Dni
Godzin
Minut
Sekund

Ilość Wolnych Miejsc:
/

Witam Cię serdecznie!

Kontynuujemy serię na temat świadomości ofiary. Części 1-2 znajdziesz klikając na linki poniżej:

► Świadomość ofiary (Część 1).
► Świadomość ofiary (Część 2).
Aby przekroczyć świadomość ofiary konieczne jest porzucenie soku, który z tego sączymy, tego nektaru, który spijamy z np. narzekania, obwiniania. Mamy zająć się KORZYŚCIAMI, a nie samymi czynnościami. Nie mamy zajmować się tym, co robimy ale powodami, dla których to robimy i korzyściami, jakie z tego czerpiemy. Gdy zrezygnujemy z tego, co nam one przynoszą, przestaniemy je wybierać automatycznie.
Jednocześnie nie mamy ich potępiać. Nie ma usprawiedliwionej winy. Bo narzekania, obwiniania, ani świadomość ofiary nie są złe. Są jakie są i na tym świecie mają bardzo ważną rolę. Jaką?
Wstyd i wina uczą. Bo są elementem wewnętrznego kompasu, o czym mówiłem w serii artykułów O Emocjach. Link do nich znajdziesz po prawej stronie w menu kategorii.
Wstyd i wina uczą. Wstyd uczy nas o konieczności dojrzałości, brania odpowiedzialności, a wina o konieczności wprowadzenia korekt tam, gdzie są niezbędne – w nas, do naszych postaw, nastawienia oraz na zewnątrz – do naszych działań.
Gdyby nie wstyd i wina, ludzkość nie wyszłaby z barbarzyństwa. Strach również się przydał (strach karą boską, stryczkiem, etc.).
To wszystko.
Jednak czy to, co pomogło ludzkości wyjść w większości z kompletnego barbarzyństwa pomoże nam na dalszej drodze? Okazuje się, że to co pomaga na pewnym etapie, na dalszym staje się przeszkodą. Tym samym jest logika. Ale globalnie jeszcze daleka droga, by dotrzeć do poziomu, w którym nas ona ograniczy.
Na świecie istnieje pandemia i szaleństwo trzymania się wstydu i winy i usprawiedliwiania ich największymi absurdami, często bardzo krzywdzącymi dla nas i innych.
Wstyd i wina ze wspaniałych nauczycieli stały się usprawiedliwieniem do nienawiści względem innych i nas samych, stały się kartą przetargową nawet w tzw. “wymiarze sprawiedliwości”, gdy ofiara tak zakrzywia fakty, by oskarżony dostał jak największy wyrok (nawet niewspółmierny z winą). Stały się brutalnym środkiem “wychowania” dzieci. Rodzice już nie otaczają dzieci opieką, miłością, nie pomagają im mierzyć się z blokadami, przekraczać je, zmieniać ich nastawienia na bardziej pozytywne, śmiałe, nie pytają dlaczego dziecko nie przychodzi do stołu czy nie sprząta pokoju. Nie stanowią dla dzieci PRZYKŁADU.
Tylko karzą, obwiniają, krzyczą, zawstydzają.
Wychować drugiego człowieka możemy WYŁĄCZNIE samemu stając się przykładem.
Ile razy my sami zamiast poprosić, zapytać z poziomu akceptacji po prostu denerwowaliśmy się i obwinialiśmy kogoś?
Świadomość ofiary stała się bardzo wygodna praktycznie dla wszystkich. Co widać w wieczornych wiadomościach i praktycznie na każdym serwisie internetowym. Ale to co najbardziej negatywnie wpływa na nasze życie jest ukryte. Ukryte pod maską “sprawiedliwości”, świętego oburzenia.
Wiele osób wręcz cholerycznie trzyma się winy i gniewu “za coś”, co dzieje się w świecie, co obserwują. BARDZO często słyszę, że ktoś nie może zrozumieć dlaczego np. rodzic wyżywa się na swoim NIEWINNYM dziecku!
Pierwsza sprawa z tym związana – najpierw skupmy się na sobie (jak zwykle) – czy widząc jak rodzic znęca się nad swoim dzieckiem powinniśmy zjeść zepsute mięso czy zgniły owoc? Czy ma to jakikolwiek sens? Nie? Więc dlaczego dokładnie to robimy? Trzymanie winy, wstydu, gniewu, dumy DLA INNYCH to tak jakbyśmy dla innych jedli spleśniały chleb. BARDZO to sensowne i dojrzałe, prawda?
Niezrozumienie dlaczego dana sytuacja ma miejsce NIE MOŻE stać się powodem trzymania w sobie jakichkolwiek toksyn!
Co więcej – oczyszczenie się z tych toksyn, puszczenie ich, odpuszczenie nastawienia oporu, niechęci, nienawiści spowoduje, że pojawi się zrozumienie, a nawet współczucie. I zakończy się nasze cierpienie “z tego powodu”.
Nie musimy rozumieć dlaczego dane sytuacje mają miejsce, by przestać cierpieć. Nienawiść w niczym nie pomaga, a wręcz zasila cały proceder!
Gdy rodzic bije swoje bezbronne dziecko to czy nienawidzenie go w czymkolwiek pomoże? Zwierzę w nas wierzy, że może kontrolować innych za pomocą strachu. Jak przestraszy drugą osobę, to ona się podporządkuje. Ale czy nie to właśnie ma miejsce? Który rodzic WYBIERA, by bić swoje dziecko? Czy przypadkiem nie ten, który tak boi się tego, co nosi w sobie, że woli zaatakować niewinność dostrzeganą w innym człowieku – w swoim dziecku – niż zmierzyć się ze swoim wnętrzem?
Gdyby potrafił odpowiednio postąpić ze strachem – nie biłby swoich dzieci, żony, etc.!
Jeśli się zastanawiamy dlaczego tacy ludzie w ogóle żyją i chodzą wolno, ja wolałbym zapytać – dlaczego przynajmniej jedna osoba, a zazwyczaj dużo więcej było na tyle ślepych, by dopuścić do małżeństwa, narodzin dziecka i pozwolić takiemu człowiekowi je wychowywać? Naprawdę nikt nic nie podejrzewał? Jaja sobie ze mnie robicie?
Więc wszyscy “święci mściciele” powinni wziąć sobie zimny prysznic, bo ich postawy dokładnie zasilają to, z czym chcą walczyć.
Dlatego mądre, najmądrzejsze osoby na tym świecie zauważyły – zawsze mamy wybór – racja czy spokój?
A trzymając się dumy zawsze wybierzemy rację. Wybierzemy niedojrzałość i często czystą głupotę! Patrzmy ku*wa na rezultaty osiągane przez ludzi OD KILKU TYSIĘCY LAT!!! Co się zmieniło? Czy nienawiść i niechęć W CZYMKOLWIEK KOMUKOLWIEK POMOGŁY!? Tak, tylko w pogłębieniu negatywności w tych osobach i innych naokoło nich.
Ile tysięcy lat musi jeszcze minąć, byśmy pojęli, że niechęć – opór – nienawiść, gniew, wina, urazy NIE ZMIENIAJĄ NIC NA LEPSZE!?
Nie jesteśmy już plemionami żyjącymi w jaskiniach. Nadal bliżej nam do małp, niż dojrzałej i odpowiedzialnej istoty ale coraz więcej osób wychodzi z jaskini. Dostrzega światło, wykorzystuje dary ofiarowane przez świat – ogień, koło, komputery, odwagę, akceptację, rozsądek, miłość (kreacja i ewolucja to jedno i to samo). Robią to dla dobra swojego z uwzględnieniem innych.
Ludzie uwielbiają jeszcze postrzegać Boga jako dużego chłopca, którego bawi nasze cierpienie. Nie! Nas bawi cierpienie innych! Doimy z tego poczucie wyższości intelektualnej! Przez to zapijaczenie nie dostrzegamy rzeczywistości.
Ostatnio ktoś mi napisał, że nieraz jestem chamski w swoich wypowiedziach. Była to oczywiście projekcja tego, co moje słowa wyciągnęły z tej osoby. Co więcej – ja nie potępiam tego, czego nie rozumiem, czego nie wiem. Nie wybieram dumy i usprawiedliwiania nią moich negatywnych postaw. Postawy te ZAWSZE koryguję. Nie jestem idealny i pewnie nigdy nie będę ale przynajmniej wiem na pewno, że nienawiść do człowieka bijącego własne dzieci to kretyńska i niedojrzała postawa.
A to już bardzo dużo.
Dlaczego wyjaśnię dalej.
To, co chcę powiedzieć w tym artykule na temat sytuacji tego typu ma nam pomóc ODPUŚCIĆ OPÓR I NASTAWIENIE NIENAWIŚCI – winy, dumy, gniewu! Do tego mamy dążyć. Taką intencję powinien ustalić KAŻDY, kto czyta ten artykuł. Bo jeśli chcemy tylko nakarmić swoją próżność, doszukać się jakiego usprawiedliwienia w tekście, którym będziemy mogli to wszystko zanegować i wyśmiać – zastanówmy się co odbije nam świat na nasz temat w naszym życiu?
Jeśli nasi rodzice nam to robili, a może nawet dalej to robią – czy to odpowiedni powód, by się dodatkowo zatruwać? Kto przy zdrowych zmysłach bity czy wyśmiewany jeszcze piłby truciznę?
Zwierzę w nas – ego – używa jedynych znanych mu postaw – nienawiści lub świadomości ofiary. Walki lub ucieczki.
Ale osoby dojrzałe dostrzegły, że jest jeszcze akceptacja, wybaczenie, odpuszczenie, aktywne dążenie do poprawy swojej sytuacji, a nie bierne przyjmowanie ciosów.
Co więc takiego jest w tym, że trzymamy się tych niskich, nic nam nie przynoszących postaw? Czy nasza nienawiść, opór, wstyd, wina, gniew kiedykolwiek spowodowały, że nasi rodzice przestali nas obwiniać, denerwować się na nas – czy zmienili swoje postawy? Nie! Zazwyczaj nasza negatywna postawa tylko jeszcze zasilała negatywne postawy naszych rodziców. A nam odbierała energię, chęci, zdrowie.
Tym samym pokazuje to, że duma jest przyczyną upadku. Wybierając dumę, czyli rację, zasilamy to, co jest w naszym życiu negatywne.
Człowiek w świadomości ofiary jest więc bardzo dumny – bowiem rdzeń ego to narcyzm. Skupienie na sobie. Ignorowanie wszelkich faktów na rzecz tego co paple nasz umysł odnośnie tego jak się czujemy. Wypiera fakt naszego nastawienia, które powoduje powstawanie emocji, a następnie używa tych emocji jako usprawiedliwienia praktycznie wszystkiego.
Aby zrozumieć dlaczego dzieci – rzekomo kompletnie bez winy – rodzą się w rodzinach negatywnych, np. u alkoholików, narkomanów czy ludzi wykorzystujących je seksualnie, warto zastanowić się nad swoją postawą teraz. Czy nie jest tak, że trzymamy urazę do całej ludzkości (a może “tylko” do kobiet) i usprawiedliwiamy to maksymalnie kilkoma doświadczeniami z maksymalnie kilkoma reprezentantami?
Zwierzę w nas liczy na to, że nasze osobiste doświadczenia wyprojektujemy na cały świat. W ten sposób zabezpiecza się. Dzięki ogromowi projekcji, naszemu zahipnotyzowaniu i dumie ego przeżyje. Bo będziemy w nieskończoność zajmować się światem zewnętrznym, a nie sobą.
Dlatego też czy nie jest tak, że mając szansę poprawy swojego nastawienia – tego jak postrzegamy CAŁY ŚWIAT (i siebie) – które jest po prostu szkodliwe dla wszystkich, nie wybralibyśmy by doświadczyć tego właśnie z tej strony (bycia wykorzystanym i próby zmiany tego poprzez opór) i zobaczyć jak to jest i co pomaga, a co nie?
Pomyślmy – święcie wierzymy, że negatywne nastawienie do negatywnych osób jest odpowiednie. Więc jak mielibyśmy to skorygować, jeśli nie doświadczyć tego i na własnej skórze przekonać się, że jest zupełnie inaczej!?
Doświadczenie, że opieranie się bijącym nas rodzicom tylko to zasila jest dokładnie takim samym doświadczeniem jak opieranie się emocjom, co prowadzi do eskalacji – uzależnienia. Podobnie w przypadku terroryzmu – kogo z zakładników terrorysta zastrzeli? Tego, kto będzie utrzymywał opór i dumę. Terrorysta zastrzeli “tylko” swoje odbicie. Kogoś, kto jest terrorystą dla terrorysty (i dla siebie).
Spójrzmy na to w ten sposób – gdyby naszym największym marzeniem było latać samolotami i gdybyśmy dostali się do szkoły lotnictwa, naturalnie wiedzielibyśmy, że czeka nas dużo nauki i egzaminy oraz testy, zgadza się? A jednak wybralibyśmy to pomimo trudnej nauki. Bo wiedzielibyśmy, że damy radę.
A co, gdybyśmy sobie nie radzili z jakimś krytycznym aspektem? Np. odpowiedniego reagowania w sytuacjach awaryjnych? Dojrzała osoba zrobiła by WSZYSTKO, by się tego nauczyć, by to w sobie wykształcić. Nie rezygnowałaby z wyzwań, uczęszczała by na lekcje do skutku. I brała by udział w egzaminach, aż by je zaliczyła celująco. Czy nie najwspanialszą szkołą byłaby taka, która nas nie wyrzuci, tylko da nam tyle szans i lekcji ile potrzebujemy, by się tego nauczyć?
Witamy w takiej szkole! To już jest ta planeta!
A co dodatkowo byłoby, gdyby taka osoba każdego dnia wybierała, by nie pamiętać swoich poprzednich prób, by mogła się skupić na obecnej? By uniknąć mentalizowania o poprzednich porażkach i innych lekcjach, by skupić się na tej jednej – obecnie najważniejszej? I co więcej – gdybyś zawsze odmładzali się, by móc przerabiać te lekcje tak długo, aż ich w końcu nie pojmiemy w 100%?
Tym jest ludzkie życie na tej planecie – w tej szkole nazywanej przez religię chrześcijańską Czyśćcem.
Tak – Czyściec to już ta planeta. Już tu jesteśmy!
To taka szkoła lotnictwa, w której każdy ma własne lekcje ważne dla jego rozwoju. By wreszcie móc “latać”.
Więc możemy przestać się bać Czyśćca i wierzyć w jakieś bzdury na jego temat. Pora wziąć się za robotę NAD SOBĄ.
Dlatego dziecko przychodzące do rodziny pijaków nie jest ot losowym bytem wrzuconym w niesprawiedliwą sytuację. To lekcja dla tego dziecka – dla tej DUSZY i – uwaga, bo to sprawa KRYTYCZNA:
to dziecko SAMO WYBRAŁO WŁASNE LEKCJE.
Nikt tego dziecka nie umieścił tam za karę czy siłą. Nie jest to też efekt losowości. Nie ma przypadków na tej planecie.
Bo to “dziecko” wielokrotnie to przechodziło. I dokonało takich wyborów, a nie innych. Nikt na tej planecie nie jest pierwszy raz. Bez jaj ludzie. Na odpowiednio wysokim poziomie świadomości zaczynamy sobie przypominać nasze poprzednie życia. I wszystko zaczyna stawać się jasne – dlaczego doświadczyliśmy (czyli sami wybraliśmy) akurat to, co mamy w obecnym życiu. Bo to po prostu odzwierciedlenie tego, kim staliśmy się przez dotychczasowe wybory.
Dziecko urodzone w rodzinie pijaków samo takie było. I wybrało to, by to przekroczyć poprzez doświadczenie tego z drugiej strony. Przekroczenie przyjdzie przez wybaczenie i zrozumienie. Więc możemy przestać nienawidzić bijącego je rodzica, bo to dziecko robiło dokładnie to samo. Może nawet osobie, która teraz jest jego rodzicem.
A teraz pomyślmy kim musiało być dziecko, które rodzi się z rakiem czy z paraliżem połowy ciała? Może zamordowało 100 osób jako hitlerowiec? Hmm? Może bicie przez rodzica jest dla niego jedynym sposobem na odkupienie swoich przeszłych wyborów, których przez dumę i własną rację nigdy nie uznało za niepoprawne?
Chwila na zastanowienie.
A gdyby faktycznie tak było?
Dlatego też ego zależy na utrzymywaniu świadomości ofiary – gdyż wina i wstyd to emocje, które informują nas, że nasza świadomość – postrzeganie i nastawienie są możliwie najbardziej odległe od tego jaka jest rzeczywistość. Jeśli więc utrzymujemy je w sobie i na ich podstawie interpretujemy nasze doświadczenia (i/lub doświadczenia innych) to mylimy się najbardziej jak to tylko możliwe.
To jest odpowiednie, właściwe interpretowanie emocji. Tym są – mówią nam jak daleko spudłowaliśmy w naszym postrzeganiu rzeczywistości.
Jak to wszystko udowodnić? Wyłącznie przez własne życie – skorygowanie swoich postaw, wewnętrzne oczyszczenie z emocji i oporu i dostrzeżemy wtedy, że nasze doświadczenia ulegną zmianie. Gdy przerobimy nasze lekcje, nie będzie potrzeby ponownie ich doświadczać.
Naturalnie człowiek pełen dumy i trzymający się intelektu jak tonący brzytwy wyśmieje to i nigdy nawet nie spróbuje, by tego doświadczyć. Bo ego zależy, byśmy się nie rozwijali. Dla niego rozwój to robienie i posiadanie. Jak mam drogi ciuszek i drogi samochodzik to ze mnie panisko! A jak jeszcze noszę na sobie skórę z niebezpiecznych zwierząt to jestem łooo panie, superman! Jak jem drogie mięsko to już mogę pomiatać człowiekiem, co mięsa nie je!
A jak mam ten cudowny, niesamowity, wyjątkowy umysł (bo przecież to nasza zasługa, że go mamy hehe), to już w ogóle mogę wszystko! Typowy lucyferyzm – zniekształcanie kontekstu, by usprawiedliwić tym wszystko.
I dlatego ewolucja technologiczna w większości służy teraz wojsku – największe ilości pieniędzy idą w przemysł i badania militarne. A to są wciąż te same, prymitywne małpy od setek lat ale nauczyły się korzystać z umysłu logicznego. I inne małpki chętnie idą za większymi małpkami. I to się tak ciągnie od tysiącleci. Potem małpka zabija inne małpki. Potem wraca do tej samej klasy i się dziwi, że inne małpki ją biją! No tragedia i niesprawiedliwość! Małpka się użala i oddaje odpowiedzialność.
Ego potrzebuje zysku nawet w zrezygnowaniu z kompletnie szkodliwej dla nas postawy! Jeśli nie dostrzeże w tym dodatkowych benefitów, nie porzuci po prostu dla własnego zdrowia czegoś negatywnego. Ego nie przestanie narzekać, pomimo, że każdy człowiek, który odniósł znaczący sukces mówił jak krytycznym jest, by przestać narzekać i obwiniać. Ale ego ma to kompletnie gdzieś! Ma gdzieś rzeczywistość! Zawsze wybierze swoją rację niezależnie jak jest durna.
A kto w swojej głowie usłyszy argument – “No ale skąd mogłem wiedzieć!? Przecież nikt tego nie uczy!?”… No teraz już wiesz. I co dalej?
Wszystko o czym mówię doświadczyłem samemu. Bo wybrałem, by puścić się tej głupiej dumy, przestać walczyć z emocjami, przestać wierzyć mentalizacjom umysłu. Wybrałem intencję wzrostu, odpowiedzialność za siebie, swoje nastawienia, postrzeganie, wybory. Wybrałem wzrost świadomości. Wybrałem łagodność dla siebie i innych, wybaczanie, akceptację, szacunek. Nie zawsze oczywiście mi się udawało. Bo sam mam w sobie zwierzę – agresywną małpę. Ale wyznaczyłem kierunek, który służy mi, wielu innym i nigdy z niego nie zrezygnuję.
I życie ulegało zmianie przed moimi oczami. To było i nadal jest niesamowite, niesłychane (dla mojego umysłu logicznego). Doświadczałem cudów, kontaktu z Wyższym Ja i wiele, wiele więcej, czego tu nie umieszczę, bo większość i tak nie uwierzy i dodatkowo wybierze, by postrzegać to jako bełkot idioty i zrezygnuje z czytania artykułów, w których jest BARDZO dużo niezwykle istotnej wiedzy (nie tylko dla uzależnionych). Ego tylko czeka na taki kąsek.
Naturalnie nie mogę tego nikomu udowodnić, bo jedną z kluczowych kwestii jest zrozumienie, że WSZYSTKO na tej planecie jest subiektywne. Jest dopasowane do nas – do naszego obecnego poziomu i intencji.
I to jest piękne! Każdy wybiera za siebie! Nikt nie może wybrać za nas!
Jeśli nie chcemy lekcji, nie chcemy wzrostu – spoko! Nie przyjdą i będziemy w kółko doświadczać tego samego i nic się nie zmieni. A jeśli chcemy wzrostu – przyjdą lekcje i możliwość przekroczenia tego, czym doprowadziliśmy siebie do obecnego poziomu.
A musimy zrozumieć, że jedno życie to nie całość naszej istoty. To jedna lekcja. Zazwyczaj obszerna i bardzo ważna. Ale to nie wszystko.
Ofiara uwielbia wierzyć, że straciła szanse, młodość, etc. Ale to także maksymalnie dalekie od rzeczywistości. Szans mamy tyle, ile sobie ich wybierzemy. I jeśli “je tracimy” to tak naprawdę tylko informacja, że niepoprawnie zrozumieliśmy lekcję. Porzućmy użalanie, narzekanie, obwinianie i dumę i ustalmy intencję ponownego podejścia do “egzaminu”. Zobaczymy jak szybko dostaniemy nowe możliwości.
Zauważmy, że jeśli urodziliśmy się na relatywnie niskim poziomie, to znaczy, że jakość naszych poprzednich żyć (bo do tego to się sprowadza) była maksymalnie tak samo niska. A to oznacza, że niejednokrotnie dostaliśmy szansę. Znowu ją dostaliśmy. I znowu ją dostaniemy. Bo na tym polega BEZWARUNKOWA MIŁOŚĆ nazywana Bogiem i Rzeczywistością tego świata.
Stąd też ego uwielbia projekcje na świat i Boga tego, co nosi w sobie, swojej niedojrzałości i niezrozumienia. Bo dzięki temu przeżywa. I tylko o to chodzi. Co jest naturalnie naszą osobistą lekcją.
Ja nie mogę za nikogo zaliczyć egzaminów. Nawet zwykli, szarzy, nieświadomi ludzie dostrzegli w tym niewłaściwe postępowanie i człowiek, który podszywa się za innych może pójść do więzienia. Ja mogę tylko naprowadzić Was na to, gdzie leżą źródła problemów. I wskazać właściwe narzędzia do ich korekty.
Siła, użalanie, obwinianie, wstydzenie, pragnienie, chcenie, opieranie, muszenie, zmuszanie to nie są właściwe narzędzia!
Osoby dumne jeszcze zaatakują osoby, które będą wierzyły w te słowa. Powiedzą – “Tylko idiota musi uciekać się do takich informacji o duchowej szkole, Bogu. Nie radzi sobie to wymyśla sobie idiotyzmy! I wierzy innym idiotom, którzy tylko na nich żerują. Jakoś do tej pory nikomu to nie było potrzebne i wiara w Boga sprawiła więcej szkód, niż pożytku”. Usłyszymy często podobną paplaninę.
Ale rzeczywistość jest inna – właśnie dlatego jest na świecie tak, a nie inaczej, bo dawaliśmy się omotać zbliżoną argumentacją. Zaś osoby uzależnione po prostu nie mają wyjścia. Silnie uzależnieni muszą poznać rzeczywistość ponad fizycznością, ponad umysłem, ponad terapiami, ponad nowoczesnymi metodami leczenia opierającymi się na utrzymywaniu paradygmatu przekłamania, niezrozumienia i przeróżnych urojeń (w tym, że leczy coś zewnętrznego). Bez żadnych podstaw i potwierdzenia zgodności z prawdą.
Do tej pory ludzie wierzą, że np. depresję można wyleczyć lekami! Toż to poziom żłobka i dłubania w nosie!
Zamiast sądzić, że coś zewnętrznego przynosi rozwiązania i uzdrowienia, moglibyśmy choć raz starać się pojąć co naprawdę ma miejsce w człowieku. Co powoduje, że człowiek trwale przestaje sięgać po alkohol i upijać się do nieprzytomności? Bo przyczyną tego nie są geny, ani trwałe zaprogramowanie umysłu. Gdyby było trwałe, to uczęszczający do grup Anonimowych Alkoholików nie zdrowieliby milionami.
Ale umysł tego nie pojmie. On nawet nie ma zdolności odczuwania, rozróżniania faktów od bzdur! Dla niego obraz na ekranie to rzeczywistość! I ludzie chcą za jego pomocą uzdrawiać poważne zaniedbania na poziomach wykraczających ponad logiczne pojmowanie…
Czy jakakolwiek dziedzina nauki pomogła dzieciom negatywnie nastawionym, niechętnym, agresywnym lepiej się uczyć, kierować się pozytywnymi wytycznymi? Nie. Nic się nie zmieniło. Takie dziecko nadal sądzi, że jak wykiwa innych, to jest super. Czy biedne kraje przestały być biedne pomimo wielomilionowej pomocy? Nie! Jedyne co pomaga to Miłość. I ten kto pojmie to stwierdzenie, a nie odbierze go jako pusty frazes, będzie miał moment “Aha!”
Nauka, rozwój technologiczny może pomóc tylko tym, którzy sami gotowi są wzrosnąć. Czyli tym, którzy zrozumieli swoje lekcje i gotowi są przejść do kolejnej klasy.
Ci uparci zostają w swoich klasach i żadne kombinowanie nie spowoduje, że nagle magicznie to się zmieni.
Bo czy mądrym byłoby dać tytuł doktora dziecku, które nie wie nic o ludzkim wnętrzu, bo nie chciało się uczyć? I do tego jest wiecznie wkurzone i po prostu nie lubi ludzi – kto chciałby położyć się na stole operacyjnym u takiej osoby?
Ale ludzie dalej sądzą swoje – trzeba dziecku dać skalpel to się nauczy! Tylko sami się nie kładą na tym stole i innym wciskają kit, że to jest super poprawne!
Dajmy ofierze związek czy karierę to się nauczy!
Taaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaak. Oczywiście!
Właśnie z tego powodu dochodzi do wojen – bo dajemy broń tym, którzy nie potrafią szanować życia. Dajemy władzę ludziom niedojrzałym, chorym, negatywnym.
Ale nawet to ego wykorzystuje, by się użalać, a nawet ujmować szacunek kobietom, bo “ich bomby nie rozrywały na wojnach”. A kto kufa odmawiał kobietom wszelkich praw, samemu wybrał takich, a nie innych władców? Kto głosował na takie, a nie inne prawo? Kto wolał żłopać piwsko, niż edukować się o dojrzałych postawach i dorosłym uczestniczeniu w życiu i relacjach między państwami?
Ile razy wypowiadaliśmy się na tematy nie mając o nich żadnego pojęcia, nie wiedząc nawet skąd pochodzi to, co mówimy? Ile razy sądziliśmy, że coś wiemy nie mając żadnych podstaw, by tak sądzić innych, niż nasza własna pycha i próżność?
Jak mówię – nikogo nie przekonam, że jest jak mówię. Dlaczego akurat ja miałbym to wiedzieć, a tysiące ludzi, w tym wykształconych nie? Bo miałem prawdziwą przyjemność doświadczyć tego, czego umysł pojąć nie może.
A ego w nas – dziecko – nie chce się uczyć. Tak jak zwykłe dzieci w szkole – praktycznie nikt tego nie lubi. Wolałyby się bawić. Lub dziecko sądzi, że już wszystko wie i sobie poradzi. A potem okazuje się, że dochodzi do problemów w dorosłym życiu. Dlatego jesteśmy w szkole. Ale w szkole mądrej, w której nie można iść na wagary, uniknąć testów, nauczycieli. Bo ta szkoła pokazuje nam nas samych.
Dość często słyszę pytania od ludzi, którzy przeczytali moje wypowiedzi – “Czy my żyjemy w matriksie?” Film “Matrix” kalibruje się na 165. Więc jest to absolutnie bzdurne ukazanie rzeczywistości. Jest zupełnie inaczej, niż ten film to interpretuje. To jest mniej więcej poziom mówienia dzieciom, że przyniósł je bocian.
Co ciekawe – film “Pasja” Mela Gibsona kalibruje się równie na niezwykle niski poziom 190 (dumy/gniewu). Jednak po wycięciu z niego brutalnych i wulgarnych scen, poziom przedstawienia wzrasta do niebotycznej jakości 395!!! Widzimy więc, że ukazywanie cierpienia jest absolutnie opcjonalne i nie jest rzeczywistością inną, niż nasze własne wybory. To, że takie sceny są w filmie nie oznacza, że mamy je oglądać! To że cierpienie jest na świecie nie oznacza, że sami mamy go doświadczać! A komu chce się ruszyć dupę z fotela i przeskoczyć wulgarne sceny? No, to mamy odpowiedź na nasze problemy w życiu!
Artykuł już się trochę rozrósł.
Do tematu świadomości ofiary wrócimy w jeszcze jednej części.
Podziel się tym artykułem!

Napisz komentarz!

Zasubskrybuj
Powiadom mnie o
guest
52 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Mateusz

Czytam twoje artykuły od jakiegoś czasu, jestem pod wrażeniem. Mogę powiedzieć że trochę otworzyłeś mi oczy, a trochę przypomniałeś mi o tym co czułem we wczesnym dzieciństwie. Pierwszy raz w tym artykule własnie znalazłem coś z czym ciężko mi się zgodzić. Mowa o tzw. “poprzednich wcieleniach”. Trudno jest mi to uznać za prawdę, i przyznam że rzuca to lekki cień na pozostałe artykuły które dane mi było przeczytać na twojej stronie. Prawdę mówiąc wiele z tych rzeczy budzi pewne wątpliwości, wszak ja jestem raczej z tych co wierzą dopiero kiedy sami doświadczą. Ale to co wyczytałem tym razem budzi poważniejsze wątpliwości. Są to wątki których nie udowodnisz. Zdajesz sobie sprawę z tego ze w tym punkcie wiele osób przestanie czytać twojego bloga? Jesteś pewien że wchodzenie na ezoteryczne tematy to dobry pomysł? Przyznaję “Tylko idiota musi uciekać się do takich informacji o duchowej szkole, Bogu. Nie radzi sobie to wymyśla sobie idiotyzmy! I wierzy innym idiotom, którzy tylko na nich żerują. Jakoś do tej pory nikomu to nie było potrzebne i wiara w Boga sprawiła więcej szkód, niż pożytku” – podobne słowa często padały z moich ust, nie znam jednak osobiście nikogo komu wiara w cokolwiek nadprzyrodzonego cokolwiek przyniosła. Znam za to mnóstwo medytujących przez lata, albo klepiących pacierze, którzy są dokładnie takimi osobami, do jakich nigdy nie chciałbym być podobny.

Mateusz

Dziękuję za odpowiedź. Wątpliwości które mam dotyczą tego że znam wiele osób które nie mają żadnych uzależnień, a jednocześnie emocjonalnie wcale nie są na jakimś bardzo wysokim poziomie, można powiedzieć wręcz przeciwnie, często na najniższym z możliwych. Po prostu nie jestem pewien tego czy przepracowanie (odpuszczenie, tak jak to nazywasz) wszystkich tych negatywnych emocji rzeczywiście pomoże mi wyjść z tego nałogu, przyznam że jest to nałóg z którym walczę od wielu lat, i pomimo wielu prób, kosztujących mnóstwo wysiłku, zawsze kończących się tak samo (udawało mi się wytrzymać czasami wiele miesięcy). Zaszło nieporozumienie, to nie jest tak że zamierzam przestać czytać twojego bloga. Zamierzam sprawdzić na własnej skórze ile prawdy jest w tym co piszesz. Ja nie zakładam z góry że piszesz nieprawdę, a ja na pewno mam rację. Niepokoi mnie tylko fakt że musiałbym zostać jakimś oświeconym Buddą żeby przestać oglądać porno (wiem że nie do końca o to chodzi, ale po prostu trochę podobnie to brzmi). A ja chciałbym po prostu przestać marnować na to swój czas, bo mam dużo pasji, które chciałbym rozwijać, i przyszłościowe studia, które chciałbym skończyć (być może przez nałóg jeszcze nie skończyłem, chociaż powinienem). Naprawdę, to by mi wystarczyło. Nie muszę mieć do tego żadnych mega fajnych relacji z kobietami, nie mam takich oczekiwań. Chciałbym przestać o tym marzyć, bo to nie realne dla takiego dziwoląga jak ja, a skupić się na rozwijaniu tego co dla mnie istotne – sportach które mnie interesują i działalności artystycznej, co razem ze studiami strasznie zaniedbałem. Swoją drogą twierdzenie że czegoś nie da się uzasadnić przy pomocy umysłu jest bardzo ciekawe. Ale ma jedną wadę – w ten sposób można by uzasadnić praktycznie wszystko. Naprawdę sprawiam wrażenie osoby która sądzi że jest swoim umysłem i myślami?

Mateusz

Napisałem coś co może brzmieć absurdalnie, z tego powodu że nie potrafiłem znaleźć lepszych słów na wyrażenie tego co myślę. Właśnie chodziło mi o tą duchową ścieżkę, którą coraz bardziej przypominają mi twoje wpisy o odpuszczaniu emocji. Nie zupełnie o zostanie jakimś oświeconym człowiekiem. Tylko powiedz mi w takim razie na jakim etapie tej ścieżki człowiek kończy przygodę z nałogiem? Naprawdę nie rozumiesz tego że można także uzasadnić wszystko, najbardziej absurdalne teorie (nie twierdzę że to co piszesz jest absurdalne), twierdząc że “tego nie da się wyjaśnić przy pomocy umysłu”? Rozumiem że umysł nie jest mną, przeczytałem wiele książek na ten temat, chociaż to prawda że tego wcale nie czuję, chociaż chciałbym, na poziomie podświadomym najprawdopodobniej postrzegam siebie jako swój umysł. A co do dziwoląga, wiesz ciężko nie wierzyć w to że się nim nie jest kiedy przez całe życie było się tak przez wszystkich traktowanym, fakt zachowywałem się jak dziwoląg, większy niż niektórzy ludzie mogą sobie wyobrazić. Ale podświadomość chce wierzyć że jestem w porządku, tylko świat jest zły. Oczywiście razem z Bogiem który go stworzył (jako agnostyk, a nie ateista, nie zakładam że Boga nie ma, tylko że nie wiadomo czy jest). Bo jaki Bóg mógł stworzyć zły świat? Stwórca tego świata w moim odczuciu jest psychopatą najgorszego, możliwego sortu, nieporównywalnym z jakimkolwiek zwyrodnialcem, kiedykolwiek zamieszkującym tą planetę. Mogę więc zdawać sobie sprawę z tego że mam to na co zasłużyłem, ale część mnie nie chce tego przyjąć do wiadomości.

Mateusz

Odnośnie tego co napisałem o argumencie niemożności wyjaśnienia czegoś przy pomocy umysłu jako argumencie uniwersalnym. Chcesz przykładu. Niech będzie np. sytuacja w której ktoś ma po prostu fazę na jakimś środku psychoaktywnym, widzi w niej różowego słonika z kokardką na czymś co w filmie dla dzieci zostałoby najprawdopodobniej ocenzurowane. Następnie zakłada że jest to stwórca świata, i zakłada religię dla jego przyszłych wyznawców. Wszelkie zarzuty odnośnie swojej religii odpiera tym że “nie da się tego uzasadnić przy pomocy umysłu”. Rozumiesz teraz o co chodzi? Ja nie czepiam się twoich teorii, tylko użytego argumentu. Nie jest on zły, tylko ma wadę w tej postaci, że praktycznie wszystko co się wymyśli można by uznać za prawdę używając tego argumentu. Jestem ciekaw innych argumentów. Swoją drogą, nie sądzisz że nie da się zaplanować swojej przyszłości? Piszę jako osoba która nie lubi życia zgodnie z planem, za to bardzo ceni sobie spontaniczność, zaniepokoiło mnie to co napisałeś na końcu. Uważam że w ten sposób traci się elastyczność, a życie przestaje być niespodzianką, przygodą, a zaczyna być schematem, projektem. Ja nie chce niczego wizualizować, nie chce żyć oczekiwaniami, chciałbym żyć teraźniejszością, zamiast marzyć, czy wizualizować. Gdzieś pisałeś o takim liczbowym wskaźniku, dotyczącym tego czy coś jest przeciwko życiu, czy sprzyja rozwojowi, czy też nie. Napisałeś że nawet większość tego co można znaleźć odnośnie ezoteryki znajduje się poniżej tego wskaźnika. Powiedz mi proszę w takim razie, co myślisz o Osho?

Mateusz

Nie patrzyłem nigdy w ten sposób na kwestię spontaniczności/ życia zgodnie z planem. Powiem ci że kobietom mówię takie rzeczy, chociaż nie na randkach (bo nie chodzę na randki). Jakiejś dziewczynie to nie odpowiada? Spoko – widocznie nie jest to dziewczyna dla mnie. A że prawdopodobnie nie odpowiada większości normalnych dziewczyn? Cóż. Co innego szefowi. Może nie jestem zbyt mądry, ale na pewno nie jestem tez aż tak głupi. Pytasz mnie o moje tzw. sukcesy? Proszę bardzo. W roku poprzednim zawaliłem rok. Po raz kolejny – przyznaję. W jeszcze poprzednim miałem przygody z policją i procedurą karną – ale się wywinąłem. Tego roku zajeździłem swojego elektryka i nie było mnie przez te przygody stać na następną gitarę – do tej pory. Tyle “sukcesów” ostatnich lat. Jeżeli chodzi o poprzednie lata – sam oceń czy było lepiej. Jeszcze poprzedni rok spędziłem naprawiając błędy lat poprzednich – zaległości, można tak to ująć. Jeszcze poprzedni spędziłem siedząc w domu, nie mogąc opuścić go z powodów zdrowotnych, wywołanych trybem życia w okresie który nazywam “najlepszymi latami mojego życia”. Ostatni rok tego okresu (poprzedni względem tego ostatnio omówionego) spędziłem chlejąc i ćpając w towarzystwie najbardziej zdegenerowanych jednostek w moim mieście. W poprzednich latach też nie próżnowałem, może nie było tyle ćpania, ale piłem jak opętany. Najlepsze w tym wszystkim jest to, że od żadnej z tych używek się nie uzależniłem. Nie czuję potrzeby picia, ani ćpania. Co innego z porno. Niestety. A historia z piciem zaczęła się niewinnie. Po prostu byłem bardzo nielubiany przez kolegów (co innego koleżanki – ale o tym za chwilę). Ani w podstawówce, ani w gimnazjum, ani liceum – nigdy. Widziałem że coś jest ze mną nie tak. Bo w zasadzie niczego mi nie brakowało, nie byłem też nieśmiały. Ale pomimo to z jakiś do tej pory niejasnych dla mnie powodów nikt mnie nie lubił, prawie zupełnie nikt (wciąż mam na myśli chłopaków). Zdarzały się wyjątki, ale były to wyjątkowo nieliczne przypadki, i zazwyczaj nie były to osoby z którymi zadawałem się bo własnie z nimi chciałem, tylko takie z którymi zadawałem się z braku laku – bo nikogo innego nie było. Poza tym gdzie nie poszedłem, na jakie zajęcia dodatkowe – zawsze, wszyscy mnie nie lubili. I to nie tak że mnie unikali. Tylko kiedy np. odzywałem się do nich, mówili – “z tobą nie chcemy się bawić”, albo wręcz “spierdalaj”. Zacząłem zachowywać się coraz dziwniej, bo myślałem ze w ten sposób chociaż zwrócę na siebie uwagę, i nie myliłem się – zostawałem legendą w niemal każdej szkole do której trafiłem. Wszyscy o mnie mówili, ale nikt nie podawał mi ręki. Jak to się działo? Nie wiem. Rzeczywistość na każdym kroku pokazuje mi że nie ważne, jakie działania podejmę (a podjąłem ich całe mnóstwo), rezultat zawsze będzie ten sam – czyli Mateusz jako “małpa” którą wszyscy pokazują palcem, i to niemal natychmiast. I co ja mogę myśleć o sobie? Jest możliwe żeby taka chmara ludzi myliła się co do mojej osoby, a ja jeden miał rację co do tego że jest inaczej? W gimnazjum zacząłem dostawać pierdolca, byłem zrozpaczony tym że inni bawią się, poznają ludzi, dziewczyny, a ja mam do wyboru tylko zagrać w grę komputerową, albo obejrzeć film o wiadomej tematyce. W połowie liceum postanowiłem wziąć się w garść. Zacząłem uprawiać sporty walki, potem różnorakie – do dzisiaj. Mogę to nazwać sukcesem bo większość ludzi nie jest w stanie tak wytrwale czegokolwiek robić przez tak wiele lat, i regularnie. Jestem z tego dumny, i widzę rezultaty, kiedy stanę przed lustrem bez ubrania (mam za szybki metabolizm, aby było to widać z ubraniem), poza tym mogę się nazwać osoba naprawdę sprawną fizycznie. W między czasie zacząłem poznawać ludzi podobnych sobie – niestety w ten gorszy możliwy sposób. Z tzw. dziwolągami. Punki, hipisi, metalowcy, przyszli menele. Tego typu towarzystwo. Zaczęło się picie. Nie to nie było picie – to było po prostu chlanie. Osoby z którymi piłem nie miały żadnych ambicji, i zawzięcie ciągnęły mnie do dołu. Kiedy miałem sesje, dzwonili do mnie własnie najczęściej, kusząc mnie wyjściami a imprezy, które w tamtym okresie stały się stałym elementem życia codziennego. W końcu byłem “normalny”, tak przynajmniej o sobie myślałem. Nie ważne że na uczelni dalej uważano mnie za dziwoląga i mało kto w ogóle się ze mną witał. Nie ważna że wszystkie osoby które poznawałem, były ludźmi z którymi naprawdę nie było warto się zadawać. W końcu miałem dobry powód by wkręcić sobie że wszystko jest ze mną w porządku, że żyję “jak człowiek”. W końcu zaprzyjaźniłem się z pewnym dilerem narkotykowym, który udostępniał mi towar niemal za darmo, bo byłem “ziomek”. A po roku okazało się że mam uszkodzoną wątrobę. Miałem pewne przykre objawy związane z układem pokarmowym, uniemożliwiające wyjście z domu. “Koledzy” bardzo szybko się skończyli. Mateusz był fajny tylko i wyłącznie dlatego że w jego towarzystwie można się było nachlać, i żartować z dowolnych rzeczy. A jeżeli chodzi o kwestie kobiet, bo pytałeś czy kiedykolwiek całowałem się z kobietą będąc tego naprawdę świadomym? Nigdy w życiu nie całowałem się z kobietą. Nigdy w życiu nie miałem żadnej relacji z kobietą. Nie miałem nawet żadnych koleżanek. A najgorsze w tym wszystkim jest to – i jest to coś co najtrudniej jest mi sobie wybaczyć, że miałem całe mnóstwo okazji. Miałem ogromnego farta, bo akurat właśnie urodziłem się przystojny (wbrew temu co można było sobie pomyśleć na początku tego co pisałem). Tylko co z tego, jak jestem takim wrakiem psychicznym, że nie jestem w stanie tego w żaden sposób wykorzystać? Dziewczyny same inicjowały ze mną relacje, i to od gimnazjum. I w połowie gimnazjum mniej więcej zacząłem oglądać porno. W środku czułem się ze sobą tak okropnie, że spławiałem nawet te dziewczyny które mi się podobały – chyba właśnie takie w sposób najbardziej brutalny, często wulgarny, jeśli nie zawsze. Po prostu prawdopodobnie przez fakt że nie lubili mnie chłopcy, nie czułem się wart relacji z dziewczynami. Tak bardzo wstydziłem się tego że nie mam kolegów, że nie było mowy o tym abym nawiązał relację z dziewczyną, nawet jeżeli ona sama inicjuje relacje (i to nie kolega/ koleżanka, tylko mężczyzna/kobieta – dalej czuje się dziwnie kiedy piszę słowo “mężczyzna”, po prostu totalnie nie czuję się mężczyzną). Teraz dodatkowo wstydzę się swojej przeszłości, tego że mam 26 lat, i dalej nie mam żadnych doświadczeń w relacjach z kobietami, o doświadczeniach łóżkowych nie mówiąc. Mój wygląd zewnętrzny chyba mi tylko przeszkadza, bo od takich, to tym bardziej wymaga się żeby mieli jakieś doświadczenia. Ile razy świadomie przeżyłem dzień? Świadomy jestem kiedy czuję adrenalinę – dlatego ciągnie mnie do robienia rzeczy wystawiających mnie na jej działanie. Bo tylko w trakcie jej działania czuję się szczęśliwy – kiedy kogoś biję, albo kiedy łamię obowiązujące normy w jakiś sposób. Stąd problemy z prawem, o których pisałem. I mam jeszcze jedno pytanie. Odnośnie inkarnacji. Jeżeli populacja na Ziemi wciąż rośnie, to skąd biorą się dusze, aby uzupełnić tę nadwyżkę? Jeżeli teraz jest 7 miliardów ludzi, a kiedyś był tylko miliard, skąd wzięło się nagle dodatkowe 6 miliardów dusz? To jest pytanie będące podstawą mojego braku wiary w reinkarnację, wcielenia, cokolwiek tego typu (będącym właściwie wiarą w nieistnienie takowych zjawisk). Jak wytłumaczysz reinkarnację w sytuacji, w której ilość żywych istot na naszej planecie nie jest stała (nieustannie rośnie)?

Łukasz

Piotrze czuje się jakbym był innym człowiekiem czy naprawdę można w kilka godzin oczyścić się z oporu?Mam ochotę wyjść na miasto i spojrzeć jakiejś dziewczynie w oczy albo chociaż zapytać o godzine.Szkoda,że na wsi mieszkam.

Łukasz

Chciałem dodać,że w ogóle nie ciągnie mnie do komputera a wcześniej cały czas a siedziałem.Teraz samo leżenie i oddychanie jest przyjemniejsze od grania.
Zaraz pousuwam wszystkie porno,konta i wole skupić się na sobie zamiast przeglądać jakieś instagramy czy inne portale.

Łukasz

Gdy czuje się spokojny i pozytywny umysł uważa,że to coś dziwnego,że tak nie powinno być a może powinno być inaczej czy to normalne?

Nieśmiały

Ofiarą stałem się też między innymi gdyż błędnie myślę że będę mieć z tego jakieś korzyści że zawsze znajdą się jacyś dobrzy współczujący ludzie którzy wszystko za mnie zrobią i zlitują się nademną że jestem taki biedny bezbronny i trzeba mnie traktować z większą troską niż innych bo mi z lenistwa nie chce się zmierzyć z problemami, przeszkodami i własnym rozwojem. Tak Piotrze wszystko co piszę i mówię to w 100% o mnie dużo mówi to samo z innymi ludźmi. Dlaczego ja mam akurat tak przerąbane że urodziłem się w niskiej świadomości i jestem w niej cały czas a są tacy co od początku mają łatwo i są w wyższej świadomość i żyją lepszą jakością życia w wielu aspektach. Czy są jakiekolwiek szanse że wejdę w wyższą świadomość gdy zacznę żyć odpowiedzialnie świadomie i asertywnie i przede wszystkim gdy opuszczę przeszłość opór przed emocjami i samym sobą? Składam się z ciągłych powtórzeń i w moim życiu są cały czas te same schematy w każdej robocie zawsze jest osoba lub osoby co się musi mnie przyczepić kontrolować wywyższać i pouczać i złośćić na mnie.Pojawia się stres i stach i pogorszenie jakości mej pracy. Zawsze mi się tam nie podoba i nie chcę tam być i nie potrafię szczerze zaprzyjaźnić się z ludźmi pracującymi tam. Ale czy muszę się otwierać na osoby o bardzo niskiej świadomości które mogę mi więcej zaszkodzić niż pomóc w ogóle one mnie nie interesują. Czy to źle? AHA czyli gdy ktoś jest dla mnie negatywny,chamski,wywyższa się to chce mi pomóc? Może jeszcze mam mu podziękować? Teraz gdy ktoś się do mnie chamsko odezwie to mu powiem mów za siebie! albo fajnie że mówisz o sobie nie znasz mnie w ogóle! Piotrze bardzo inspirują mnie Twoje pełne prawdy i inteligencji wypowiedzi też chcę się tak nauczyć komunikować z ludźmi! To prawda gdy ktoś zaczyna się źle zachowywać wobec nas to spokojnie,zdecydowanie trzeba mu wytknąć błędy, pouczyć i przemówić do rozsądku dla jego dobra, a gdy ten robi dalej swoje nic nie zrozumiał to trzeba zwiększyć siłę wprowadzić przekleństwa i gniew może wtedy do niego dotrze że sobie tego nie życzymy. Gdy nawet to nie dotrze może to eskalować do rękoczynów a wtedy nie możemy sobie umniejszać. Ostatnio kolega powiedział mi że trzeba mieć pysk, że jak ktoś jest chamem to trzeba do niego mówić jak do chama – inaczej nie zrozumie. Nie przejmować się, odpowiedzieć na jego poziomie i tyle

“Ale że popchnięte dziecko pozwoliło na to.
Więc ono było odpowiedzialne. Nikt nie bronił temu dziecku zareagować stanowczo.
A skoro tego nie wybrało, naturalnie inni też skorzystają, bo widzą w nim to samo co w sobie – wstyd, winę, żal, strach.”
Osoba naprawdę pozytywna, dobra, łagodna nie oznacza, że jest słaba, dająca sobą pomiatać.
Kto ku*wa rozpoczął ten kretynizm, że człowiek dobry ma dawać się opluwać?
Jest coś takiego jak zdrowy gniew i jego zdrowa, silna, męska ekspresja.
Tego należy się nauczyć, a nie zgadzać na wszystko względem innych. Bo to dno niedojrzałości.”

Nawet nie wiesz jak dziękuję Ci za te słowa, wyjaśnienie. Czuję że to od zawsze chciałem usłyszeć.W ogóle wszystkie Twoje wypowiedzi i porady są jak woda dla umierającego z pragnienia. Jesteś kozak Piotrze! Teraz już po części rozumiem dlaczego ludzie zaczęli tak na mnie naskakiwać stopniowo i zaczynali się rozkręcać.Te dziecko powinno zrobić to samo co to drugie mu czyli tzw. jak Kuba Bogu tak Bóg Kubie. A gdy już naprawdę zaczynałem nie wytrzymać tego i traciłem cierpliwość i potraktowałem nich tą samą tą samą monetą co oni mnie to wielka obraza majestatu i zdziwienie jeszcze mówili że jestem psychiczny zawsze ta sama reakcja. Dlaczego ja głupi sam już w dzieciństwie nie doszedłem do tego coś mi Napisał.

Nieśmiały

Ok. Postaram się jak najkrócej. Sytuacja teraz jest nie najlepsza ale wszystko da się zmienić i od teraz zaczynam wszystko zmieniać na stałe i nie słuchać swojego umysłu i ego, żadnych wymówek i paplania i umniejszania sobie. Tak więc przede wszystkim pokochać i zaakceptować siebie. Żadnego strachu ani fobii. Nie przejmować się innymi i nigdy nie atakować innych jedynie stosować asertywność w obronie. Przestać zasilać się negatywnościami (w tym nie brać negatywności innych) nie narzekać obwiniać użalać się. Traktować przeszłość jako naukę i doświadczenie nie do narzekania lub fantazjowania. Nie rzucać sobie kłód pod nogi. Medytować, nie słuchać swojego umysłu i innych (jedynie bliskich i ludzi o wyższej świadomości słuchać lub brać pod uwagę). Oczyszczać się i korygować. Być człowiekiem o wyższej świadomości. Stłumione emocje przeżywać i uwalniać je w specjalnym miejscu. Rozpoznawać swoje emocje i nie tłumić ich nie opierać się im. Z uczuciem uśmiechać się do lustra i coraz głośniej mówić afirmować i wizualizować. Żyć świadomie i dojrzale z dobrą intencją dla siebie i innych. Uczyć się i czytać rozwijające książki np. Hawkinsa oraz Twoje artykuły na blogu i wprowadzać wiedzę z nich do życia. Znaleźć pracę w której będę się realizował i czuł dobrze. Do której będę chciał codziennie z chęcią chodził. Poznawać i zaprzyjaźniać się z dojrzałymi i dobrymi ludźmi którzy będą dla mnie wzorem. Gdy się oczyszczę i odnajdę w sobie fajnego śmiałego i pozytywnego faceta to znaleźć dziewczynę ( to będzie trudne nie wiem gdzie ale zobaczymy) i powoli (według Twoich bardzo dobrych wskazówek :)rozpoczynać i rozwijać swoją pasję bycia muzykiem . Jest tego więcej ale maiło być w miarę krótko.

Paweł

Dla mnie, szczerze mówiąc, te karmy i inkarnacje, czy tam reinkarnacje, to jest trochę naiwne. Czy nie jest tak, że tłumaczenie sobie świata w ten sposób, nie jest usprawiedliwianiem wszelkiej niegodziwości, jak się w nim dzieje? Bite dziecko? Pewnie był Hitlerem w poprzednim życiu? Zgwałcona kobieta? Pewnie żoną Hitlera. Atak terrorystyczny? Pewnie ofiary były były w batalionie SS. Nie za wygodne to jest? A co z ludobójstwami na masową skalę?Podam przykłady: Wołyń, Warszawa i Rzeź Woli, masakra w Nankinie. Czy to też karma, inkarnacje itd.? Tyle ludzi w jednym miejscu, masowo mordowani, często w taki sposób, że aż strach o tym pisać. Nie to, że się czepiam, ponieważ nie jestem obeznany w tym temacie, ale dla mnie, tak jak napisałem, to w ten sposób można usprawiedliwiać każdą zbrodnię. Co o tym myślisz Piotrze?
Jeszcze taka jedna rzecz, o kobietach i tych “złych” mężczyznach, którzy wywoływali wojny- a kto wychowywał tych “złych” mężczyzn, podczas, gdy ich ojcowie byli na wywoływanych przez siebie wojnach? Gdy dziecko wychowywane jest bez normalnego ojca, przez samotna matkę, to w większości wyrasta z niego( przepraszam z wulgaryzm) spierdolina życiowa, nie umiejąca sobie radzić w życiu. I nie ważne czy to chłopiec, czy dziewczynka. Wiadomo, że dziecko powinno mieć i ojca i matkę, ale z tego, co ja czytałem, to zawsze na bardziej zaradna jednostkę wyrasta osoba, która była wychowywana przez samotnego ojca, niż samotną matkę.

Pawel

Ok. Jezeli chodzi o emocje i ich uwalnianie i jaki to ma wplyw na nasze zycie. Z tego wynika, ze wiekszosc psychoterapeutow jest albo w bledzie, albo celowo stosuja terapie, ktore w niklym stopniu pomagaja, a w przypadku podawaniu lekow, wrecz czlowiekowi szkodza. Pielegnuja w swoich pacjentach choroby, aby biznes sie krecil. Zastanawiam sie, czy to nie jest wszystko celowe. Chodzi mi o to, czy jest gdzies zapisana przez Boga i dana ludziom ” instrukcja obslugi czlowieka”, jezeli chodzi o emocje i jak sie tym wszystkim poslugiwac, a “starsi i madrzejsi” ukrywaja ja przed nami. Wiem, ze jest Nowy Testament i nauki Jezusa, ale ciezko to wszystko zrozumiec, co jest tam napisane. Skad w takim razie, takie niezrozumienie ludzkich emocji, psychiki, ze tylko nieliczni pisza jak jest, min. Hawkins?

Paweł

A jak możemy być pewni, że są jakieś karmy, inkarnacje, reinkarnacje, poprzednie życia itd.? Nie ma przecież jak tego sprawdzić. Dla mnie to są tylko domysły i tłumaczenie sobie rzeczywistości. Według mnie nic nie wiemy jako ludzie

Pawel

A znasz moze “Kurs cudów” Helen Schucman i ” System uniwersalnego klucza” Charlesa Haanela? Sa to ksiazki w formie cwiczen do wykonywania. Pierwsza jest o wybaczaniu a druga to bedzie podchodzic chyba pod medytacje. Masz jakies doswiadczenia, bo nie wiem czy warto sie za to zabierac?

Pawel

Ok. Dzieki.

Wolny

Piotr Kruk napisał:
Ja pier***
Kufa,
ABSOLUTNA BZDURA!!! MÓW ZA SIEBIE!
To niedopuszczalne, by tak generalizować!!!
Ta rażąca projekcja i niedojrzałość to szczyt.

Spokojnie! Co tak krzyczysz? Wiem że masz dużo wiedzę ale to nie znaczy że jesteś nieomylny i jesteś Bogiem. Dlaczego obrażasz tych ludzi ? Zamiast im pomagać próbować zrozumieć? Wrzeszczysz na nich i przeklinasz co z ciebie za terapeuta? i to Ty namawiasz do spokoju, medytacji, radości i miłości a sam jak widać masz z tym problem. Sam byłeś kiedyś na ich miejscu a gardzisz nimi. Widzę u Ciebie brak kultury, szacunku i nie kontrolowanie gniewu. Z wszystkich twoich komentarzy bije wielka pycha i ogromne mniemanie o sobie. Panie trochę kultury a wszystkim to wyjdzie na zdrowie. Pozdrawiam.

........

Ogromnie przepraszam Ciebie. Wszystko rozumiem. Jestem przewrażliwiony i przymulony a przekleństwa to nic takiego każdy czasem używa. Ale mam do nich uraz tak samo do podniesione tonu kojarzy mi się z uzyskiwanie kontroli siłą. Teraz mi na razie przeszło. Musiałem opuścić niższe emocje zwłaszcza gotujący się we mnie gniew i strach. Czuję teraz się dobrze czuję miłość, wybaczenie, chęć pomocy,spokój ale pojawiły się łzy……

Dennis

To jest ciekawe, jak mózg zapamiętuje te złe wydarzenia szczególnie przy którym doświadczone jest jakieś uczucie i ciągnie się latami. Chciałbym wykasować niektóre wspomnienia z umysłu i przestać rozpamiętywać.

Piotrek

Na ten właśnie artykuł czekałem :)

w sumie dobrze że nazwałeś rzecz po imieniu: Czyściec to jest właśnie tutaj, na tej planecie. To wygląda nieporównanie bardziej sensownie niż ,,czyściec po śmierci”

– Osoby dumne jeszcze zaatakują osoby, które będą wierzyły w te słowa. Powiedzą – “Tylko idiota musi uciekać się do takich informacji o duchowej szkole, Bogu. Nie radzi sobie to wymyśla sobie idiotyzmy! I wierzy innym idiotom, którzy tylko na nich żerują. Jakoś do tej pory nikomu to nie było potrzebne i wiara w Boga sprawiła więcej szkód, niż pożytku”. Usłyszymy często podobną paplaninę.

Z tego co zauważyłem to to dotyczy wszystkich dumnych- zarówno tych ateistycznych jak i fanatyków religijnych. Ciekawe że dumny fanatyk religijny niby wierzy, ale tak jakby Bóg nie miał wpływu na jego życie, co czysto subiektywnie nie różni się od ateizmu. Jednemu nie interweniuje w życie, dla drugiego nie istnieje- na jedno wychodzi.

P.S.
Kolejny moduł zrobiony, ale było oporu rzez ten czas :o

Piotrek

z tą interwencją bardziej miałem na mysli to że ta wiara fanatyka będzie powierzchowna, bo fanatyk czuje że jest zdany na siebie, jak ateista(poczucie izolacji w niskich stanach świadomości). A w praktyce pokazuje że jeden i drugi są jak orzeł i reszka tej samej monety(dumy) choć pozornie mogliby robić debaty ,,który ma rację” i subiektywnie obu by się wydawało że jakoś bardzo się różnią

Nieśmiały

Dziękuję Piotrze za następny artykuł o mentalności ofiary. Czy ludzie mają jakieś czujniki że wykrywają w człowieku ofiarę? Co jest takim największym sygnałem? Od razu zmieniają do niej nastawienie i nie traktują ciebie poważnie uznają cię za słaba jednostkę. Ofiarą na pewno jest nieśmiała osoba zwłaszcza jak znajdzie się w ekstrawertycznym środowisku. Ofiara wszędzie i cały czas czuje się zagrożona i we wszystkich widzi potencjalne zagrożenie myśli że wszyscy na nią patrzą myślą o niej że jest inna gorsza czuje się osaczona i bezbronna szuka w pomocy u innych a nie w sobie.Każdy żart odbiera jako atak wymierzony w nią i przejmuje się nim bierze do siebie wszystko co o niej mówią przez co obniża się jej wartość bo przyjmuje zwłaszcza negatywne słowa. Czy aż tak to widać w mowie ciała, strachu, braku komunikacji, cichym głosie, Niektórzy ludzie dla innych są przesłodcy i przyjaźni a niektórych z premedytacją, obierają sobie jako ofiarę którą gnębią i zamęczają. Dlaczego do cholery. Ofiara jest od tego, żeby ją kopać. Piotrze niedawno ze zgrozą czytałem wyniki amerykańskich badań, przeprowadzono je wprawdzie wśród dzieci, ale moim zdaniem ten mechanizm dotyczy także dorosłych. Jeśli jedno dziecko było przez kogoś popychane, to właściwie natychmiast reszta też zaczynała je popychać. Mamy w sobie taki zwierzęcy odruch, że słabszych jednostek nie lubimy. Przeraża mnie to że ofiarą zazwyczaj jest człowiek miły pozytywny wiecznie uśmiechnięty dobry łagodny spokojny który na wszystko się zgadza i nigdy nie odmówi innym ze strachu przed brakiem akceptacji, miłości lub krzywdą fizyczną i psychiczną. Facet który cały czas chodzi z bananem na gębie wygląda jak nadgorliwy sługa. Kobiety ciągnie do zdecydowanych pewnych siebie silnych mężczyzn i nawet ze strony płci przeciwnej nieśmiały otrzymuje obojętność Osoby toksyczne przyczepiają się i żerują na ofierze dla własnych korzyści choćby zabawy że ta osoba wierzy we wszystko co oni powiedzą. Jeśli ktoś raz przekroczył pewne granice: uderzył, obraził, to za drugim razem będzie miał jeszcze mniejsze opory, by to zrobić i to fakt. Lepiej nie kierować się chrześcijańską zasadą “gdy ktoś uderzy ciebie w policzek nadstaw mu i drugi” ja zmieniłbym to na “gdy ktoś uderzy ciebie w policzek j***** go i ty w policzek” gdybym żył według tej zasady to dziś na pewno był bym pewnym siebie śmiałym facetem który nie boi się w ogóle ludzi i jest poważany i budzi respekt a tak to jestem w więzieniu nieśmiałość i trudno mi z niego uciec.A człowiek nie żyje na bezludnej wyspie i cały czas musi obcować z ludźmi co u mnie jest problemem wchodzić w normalne reakcje z nimi co powoduje pasmo porażek w moim życiu. No bo co to za facet który pozwala wchodzić obcym na swój teren i robić tam co popadnie od kradnięcia poczucia własnej wartości po inne przestępstwa . Nie ma co być ofiarą naiwności że wszyscy ludzie ciebie lubią i są dobrzy i chcą dla ciebie jak najlepiej bo można naprawdę gorzko się rozczarować.Próbowałem tak w dzieciństwie myśleć i kochać świat i wszystkich ale ludzie szybko mi uświadomili że tak nie jest a ja naiwny dalej próbowałem uwierzyć w ten mit. Wystarczy posłuchać co twoi znajomi mogą o tobie mówić gdy wiedzą że ciebie nie ma w pobliżu a szczytem chamstwa jak ci wszystkie negatywności plują w twarz i mają zabawę że ty w ogóle nie reagujesz pewnie myślą że milcząc akceptujesz te ich ekskrementy które wylewają na ciebie. A tak naprawdę to wszystko co mówią negatywnego o innych i na innych jest o nich. Lepiej być jak najbardziej egoistyczny i skupiony na sobie tak robią ludzie sukcesu, artyści muzycy ci z wyższej półki. Przebywanie z toksycznymi ludźmi,może człowieka pozbawić wiary w siebie,co w konsekwencji wykreuje postawę ofiary. Ofiary przyciągają prześladowców którzy w rzeczywistości też są ofiarami dlatego trzeba być cały czas czujny i nie wszystkich uważać za przyjaciół i odkrywać siebie przed nimi. To jest kilka moich przemyśleń na podstawie niestety doświadczeń. Mam jeszcze pytanie. Ale dlaczego ofiary zazwyczaj są narcyzami ? Przecież nic nie robią zwalają na innych odpowiedzialność obwiniają narzekają. A mimo wszystko uważają się za kogoś lepszego od innych? Dlaczego niektórzy biorą obelgę do siebie i rozpamiętują ją bez przerwy inni się w ogóle nie przejmują zdaniem innych ? Przydałby się w mózgu klawisz DELTE aby kasować bezpowrotnie nie chciane myśli wspomnienia…Czekam na artykuł o prześladowcach (toksycznych ludziach)technikami obrony przed nimi i nieśmiałości.

Nieśmiały

“Ofiara jest od tego, żeby ją kopać. Piotrze niedawno ze zgrozą czytałem wyniki amerykańskich badań, przeprowadzono je wprawdzie wśród dzieci, ale moim zdaniem ten mechanizm dotyczy także dorosłych. Jeśli jedno dziecko było przez kogoś popychane, to właściwie natychmiast reszta też zaczynała je popychać. Mamy w sobie taki zwierzęcy odruch, że słabszych jednostek nie lubimy.”
To nie jest ani trochę MOJE zdanie ani myśl tylko wypowiedz z artykułu o amerykańskich naukowcach robiących badania na temat pojawiania się agresji u dzieci. Wkleiłem go tutaj Piotrze żeby sprawdzić jaki masz na ten temat pogląd. Czemu niby to potwierdzam nie chcę być kopany unikam tego uciekam przed tymi ludźmi co chcą to zrobić?

“gdy ktoś uderzy ciebie w policzek j***** go i ty w policzek”
A to pogląd niektórych młodych np. ze szkoły i pracy do którego mnie cały czas namawiali żebym nie być ciotą

Co jest takim największym sygnałem?
Koszulka z napisem “Uderz mnie, bo zasłużyłem”.
A jakieś ekspresje mowa ciała słowa? Które to najlepiej wyrażą to zdanie?

Przebywanie z toksycznymi ludźmi,może człowieka pozbawić wiary w siebie,co w konsekwencji wykreuje postawę ofiary.
Więc dlaczego z nimi przebywamy?
A jak nie mamy wyjścia bo to nasi współpracownicy klienci to co nie odzywać się unikać zwolnić się?

Kufa, bo sam się tego trzymasz, sam to w sobie nosisz.
Wierzysz, że można i należy od tego uciec…
Gdzie ja napisałem coś takiego? Hmm? Pokaż.
Czy rozumiesz w ogóle temat emocji, wstydu, winy, oporu?
Czy dotarł do Ciebie choć 1% informacji z artykułów?
To nie jest takie łatwe to oczyszczenie przeszkadzają ogromne litry toksyn, złe nawyki i przyzwyczajenia uwierz mi Piotrze że staram się czytam, układam w całość przenoszę powoli na życie sprzątam wnętrze ale bombardowanie umysłu i obowiązki utrudniają sprawę krótko mówiąc za dużo tego teraz mam na głowie. Nie chce się to ot tak puścić ……
Odnośnie tego że praca jest odzwierciedleniem nas mam jeszcze pytanie skąd jest pogląd że wyznacznikiem jak mądry jest człowiek jest praca jaką wykonuje że ludzie prości i głupi są fizycznymi a wysoko wykształceni na wysokich stanowiskach są lepsi od tamtych bo wykonują trudną wymagającą odpowiedzialności i inteligencji pracę? Czy na przykład gdybym pracował długo w (tu taki przykład zmyślony) Mc donalds albo sprzątaczem to był bym kimś gorszym głupszym że wykonuję monotonną prostą robotę tyle lat? Mówi się żeby uczyć się by być kimś bo tamtym się nie chciało uczyć to są robolami. Bo pracując jw prostej pracy czuję niechęć do tej pracy że nie powinienem tu być że stać mnie na coś więcej czy to nie moje Ego i duma mnie wywyższa?
Ktoś mi powiedział prosto w twarz (szczyt chama)że jestem brzydki i nigdy nie znajdę dziewczyny i będę całe życie walić konia ( co jest kłamstwem wyglądam ok tylko mógłbym trochę przypakować na siłce bo jestem chudy). Czy to przypadkiem nie są jego myśli na jego temat. Powstrzymałem się przed uderzeniem i okropnym wyzwiskiem i odszedłem bez słowa śmiejąc się w sobie że to wszystko powiedział o sobie. Czy to było dobre rozwiązanie?Jak Piotrze ty byś postąpił ?

Nieśmiały

Ale Ty już masz… chyba.
Tak mam :D proszę we mnie nie wątpić z byt dużo we mnie zwątpiło

A czy ta niechęć cokolwiek Ci daje?
Szkodzi, bo nie chce mi się chodzić do tej pracy i chciałbym wykonywać inną ale nie tak łatwo się dostać do lepszej pracy, cały czas próbuję.

Ta osoba zobaczyła Twoją obecną postawę i Twoje rezultaty na to obecnie wskazują.
Więc ta osoba w ograniczonym kontekście miała rację.
Nie mogę się zgodzić ta osoba znała mnie niedługo i nic o mnie nie wiedziała. Więc skąd by wiedziała że nie mam dziewczyny i nigdy bym o sobie nie powiedział że jestem brzydki. Myślę że ta osoba powtarzała to co jej powiedziano i chciała se podwyższyć mnie manie o sobie bo miała bardzo niskie to był nastolatek były wiezień bez szkoły.

I co Ci dał ten śmiech?
Ująłeś wartości tej osobie ale nie zobaczyłeś źródeł problemu w sobie.
A może powinienem wypuścić emocję gniewu? Przez to później miałem wyrzuty sumienia że nie pokazałem gdzie jego miejsce co mnie taki ktoś będzie uczył Ty mnie możesz uczyć ale nie ta przypadkowa osoba bez kultury . No błagam przecież ten jegomość chwalił się wszystkim ile codziennie pije piwa i pali papierosów (bardzo dużo pewnie kłamał znowu). Zresztą próbował mnie zmusić do palenia .Problemu braku partnerki? Zobaczyłem cały czas go widzę. I szukam w internecie na dobry początek

Zresztą dlaczego w ogóle się tym przejmować?
Czyli jakby ich nie było? Ignorować totalnie?

Sam to sobie robisz, a samo to, że ktoś inny chce Cię tak potraktować jest wyłącznie odbiciem tego jak Ty traktujesz siebie i innych.
Nic nikomu nie robię nie skrzywdziłbym nigdy zwierzęcia.Jestem kulturalny miły i spokojny grzeczny. Nigdy nikogo nie uderzyłem nie przekląłem jedynie w myślach ale nie na żywo po prostu nie. Ta negatywność pojawiła się później w moich myślach czyli wewnątrz nigdy nie na zewnątrz. Pewnie to odczytują i myślą że temu się do nikogo raczej nie odzywam bo uważam się za kogoś lepszego.

To jak traktujesz siebie w każdej sekundzie.
Uśmiech jak najbardziej może być :)

O tym wszystkim jest w Programie Wolność od Porno.
Czy ten program jest przez sieć czy są to spotkania prywatne z Tobą? W którym miejscu się to odbywa?

Os tanio najbardziej spodobało mi się praktykowanie buddyjskiej medytacji to jest coś wspaniałego chciałbym być cały czas w takim stanie myśli se latają a ja nie łapię nie przelatują jak ptaki. Z lustrem to są jeszcze opory ale próbuję.

A dlaczego od dziecka najbardziej lubię gry komputerowe o wojnie i interesuję się dwoma wojnami światowymi przez to że w głębi chciałbym być żołnierzem czy z nienawiści do ludzi i chcę widzieć jak giną?

Mam pomysł na artykuł sny! Skąd się biorą i co oznaczają! Pewnie podświadomy brak

Czym mam się kierować w wyborze zawodu bo na pewno nie nieśmiałością?

Nieśmiały

Czym mam się kierować w wyborze zawodu bo na pewno nie nieśmiałością?
Jeśli chcesz konsultacji ze mną, możemy się umówić.
E mailem czy to będzie płatne?

Tylko oglądasz porno, co niszczy Ci mózg, życie.
Wybierasz wstyd, winę, brak śmiałości.
To jest nie robienie sobie krzywdy?
Akurat nie oglądam w ogóle porno (brzydzi mnie widok jak jakiś obcy facet robi se dobrze) ale to jest masturbacja więc skutki podobne tylko że nie ma tego stosunku na ekranie. Masturbuję się tylko jak zobaczę piękną dziewczynę na przykład na zdjęciu lub na żywo to fantazjuję i się masturbuję. Ale ostatnio dłuższej wytrzymuję w nofap. Właśnie od czasu jak natkałem się na Twój filmik o masturbacji a później blog :) Ogólnie to od zawsze jestem zakochany w mojej koleżance która niestety ma już chłopaka. Czuję ogromne wyrzuty sumienia że nie spróbowałem z nią być wcześniej z powodu ze nawet nie potrafiłem się odważyć coś jej powiedzieć umówić się pociągnąć relację głębiej. Znalazł się inny i koniec – starszy ode mnie i od niej (my byliśmy dopasowani wiekowo). Przecież już nie będę jej wyrywaj i zmuszał do zdrady. Muszę zaakceptować choć jest to trudne .Medytacja uważnośći i akceptacja pomagają.

Nieśmiały

Czy tak w sumie nie powinienem przestać nazywać się tutaj na tym Blogu “Nieśmiały”?To był by dobry początek! Przestać utożsamiać się z tym pojęciem. Może lepiej zacząć się nazywać “radosny”, “szczęśliwy”. Piotrze mam wrażenie że przeszkadzają Tobie moje komentarze (długie) mogę przestać pisać jak tak Tobie przeszkadzają o ile przeszkadzają. Takie mam wrażenie. Ja po prostu pragnę wiedzy na temat problemów (na razie ta widze trudno mi przychodzi). Wiem mój umysł papla głupoty czasem takie że aż się wstydzę. Myśli że jest najmądrzejszy a nie jest.

Łukasz

Może to komuś pomóc ale nie jestem pewny.Jeśli chodzi o medytację bardzo pomogło mi np ściskanie poręczy lub nawet telefonu.Mam bardzo dużo oporu i bardzo mi to pomogło w medytacji.Ogólnie chodzi o ściskanie mięśni podczas oddychania i zauważyłem,że dzięki temu można wziąć głębszy oddech.Jeśli ktoś ma strach przed medytacją to może akurat pomoże.

Podobne Wpisy:
O Emocjach – Wstyd (Część 4, Wideo)

O Emocjach – Wstyd (Część 4, Wideo)

Wpis ten jest kontynuacją i uzupełnieniem artykułów na blogu serwisu Wolność od Porno oraz wideo na kanale Youtube. To już czwarta część dotycząca wstydu. Link do 3 pierwszych części znajdziesz w opisie tego filmu. W tym wideo opowiem Ci o programie “nie zasługuję”, czyli negatywności, której trzyma się nasz umysł ze względu na stłumioną dużą… Przeczytaj
Wpis!

Dodano:
Komentarze: 0
100 Dróg do Pokoju (25-27)

100 Dróg do Pokoju (25-27)

Witam Cię serdecznie i spokojnie! ;) Kontynuujemy pierwszą z trzech serii dotyczących dróg do pokoju, szczęścia i sukcesu! Zajmujemy się pokojem. Link do artykułu wprowadzającego znajdziesz poniżej! ► Seria „100 Dróg” – Wprowadzenie. Części 1-8 znajdziesz klikając na poniższe linki: ► 100 Dróg do Pokoju (1-3) – Przestań próbować zmieniać i kontrolować innych, Przestań chcieć… Przeczytaj
Wpis!

Dodano:
Komentarze: 3
Jestem uzależniony/a. Co teraz? (Część 5) – Urazy, Złośliwość, Zła wola, Zazdrość

Jestem uzależniony/a. Co teraz? (Część 5) – Urazy, Złośliwość, Zła wola, Zazdrość

Witam Cię serdecznie! Kontynuujemy temat stanięcia w obliczu faktu o własnym uzależnieniu. Części 1-4 znajdziesz klikając na linki poniżej: ► Jestem uzależniony/a. Co teraz? (Część 1) – Wstęp ► Jestem uzależniony/a. Co teraz? (Część 2) – Lista nr 1 ► Jestem uzależniony/a. Co teraz? (Część 3) – Nienawiść, złość, chęć zemsty, wina ► Jestem uzależniony/a.… Przeczytaj
Wpis!

Dodano:
Komentarze: 2
O Emocjach – Gniew (Część 1)

O Emocjach – Gniew (Część 1)

Witam Cię serdecznie! Dzisiejszym artykułem rozpoczynam opis emocji (jakości energii) oraz świadomości określanej jako gniew. Będę trochę klął, żeby było tematycznie ;) Niemniej muszę uważać, co piszę, bo ludzie globalnie zakochani są w tej emocji i nie życzą sobie odczarowania. Dlaczego? Bowiem gniew jako forma energii jest najsilniejszą z niskich emocji. Oraz mającą niemalże najwyższą… Przeczytaj
Wpis!

Dodano:
Komentarze: 0

WOLNOŚĆ OD PORNO