśli. Czujemy wstyd i myślimy, że jesteśmy do niczego? Super! To znaczy, że myśl ma rację i już możemy trzymać się wstydu i dalej hipnotyzować się zawartością ścieku przepływającego przez umysł. Bo dla większości ludzi na tej planecie – jeśli coś czują i myślą o tym, to znaczy, że taka jest rzeczywistość! Nie – to nie rzeczywistość. To subiektywne doświadczenie i bardzo możliwe, że ujawniona zwykłą trucizna, na bazie której bełkocze umysł.
Wielokrotnie już mówiłem, że umysł nie może przekroczyć sam siebie. Nie wymyśli nic sam z poziomu wyższego, niż aktualny stan emocjonalny – niezależnie czy emocje czujemy świadomie, czy nieświadome – np. tłumiąc je i wypierając. Więc nie można przekroczyć strachu szukając rozwiązań w umyśle. Trzeba poszukać ponad nim – uświadomić sobie, że nie jesteśmy umysłem, ani tą emocją. Nie musimy także wypierać tego, co czujemy i co myśli nasz umysł.
Akceptacja rozpoczyna wtedy wzrost do Odwagi.
Pamiętajmy, że to, że nosimy w sobie cały dzień gniew, któremu się opieramy, a potem ktoś z nas go wyciągnie jednym zdaniem nie usprawiedliwia naszego ataku i obwiniania tej osoby! To poziom niedojrzałości dziecka z piaskownicy. To brak świadomości, a jednocześnie brak Odwagi (intencji), by wziąć odpowiedzialność za swoje wnętrze i odpowiednio do niego podejść. A my nie tylko ignorujemy własne wnętrze ale zrzucamy za nie odpowiedzialność na innych. Więc zatrzymujemy w sobie toksynę, a nasza intencja nie prowadzi nas wyżej.
Jakże mamy wzrosnąć ponad Dumę do Odwagi, jeśli w kontaktach z innymi ludźmi wybieramy poczucie winy, żal, pożądanie, poczucie braków, wstyd? Jeśli ktoś wyciągnie z nas gniew, dlaczego od razu się go łapiemy i jeszcze sięgamy dużo, dużo niżej po winę i przerzucamy ją na tę osobę? A potem jeszcze się użalamy, że my jesteśmy tacy nieśmiali, że wszyscy nas denerwują, że ludzie są straszni, że się stresujemy, że nie mamy odwagi. A jak ją mamy mieć, jeśli ściskamy cały czas dużo, dużo niższe jakości? Ponadto – dlaczego uważamy, że odwagę powinniśmy mieć? Kto nam wcisnął ten kit?
Pozwalamy się wodzić za nos swojemu ego. Wybieramy niską świadomość zwierzęcia – klatkę umysłu, w której się miotamy jak tylko ktoś przypomni nam, że to nie życie nas ogranicza ale nasze własne wybory. Bo naprawdę jakiekolwiek znaczenie tu i teraz ma to jaką mieliśmy przeszłość, w tym dzieciństwo? Dlaczego zrzucamy odpowiedzialność na coś, co już minęło i nie istnieje? A jeśli istnieje, to tylko dlatego, że sami się tego trzymamy, np. poprzez opór, zwykłą niechęć. Kiedy sobie z tym poradzimy? Dopiero, gdy zmienią się inni? Jak inni nas przeproszą? No ok – więc pozostajemy marnym sługą ego – małej gadziny żyjącej w naszym umyśle. Karmimy ją toksynami, które sami rozkosznie pijemy i obwiniamy za to świat.
No bo czy nie pyszne jest użalanie się, obwinianie, rozpaczanie, granie ofiary? Pyszności! Co tam się dzisiaj złego nam przytrafiło? Kto się podzieli? Mmmmmmmm, jakie dobre! Masz więcej, to zrobię sobie kanapki na potem?!
Przyszła pora, by przestać się skupiać na tym, co się stało ale na tym, jacy wtedy BYLIŚMY i co w sobie utrzymujemy, czyli jacy JESTEŚMY TU I TERAZ. Bo czy naprawdę przeszłość to dostatecznie dobry powód, by utrzymywać w sobie trucizny takie jak wstyd, wina, żal, gniew i duma? Jeśli tak – tym gorzej dla nas! A dla tego przeszłość to cudowny pretekst, by trzymać w sobie wszystkie toksyny. I wtedy tak łatwo przekonuje nas, że “ja” w umyśle oznacza nas.
A może tak zorganizowaliśmy sobie życie, że nigdy nie mamy w nim czasu na zadbanie o swoje wnętrze? A to mamy problem, a to głowa boli, a to trzeba posprzątać, a to ulubiony serial, a to imprezka, a to stresujący dzień w pracy i nie mamy siły? A na wzięcie prysznica i umycie zębów dziś znalazł się czas? To dlaczego nie znalazł się na coś 100-krotnie ważniejszego? Jeśli pragniemy pewności siebie, szczęścia, radości, zdrowia – dlaczego nie oczyszczamy się z tego, co to w nas blokuje i co nas zatruwa? Bo nikt nam o tym nie powiedział? No to już powiedział!
Czy nadal wierzymy, że możemy się poczuć lepiej ale dopiero, gdy coś zrobimy, coś zjemy, coś będziemy mieli? Np. będziemy mieli pewność siebie, gdy porozmawiamy z piękną dziewczyną i pójdziemy na randkę. A może dopiero po seksie? A może dopiero po małżeństwie? A może dopiero, gdy dziecko pójdzie na studia?
Kiedyś we Francji się nie myli, tylko używali perfum, by usunąć smród. Czy to oznacza, że tamci ludzie byli przez to zadbani i higieniczni? Naprawdę nie chcielibyśmy zobaczyć jakości skóry tych ludzi i zapachu bez psikadeł. Czy postępowanie tych ludzi uważamy za właściwe, zdrowe, dojrzałe, a nawet cywilizowane? To dlaczego robimy dokładnie tak samo, hmm?
“Popsikamy się” nową partnerką czy partnerem i już wszystkie brudy zostały zmyte? A może to ta osoba ma o nas dbać? Czyli już niedomagamy i potrzebujemy nie życiowego partnera/partnerki, tylko opiekuna do domu starości? To gdzie takiej osoby szukamy? Na dyskotekach? Liczymy, że do nas podejdzie na spacerze? Walmy od razu do odpowiednich placówek! Tam znajdziemy specjalistów.
Prześmiewczy ton tego artykułu jest celowy. Ból, który mam nadzieję UJAWNIĆ (nie wzbudzić) ma pomóc nam zwrócić się do wewnątrz i wykonać 4 krok duchowych grup pomocy – “Gruntowny i ODWAŻNY obrachunek moralny”. Czy to słowo “odważny” jest tu przypadkowe? Nie. Oznacza to, że –
już sama intencja wykonania obrachunku moralnego wznosi nas ponad zwierzęcość – do dojrzałości, do świadomości – do Odwagi.
A w następnym artykule przyjrzymy się czym dokładnie jest Odwaga i jak “do niej trafić”.
Dodam jeszcze, że pierwszym krokiem zmiany jest zobaczyć, co właściwie robimy/robiliśmy dotąd. Zobaczyć to trzeźwo, odważnie. Jeśli użalamy się pół dnia – super! Krok pierwszy za nami, jeśli to faktycznie dostrzeżemy i zaakceptujemy! To jest nasz obecny poziom. Nie jest zły. Nie jest też dobry. Jest jaki jest. Ale jak już wiemy, gdzie jesteśmy, możemy wykonać kolejny krok. Tylko świadomość (w tym świadomość intencji) pozwoli nam wyruszyć w konkretnym kierunku i utrzymać kurs, a nie miotać się jak zwierzę w ciasnej klatce, które już uwierają pręty.
Jeśli dostrzeżemy, że tak jest, możemy znowu wybrać względem tego opór, niechęć, żal, wstyd, obwiniać, gniewać się – czyli dalej miotać się w sobie lub wyjść poza to – dostrzec, że drzwi klatki zawsze były otwarte. Tylko znajdowały się z drugiej strony, niż ta, na którą napieraliśmy.
Podziel się tym artykułem!

Napisz komentarz!

Powiadom mnie o

wpDiscuz
Podobne Wpisy:
Ankieta na temat Serwisu Wolność od Porno!

Ankieta na temat Serwisu Wolność od Porno!

Witam Cię serdecznie! Poniżej możesz wziąć udział w kompletnie anonimowej ankiecie. Odpowiedź na mniej, niż 20 pytań zajmie Ci co najwyżej kilka minut, a mi bardzo pomoże zobaczyć jaki jest odbiór mojego Serwisu i pracy, którą wykonuję poprzez niego. Proszę Cię o jak najbardziej szczere odpowiedzi. W miejscach, gdzie możesz napisać własną odpowiedź – niech… Przeczytaj
Wpis!

Dodano:
Komentarze: 2
Świadomość ofiary (Część 4)

Świadomość ofiary (Część 4)

Witam Cię serdecznie! Kontynuujemy serię na temat świadomości ofiary. Części 1-3 znajdziesz klikając na linki poniżej: ► Świadomość ofiary (Część 1). ► Świadomość ofiary (Część 2). ► Świadomość ofiary (Część 3). Wiele osób zdaje się nie rozumieć informacji, że świadomość ofiary jest tym, co człowiek sam wybiera. To nie jest bakteria, wirus czy DNA, którym… Przeczytaj
Wpis!

Dodano:
Komentarze: 55
Walka z uzależnieniem nie przynosi rezultatów! Dlaczego? (Część 2, Wideo)

Walka z uzależnieniem nie przynosi rezultatów! Dlaczego? (Część 2, Wideo)

Film ten jest kontynuacją rozpoczętego na Blogu Wpisu “Walka z uzależnieniem nie przynosi rezultatów! Dlaczego?”. Link do niego znajdziesz w opisie tego filmu. Dzisiaj podejmę się wyjaśnienia pierwszego elementu tego zagadnienia. Elementów jest dużo: – Wewnętrzne napięcie. – Pragnienie wyzdrowienia. – Strach przed porażką. Przed kolejną nieudaną próbą wyzdrowienia. – Strach przed sukcesem – przed… Przeczytaj
Wpis!

Dodano:
Komentarze: 0
Przekroczmy Emocje

Przekroczmy Emocje

Powiedz czy spotkałeś się w swoim życiu z przykrym wydarzeniem, o którym nie możesz zapomnieć, które cały czas nawiedza Twój umysł niczym choroba, która nie może minąć? Niczym nieuleczalna choroba? Kiedy wraca do Ciebie pamięć o nim? Kiedy jesteś sam? Zaraz przed zaśnięciem, zaraz po przebudzeniu? Kiedy jesteś zmęczony? Kiedy odpoczywasz? Co Ci o nim… Przeczytaj
Wpis!

Dodano:
Komentarze: 5
O Emocjach – Pożądanie (Część 4)

O Emocjach – Pożądanie (Część 4)

Witam Cię serdecznie! Kontynuujemy temat świadomości Pożądania. Części 1-3 znajdziesz klikając na linki poniżej: ► O Emocjach – Pożądanie (Część 1). ► O Emocjach – Pożądanie (Część 2). ► O Emocjach – Pożądanie (Część 3). Dzisiaj porozmawiamy o wartości dołączanej do pragnień. Wartość dołączana przez umysł nigdy nie wynika z miłości. Jest to coś sztucznego… Przeczytaj
Wpis!

Dodano:
Komentarze: 4

WOLNOŚĆ OD PORNO