Dni
Godzin
Minut
Sekund

Ilość Wolnych Miejsc:
/15

Witam Cię serdecznie!
Dzisiaj część szósta i ostatnia niezwykle ważnego tematu odczuwania (bycia). Części 1-5 znajdziesz klikając na linki poniżej:
Jak i dlaczego zacząć odczuwać? (Część 1).
Jak i dlaczego zacząć odczuwać? (Część 2).
Jak i dlaczego zacząć odczuwać? (Część 3).
Jak i dlaczego zacząć odczuwać? (Część 4).
Jak i dlaczego zacząć odczuwać? (Część 5).
Ach! Ostatnie dni dały mi wiele okazji do odczuwania przeróżnych emocji. Pamiętałem to, co Ci pisałem i zastosowałem to. Miałem również możliwość zaobserwować czy to wystarczy, czy o niczym nie zapomniałem. Mam dla Ciebie jeszcze jedną informację do poniższych.

Krok 1 – zaakceptuj niechciane emocje.

Krok 2 – pełna akceptacja chwili obecnej wliczając wszystkie nasze odczucia, myśli i doznania.

Krok 3 – nauka medytacji.

Krok 4 – stawanie się świadomym/świadomą odczuć płynących z ciała.

Krok 5 – rozróżnianie emocji od innych rodzajów odczuć.

Krok 6 – znajdź miejsce, w którym czujesz się bezpiecznie i swobodnie.

Krok 7 – zacznij eksplorację ekspresji swoich uczuć.

Krok 8 – idź do tego miejsca i wyrażaj swoje emocje za każdym razem, gdy je czujesz.

Nie unikniemy kontaktu z innymi ludźmi. I nie powinniśmy unikać tego kontaktu. Zaś jedną z bardzo istotnych ról ludzi w naszych życiach jest to, że ukazujemy sobie nawzajem nasze wnętrza. Nie cierpimy jakiegoś “rodzaju” zachowań czy ludzi? Czyli nosimy w sobie nienawiść – żrącą toksynę robiącą NAM krzywdę. Och, jak dobrze, że spotykamy ludzi, którzy wyciągają z nas tę niechęć, gniew, smutek i bezsilność. Dzięki nim możemy wreszcie się oczyścić – uzdrowić. Takich ludzi nazywam aniołami.
Każdy ma w życiu anioły. Zazwyczaj są nimi nasi najbliżsi.
Pamiętam taką historię:
Do mistrza przyszedł dorosły mężczyzna. Mówi, że jest gotów wejść na ścieżkę duchową. Zapytał więc mistrza co musi zrobić. Mistrz odpowiedział:
– Wybacz wszystkim ludziom w twoim życiu. To wystarczy.
Mężczyzna wrócił do siebie. Po miesiącu wrócił do mistrza.
– Mistrzu! Idzie mi bardzo dobrze. Wybaczam ludziom. Ale mam takiego sąsiada. No nie można go lubić. Jest po prostu straszny, zły. Wiele razy mnie oszukał, nawet w zeszłym tygodniu. Nienawidzę tego gościa. Wybaczę wszystkim ludziom ale jemu nie.
Na to odpowiedział mistrz:
– W takim razie zapomnij o wszystkich innych ludziach. I wybacz tylko jemu.
Współpracując na ten moment z około 150 osobami, słyszałem przeróżne historie. Zazwyczaj dotyczyły bliskich lub innych ludzi, którzy skrzywdzili moich podopiecznych i nieraz nadal ich krzywdzą. Są to naprawdę przykre historie chwytające za serce.
Ale zadajmy sobie pytanie – dlaczego trwają i dlaczego w ogóle/nadal mają miejsce?
Podstawa, by zrozumieć wszystko w naszym życiu – JESTEŚMY NIEWINNI. Każda inna osoba również jest niewinna. Jeśli przypomnisz sobie moje artykuły na temat poczucia winy, stanie się jasne, że sami wybieramy postrzegać siebie i innych jako winnych – kogoś jako kata i kogoś jako ofiarę. Wybieramy, by dostrzegać zło w tym, co się stało, z którego nie można się oczyścić. Wybieramy trzymać w sobie to doświadczenie, przekonania, historię i przede wszystkim – emocje cały czas.
Ludzkość wmawiała sobie od setek, jeśli nie tysięcy lat bezsilność. Dlatego jeśli coś nam się stanie – z ukrytą (nieświadomą) przyjemnością – zaczynamy postrzegać siebie jako ofiarę. Bo tego chce nasze ego. Nasz najmniej pozytywny aspekt, z którym utożsamialiśmy się od urodzenia. Całe życie nasze i naszych przodków od początku istnienia naszej linii. Nasze ego karmi się tym nektarem negatywności niczym ambrozją. No bo zapytajmy się kogoś, a najlepiej zapytajmy sami siebie – “Dlaczego nadal trzymamy się tej negatywności/urazy?” Co szybciutko odpowie nam umysł? A to tylko nasze ego walczy, by zachować te negatywności i nadal karmić się ich nektarem, np. poczuciem niesprawiedliwości.
Druga sprawa – niezwykle ważna! Jak zazwyczaj ludzie podchodzą do problemów w swoim życiu? Myślą o nich!
Jeśli na temat tych problemów mamy niską świadomość – niższą od Odwagi, czystą głupotą jest o nich myśleć!!!
Myślenie jest głupotą – wyobrażasz sobie powiedzieć to osobie, która np. zarabia swoim umysłem? Ale nie tylko – powiedzieć to osobie, która nie radzi sobie w życiu, której myśli są z grubsza negatywne również zostanie przez nią odebrane negatywnie (duma!). Nie dostrzeże problemu w myślach i swoich decyzjach, by słuchać się tych myśli i identyfikować się z nimi. Bo jest w niskiej świadomości i ego takiej osoby dba, by osoba ta nie wzrosła (ponad swój umysł) – nie obudziła się.
Myśleniem niczego nie rozwiążesz, dopóki nie zmienisz swojej świadomości. A żeby to zrobić, należy zaakceptować swoje odczucia. Np. niechęć, by podjąć się wysiłku, by coś zrobić, coś powiedzieć lub niechęć, by coś przestać robić. I co robią ludzie? Starają się myśleniem zmienić myślenie. To tak jakby liczyć, że książka którą czytamy sama się przepisze. A może obwiniamy innych, że przecież również czytają tę samą książkę i się utożsamiają z jej treścią? A może mówimy sobie – “No ta książka jest negatywna i czytanie jej szkodzi mi ale przecież inni też ją czytają, więc nie robię nic nienormalnego”.
Wróćmy więc do historii z początku tego artykułu. Uczeń mistrza nie chciał wybaczyć swojemu znienawidzonemu sąsiadowi. Dlaczego? Bo wybaczenie to przede wszystkim wyciągnięcie z siebie całej urazy:
  • Stłumionych emocji, a także świadomych emocji jak gniew, żal, poczucie bezsilności, wstyd, poczucie winy, strach i dumę.
  • Przekonań na temat tej osoby, siebie, tego co się stało (i nadal dzieje – na zewnątrz nas i wewnątrz nas), naszych emocji, naszych myśli.
Najpierw pozwalamy sobie w pełni poczuć i wyrazić swoją urazę. Ale nie do tej osoby! Nikt nie jest źródłem naszego bólu i cierpienia! Mierzymy się z tymi negatywnościami sami w sobie. Bierzemy za nie odpowiedzialność. Czyli już przestajemy obwiniać drugą osobę i siebie. Szukamy nowego rozwiązania. Przede wszystkim decydujemy się wzrosnąć ponad obwinianie, ponad świadomość ofiary. Możemy nie wiedzieć co zrobić ale to nie jest ważne. LICZY SIĘ INTENCJA. Szczera, uczciwa. Intencja, by puścić negatywności trzymane w sobie “dla” kogoś. Musimy mieć świadomość, że trzymając urazę do kogoś, robimy krzywdę tylko sobie. I jeśli ujawnimy tę urazę, stanie się jasne, że jej treść rządzi naszym życiem – np. życiem towarzyskim, intymnym, finansowym, duchowym, etc. Nic nie dzieje się przypadkowo. Tylko nie jesteśmy świadomi naszej podświadomości. Im więcej z niej wyciągniemy, tym więcej dostrzeżemy – nasze wnętrze jest odwzorowywane jako nasze życie. To wszystko. Dzieje się to niewinnie cały czas.
Tylko przez niewinność naszą i innych ludzi, braliśmy do siebie niskie emocje i negatywne przekonania, na bazie których podejmowaliśmy działania jako kat lub jako ofiara. Słyszałem o kobietach, które były niemiło zaczepiane w szkole i przez to znienawidziły mężczyzn, a także słyszałem o kobietach, które po gwałtach nauczyły się w końcu kochać mężczyzn bardziej, niż kiedykolwiek (nie, to nie wariatki, tylko wykonały porządną wewnętrzną pracę). Wszystko zależy od naszej świadomości, intencji i dokonanych wyborów.
Tym samym osoba, która najbardziej nas drażni, stresuje, której nienawidzimy to osoba o największym potencjale, by ujawniać (a nawet wyciągać siłą) z nas negatywności – toksyny emocjonalne i negatywne przekonania. Ta osoba daje nam największy dar. Ale naszą odpowiedzialnością jest ustalić intencję i podjąć odpowiednie kroki. Oczywiście co robią zazwyczaj ludzie? Myślą na temat tej osoby. Mentalizują. Obwiniają, wypominają, itd. To oznacza opór, niezgodę. No bo dlaczego mielibyśmy zgodzić się na coś, co jest dla nas złe!? Nie podam Ci odpowiedniego powodu. Sam/a go znajdź. Ja podam Ci tylko prawo tego świata. Jest jak grawitacja. Możesz je ignorować lub nie. A możesz je pokochać i nauczyć się z nim koegzystować.
Wszystko czemu stawiamy opór trwa i rośnie.
Nasza zgoda na coś powoduje (wbrew temu co podpowiada “logika”), że to minie. Nie, nie mamy być imbecylem i naiwniakiem i gdy ktoś nas się zapyta czy może nas okraść i porwać nasze dzieci to mamy dać mu nasze błogosławieństwo. Mamy W NAS (w naszej świadomości) porzucić opór – np. opór przed porwaniem naszych dzieci. Bo ten opór to tak naprawdę nie opór przed porwaniem, nie chroni nas przed tym ale opór przed odczuciem strachu i poczucia winy (świadomości ofiary), na bazie których postrzegamy siebie, świat i nasze dzieci. Te emocje w nas są i niewinnie świat dostosowuje się do nich. Innym prawem tego świata (tzw. prawem świadomości) jest:
To, co utrzymujemy w naszej świadomości ma tendencję, by stawać się naszą rzeczywistością.
Dlatego – jeśli mentalizujemy negatywnie na jakiś temat – niespodzianka! – to będzie w naszym życiu lub się w nim pojawi i będzie się utrzymywać/powtarzać nawet przez wiele lat. Ale ludzie wybierają, by nadal mówić “TO jest przyczyną mojego cierpienia”. Czyli wybierają, by postrzegać się jako ofiarę, a coś/kogoś jako swojego kata. Opierają się temu i odmawiają sobie wzięcia odpowiedzialności. Mylą odpowiedzialność z obwinianiem. Nie chcą powiedzieć – “Ok, nie jestem winny. Ale wiem, że mam moc, by to zmienić. Poszukam informacji jak. Bo na pewno nie pomaga mi obwinianie kogokolwiek, wliczając siebie”. Ich ego nie chce. Ego chce zachować i/lub pogłębić obecny stan.
Ten przydługi wstęp był niezbędny w kwestii odczuwania emocji, w których uczestniczą (współuczestniczą) inni ludzie.
Ja sam mam/miałem w swoim życiu osoby, które uznałem za zewnętrzne źródło mojego cierpienia. I przez to odmówiłem sobie dostrzeżenia, że to źródło jest we mnie. Utożsamiałem się przez wiele lat ze świadomością ofiary. I w moim życiu pojawiały się różne osoby, znajomość z którymi rozpoczynała się pozytywnie, a kończyła na wykorzystaniu, okłamaniu, a nawet kradzieży. Słowem – pojawiała się świadomość ofiary, pojawiało się obwinianie, żal, strach, wstyd. A ja nadal uważałem, że ktoś jest WINNY. A jak nie ktoś, to ja sam. I nic się nie zmieniało. Moje życie utrzymywało się w tym stanie – finansowym, romantycznym, a nawet zdrowotnym. Wszystko “kończyło” się jak zwykle.
Więc – kto w naszym życiu postrzegany jest raczej jako demon, a nie anioł? Kto jest winny? Kto zatruwa nam życie? Pamiętajmy, że wybaczenie (na temat którego na pewno napiszę serię artykułów) polega na tym, by zmienić się W SOBIE. Nie musimy iść do tej osoby i mówić jej “Wybaczam ci”. Nie. To zazwyczaj jest tylko teatrzyk. Nadal czujemy winę i gniew (urazę) i idąc do tej osoby nie chcemy jej wybaczyć, tylko usłyszeć, że ona nam wybacza. Nie. Czekając na innych, czekamy na samych siebie (to kolejne prawo świadomości, które działa w życiu każdego człowieka czy tego chcemy czy nie).
Wybaczamy w sobie – wyciągamy z siebie urazę, stajemy się jej świadomi i korzystamy z przytoczonych na początku tego artykułu kroków – wybieramy bezpieczne miejsce, gdzie możemy zmierzyć się ze SWOIMI demonami W SOBIE. Nie ma demonów poza nami. Nie wierz w różne przesądy. Nie ma zewnętrznych demonów. A im głębiej się oczyścimy, tym większą moc mamy, z którą nie może mierzyć się żaden “demon”.
Artykuł ten powstał dla ludzi (może dla Ciebie), którzy w swoim codziennym życiu spotykają się z osobami negatywnymi. Nie mamy wybaczać osobom, które lekko “nas drażnią”. Ich potencjał do naszego uzdrowienia jest niewielki. Mamy wybaczyć (oczyścić się wewnętrznie) tym, którzy są dla nas niczym wrzód na d***pie. Powtórzę – nie musimy z nimi przebywać, nie musimy z nimi rozmawiać. Mamy zmienić swoją świadomość względem tych osób i oczyścić się WEWNĘTRZNIE. Jeśli nie potrafimy lub jeszcze nie jesteśmy oczyszczeni – zadbajmy o siebie. Unikajmy tych osób ale nie unikajmy decyzji, by zmierzyć się z tym, co te osoby REPREZENTUJĄ – jaką ranę w nas nam ukazują.
A jeśli nie możemy ich unikać? To bardzo ważne, co teraz powiem – w sytuacji, gdy musimy przebywać z osobą-“demonem”, skupiajmy się na swoich emocjach. Nie na interakcji, słowach, gestach. To nasze WEWNĘTRZNE doświadczenie. Nie angażujmy się w to co się dzieje, nie opierajmy się temu, nie unośmy się dumą, nie nakręcajmy siebie i tej osoby. Nie przynośmy na srebrnej tacy pożywki dla naszego ego i ego tej osoby. Zapamiętaj – to, czemu się opieramy trwa i rośnie. Bandzior zastrzeli nas dopiero, gdy stawimy mu opór. Jeśli będziemy słuchać tej osoby, szanse przeżycia wzrastają niebotycznie. Oczywiście trzeba dopuścić ego, by uznać się za lepszą od bandziora osobę, by GRAĆ bohatera. Nie grajmy bohatera. W tych sytuacjach to Duma, czyli niski, niesprzyjający życiu poziom świadomości. Wybierzmy miłość. Zastanówmy się – zawsze zadajmy sobie to pytanie – “Czy decyzje, których się teraz podejmuje służą mi?” Jeśli nie – zmieńmy nasze decyzje i intencje! Jeśli to, co robimy względem nieprzyjemnej osoby szkodzi nam (przypominam – nie ta osoba nam szkodzi ale nasze decyzje, co robimy z tym, co robi i mówi ta osoba), weźmy za to odpowiedzialność i zmieńmy to. A może wystarczy po prostu opuścić pomieszczenie? Zawsze mamy choć jedną opcję lepszą, niż ta, którą wybraliśmy (i wybieraliśmy dotąd) nieświadomie.
I na koniec jeszcze informacja – nasz umysł chroni tylko i wyłącznie sam siebie. Wydaje mu się, że chroni nas ale to nie jest prawda. On zachowuje tylko obecny stan. Zaś ego upewnia się, że uda mu się jeszcze ten stan pogłębić. Jeśli nie czujemy spokoju i posłuchamy naszego umysłu – zachowamy lub pogłębimy obecny stan emocjonalny. Np. urazy, gniewu, żalu, poczucia winy, wstydu, dumy. Czy to nas chroni? Nie – to zazwyczaj odbiera nam jeszcze mocniej spokój, a nawet nasze fizyczne zdrowie. Odbiera nam sukces, radość, poczucie spełnienia, relaks, dobry sen.
Jeszcze jedno pytanie, które warto zadawać sobie nawet co 5 minut:
Gdybym kochał/a się absolutnie bezwarunkowo, co bym zrobił/a w tej sytuacji?
Pamiętajmy – wybierajmy z miłości. To pytanie nie brzmi – “Gdybym mógł/mogła i pozwolił/a sobie na wszystko, co bym zrobił/a tej osobie?” Nie. To pogłębi obecny stan i to, czego nie uzdrowimy w sobie, wróci do naszego życia w innej formie, np. jako inna osoba.
To wyczerpuje (przynajmniej na razie) to, co chciałem Ci przekazać na temat emocji i odczuwania. Bardzo jestem ciekawy Twoich przemyśleń i doświadczeń. Twoje życie zacznie się zmieniać na lepsze, jeśli tylko zwrócisz się do swojego wnętrza i wybierzesz miłość, nawet jeśli to, co czujesz zazwyczaj to głęboki wstyd i raczej myślisz o samobójstwie, niż rozkwicie. Zaakceptuj swoje emocje, pozwól im płynąć. Już samo to zmieni bardzo dużo.
Więc – dlaczego te przykre historie trwają i dlaczego w ogóle/nadal mają miejsce? Bo to dar, by przekroczyć w sobie to, z czym nasza rodzina nie radziła sobie, zapewne od pokoleń. A trwają, bo się im opieramy. Opieramy się własnemu uzdrowieniu.
Życzę Ci tego, co najlepsze (a często to, co dla nas najlepsze nie jest tym, co nam się wydawało, że jest)!

 

Źródło grafiki – http://www.dailymail.co.uk/sciencetech/article-2574667/Amazing-software-creates-art-using-17-MILLION-colours-make-single-pixel-different-hue-PC-screen.html (József Fejes)
Podziel się tym artykułem!

Napisz komentarz!

Powiadom mnie o
Avatar

Avatar
Gość
Andrzej
29 września 2017 16:47

Czy “Wyższe Ja” to nie jest po prostu kora przedczołowa, “nieskażona” działaniem hipokampu??

Avatar
Gość
Andrzej
29 września 2017 16:17

Jak ma się ego do strefy komfortu?

Avatar
Gość
Piotrek
27 września 2017 19:44

Cześć Piotrze, trochę Cię nie było! ;)

1. Kroki 4. i 5.
czym one się właściwie różnią? Jakie są inne rodzaje odczuć?

2. ,, Och, jak dobrze, że spotykamy ludzi, którzy wyciągają z nas tę niechęć, gniew, smutek i bezsilność”
Wiesz, miałem podobne przemyślenia. Od kilku tygodni nauczyłem się nie reagować emocjonalnie na parę rzeczy które do tej pory mnie doprowadzały do szału np korki w ruchu ulicznym i wydaje mi się że moje bóle stawowe zmniejszyły się o 10-20% od tego czasu.

3. ,,Jeśli na temat tych problemów mamy niską świadomość – niższą od Odwagi, czystą głupotą jest o nich myśleć!!!”
Oj, zgodzę się, Cóż może wymyślić umysł nisko zasilany? Jedynie coś niskiego. Dopisze ,,sensowną historyjkę” do negatywnej emocji.

4. ,,A żeby to zrobić, należy zaakceptować swoje odczucia. Np. niechęć, by podjąć się wysiłku, by coś zrobić, coś powiedzieć lub niechęć, by coś przestać robić.”
hmm, wydaje mi się że tak ,,półświadomie” parę razy tak zrobiłem że np nie chce mi się, poczuję w sobie że mi się nie chce i po jakimś czasie robię to czego się nie chciało

5. ,,Najpierw pozwalamy sobie w pełni poczuć i wyrazić swoją urazę.”
Jak się wyraża urazę? Czuć to czułem nie raz, ale żeby to jakoś umieć sformułować to nie za bardzo

6. ,,Nasza zgoda na coś powoduje (wbrew temu co podpowiada “logika”), że to minie”
Jaja. Wczoraj pisałem z człowiekiem który pomaga mi w uzdrawianiu i mówił że pierwszym krokiem w uzdrawianiu jest ,,non-resistance”. Nie walczyć z chorobą.

7. “Ok, nie jestem winny. Ale wiem, że mam moc, by to zmienić. Poszukam informacji jak. Bo na pewno nie pomaga mi obwinianie kogokolwiek, wliczając siebie”
Powiedziałbym że raczej jestem już w tej fazie ;) choć to jeszcze nie jest wszystko takie kolorowe hop siup

8. ,,Nie musimy iść do tej osoby i mówić jej “Wybaczam ci”. Nie. To zazwyczaj jest tylko teatrzyk.”
Masz na myśli zrobienie Radykalnego Wybaczania?

9. ,,A im głębiej się oczyścimy, tym większą moc mamy, z którą nie może mierzyć się żaden “demon”.”
nie wiem już czy jestem normalny, ale jak dochodziłem do tej świadomości Odwagi(o ile w niej jestem) to raz czy dwa obudziłem się w nocy z takim dziwnym poczuciem mocy, w sensie, że ile ja mogę w dzisiejszych czasach itp ale nie na zasadzie ,,hurr durr jestem lepszy od innych” tylko tak inaczej, i przyznam szczerze że byłem taki jakby zdumiony, zaskoczony tym ,,poczuciem mocy”

10. ,,. Nie mamy wybaczać osobom, które lekko “nas drażnią”. Ich potencjał do naszego uzdrowienia jest niewielki”
no to wspominałem, nie ,,męczę się” już takimi ludźmi i mi się poprawiło o te 10-20%. Niby coś, warto być wdzięcznym i się cieszyć, ale to jeszcze nie to.

11. ,,w sytuacji, gdy musimy przebywać z osobą-“demonem”, skupiajmy się na swoich emocjach. Nie na interakcji, słowach, gestach. To nasze WEWNĘTRZNE doświadczenie. Nie angażujmy się w to co się dzieje, nie opierajmy się temu, nie unośmy się dumą, nie nakręcajmy siebie i tej osoby”

Od razu przypomniała mi się kłótnia z matką(o której kiedyś pisałem), że ja wtedy ,,chciałem byc w porządku, być szczerym itp” i to nic dobrego nie przyniosło

wpDiscuz
Podobne Wpisy:
O Emocjach – Żal (Część 2)

O Emocjach – Żal (Część 2)

Już w niejednym artykule wspominałem o zależności: BYĆ -> ROBIĆ -> MIEĆ To, jacy jesteśmy (za jakich się uważamy) wynikają nasze działania, a z naszych działań (czyli m.in. intencji tych działań) wynikają rezultaty – to, co posiadamy. Człowiek może tylko mieć to, jaki sam jest. Jeśli uważamy się za ofiarę, nie odniesiemy sukcesów. Jeśli zaś… Przeczytaj
Wpis!

Dodano:
Komentarze: 2
Porno w liczbach – 4. Wiek oglądających porno

Porno w liczbach – 4. Wiek oglądających porno

Poniżej kilka liczb dotyczących co pokazały badania związane z wiekiem ludzi oglądających pornografię w internecie: Przedział wiekowy: 18 – 24. Procent oglądających: 13%. Przedział wiekowy: 25 – 34. Procent oglądających: 20%. Przedział wiekowy: 35 – 44. Procent oglądających: 25%. Przedział wiekowy: 45 – 54. Procent oglądających: 21%. Przedział wiekowy: 55+. Procent oglądających: 20%. Wiadomym jest… Przeczytaj
Wpis!

Dodano:
Komentarze: 2
Facebook – Czyli 2 uzależnienia w 1

Facebook – Czyli 2 uzależnienia w 1

Dzisiejszy wpis poświęcę bardzo niepokojącemu zjawisku, mianowicie – większość mężczyzn, z którymi współpracuję powiedziała mi, że nakręcają się lub pornograficzny amok rozpoczyna u nich obejrzenie zdjęcia ładnej dziewczyny na Facebooku. Wszyscy wiemy jak działa fejs – uruchamiasz go i na dzień-dobry natrafiasz na ścianę – ścianę “newsów” różnego typu – od niegroźnych wpisów przez aktualizacje… Przeczytaj
Wpis!

Dodano:
Komentarze: 11
Życzenia 2016

Życzenia 2016

Jest mi bardzo miło powitać Cię w nowym roku, już 2016! Z tej okazji z całego serca życzę Ci miłości, szczęścia i radości odnalezionych w sobie i przelanych na innych ludzi. Abyś swoje marzenia i potrzeby realizował w mądry i zdrowy sposób. Aby nie brakowało Ci odwagi oraz pomysłów, by osiągać swoje cele oraz aby… Przeczytaj
Wpis!

Dodano:
Komentarze: 0

WOLNOŚĆ OD PORNO