Dni
Godzin
Minut
Sekund

Ilość Wolnych Miejsc:
/15

Witam Cię serdecznie!
Wszyscy znamy frustrację ze swojego życia. Nie jest to miłe doświadczenie ale zdecydowałem się na ten artykuł nie tylko z tego powodu.
Bowiem to przyczyny naszej frustracji mogą nas bardzo wiele nauczyć i tak jak każdy mechanizm, którym karmi się nasze ego – jeśli zostanie w pełni uświadomiony i przepracowany – w naszym życiu rozleje się fala pozytywnych skutków. Gdyż to, co jest źródłem frustracji jest również źródłem wielu innych problemów.
Frustracja jest mechanizmem dziecięcym.
Nierozwinięta, niedojrzała świadomość dziecka nie potrafi zarządzać emocjami.
Gdy np. w młodej osobie powstanie emocja gniewu (która przypominam wspomaga WEWNĘTRZNE poradzenie sobie z uczuciem bezsilności), jedyne co podpowie jej niedojrzały umysł, to wyprojektowanie gniewu na świat zewnętrzny. Młody człowiek może wtedy wdać się w bójkę (co jak doskonale wiemy nie występuje tylko w wieku dziecięcym). Odpowiedzialnością osób bardziej dojrzałych jest nauka młodego umysłu jak właściwie radzić sobie z gniewem.
Ale projekcja to nie jedyny negatywny sposób „radzenia” sobie z gniewem, którego jesteśmy uczeni. Wystarczy, że dziecko zostanie zaprogramowane negatywnością względem gniewu:
– Nie wolno się gniewać.
– Grzeczne dzieci się nie gniewają.
– Gniew jest zły/to grzech.

Itp.

I już w jego obliczu zaczyna się zmagać – opierać się mu. Napiera więc na bardzo silną energię co najmniej równie silnie, by nie dopuścić jej do świadomości.
Jednak – jak powiedziałem – gniew to bardzo silna emocja i oprzeć w pełni się mu praktycznie nie da (są jednak osoby, które doskonale wypierają gniew – na jedno wychodzi).
Jedną z najczęstszych przyczyn depresji jest tłumienie i wypieranie gniewu, co może kosztować nas większość energii życiowej.
Zazwyczaj dziecko zanim zacznie się frustrować, czyli opierać się gniewowi, najpierw jest uczone „posłuszeństwa” poczuciem winy. Aby uniknąć kary lub porzucenia przez rodziców (co dziecko ma wbudowane w psychikę), godzi się na każdy rodzaj traktowania. Nawet na takie, wobec którego pojawia się gniew, by sobie z nim poradzić, bo jest szkodliwe dla młodego człowieka (wmawianie poczucia winy jest BARDZO szkodliwe).
Jednak nie może zareagować, bo nieposłuszeństwo grozi karą lub porzuceniem, więc nie reaguje. Wspomnę na marginesie, że ludzkie dzieci są jednymi z najmniej zaradnych istot na tej planecie. Z jakiegoś powodu (bo jest taki) zależą w pełni od swoich rodziców przez lata. Ale to nie temat na ten artykuł.
Dziecko zostaje więc z gniewem zamkniętym w sobie, z którym nic nie może zrobić. Tzn. oczywiście może ale WYBIERA posłuszeństwo wobec rodziców. Bo posłuszeństwo też zostało mu zaprogramowane.
A jeśli jeszcze zostało nauczone, że gniew jest zły i/lub że „dobre, grzeczne dziecko się nie gniewa”, zacznie ono gromadzić w sobie to, co traktować będzie jako zło, źródło własnego cierpienia, a nawet źródło ujmowania sobie wartości jako istota ludzka, szacunku, akceptacji i miłości.
Bo, wbrew powszechnej opinii – źródło emocji jest WEWNĘTRZNE. Jeśli się im opieramy, to tak jakby opierać się sikaniu. Z czasem powstrzymywanie się będzie coraz trudniejsze, bolesne i pojawią się komplikacje zdrowotne.
A gniew jest naturalny, ludzki i można dawać mu ekspresję w zdrowy sposób. Tak jak i sikać. Ale pytanie dlaczego większość ludzi „sika” na siebie nawzajem?
Energia gniewu, na którą napiera dziecko utknie we wnętrzu i bez nauki uwalniania psychika nie ma wyboru, tylko napierać na niego, by go stłumić w podświadomości. A część racjonalna umysłu musi go jakoś wytłumaczyć, gdy dojdzie do głosu. Jeśli w dziecku została jeszcze zaprogramowana wina, dziecko zaczyna obwiniać się lub kogoś za odczucie gniewu i/lub zareagowanie gniewem.
No ale to tak jakby obwiniać się za rozlanie kawy niosąc filiżankę napełnioną z czubem. Jeśli mamy stłumione dużo emocji, nie ma siły – one się ujawnią. Ale to jak z wymiotowaniem – jeśli organizm do tego dąży, należy na to POZWOLIĆ. Tylko warto nie zwymiotować nikomu na dywan. Słowem – trzeba zadbać o DETOKS.
Jeśli jednak tego nie zrobimy, w ten sposób rodzi się niedojrzały mechanizm frustracji – tłamszenie w sobie gniewu i oporu.
Więc frustracja jest nieumiejętnością zarządzania własną energią – utrzymywaniem w sobie gniewu i poczucia niemocy, z którego powstaje gniew.
Jest to dziecinna postawa, bo dorosły człowiek zawsze ma możliwości. Różnica w tym przypadku między niedojrzałością, a dojrzałością to ŚWIADOMOŚĆ TEGO WYBORU.
Frustrowanie nic nie daje. To po prostu w 100% niekonstruktywna i bezsensowna postawa, bo wynika z uprzedniego negatywnego programowania, że coś w nas jest złe (i zazwyczaj wyprojektowane na świat).
Naturalnie frustrowanie się jest powszechne, co po raz kolejny pokazuje poziom dojrzałości emocjonalnej ludzi na tej planecie (w przeszłości było jeszcze dużo gorzej).
Aby przestać się frustrować jak zwykle należy wziąć odpowiedzialność za tę postawę i ją w 100% zaakceptować. Bo jeśli będziemy się jej opierać – będzie ona trwała.
Czyli pozostaniemy niedojrzałym dzieckiem z wprogramowanym poczuciem bezsilności (powtórzę – bezsilność to program, nie rzeczywistość). Zresztą na samą frustrację składa się właśnie opór, czyli postawa/nastawienie niechęci.
Gniew pojawia się wobec czegoś, czego nie chcemy (a niechęć to także wybór) – z czym musimy sobie poradzić, zmienić. Gniew jest emocją (a więc energią) dużo wyższą od wstydu, winy, apatii, żalu, strachu i pożądania, dlatego może służyć do przekroczenia tych stanów, O ILE najpierw nikt nie wcisnął nam ciemnoty, że z gniewem jest coś nie tak i/lub z nami, bo go odczuwamy.
Po raz kolejny warto wspomnieć dlaczego w religii gniew uznano za jeden z siedmiu grzechów głównych. Bo „grzech” we właściwym zrozumieniu to BŁĄD. Co więc to oznacza – gniew oznacza jeden z siedmiu głównych BŁĘDÓW – jedną z siedmiu głównych negatywnych postaw, którą należy przepracować i PRZEKROCZYĆ. A nie wypierać, unikać, udawać, projektować, obwiniać się i potem lecieć z przerażeniem do księdza, by „dał pokutę”.
Nikt nie przepracuje naszych negatywnych postaw za nas.
Ani ksiądz, ani nawet cały świat jakby magicznie się zmienił NIE spowoduje, że frustracja zniknie.
Gniew, jak mówię, to rezultat wiary we własną bezsilność wobec czegoś oraz dostrzeganie w czymś/kimś zagrożenia dla siebie lub dla jakiegoś aspektu nas, który uznaliśmy za istotny.
Podchodząc do gniewu w ten sposób widzimy dlaczego zajęcie się frustracją pozwoli nam DOJRZEĆ i jednocześnie przestać grzeszyć – czyli przestać popełniać niezwykle znaczący błąd dla naszego dobra (i często też dobra osób z naszego otoczenia). Gdyż zaczynamy korygować swoją ŚWIADOMOŚĆ – to jak podchodzimy do pewnych spraw. Może okazać się, że od 30-tu lat wobec czegoś w świecie wmawialiśmy sobie, że jesteśmy bezsilni i że to jest silniejsze od nas.
Ale już sam FAKT, że każdy WYBIERA uzależnienie (tylko nieświadomie i w określonych sytuacjach) pokazuje, że nie jesteśmy bezsilni. Jesteśmy jedynie nieświadomi (ale nadal w 100% odpowiedzialni). Podobnie z cierpieniem – cierpienie to efekt naszego oporu. Im większe cierpienie, tym więcej energii trwonimy na wewnętrzny opór. To nasza własna energia, której nie mamy w życiu i czujemy jako cierpienie, bo ją marnotrawimy na wewnętrzną walkę.
Sam gniew należy w 100% zaakceptować. Przestać się go bać, przestać się mu opierać i pozwolić mu wypływać. Bo jeśli już jako dziecko zaprogramowano nas bzdurami i urojeniami, bardzo możliwe, że gniewu nosimy w sobie niezwykle dużo. Gdyż za każdym razem gdy się albo pojawiał, albo ujawniał – napieraliśmy na niego.
A więc trochę potrwa jego uwalnianie. I należy pamiętać, że jeśli mamy go w sobie tonę – OK!!! To nic złego, nic strasznego i źle o nas nie świadczy. No ale będzie trzeba się z nim zmierzyć.
Gdy zaś wyrazimy intencję uwolnienia gniewu, zacznie się on ujawniać. A wraz z nim zaczną mnożyć się sytuacje, które gniew zaczną z nas wyciągać. W tym także ujawnią się inne dziecięce postawy – frustracja, projekcja, obwinianie, itd.
Czyli wobec przynajmniej części z tych sytuacji nieświadomie wybieramy postawę bezsilności lub inne niskiej jakości nastawienie.
Dlatego spokojnie. Jeśli ujawni się tego bardzo dużo – zapiszmy to, zróbmy konkretną listę i nie użalajmy się, że ma 174 punkty. Jeśli każdym zajmiemy się z osobna poczynając od najbardziej znaczących, bardzo szybko lista zacznie się zmniejszać, bo każdy z tych punktów zasila to samo. Pełne uzdrowienie jednego automatycznie osłabi pozostałe.
I w każdej z tych sytuacji, w której dana postawa występuje, sprawa krytyczna – ŚWIADOMOŚĆ. Wyjście z umysłu. Trzeźwość. Akceptacja. NIEOCENIAJĄCA obserwacja.
Przestajemy dawać się nieść emocjom i mentalizacji jak nurtowi, bo nic takiego nie ma miejsca. Ale ich nie wypieramy.
Wszystko w naszym życiu to rezultat naszych i tylko naszych wyborów.
Jeśli chcemy więc coś zmienić, MY mamy WYBRAĆ inaczej. Walka to nadal wybór tego samego ale dodanie to tego napierania.
Konieczne będzie pozwolić sobie na ten gniew. Przestać wierzyć w bzdury, że jest zły, niebezpieczny czy „grzeszny”. Tzn. jest „grzeszny” ale w zrozumieniu, że BŁĘDNY. Ale jak wiemy – uwalniać warto na początku w samotności, by trochę „obcykać” się z emocjami.
Ok, skoro gniew to błąd, to jak przestać popełniać jakiś błąd w ogóle?
1. Najpierw należy w ogóle dostrzec, że go popełniamy.
2. ZAAKCEPTOWAĆ to.
3. WYBACZYĆ to sobie.
4. Rozpoznać czy z popełniania tego błędu mamy jakieś korzyści, a jeśli tak, to zrezygnować z nich.
5. W sytuacjach, w których popełnialiśmy ten błąd zadbać, by stać się świadomym i zacząć się korygować.
Widzimy, że to sprawa stricte WEWNĘTRZNA.
Ale większość ludzi pomija pierwsze 4 punkty i od razu bierze się za punkt 5-ty. I to jeszcze w kompletnie niepoprawny sposób – zaczynają się ZMAGAĆ z własnym niepożądanym działaniem. Zmagają się więc z własnym nieuświadomionym wyborem.
Równie często zmagają się ze światem zewnętrznym, bo wierzą, że coś/ktoś w nim jest źródłem ich frustracji. A wiemy kiedy ludzie się zmieniają? Gdy to wybiorą. A kiedy wybieramy coś dla innych? Gdy ich lubimy – gdy CHCEMY dla nich tego, co dobre. A jeśli frustrujemy się czyimś zachowaniem, czyli utrzymujemy wobec niego niechęć, gniew, winę, żal i dumę, no to trudno, by w drugiej osobie pojawiła się do nas sympatia. Dlatego napisałem na początku, że frustrowanie się jest kompletnie niekonstruktywne.
Podkreślę – każda ludzka postawa to nawyk, czyli programowanie. Zaś nawyki to mechanizm powstały we wczesnej fazie ewolucji.
Co warto wiedzieć o nawykach, to, że:
– Działają niezależnie od pamięci.
– Działają niezależnie od części racjonalnej umysłu.
– Umysł racjonalny, o ile nie zrezygnujemy z dumy, będzie chronił, usprawiedliwiał, racjonalizował i dorabiał kontekst do już powstałych nawyków (nawet tych bardzo szkodliwych).
KAŻDY nawyk to nasz WYBÓR, tylko dokonywany nieświadomie.
– Aby zmienić jakikolwiek nawyk, potrzeba przynajmniej 3-4 tygodni ŚWIADOMEJ pracy nad nim. Tyle też czasu nawyki powstają. Czyli co miesiąc mogliśmy dodać nawet kilka bardzo szkodliwych nawyków.
– Możemy przez lata WYBIERAĆ bardzo niekorzystne nawyki jednocześnie zmagając się z tym, co nic kompletnie nie zmieni, a kosztować nas będzie energię, radość, czas, nieraz też zdrowie i pieniądze.
To wszystko oznacza, że aby zmienić nawyk frustrowania się:
– Musimy przez przynajmniej 3-4 tygodnie za każdym razem dostrzec, że my go WYBIERAMY, że mamy z tego korzyści i rezygnować z nich.
– W międzyczasie należy oczyszczać się z gniewu, oporu i dumy, które frustracji towarzyszą i stanowią dla niej paliwo.
– Nawet wiedząc to wszystko konieczne jest pamiętać, że i tak zareagujemy frustracją w pewnych sytuacjach (może nawet we wszystkich), bo nawyki działają niezależnie od pamięci i logiki. Możemy więc „wiedzieć lepiej”, a i tak zrobimy po staremu.
I tutaj upada większość ludzi, którzy wierzą w „siłę umysłu”. Sorry ale ten umysł może latami wypierać alkoholizm, przez który straciliśmy rodzinę, karierę, zdrowie, etc. Ten sam umysł, który wymyśli nam tysiąc powodów, by nie podejść do kobiety, która się nam podoba. Dajmy więc mu spokój i przestańmy wymagać od niego tego, do czego NIE został stworzony.
Wewnętrzna praca, która jest do wykonania jest bardzo istotna. Nie wykonujemy jej umysłem.
Uzależnieni doskonale wiedzą jak mały wpływ ma logika na nawyki sięgania po porno, alkohol, papierosy czy dowolne inne uzależnienie. Ich umysły bardzo często wręcz zabiegają, by uzależnienie pozostało w ich życiu. Nie ma to oczywiście żadnego sensu i jest zgubne. Niemniej tak to wygląda.
Często też „wiedzą już wszystko”, a i tak dochodzi do wpadek. Bo dalej nie zmienili i/lub nie uświadomili wszystkich NAWYKÓW związanych z uzależnieniem.
Dlatego „wiedzieć”, a „BYĆ/STAĆ SIĘ” to najczęściej dwa zupełnie inne światy.
Na koniec jeszcze ciekawa i ważna sprawa. Dlaczego ludzie na całym świecie się frustrują? Bo to postawa sprzyjająca ludzkiemu ego – naszej zwierzęcej części, na którą „człowieczeństwo zostało nadbudowane”. Walka z frustracją to jak walka z tym, co już jest. Walka nic nie zmienia. Bo zasila ego. To nadal ten sam „plac zabaw” – gry ego. Nic nie zostaje przekroczone i uzdrowione – nikt nie mądrzeje i nie dojrzewa. Zauważmy, że NIC na tej planecie, z czym ludzie walczą nie zniknęło. Wręcz przeciwnie – jest coraz więcej terroryzmu, wojen, raka, innych chorób, wstydu, winy, gniewu, frustracji. Wymyślamy coraz więcej sposobów na walkę ale to, z czym walczymy nie zniknęło. To również tyczy się cech naszej osobowości.
Cecha, z którą walczymy/której się opieramy nie zniknie.
Dlatego jeśli chcemy nauczyć czegoś dziecko o niekorzystnej postawie, to nie mówmy, że jest zła, tylko że jest błędna i jej utrzymywanie sprowadzi do naszego życia rezultaty równie niskiej jakości. Pokażmy mu NA PRZYKŁADZIE jak można inaczej – dojrzale – radzić sobie z daną sytuacją. Oczywiście nic nie możemy zrobić za dziecko.
Ego nie chce byśmy rezygnowali z dumy, co jest niezbędne, jeśli zależy nam na pozytywnej zmianie.
Każdy punkt z grup 12-tu kroków zawiera w sobie odpuszczenie choć części dumy. Inaczej niemożliwe jest wyzdrowieć z żadnego uzależnienia.
Nikt tego nie zrobi za nas. Alkoholicy mówią – „nikogo nie można przenieść przez linię trzeźwości”. Każdy musi sam ją przekroczyć. Nikogo nigdzie nie zaniesiemy. Możemy tylko stać się przykładem.
To samo tyczy się frustracji i jej rzekomych źródeł.
To MY mamy się zmienić, a nie świat zewnętrzny.
Musimy więc przestać wymagać od innych, by się zmienili. Sami najpierw zmieńmy coś bardzo negatywnego w naszym życiu na pozytywne. Przejdźmy cały ten proces, a zrozumiemy go na tyle, by poznać jak podchodzić właściwie do innych ludzi i ich zachowań (wyborów). Czego życzę Ci z całego serca!
Podziel się tym artykułem!

Napisz komentarz!

Zasubskrybuj
Powiadom mnie o
guest
35 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Katolik

Odnosząc się do poniższych wypowiedzi to według mnie to jest tak jak to jest napisane w Piśmie Świętym że są ludzie ze złego i dobrego nasienia. Swoimi uczynkami to pokazują ich czyny i słowa to pokazują. Niestety ludzie dobrzy są zmieszani z tymi patologicznymi przez co na Ziemi nie ma pokoju i co gorsza ci z początku dobrzy są często zarażani przez trupie trucizny tych ludzi którzy już od zawsze mają w sobie ten pierwiastek zła. Dlatego jestem za karą śmierci bo tak naprawdę to tylko strach przed śmiercią lub karą może powstrzymywać tych ludzi ze złego nasienia od ujawnienia kim naprawdę oni są. Co?! Doktor House ?! Po cholerę oglądałeś ten lewacki serial? Nic tam nie znajdziesz sama lewicowa propaganda! Chociaż w tym całym głupim porno jest ten + że są ładne dziewczyny. To ja może zapytam na temat, jaki jest twój stosunek do LGBT? Bo aktualnie jest to element frustracji wielu Polaków. Kościół słusznie wypowiada tej ideologii z zachodu wojnę.

Jacek

Co do nie zasilania Lgbt- czy nie stawianie oporu i nie walczenie, rzeczywiscie sprawi, ze sprawa sama sie rozwiaze? A np. walka z Hitlerem i niemcami? Ze Stalinem, z bolszewikami itd? Gdyby nikt z nimi nie walczyl, to Bóg wie, ile by jeszcze ludzi wymordowali. Co sadzisz Piotrek?

Jacek

Jeszcze chciałbym cos dodac. Czemu w takim razie uznajemy, ze ogladanie porno i masturbowanie sie przed ekranem komputera jest niezdrowe, zle itd? Czemu uznajemy, ze niszczy nam zycie? Czemu seks z kobieta jest zdrowy, a „seks” przed monitorem jest niezdrowy? Czemu ciagnie nas do przyrody, zieleni, do lasu, nad jezioro? Czemu na wakacje ludzie wyjezdzaja nad morza, w góry, a nie np. do blokowisk? Bo tak mamy zakodowane przez tego, który nas stworzył. Mamy zaprogramowane pewne „normalne” zachowania i tak samo mamy zakodowane odróżnianie „dobra” od „zła”. Bo chyba nie zaprzeczysz, że coś jest dla nas dobre, jak i cos jest złe. Jezeli bylo by inaczej, to nie uznawali bysmy ogladania porno, za zle dla nas. Nie uznawalibysmy, ze jest to problemem. Idac tokiem myslenia-„wszystko jest, jakie jest”, usiadzmy na dupie i nie robmy nic. Bo wszystko jest, jakie jest.

Kacper_S1

Cieszę się, że trafiłem na tę stronę. Właśnie zaczynam swoją drugą rundę NoFapu. Pierwsza skończyła się po 48 dniach (bardzo duży sukces dla mnie, przejście z pornociągu do normalnego życia), ale – nie zamierzam się biczować i powtarzać moja wina, moja wina, moja wielka wielka wina gdyż moje uzależnienie wybiczowało mnie przez kilka ostatnich lat bardzo porządnie. Następny cel – podwojenie poprzedniego wyniku, czyli 96 dni bez porno i masturbacji. To będzie prawie jak 100 dni Napoleona po tym jak wrócił z wygrania :P

Kacper_S1

Muszę cofnąć moje poprzednie słowa. To jest moja druga i ostatnia wizyta na tej witrynie.
1. O tym, że NoFap Twoim zdaniem nie działa zetknąłem się. No cóż, różne ludzie mają poglądy. Jedni wierzą, że Ziemia jest płaska, inni że NoFap to placebo.
2. Oczywiście, że to potężne źródło wiedzy. Dziesiątki, setki, tysiące wzajemnie motywujących się ludzi na redditowej desce NoFapu to najlepsze wsparcie jakie może dostać uzależniony.
3. To było normalne życie. Bez fobii społecznej, bez unikania kontaktu wzrokowego na ulicy czy podczas rozmowy, bez tracenia wielu godzin tygodniowo na piksele na ekranie. I z zajebistą pewnością siebie.
4. Uzależnienie NIGDY nie jest niczym wyborem. Nikt nie chce się nigdy uzależnić od czegokolwiek. Naprawdę mi sugerujesz, że 11 letniego mnie nie kierowała zwykła dziecięca ciekawość, zainteresowanie tym tematem tylko wybór? Ot tak stanąłem sobie przed lustrem i postanowiłem „Zamierzam uzależnić się od pornosów”.
5. Jeżeli po 100 dniach przytrafi się klęska to trudno. Trzeba zacisnąć zęby, wyciągnąć wnioski co doprowadziło do porażki i spróbować od nowa. Każdy dzień bez uzależnienia jest dniem zwycięskim.
6. Dodałem tutaj komentarz, ponieważ ten wpis jest najnowszy. Mam szukać jakiegoś przed roku, dwóch lat i mieć jedną milionową szans na to, że inny czytelnik wejdzie ze mną w dyskusję albo chociaż to przeczyta?

Jako, że mamy całkowicie inny pogląd na tę sprawy nie widzę sensu wchodzić sobie w drogę. Na przyszłość – nie traktuj ludzi, którzy poświęcili swój czas na napisanie komentarza jak intruzów (no chyba, że nie chcesz tutaj jakichkolwiek komentarzy). Żegnam.

Łukasz

Piotrze jak czytam Twoje komentarze to normalnie rozwalasz system i aż szkoda mi jak ktoś woli stawiać na Swoim chociaż sam tak robiłem.Ty potrafisz wyciągnąć te wszystkie emocje i w końcu ktoś odpuści dumę i posłucha Twoich rad.Biore się do pracy i obiecuje, że będę wolny od tego reżysera,do którego mega się przywiązałem.Poczułem trochę ból,ale dzięki temu zrozumiałem, że wchodzę na strony,które nic mi nie dają a tylko umysł lubi te szokujące,obrzydzające treści.Właśnie miałem Ci napisać, że mój umysł bardzo lubi adrenalinę i np ślina ją wzbudza lub coś obrzydliwego.Faktycznie nie wchodzę na te strony,by zobaczyć nowe sceny lecz umysł potrzebuje narkotyku czyli kopa dopaminy i tej adrenaliny.Dodam,że to co na filmach podoba się umysłowi na żywo by mnie obrzydziło,bo próbowałem z ciekawości.

Łukasz

Piotr ma rację nofap nie działa i wiem to po sobie,bo próbowałem setki razy i to była tylko walka z samym porno zamiast zająć się prawdziwymi przyczynami.Teraz już prawie rok jestem wolny,ale nie walczę z tym i nawet czasem z ciekawości wejdę na jakąś stronę,ale już bez masturbacji i od razu oczyszczam się z emocji.Kiedyś potrzebowałem całego dnia,żeby uwolnić emocje winy a teraz to wystarczy kilkanaście minut.Trzeba znaleźć prawdziwą przyczynę sięgania po porno,a nie liczyć dni i sądzić, że magicznie się zmienimy.Ja przez 8 miesięcy codziennie medytuje kilka razy i oczyszczam się z emocji i wchodząc na tą drogę zamierzam to robić do końca życia.Nie odpuściłem ani jednego dnia i w dzień w dzień pracowałem nad swoim wnętrzem.

Łukasz

Masz rację,bo wchodzę tylko tam gdy pojawia się nowa scena.Ogólnie nie obwiniam się za to,bo tylko sprawdzam strony z jednym reżyserem porno.Właśnie nie wiem jak rozmontować ten nawyk,bo np mogę przez miesiąc nie wchodzić na tą strone,a potem zajrzę,by zobaczyć nowe sceny.Poza tym pisałeś,że nie w oglądaniu porno leży problem lecz w tym dlaczego po niego sięgamy więc jeśli ktoś ogląda filmy bez tłumienia emocji i jeszcze dodaje pozytywnosc to raczej nie szkodzi takie coś?

Odchodząc od tematu ostatnio czytam książkę Hawkinsa „Technika Uwalniania” i było tam napisane,że im więcej miłości czujemy w sobie tym mniej ciągnie nas np do zaspokajania potrzeb seksualnych.Faktycznie może tak być,bo mnie nie ciągnie do seksu takiego bez uczuć, żeby tylko zaspokoić swoje potrzeby.Jestem bez orgazmu 8 miesięcy i chyba to nie szkodzi zdrowiu co?

Jacek

Witaj Piotrze. Pozornie nie na temat, ale tylko pozornie, bo ja jestem tym sfrustrowany, ale do rzeczy. Zbliza sie kolejna rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego. Czy twoim zdaniem, samo powstanie, jak i to, co sie dzialo podczas tego powstania, to po prostu taka zbiorowa karma? Czy to, co sie tam dzialo to jak ty to nazywasz- było takie jakie było? Ani złe, ani dobre. Wierze, ze jest ci ten temat( powstania) znany, chociaz w jakims malym procencie. Czy wedlug ciebie wrzucanie noworodkow w ogien i rozbijanie ich glowek o sciane, to po prostu tzw.” wszystko jest jakie jest”. Znecanie sie nad ludzmi i meczenie przed smiercia, to po prostu ” taki jest swiat”?Czy ci wszyscy pomordowani w bestialski sposob bezbronni ludzie, po prostu sobie na to zasluzyli? Pytam, poniewaz czesto tutaj piszesz o karmie itd i jestem ciekaw, co sadzisz na ten temat, w tym przypadku, w kontekscie tego, co sie stalo z Warszawa i jej ludnoscia. Pozdrawiam.

Jacek

Wow. Dzięki Piotrek za odpowiedź. Niezły elaborat . To co napisałeś daje dużo do myślenia. W życiu bym nie pomyślał, zeby patrzeć na to od tej strony, którą przedstawiłeś. Masz rację- od dziecka jesteśmy programowani i potem tak myślimy i robimy. A jeżeli chodzi o temat karmy, to co było na początku? Jeżeli na samym, samym początku, kiedy Bóg stworzył ludzi i mieli oni „czyste” konta i nikt nie musiał nic „przepracować” ( odkupić, odpokutować), to jak wyjaśnić to, że jeden drugiemu krzywde robi? Zabija, czy bije itd? Z kompletne czystymi kontami, bez poprzednich wcieleń itd?
A to, co napisałeś, oczywiście, że było wartościowe. Dzięki jeszcze raz.

Jacek

Ok. Dzieki. Jeszcze mam pytanie o uwalnianie. Czym charakteryzuje sie opor stawiany danej emocji? Czy jest to np. scisk w brzuchu, czy cos takiego i jak mozna rozpoznac, jakiej emocji stawiany jest opor? Chodzi mi o to, ze gdy czuje opor, to pod nim kryje sie jakas emocja. Jak rozpoznac jaka to emocja? Czy moze to bez znaczenia? I jeszcze, jak uwwlniam i zadaje pytanie- kiedy?, to na odpowiedz- teraz, trzeba robic cos specjalnego tzn. np. jakos miesnie brzucha rozluzniac itp, czy wystarczy odpowiedziec- Teraz i emocja powinna sama odejsc? Chodzi mi o to, czy mam jakos ingerowac w proces uwalniania, czy po prostu czuc i zadawac pytania, a emocja sama odejdzie?

Jacek

Ok. Dzieki.

Łukasz

Piotrze mam takie ostatnie ważne pytanie,bo nie wiem czemu np podczas gorączki gdy czuje się osłabiony to boję się pokazywać przy ludziach?Chodzi o to, że zawsze jestem odważny i pewny siebie a teraz jakby ludzie mnie zobaczyli to bym się wstydził nawet odezwać do kogos i mogliby pomyśleć,że wcześniej kogoś udawałem,bo taki odważny byłem a teraz,by zobaczyli całkiem innego człowieka.

Łukasz

Przepraszam też za ostatni negatywny komentarz z tą gorączką,było naprawdę ciężko,ale medytowałem najdłużej w życiu i pomogło.Akurat wtedy gdy miałem egzamin na prawo jazdy to złapała mnie gorączka lecz z drugiej strony dużo dzięki temu się nauczyłem i mogłem się bardziej oczyścić.Nie chorowałem ponad rok i tu nagle,ale może tak miało być.Po tej chorobie jest nawet lepiej niż przed.

Piotrek

,,Gniew, jak mówię, to rezultat wiary we własną bezsilność wobec czegoś oraz dostrzeganie w czymś/kimś zagrożenia dla siebie lub dla jakiegoś aspektu nas, który uznaliśmy za istotny.”

czyli wychodzi na to że u uwalnianiu nie chodzi tylko o to żeby przeżyć emocję ale także zmienić jej kontekst(?) aby została skutecznie odpuszczona? Frustrowałem się sporo że uwalnianie tak mi wychodzi jak wychodzi, ale może po prostu z rzadka zmieniałem kontekst aby odpuszczenie mogło zajść/ Dobrze mówię?

P.S.
Dobrze że jesteś
PPS
Wracam do kursu

Łukasz

Piotrze czemu ja tak wszystko biore do siebie i się wszystkim przejmuje?Inni mają wyrąbane i są tylko skupieniu na sobie-mają zdrowy egoizm a mi nawet jak koleżanka nie odpisze szybko to się obwiniam,że jestem zły albo napisałem coś złego,dziwnego itd.Nawet jak do sąsiada pierwszy się nie odezwie to się obwiniam…nie umiem nawet nakrzyczeć na alkoholika,bo mi szkoda każdego.Może to są dla Ciebie drobnostki,ale sam się dziwie,że inni są tacy zimni i np potrafią kogoś zablokować lub olać a ja tak nie umiem,bo wole pomóc i wszystko wyjasnić.

Łukasz

Uwalniam to i już teraz nie sprawdzam co chwilę czy dostałem wiadomośc od koleżanki,a kiedyś było dużo gorzej.Ogólnie czasem się zastanawiam czy warto być dobrym i miłym człowiekiem,bo jak powiedziałem koleżance komplement i to szczery to ona powiedziała-„Ale Ty jesteś miły” tak jakby to było coś dziwnego albo spodobało się jej.Zapytam jej i się dowiem najwyżej.Ostatnio otworzyłem Pani drzwi a Ona- O na tym świecie istnieją jeszcze dżeltelmeni.

Wracając do wcześniejszego tematu to na żywo jestem bardziej bez potrzeb i nie oczekuje od kobiet nic,ale faktycznie tak jak pisałeś to jest nieświadomy nawyk,bo znam bardzo ładne dziewczyny i też jak im facet nie odpisał lub zbyt wolno to One się frustrowało lub nawet płakały.Możliwe, że ja znalazłem sobie kolejne uzależnienie czyli pisanie z dziewczynami.

Łukasz

Uwalniam to i już teraz nie sprawdzam co chwilę czy dostałem wiadomośc od koleżanki,a kiedyś było dużo gorzej.
Dlaczego w jednej wiadomości piszesz, że wszystko bierzesz do siebie, a tera, że nie?

Nie ma tu konsystencji.
Proszę albo o szczere komentarze, albo o ich brak i pełną świadomość intencji, z której piszesz.

>>Pisze szczerze lecz wyolbrzymiam to,bo za bardzo wszystko biorę do Siebie i jestem wrażliwy.

Ostatnio otworzyłem Pani drzwi a Ona- O na tym świecie istnieją jeszcze dżeltelmeni.
No to nie warto być dobrym, bo ci pani nie dała lizaka i nie poklepała po główce…

>>To akurat miało być pozytywne,bo okazuje się, że kobiety lubią dżeltelmenów.

bo jak powiedziałem koleżance komplement i to szczery to ona powiedziała-“Ale Ty jesteś miły” tak jakby to było coś dziwnego albo spodobało się jej.
I na tej podstawie podważasz czy warto być dobrym????????????
Na reakcji obcej osoby na Twój komplement?

Warto byś zrewidował i przemyślał na podstawie czego dokonywałeś i nadal dokonujesz wyborów swoich życiowych postaw i interpretacji.

>>Uważam,że warto być dobrym człowiekiem tylko bardziej mi chodzi o płeć przeciwną.Chodzi o to,że kiedyś czytałem w książce o podrywaniu,że kobiety nienawidzą miłych kolesi, którzy starają się i przez to tak napisałem.Z drugiej strony kobiety mega lecą na mnie i nawet mężatki więc może faktycznie chcą,by ich mąż zadbał o Nie.Ostatnio dałem kilku dziewczynom kwiatka wyrwanego z trawnika i się cieszyły albo podarowałem im grosza na szczęście więc wychodzi,że intencja jest ważniejsza od przedmiotu.

Podobne Wpisy:
O Emocjach – Gniew (Część 1)

O Emocjach – Gniew (Część 1)

Witam Cię serdecznie! Dzisiejszym artykułem rozpoczynam opis emocji (jakości energii) oraz świadomości określanej jako gniew. Będę trochę klął, żeby było tematycznie ;) Niemniej muszę uważać, co piszę, bo ludzie globalnie zakochani są w tej emocji i nie życzą sobie odczarowania. Dlaczego? Bowiem gniew jako forma energii jest najsilniejszą z niskich emocji. Oraz mającą niemalże najwyższą… Przeczytaj
Wpis!

Dodano:
Komentarze: 0
O Emocjach – Wstyd (Część 4, Wideo)

O Emocjach – Wstyd (Część 4, Wideo)

Wpis ten jest kontynuacją i uzupełnieniem artykułów na blogu serwisu Wolność od Porno oraz wideo na kanale Youtube. To już czwarta część dotycząca wstydu. Link do 3 pierwszych części znajdziesz w opisie tego filmu. W tym wideo opowiem Ci o programie „nie zasługuję”, czyli negatywności, której trzyma się nasz umysł ze względu na stłumioną dużą… Przeczytaj
Wpis!

Dodano:
Komentarze: 0
Cnoty (Część 7) – Skromny, Uprzejmy/grzeczny, Stanowczy/zdecydowany, Spokój

Cnoty (Część 7) – Skromny, Uprzejmy/grzeczny, Stanowczy/zdecydowany, Spokój

Witam Cię serdecznie! Kontynuujemy temat cnót charakteru! Części 1-6 znajdziesz klikając na linki poniżej: ► Cnoty (Część 1) – Wstęp i szczerość. ► Cnoty (Część 2) – Ciężka praca, Odwaga. ► Cnoty (Część 3) – Moralność, Ciepło, Pracowitość/Pilność, Niefrasobliwość. ► Cnoty (Część 4) – Wytrwałość, Dobry/uprzejmy, Bycie pomocnym, Pozytywny. ► Cnoty (Część 5) – Rozważność,… Przeczytaj
Wpis!

Dodano:
Komentarze: 2
Jak radzić sobie z porażkami (Część 2)?

Jak radzić sobie z porażkami (Część 2)?

Witam Cię serdecznie! Kontynuujemy serię na temat radzenia sobie z porażkami. Część pierwszą znajdziesz klikając na poniższy link: ► Jak radzić sobie z porażkami (Część 1)? Porażka to rezultat NASZEJ ciężkiej pracy. To nie jest coś, co przytrafia się nam w jeden moment, bo świat jest niesprawiedliwy czy zły. Stanowi pewien rezultat. Zły? Nie. Jedyne,… Przeczytaj
Wpis!

Dodano:
Komentarze: 35

WOLNOŚĆ OD PORNO