Dni
Godzin
Minut
Sekund

Ilość Wolnych Miejsc:
/

Witam Cię serdecznie!
Kontynuujemy temat cnót charakteru!
Części 1-9 znajdziesz klikając na linki poniżej:
► Cnoty (Część 1) – Wstęp i szczerość.
► Cnoty (Część 2) – Ciężka praca, Odwaga.
► Cnoty (Część 3) – Moralność, Ciepło, Pracowitość/Pilność, Niefrasobliwość.
► Cnoty (Część 4) – Wytrwałość, Dobry/uprzejmy, Bycie pomocnym, Pozytywny.
► Cnoty (Część 5) – Rozważność, Łagodność/życzliwość, Rozważny/roztropny, Dyplomatyczny.
► Cnoty (Część 6) – “Sól Ziemi”, Otwartość, Tolerancyjność, Elastyczność, Wspieranie.
► Cnoty (Część 7) – Skromny, Uprzejmy/grzeczny, Stanowczy/zdecydowany, Spokój.
► Cnoty (Część 8) – Niezawodność/bycie słownym, Budzący respekt, Miły, Cierpliwy.
► Cnoty (Część 9) – Stabilny, Honorowy, Serdeczny/ciepły, Prawdziwość/autentyczność, Zadowolenie/bycie przyjemnym.
Na początek zaznaczę, że już nie poruszamy się w spektrum świadomości Odwagi, tylko ponad nią – to już poziom Neutralności. To poziom, na który wzrosło i/lub który przekroczyło raptem kilkanaście procent ludzkości. Kalibracja pokazuje, że 19%.
Dlatego nie dziwmy się, że w naszym życiu mogliśmy nie mieć przykładów osób na tym poziomie, ani nawet przykładów samych postaw, które opiszę. Od tego jest ten Blog – by pokazać, że jest coś więcej i jak się do tego wznieść.
Przypominam też, że w każdym człowieku jest całe spektrum świadomości. I od czasu do czasu wszyscy doświadczamy nawet spontanicznie wyższych poziomów. Nawet osoba w zaawansowanej depresji może na chwilę wzrosnąć do odwagi i miłości, zaczerpnąć z wewnątrz energii i np. pomóc zagrożonej bliskiej osobie. Nawet człowiek apatyczny potrafi bardzo silnie się zdenerwować i w kilka sekund podnieść swój poziom o ponad 100 punktów.
Mówimy o generalnym poziomie jaki reprezentujemy i w jaki postrzegamy świat. To poziom, do którego “wracamy” z okresowych “odchyłów” w dół i do góry.
Teraz cnoty zaczynają charakteryzować się dawaniem światu od siebie. Coraz mniej bierzemy, a coraz więcej znajdujemy w sobie, czerpiemy z nieskończonego źródła i dajemy światu, innym ludziom, zwierzakom, itd.
Zobaczymy, że już bardziej liczy się to kim jesteśmy, niż co mamy lub robimy. To zaczyna świadczyć o dojrzałości.

34. Humanitarność (260)

Na temat tej cnoty znalazłem bardzo ciekawe i ważne określenie, w ogromnym skrócie – AKTYWNE dążenie do dobra ludzi, a także zwierząt i roślin.
Nieraz użyłem twierdzenia – fakt, że nie niszczymy roślin w naszym ogrodzie nie czyni z nas dobrego ogrodnika! Tak jak to, że nawet jeśli nie krzywdzimy innych, nie czyni to z nas dobrej osoby.
Właśnie tego mnóstwo ludzi nie rozumie. Nazywają się dobrymi tylko dlatego, bo nikomu nie robią czy nie zrobili krzywdy. Ale mają takie myśli, wściekają się, frustrują, zazdroszczą, denerwują, opierają, boją, obwiniają. Nie ma w nich spokoju, ani szczęścia, że ktoś inny osiągnął sukces. Nie są więc ani źli, ani dobry. Przy okazji widzimy jak prymitywne, płytkie i niewyczerpujące jest określanie czegoś/kogoś jako dobre/złe.
Jacy więc jesteśmy? Ha! Zapytajmy siebie jaką mamy postawę odnośnie np. kogoś, kto odniósł wielki sukces – jaką mamy względem tego świadomość. Może jesteśmy smutni, że nam się nie udaje? A więc jesteśmy na poziomie żalu. A może jesteśmy obojętni, apatyczni? Czyli jesteśmy na poziomie apatii. Jeżeli nie jesteśmy wdzięczni i radośni – dlaczego? Czym to ograniczamy?
Te niskie poziomy jak zazdrość i żal nie sprzyjają naszemu sukcesowi.
Siedzenie w domu, nie robienie niczego nowego, wykonywanie swojej pracy niechętnie, nie polepszanie swojej jakości życia, nie dbanie o swoje ciało, miejsce zamieszkanie, ani relacje, itd. to postawa apatyczna, bojaźliwa, niechętna. I to, że przy okazji nikomu nie daliśmy w szczękę nie oznacza, że mamy nad głową aureolę.
Poziom powyżej Odwagi – poziom świadomości 200+ to poziomy, w których zaczynamy DAWAĆ światu, a świat zaczyna nam zwracać nareszcie pozytywną inwestycję. Zaczynamy aktywnie uczestniczyć w życiu. Czuć się jego częścią, ważną, kochaną i kochającą. Przestajemy traktować się jako ofiarę życia i okoliczności ale jako autora swoich doświadczeń. Również wraz z rozwojem świadomości zaczynamy tworzyć coraz bardziej pozytywne doświadczenia.
Cnota humanitarności uczy nas, by stać się aktywnie dobrym dla siebie i dla innych. Ogólnie – dla świata. Oglądanie w telewizji filmów wojennych i nie strzelanie dla ludzi to nie postawa humanitarna. To raczej spanie. A człowiek, który cały czas śpi powinien raczej odwiedzić lekarza.
Wzrost zaczyna się od intencji. Intencja aktywuje nie dający się opisać niewidzialny proces zmiany. Twoje zewnętrzne warunki ułożą się tak, by Cię wspomóc. Ale uwaga – nie przylecą białe gołąbki i nie obwieszczą Ci, że jesteś piękny/a i wspaniały/a. Tylko np. pewnego dnia zmusisz się, by np. zacząć nowe hobby i AKURAT tego samego dnia spotkasz osobę, której nie widziałeś/aś 10 lat i której nigdy nie lubiłeś/aś. I właśnie wtedy będziesz miał(a) wybór – dalej grać ofiarę, zwalać odpowiedzialność, czy odpuścić dumę, opór, niechęć, wybrać rozsądek, spokój, radość? Czy użyjesz tego spotkania jako pretekstu, by odpuścić, użalać się i denerwować, czy to zaakceptujesz, odpuścisz urazę i skupisz się na tym, co wybrałeś/aś?
Humanitarność oznacza aktywne dążenie do polepszania jakości ludzkiego życia (a także życia zwierząt i roślin). Uwzględniając swoje. Aktywne, a nie bierne. Ludzie mylą unikanie dyskomfortu psychicznego z życiem dobrym. Tłumaczą to często, że przecież ciężko pracują, mają masę problemów, więc i tak dobrze, że XYZ. Ale jeśli nie włożymy więcej energii w swoje życie oraz energii wyższej jakości, to nic się nie zmieni. Liczysz na rząd? Rząd nie sprzyja ludziom przedsiębiorczym i mądrym, tylko ludziom w niskiej świadomości – świadomości zwierzęcia – czerpania ze świata. Ich jest najwięcej. Ludzi, którzy mają realny i pozytywny wpływ na świat jest mniejszość i reszta na nich żeruje, stara się zabrać. Często nawet uważa, że to niesprawiedliwe, że oni mają więcej… No ale jak ktoś ruszył dupsko, zrobił świetną robotę i ma tego pyszne owoce – to dla mnie definicja sprawiedliwości.
Nienawidzimy korporacji? A zastanówmy się kto wyprodukował nasz samochód, ubrania, zbudował nasz dom? Kto dostarcza żywność do supermarketów i kto zbudował supermarkety? Gdyby tego nie było, jak wyglądałoby nasze życie? Lepiej? Czy wiemy jak wygląda życie takiego dyrektora lub CEO? Ile odpowiedzialnych decyzji podejmuje, za co w ogóle jest odpowiedzialny i jakie pieniądze przepływają przez jego ręce? A my ile pieniędzy dzisiaj zainwestowaliśmy – zaryzykowaliśmy – i w co? 100 zł? CEO zapewne miliony.
Nie trzeba być świętym, aby być humanitarnym i naprawdę pozytywnie wpływać na życie ludzi. Pokazuje to poziom kalibracji tej cnoty – 260. Świętość jest na poziomie Miłości, czyli 500 i w górę (skala logarytmiczna).
Ostatnio słyszałem zarzuty do ludzi nauczających duchowości jak Eckhart Tolle, że ponoć “mają za dużo samochodów”. Wow. Swoją drogą poziom Eckharta Tolle to ponad 620.
Jeśli człowiek odważnie nie rozwiązuje problemów w swoim życiu, to nie dziwne, że od razu znajduje “coś nie tak” w ludziach, którzy problemów nie mają lub rozwiązują je tak sprawnie, że nawet tego nie widać.
A ludzie w niskiej świadomości od razu przyklaskują i zamiast uświadomić sobie własną apatię i się nią zająć, łykają takie haczyki, na które łapią się bardzo chętnie.
Słownik podaje o humanitaryzmie takie wyjaśnienie:
Humanitaryzm – poszanowanie człowieka, jego godności, pragnienie oszczędzenia mu cierpień;
Humanitarny:
1. taki, który dba o dobro i godność człowieka, zwraca uwagę na jego potrzeby, troszczy się o jego przyszłość;

2. taki, który stara się lub pomaga łagodzić cierpienie człowieka; łagodny, przyjazny, bez cierpień
Ciekawe, prawda? Zastanówmy się jak można szanować godność, jeśli nie rozumiemy czym jest?
Czy widzimy w tym słowie inne słowo – “god”? Godność. Synonimem jest własna wartość. Która nieraz mówiłem, że jest niezmienna. A co jest jeszcze niezmienne? Pole. Miłość Bezwarunkowa. Bóg.
Słowem – godność to świadomość Boga w nas. I w każdym innym człowieku, a także w zwierzętach, roślinach, etc.
Religie od zawsze wciskają ludziom kit, że Bóg jest gdzieś – nie tylko w innym miejscu (niebie), a także w czasie (gdzieś w przyszłości). Jeszcze jest za szeregiem warunków – musimy być np. dobrzy! Bo jak nie, to nas strąci tam, gdzie Go nie ma! Więc problemem nie jest tylko umiejscowienie Boga poza ludzką świadomością ale jeszcze postrzeganie Boga z perspektywy gniewu, winy czy nienawiści. Niejeden morderca uznawał się za godnego…
Natomiast wszyscy mistycy uczyli nas, że Bóg jest w nas. Czyli miłość, godność, wartość. I to jest niezmienne niezależnie co nam się wydaje. Tak jak grawitacja – ona ma gdzieś, co się nam o niej wydaje. Jest i tyle. Działa i tyle. Możesz ją opluwać, złorzeczyć, nienawidzić, udawać, że nie ma, a ona co? Jak była, tak jest.
Wiele osób zarzuca Bogu brak humanitaryzmu. Mówią z wyrzutem “jak Bóg może dopuszczać do takiego cierpienia!” No ale kto powiedział, że nie powinien? Czy ktokolwiek zarzucał grawitacji, że pozwala spadać samolotom? A może powinniśmy zacząć? Ciekawe ile osób przestałoby wierzyć w grawitację i ją wypierać? No bo przecież jest przyczyną tak wielkiej ilości cierpienia!
Od tysięcy lat byliśmy uczeni, że cierpimy przez własne przywiązania, opór, oczarowania, niechęć i przez negatywności, które wybieramy. Chrześcijaństwo uczy o miłowaniu, a np. buddyzm podchodzi do tego samego z nieco innej strony – odpowiedzialności karmicznej. A my co? Zapytajmy siebie – jak żyjemy? Jako kto?
Kiedy dotrze do nas znaczenie tego bardzo istotnego stwierdzenia, że “jesteśmy kowalem własnego losu”? Dlaczego sądzimy, że nie? Na jakiej podstawie twierdzimy, że nie jesteśmy jego kowalem, tylko ofiarą?
Dbamy o swoją godność – czyli odpuszczamy blokady dla radości i miłości? Czy może wciskamy sobie kit, że nie możemy kochać, bo ktoś nam coś zrobił lub powiedział? Albo nie mamy się z czego cieszyć i za co kochać? No to kto się robi w balona?
Jakie są nasze potrzeby? Obejrzenie porno? A może wybaczenie, zrozumienie dlaczego mamy kłopoty w życiu i nie ma to nic wspólnego z tym jacy jesteśmy (bo nasza wartość jest niezmienna) ale to za jakich się uważamy?
Ile razy w tym tygodniu zwaliliśmy odpowiedzialność za swoje odczucia i/lub los na coś/kogoś w świecie? A może potrzebujemy kolejnych kilku tysięcy lat, by zrozumieć nareszcie temat odpowiedzialności?
Ile razy w tym tygodniu staraliśmy się załagodzić swoje cierpienie w sposób inny, niż oglądanie porno lub picie wódki? Jakie sposoby znamy i z jakich korzystamy?
Cierpienie nie jest zarezerwowane tylko dla biednych. Każdy cierpi tak samo jak zrobi to, co prowadzi do cierpienia.
Jak oszczędzać sobie cierpienia? Proste – nie doprowadzać do niego! Żyć aktywnie, odważnie, pozytywnie, kochająco, wybaczająco, akceptująco, nie przywiązywać się, nie projektować, być dla innych takimi jacy chciebyśmy, by inni byli dla nas – czyli tak jak starali się nas nauczyć wszyscy Awatarowie poczynając od Buddów kończąc na Jezusie Chrystusie i innych. Od ostatniego Awatara na Ziemi minęło 2000 lat. Kto wdrożył choć jedną naukę na stałe do swojego życia?
Kto już zrozumiał, że ludzki umysł nie ma zdolność odróżniania prawdy od jej braku?
Kto zrozumiał to fundamentalne ludzkie ograniczenie? Kto rozumie, że Bóg nie ocenia i nie karze ale każdy wybór na tej planecie ma konsekwencje? Kto rozumie, że ważne jest nie co czujemy, myślimy, robimy, tylko to jacy jesteśmy? Poziom powyższego zdania to okolice 830.
Bo nasze uczucia mogą zmieniać się każdego dnia. Wraz z tym zmienią się myśli. Ale nie powinno zmienić się to kim jesteśmy. Nasz kierunek powinien być stały. No chyba, że dostrzeżemy coś istotnego do zmiany. Np. dotrze do nas, że trzymamy się winy za coś, co zrobiliśmy lub ktoś zrobił nam.
Kto np. wie, że sentymentalizm nie sprzyja życiu, ani zdrowiu? A kto uważa(ł) sentymentalizm za coś pozytywnego? Kto pomylił przywiązanie się z lubieniem lub miłością?
Kto rozumie, że miłość nie ma celu? Kochamy dla samego kochania. Bo tacy jesteśmy. Nie oczekujemy, że ktoś nam podziękuje czy nas nagrodzi. Ani inna osoba, ani Bóg. Kochamy, bo jesteśmy człowiekiem kochającym. Robimy to nawet, gdy nikt inny nas nie będzie kochał z powrotem.
Cnota humanitarności nawołuje nas do aktywnego przyglądania się potrzebom naszych i innych (np. naszej partnerki), wyrobu troskliwej postawy, a nie obwiniającej, nienawidzącej, opierającej się, oceniającej, karzącej, etc. Martwienie się o przyszłość to nie troska o przyszłość! Martwienie się nic Ci nie da! Więc możemy zacząć od przekroczenia martwienia się – wyrośnięcia z niego.
Ciekawym jest też, że internetowy słownik podał w wyjaśnieniu humanitarności jedną z cnót, które dziś też opiszę – “przyjazny”.
Czy jesteśmy przyjaźni dla siebie? Czy traktujemy się jak najlepszego przyjaciela? Jakbyśmy nazwali to jak traktujemy samych siebie? Czy moglibyśmy nazwać to przyjaźnią, a tym samym – humanitaryzmem?
O! Właśnie otrzymałem bardzo ciekawy mail o zbliżającym się Dniu Kobiet. Przyjrzyjmy się mu:
Ósmego marca Dzień Kobiet. Dzień, w którym cały świat uparł się, żeby celebrować coś, co powinno być traktowane jak wielki skarb na co dzień. Bo czy siedemnasty marca i dwudziesty trzeci października ustępują w czymkolwiek ósmemu marca? W niczym. Kobiecość jest ogromnym skarbem. Świętym i pięknym. Każda kobieta to bogini, kapłanka, matka, nauczycielka i szamanka, która jest każdą porą roku, każdym żywiołem i początkiem życia. Każda ma ogromną moc, siłę zdolną kruszyć skały i przenosić góry. Łagodność, którą jest w stanie rozgonić każde burzowe chmury. Cierpliwość, która potrafi zrealizować każdy cel, każde zamierzenie. Słodycz, którą umie rozpuszczać oblodzone serca. Troskliwość, którą wlewa otuchę w tych, którzy najbardziej wątpią. Miłość, którą potrafi rodzić kolejną miłość. I dobroć, która łączy ludzi silniej niż najmocniejszy łańcuch. Każda kobieta umie znaleźć porozumienie tam, gdzie mężczyźni szukają wojen. Potrafi patrzeć sercem, a nie ambicją. Jest w stanie zadbać o swą rodzinę i przyjaciół z odwagą godną prawdziwej bohaterki. Dlatego starajmy się czcić kobiecość z właściwym dlań szacunkiem nie tylko w ten jedyny dzień w roku, ale na każdym kroku. Nieważne czy kobieta ma lat pięć czy sto pięć. Nieważne jaki ma kolor skóry. Nieważne czy zajmuje się wyłącznie domem i dziećmi, czy może święci triumfy w biznesie. Każda jest tego warta. Dlatego z okazji Dnia Kobiet i każdego innego dnia aż do końca świata, życzymy Wam – kobietom, żebyście spełniały swoje sny i marzenia, żebyście dumnie kroczyły po świecie, żebyście cieszyły się pełnią zdrowia i żyły pełnią życia, żebyście wzrastały na tej ścieżce, którą wybierzecie i żeby otaczały Was miłość, przyjaźń i szacunek, na który zasługujecie.
Mail ten wspaniale pokazuje czym jest kobiecość – nie będąca w okowach, nie poddana represji, tyranii, ani uciskowi, nie zniewolona, nie profanowana, nie potępiana – wolna w swojej mocy i naturze. Niejeden facet jest przerażony prawdziwie potężnej kobiety. Ja tam szaleję za takimi :)
Godność – Bóg w nas. Humanitarność – dążenie do ochrony godności. To niejako łączenie mężczyzny i kobiety przez swoje serce. Mężczyzna chroni tego co cenne – miłości w różnych jej formach. W tym w formie kobiety.
Bo mężczyźni bez kobiet nie różnią się niczym od dzikich psów. Widać to było np. na tzw. “Dzikim zachodzie”. Tylko grupy bandytów, rewolwerowców. Bez kobiet tak wyglądałby cały świat.
Czy jesteśmy humanitarni dla kobiet? Ile dobrego – naprawdę dobrego – zrobiliśmy dzisiaj dla choć jednej kobiety? Ile chociaż rozśmieszyliśmy? A jeśli dla żadnej, to dla jakiejś kobiecej cechy, np. poczuciu piękna i estetyki?
Walczymy o ochronę miłości w nas. To jakby człowiek walczył o to, by wzrastać w stronę Boga. Czy robimy to każdego dnia? W jakim kierunku postawiliśmy dzisiaj krok? Do “góry” czy do “dołu”?
Czy względem innych ludzi raczej przetarliśmy szlak godności – miłości – swoją humanitarnością, czy ujęliśmy, dodaliśmy kolejnych warunków?
Jesteśmy odpowiedzialni za to kim jesteśmy oraz za nasze wybory. Naprawdę nierozsądnym jest wybierać negatywnie i to usprawiedliwiać.

35. Dostępność (265)

Cnota, którą przejawia bardzo dużo ludzi sukcesu. Są dostępni, otwarci. Zawsze chętnie słuchają i są pomocni.
Bardzo często od osób na tym poziomie usłyszymy – “Tak”. Życiu, problemom, prośbom, wyzwaniom.
Na pytanie czy mogą nam pomóc, usłyszymy – “tak”. Na pytanie czy możemy się spotkać usłyszymy – “tak”. Naturalnie w granicach rozsądku. Niemniej są to osoby już bardzo aktywnie nastawione do życia. Poczucie straty jest w nich bardzo niewielkie, nie boją się dawać, dzielić. BYĆ dla innych, tak jak i są dla samych siebie. Jeśli można w czymś pomóc, coś poprawić – są tam.
Czy my NASZEMU życiu mówimy “tak”?
Czy my NASZYM problemom mówimy “tak”?
Czy my NASZYM wyzwaniom mówimy “tak”?
Dostępność jest cnotą niezbędną jeśli zależy nam na udanej relacji. Pamiętam kiedyś w międzymiastowym autobusie sytuację. Przede mną siedziała para. Trzymali się za rękę. On miał na uszach słuchawki. Ona zaczęła go tykać. W końcu (po jakiejś minucie lub dwóch) zdjął słuchawki i zapytał się o co jej chodzi. Ona odpowiedziała – “sprawdzałam tylko czy jesteś”. To było lata temu, a jednak już wtedy wywarło na mnie ogromne wrażenie. Doznałem wtedy malutkiego oświecenia ;)
Ta dziewczyna (oboje wyglądali na jakieś 20-25 lat max) czuła bardzo wyraźnie połączenie. A ten mężczyzna nie łączył się. Żył w umyśle. W swojej świadomości był odseparowany. Mylił czucie z brakiem jakichkolwiek uczuć. Pod względem wewnętrznej dojrzałości ona była dużo dojrzalsza od niego. On pewnie lepiej radził sobie w życiu, np. w kwestii pracy. Ale wewnętrznie to była pustynia. Oboje więc mogli sobie niezwykle pomóc, wspomóc – jedno dbało o wnętrze, drugie o zewnętrze ale oboje powinni zadbać, by dobrze było na obu poziomach.
To że facetowi wydaje się, że wszystko jest ok, bo nie czuje np. stresu, nie oznacza, że jest dobrze! Kobiety wyczuwają dużo więcej i chcą dużo więcej! Kobieca intuicja (i intuicja w ogóle, bo mężczyźni też nią dysponują) jest bezcenna. I zawsze oznacza wysoki poziom świadomości. Jednym ze sposobów na “więcej” jest wyciągnięcia z mężczyzny tego, co “więcej” ograniczało. Jeśli mężczyzna jest nieświadomy, nieuważny, zacznie się temu opierać, co odczuje jako ból. Zazwyczaj wtedy zrzuca odpowiedzialność za ten ból na kobietę i mówi, że kobieta go rani. A tak nie jest i nigdy nie było.
Swoją drogą intuition – in+tuition tłumaczy się jako – “wiedza pochodząca z wewnątrz”. Zaś “wnętrze” to nie umysł, czego nie rozumieją mężczyźni, szczególnie ci bardzo silnie związani ze swoim umysłem.
Brak cnoty dostępności jest szczególnie dotkliwy u osób uzależnionych. Nie są dostępni dla samych siebie. Cały czas uciekają, coś robią, walczą. Nie ma ich dla swoich uczuć. Wypierają je, tłamszą, opierają się im, walczą z nimi, negatywnie oceniają, boją się, uznają za swoich wrogów, przeciwników, za zagrożenie! Zabijają używkami zdolność odczuwania, własną świadomość siebie.
Praktykę tej cnoty zalecam tak jak wszystko inne – małymi kroczkami. Zacznijmy zauważać czemu w swoim życiu mówimy “nie”. Zróbmy tego listę, przyjrzyjmy się jej i zastanówmy się jaka zmiana przyniesie nam najwięcej dobrego – czemu powinniśmy zacząć mówić “tak”?
Wybierzmy jedną rzecz. Tylko jedną. I DZIŚ powiedzmy jej “tak”.
Oczywiście nie mówię, że jak nie oglądamy porno od tygodnia, to dzisiaj mamy powiedzieć “tak” obejrzeniu pornografii. Niestety niektórym trzeba to powiedzieć wprost.
Może to być jakaś czynność, obowiązek. A może to być emocja, albo jakieś wydarzenie z przeszłości. Może to być chwila obecna. Może nasza cała obecna sytuacja.
Udawanie, że czegoś NIE ma, NIEchęć do czegokolwiek NIE pomaga!
Wiele razy używałem juz stwierdzenia, że – wszystko czemu się opieramy trwa i rośnie. A więc wszystko czego NIE chcemy nie minie – będzie trwało.
A opór to NIEchęć. Brak chęci. Brak dostępności. Brak naszej świadomości. A więc brak tego, co jako jedyne może to naprawić/uzdrowić!
Częścią akceptacji jest nie tylko porzucenie oporu przed tym ale też wzięcie za to odpowiedzialności. A więc wybór świadomości bycia autorem tego.
Świadomość bycia autorem to wybór dostępności siebie w swoim życiu i swojej energii twórczej.
Zauważmy, że naszych dzieci nie obchodzi ile pieniędzy im damy, jeśli nie BĘDZIEMY z nimi. Partnerce nie wystarczy nasze ciało. Kobieta pragnie naszej obecności – świadomości. Niektóre nawet doprowadzą do kłótni, by partner choć na moment wrócił z umysłu, wiecznego rozmyślania do chwili obecnej. Mężczyźni wtedy zazwyczaj zamiast to zrozumieć i docenić, obwiniają i gniewają się – pogłębiają poczucie separacji.
Bo tak samo żyją – tak samo podchodzą do swoich problemów i obowiązków oraz wyzwań. Denerwują się, obwiniają, opierają, oddalają. Nie są obecni. Nie są dostępni.
Pamiętajmy, że im większy problem, tym większej uważności i dostępności wymaga od nas.

36. Ochrona (265)

Wiele osób wierzy, że drugą osobę chronić można wyłącznie za pomocą siły. Bo wielki chłop, to nikt go nie ruszy.
Jednak cnota ta ma wiele twarzy.
Zauważmy, że chronić można przez edukację – np. wyjaśnić ludziom zagrożenia związane z uzależnieniami. Edukować pod względem seksualności, szkodliwości narkotyków.
Niestety ludzie sądzą, naprawdę głęboko w to wierzą, że chroni strach. Ale tak nie jest. Bo strach przede wszystkim nie chroni przed największymi zagrożeniami – wstydem, poczuciem winy oraz iluzjami na temat rzeczywistości.
Wiele osób boi się wojny. Ale co prowadzi do wojny? Kłamstwa, propaganda stosowana na ludziach pełnych strachu. Więc strach jest jedną z głównych przyczyn wojen. A co chroni przed kłamstwami? Spokój i rozwaga, czego pozbawia nas właśnie strach.
Chronić można zwierzęta usuwając z morza plastik, zanieczyszczenia, sieci.
Czy ochrona tajemnicy potrzebuje siły mięśni? Nie. Tylko siły charakteru – szczerości, uczciwości, dotrzymywania słowa. Strach nas osłabia – człowiek przestraszony, by przestać się bać nawet sprzeniewierzy się sobie samemu.
Ludzie powszechnie sądzą, że siła i pieniądze gwarantują bezpieczeństwo – ochronę. Ale czy tak jest? Niejedna osoba bogata zaćpała się i umarła. Niejeden milioner stracił wszystko przez jedną nieprawidłową decyzję. Niejeden siłacz został zastrzelony lub napadnięty w grupie.
A co pozwoliło im się odbić od dna? Dojrzałość, którą zyskali poprzez doświadczenie. Problemem nie jest strata pieniędzy, tylko nieumiejętność ich ponownego zarobienia.
Ani siła, ani pieniądze nie gwarantują Ci nic. Wygrana dużej sumy nie uczyni Cię innym człowiem – ani mądrzejszym, ani bardziej odpowiedzialnym. Fundament posiadania siły i pieniędzy jest ważniejszy od nich samych. Bo co jest ważniejsze – 1000 zł, które przepijesz w kilka godzin na imprezie czy umiejętność zarobienia tysiąca złotych zawsze, gdy będziesz ich potrzebować?
Zresztą przy wielkim ale pogniewanym chłopie nikt nie będzie się czuł bezpiecznym, bo osoba pełna gniewu zazwyczaj nie ma nad sobą kontroli.
Wiele osób jeszcze wierzy w bzdury, że władza i pieniądze korumpują. Ale w ten sposób, tylko usprawiedliwiają swój opór, wstyd, strach przed nimi. To nie one korumpują ludzi, tylko to ludzie korumpują pieniądze i władzę. Każdy głupiec może dojść do władzy i pieniędzy (i tak było w historii wielokrotnie). Ważne co dalej. Niejeden człowiek biznesu mówił, że osiągnąć sukces jest relatywnie łatwo. Prawdziwym wyzwaniem jest przetrwać sukces, nie upaść!
Tak samo ze związkiem. Wejść w związek jest proste! Prawdziwą lekcją jest, by związek kwitł przez lata, a osoby w nim stawały się coraz mądrzejsze i szczęśliwsze!
Każdy może otworzyć biznes. Ale 95% biznesów upada do 5 lat. Bo nie są tworzone w oparciu o służbę ludziom (Karma Yoga – yoga bezinteresownej pomocy kalibruje się na poziom mocy 915), tylko np. o chciwość (poziom 125). Więc w zależności od INTENCJI dla naszego biznesu, będzie nam różnie szło. Tak samo w związkach i ze wszystkim innym.
Spójrz na zdjęcie tego artykułu. Czy ten mały ptaszek czuje się bezpieczny i nie ucieka ze względu, że trzyma go wielka, silna ręka? Nie. Chodzi o to, jaka energia płynie przez tą rękę. Co ta ręka reprezentuje. Każdy człowiek na tej planecie ma ręce. Nie one są ważne ale to co kryje się za nimi. Co przez nie przepłynie.
Wychodzenie z uzależnienia wiąże się m.in. z tym, że zaczynamy widzieć – unikanie kłopotów to za mało, by poprawić swoje życie. Wręcz to prowadzi do coraz większych problemów! Wycofanie z życia, coraz częstsze lub wieczne mówienie “nie” doprowadziło przecież do uzależnienia.
Czujemy wstyd – mówimy sobie i życiu – “NIE!” Czujemy strach – mówimy sobie i życiu – “NIE!” Mamy problem – mówimy sobie i życiu – “NIE!” I tak cały czas.
Zamykamy się w sobie, coraz bardziej wycofujemy, izolujemy, ograniczamy. Sądzimy, że w ten sposób chronimy się ale jak pokazuje cnota ochrony (wykalibrowana na 265) – faktyczna ochrona siebie i innych jest dużo wyżej od strachu, który jest na poziomie 100-125, czyli na poziomie dalekim od tego, co sprzyja życiu.
Strach NIE sprzyja życiu. To wszystko co zrobimy POMIMO strachu może nas chronić.
Trzęsienie tyłkiem nie zabezpieczy Cię przed utratą mieszkania, tylko praca, którą wykonasz, by zarobić i opłacić czynsz.
Jeśli boisz się uzależnienia, to nie strach Ci pomoże, ani tym bardziej gromadzenie go w sobie, tylko ruszenie tyłka, by coś z tym zrobić.
A potem słyszę, że się człowiek boi zagadać dla kobiety. I co – strach Cię chroni? Niby przed czym? Przed sukcesem? Przed wspaniałą relacją? Przed seksem? Nie. Człowiek robi się bambuko i sobie to potem tłumaczy – “A bo kobieta mogła mnie zranić, odrzucić”. Taaaak, ależ oczywiście!
Chyba największą pomyłką jest mylenie Pożądania (poziom 125-150) z Miłością (500-540). Przypominam o skali logarytmicznej. To tak jakby mylić raczkującego bobasa z maratończykiem.
Ale takich błędów jest pełno – bo CZŁOWIEK NIE MA ZDOLNOŚCI ODRÓŻNIENIA PRAWDY OD FAŁSZU. Setki milionów ludzi nie potrafiło – i to przy więcej, niż jednej okazji – odróżnić mądrego wodza od szalonego megalomana i tyrana.
Inne przykłady takich pomyłek:
– Narcyzm (140), a prawdziwość/autentyczność (255), dojrzałość (280), normalność (300), respekt (305).
– Dyktatorstwo (135), a demokracja (410), oligarchia (różne kalibracje – 420 lub 450). Mówimy oczywiście o formie zarządzania państwem, a nie ludziach, którzy to robią. Tak jak seks wykalibrowany na 200 może zostać sprowadzony do sadyzmu na tle seksualnym (35). Postawa idealistyczna kalibruje się na 295, więc dążenie do utopii jest bardzo wysoko! Jest poprawną, prozdrowotną aktywnością.
– Paranoja (120), a rozważność (225) lub roztropność (240). Nie mówiąc o spokoju (250).
– Koncept Boga ze Starego Testamentu (100), a Prawdziwy Bóg (nieskończoność).
– Zaborcze pożądanie seksualne (145), a lojalność (345), wierność (365).
– Uzależnienie (tzw. “życie po najmniejszej linii oporu”) – poziom 125 (tak jak pożądanie, żądza, chciwość, zachłanność, zniewolenie, niedosyt, wieczne nienasycenie), zaś orientacja na cele długoterminowe (350). Przy okazji – poziom 350 to poziom niezbędny, by wyjść z uzależnienia.
Widzimy więc, że niezbędne jest przygotowanie się na dłuższy okres pracy nad sobą oraz nad swoim życiem, jeśli mamy nadzieję wyzdrowieć.
Nie dziwne, że może być nam trudno w życiu jeśli mylimy lek z trucizną.
Mówię to, by zrozumieć co faktycznie nas chroni. Ludzie sądzą, że siła, duma, strach, nienawiść, niechęć, postawa wyższości, obnoszenie się tym jacy to jesteśmy niebezpieczni (np. noszenie koszulek z czaszkami, tatuaże, wielkie bicepsy). Ale czy to nie szczyt głupoty? Sądzimy, że bezpieczeństwo przynosi nam zapraszanie kłopotów, np. niebezpiecznych, uprzedzonych, pogniewanych ludzi do swojego życia? Sądzimy, że bezpieczne jest prowokowanie innych? Nie. To niedojrzała głupota. To przeciwieństwo bezpieczeństwa i ochrony siebie!
Dobrze ukazano to w filmie “Adwokat Diabła”, gdy Al Pacino tłumaczy Keanu Reeves-owi, że zaprasza do siebie kłopoty, złodziei, przestępców – nosi drogie buty, drogi płaszcz, drogi zegarek. Al Pacino natomiast był ubrany schludnie ale w ogóle nie wyróżniał się z tłumu. Nikt nawet nie zwróciłby na niego uwagi. Czy to nie rozsądne w przypadku majętnego człowieka? Po co ma się tym obnosić?
Nawet pies Cię ugryzie, gdy go będziesz prowokować. I czy ten wyraz siły świadczy o prawdziwej sile czy niedojrzałej, durnej słabości? Głównie słabości charakteru – niskiej świadomości.
W jaki sposób my sami zapraszamy kłopoty do naszego życia? Czy rozumiemy, że granie słabej ofiary, wiecznie przestraszonej jest tym, co przyciąga niebezpieczeństwo, a nie przed nim chroni? Z drugiej strony nie musimy chodzić pełni dumy, ani się wyróżniać! Nie musimy być głośni, ekstrawaganccy.
Możemy być normalni (kalibracja 300). O cnocie normalności porozmawiamy w jednej z przyszłych części tej serii. Już teraz warto wiedzieć jak dalekie od normalności są strach (100), wstyd (20), apatia (50), duma (175). Normalność oznacza m.in. pokój. Brak wojny. Więc do pokoju nie doprowadzi życie pełne gniewu (150), dumy (175), strachu (100) czy obwiniania (30). Natomiast te niskie jakości nie sprzyjające życiu najłatwiej jest kontrolować i obrócić w broń przeciwko normalności.
Tak jak nienawiść do grzechu to przecież nienawiść. Brzmi logicznie – nienawidzenie czegoś złego. Ale nienawiść sama z siebie jest poważnym grzechem – poważnym błędem! I już daliśmy się zrobić w jajo i to w bardzo niebezpieczny sposób jeśli nienawidzimy czegoś/kogoś, kogo uznaliśmy za złe.
Zapytajmy samych siebie ile problemów we własnym życiu rozwiązaliśmy dzięki strachowi, wstydowi, winie, apatii, gniewowi czy dumie? A ile dzięki wykorzystaniu energii do rozsądnego działania z intencją rozwiązania problemu?
Uzależnieni sądzą, że są bezpieczni pijąc, ćpając, oglądając porno. Ale to iluzja, kłamstwo, urojenie. Właśnie robią coś najbardziej niebezpiecznego w swoim życiu. Bo nie rozumieją emocji. Nie rozumieją odczuwania. Nie rozumieją rzeczywistości i związku jednego z drugim i trzecim.
To że nie czujesz strachu nie oznacza, że jesteś bezpieczny/a, ani chroniony/a! To czy jesteś w bezpiecznym miejscu i zmierzasz w bezpieczne miejsce powie Ci tylko zdrowy rozsądek – dokładna, odważna, uczciwa, szczera, rozsądna analiza swojego życia, swoich działań, rezultatów, intencji. Ale jeśli masz długi, nie pracujesz i oszczędności przeznaczasz na picie sądząc, że wszystko gra, no to jesteś bardziej zagrożony, niż jakbyś miał(a) poczuć cały strach jaki czułeś/aś przez całe swoje życie.
O tej cnocie można napisać książkę. Bo można jeszcze poruszyć ochronę wartości jakie uznaliśmy za ważne, ochronę kraju, bliskich, wiary, nadziei, wiedzy, prawdy, miłości…
Ile osób może naprawdę dokonać rzetelnej analizy czy powiedzmy 500+ jest dla całego narodu dobre czy raczej szkodliwe w dłuższym odcinku czasu? A jeśli już zrozumieliśmy temat kontekstu, to jasne będzie, że wszystko zależy od kontekstu, w którym to będziemy rozważać.
Więc – w jakim kontekście rozważamy ochronę np. własnego zdrowia? Sądzimy, że oglądając porno, by nie czuć stresu wszystko jest dobrze? No jeśli kontekst nie uwzględni zniszczeń mózgu i szeregu innych, no to pewnie, że wszystko musi być ok! Ale nieświadomość rzeczywistości i faktów nas nie chroni.

37. Przyjazny (280)

Pierwsze na co chcę zwrócić uwagę, to ogromny skok – o 15 punktów ponad poprzednią cnotę!
Dlaczego?
Bo przyjaźń to już silne zacieranie granicy egoizmu – świadomości oddzielenia nie tylko od innych istot żywych ale też od miłości (źródła mocy) w nas.
To nie jest to, co się dyplomatycznie nazywa – “zostańmy przyjaciółmi” między kobietą i mężczyzną. Czyli raczej – “nie licz na relację seksualną”.
Człowiek przyjazny chce dobrze dla siebie i innych. Czy w ogóle rozumiemy, że seks z kobietami jest dobry? Że seks w ogóle jest dobry? A raczej może być, bo od nas zależy jaki i czy będzie. Czy wiemy w jaki sposób zadbać o dobro kobiety, o dyskrecję, o jej komfort? Czy wiemy co jest dobre dla kobiet? Czy wiemy co jest dobre dla mężczyzny? Czy jesteśmy przyjaźni dla własnych potrzeb, własnej seksualności, własnych intencji? Czy jesteśmy przyjaźni dla potrzeb kobiet, ich seksualności?
W tym kontekście do “zostania przyjaciółmi” między kobietą, a mężczyzną prowadzi m.in. brak przepływu energii seksualnej. Podkreślę – PRZEPŁYWU. Dlaczego? Zazwyczaj dlatego, bo mężczyzna – tak, mężczyzna – blokuje ją w sobie, tłamsi, wstydzi się, ukrywa, negatywnie ocenia, nie pozwala sobie pokazać swojego seksualnego zainteresowania. Zazwyczaj dokonuje także projekcji niechęci do własnej seksualności na seksualność kobiet.
Dodatkowo oczekuje, że kobieta przejmie ster, domyśli się lub się ulituje i klęknie przed nim, by się bidulka już tak ze sobą nie męczył. Ale w 99% sytuacji tak się nie dzieje i facet zostaje sam. A w nim zostaje jego własna niechęć, którą jego umysł stara się w czymś/kimś umiejscowić. Pada zazwyczaj na kobiety i na samego siebie.
Poza tym energia seksualna to forma energii życiowej. Często jest tak, że w życiu mężczyzny blokuje on nie tylko aspekt seksualny ale też wiele innych. Ogólnie brakuje mu energii do działania. Mylone jest to z wiarą, że seks wszystko naprawi.
Naprawi to odważne wejrzenie w swoje życie i wnętrze i zajęcie się istniejącymi w nim problemami.
Energia seksualna popłynie sama w sposób najbardziej zdrowy i naturalny, przyjemny, gdy usuniemy to, co ją blokuje. Nie żadnymi sztuczkami, tylko wybierając to, co pozytywne. Bo to automatycznie ujawni wszystkie blokady. A żeby wybrać to, co pozytywne, w ogóle potrzebna jest świadomość, że my wybieramy i co wybieraliśmy dotychczas.
Wiele osób sądzi, że seks naprawi ich i ich wszystkie problemy. Ale ja uważam, że warto podejść do tego odwrotnie – napraw swoje życie, zacznij żyć odważnie, chętnie, pozytywnie, po męsku, a seksualność i seks naprawią się same i pojawią się.
Np. zacznij przyjemnie spędzać czas z innymi ludźmi, w tym z kobietami. Przestań kogokolwiek oceniać i osądzać. Dawaj radość, poczucie humoru, nie rób z siebie klauna, doceniaj innych, a nie żebrz o uwagę. I już odmieni się bardzo wiele. Naucz się tańczyć. Wychodź z inicjatywą. Zacznij być przewodnikiem grupy. Wspieraj jej członków. To naprawdę nie fizyka jądrowa.
Co cechuje seks z tak czysto energetycznego i fizycznego poziomu? Ruch, inicjatywa, dawanie. Czyli to, co bardzo męskie. Też mówiąc pół żartem – pół serio – bycie twardym. Gdzie w swoim życiu nie jesteś twardy? Gdzie brakuje inicjatywy? Gdzie brakuje ruchu? Gdzie brakuje dawania? Gdzie brakuje radości i poczucia humoru? Gdzie brakuje przepływu tego, co pozytywne? Gdzie utknęło to, co negatywne (przypominam – negatywne nie oznacza, że złe).
Niestety w dzisiejszych czasach bardzo dużo robimy przy komputerach. Mniej używamy ciała. U mężczyzn to szczególny problem, bo mężczyźni są mniej w swoich ciałach. Potrzebują ruchu do udrażniania kanału energii. Bez ruchu energia stoi. A jakie mamy opcje, jeśli nie pracujemy fizycznie? Siłownia, treningi, spacery, jazda na rowerze, seks, pływanie, taniec. Jak masz psa, to wychodź z nim na długie spacery jak najczęściej. Są możliwości. Znajdźmy, wybierzmy i zacznijmy wdrażać.
Podbijanie świata zacznij od porządnego posprzątania swojego pokoju. Wyobraź sobie, że CEO wielkiej korporacji jest odpowiedzialny za brud, który nanosi tysięcy ludzi – za każdy błąd i niedopatrzenie. A Ty jesteś prawie na pewno odpowiedzialny/a tylko za siebie. Mówię to, by pokazać jaki potencjał jest w każdym człowiek i jak można wzrosnąć.
Tak jak mówiłem wcześniej – miłujemy dla samego miłowania. Więc jeśli kochasz coś robić – rób to dla samego robienia tego, bo sprawia Ci to radość, a nie po to, by wycwaniakować seks! Stawaj się osobą bezwarunkowo radosną i kochającą, a zobaczysz cuda. Pozwalaj pozytywności przepływać przez Ciebie w działaniu. Nie fantazjuj o niebieskich migdałach, tylko rusz tyłek w życie, w świat.
Kobiety podśmiewują się z facetów chwalących się swoimi samochodami. Ale podziwiają i ślinka im cieknie na widok mężczyzny, który prowadzi pewnie, odważnie, z błyskiem w oku nawet zwykły, rodzinny samochód. Gdy np. jedzie po dziecko do szkoły i je przywozi do domu z miłością w sercu. A nie jako ofiara, niechętnie, bo mu żona kazała.
Podkreślę, że cnota przyjazności jest już PONAD ODWAGĄ! Czyli ponad tym, co jest niezbędną cechą żołnierzy, marines. Jest też oczywiście powyżej dumy. Czyli udawanie, że się nam kobieta nie podoba i wcale nie chcemy z nią seksu, tylko się przyjaźnimy, bo tak ją rzekomo lubimy, nie ma nic wspólnego z tą cnotą, bo po prostu jest kłamstwem. Osoba odważna nie kłamie.
Oczywiście zaczynamy od zaprzestania okłamywania samego siebie.
W temacie przyjaźni warto także zacząć od samego siebie. Określić swój stosunek z samym sobą – co jest ok, co jest kompletnie zaniedbane, czego unikamy, czego nie poruszamy, od czego uciekamy, czego nienawidzimy, czego się wstydzimy, za co obwiniamy siebie i innych, wobec czego czujemy niemoc, itd.
Gdy zrobimy tego listę, stanie się jasne, że te same problemy przenosimy do relacji z innymi ludźmi. A świadomość to pierwszy krok do zmiany – do poprawy.
Jeśli nasza własna relacja seksualna z samymi sobą jest do dupy, jakże mamy się spodziewać, że będzie lepsza z innymi ludźmi? Jeśli np. nie potrafisz kochać się sam ze sobą w formie zdrowej masturbacji, tylko dokonujesz samogwałtu, to dziwisz się, że kobiety nie chcą seksu z Tobą? Nie chcą być obiektem potencjalnego wykorzystania seksualnego.
Jeśli brzydzisz się swojego ciała, nie podoba Ci się, to mam dla Ciebie 2 pytania:
1. Dlaczego w tej sytuacji ktokolwiek inny miałby oszaleć na punkcie Twojego ciała?
2. Dlaczego nie weźmiesz się za trening i odpowiednią dietę?
Jeśli masz jakiś problem typu krosty – są lekarze. Jeśli masz problem z fryzurą – są fryzjerzy. Jeśli masz problem z ubiorem – są styliści.
Słowem – są rozwiązania.
Zainwestuj w siebie. Możesz sobie postawić za cel, by zarobić na pomoc specjalisty w jakimś z tych tematów. Np. za punkt honoru – by było Cię co miesiąc stać na dobrego fryzjera.
Przyjaciel pomoże przyjacielowi rozwiązać jego problemy.
W przypadku penisa – co jest bardzo częste – jeśli uważamy, że mamy “za małego”, to zadam Ci kolejne pytanie – “za małego do czego?” Całe kobiece ciało to jedna wielka strefa erogenna. Penis to wisienka na torcie. Jak jest długi na 12 cm i ma większą średnicę od małego palca u dłoni, to jest wystarczający, by kobieta wyła i wiła się z rozkoszy. Na to, że tego nie ma penis ma akurat najmniejszy wpływ. Problem leży zupełnie gdzie indziej.
A tak swoją drogą – jaka jest Twoja relacja ze swoim penisem (u kobiety to może być np. z łechtaczką, piersiami, pupą)? Lubisz go? Cenisz? Dbasz o niego? A może jesteś wobec niego brutalny?
Dlaczego kobieta miałaby traktować lepiej Ciebie, niż Ty sam się traktujesz?
Dlaczego kobieta miałaby traktować lepiej od Ciebie Twojego penisa?
Dlaczego kobieta miałby lepiej traktować Ciebie, niż Ty traktujesz kobiety?
Powszechnie twierdzi się, że jest coś takiego jak “samiec alfa”. Wzięło się to z obserwacji świata zwierząt – że stadzie przewodzi osobnik zazwyczaj największy i najsilniejszy. A dzięki temu ma najwięcej pożywienia i samic. I ludzie kombinując jak koń pod górę uznali, że to się przenosi 1 do 1 do świata ludzi… z tym tylko, że tak nie jest.
Mamy więc mnóstwo przypakowanych, wielkich chłopów ale głupich jak buty. Agresywnych, którzy oszukują, kłamią, swoje dzieci programują nienawiścią i poczuciem wyższości. Ich kobiety nie czują się z nimi ani dobrze, ani bezpiecznie.
Słowem – często taki “samiec alfa”, który w założeniu powinien być przewodnikiem, a więc wzorcem do naśladowania i tym, co chroni stado, atakuje członków swojego stada przez własną niedojrzałość. I może niektórzy chcieliby mieć takie ciało jak on ale nie chcieliby nim być za żadne skarby.
Zauważmy – przyjazność – poziom 280, ochrona – poziom 265, humanitarność – poziom 260. Duma – poziom 175. Gniew – poziom 150.
A to nie tylko różnica ilościowa i jakościowa ale poziom poniżej 200 nie służy życiu. Więc duma i gniew nie są dobrymi cechami przewodnika i wzorca do naśladowania!
Dlaczego więc duma i gniew są mimo wszystko tak atrakcyjne w oczach ludzi? Bo na skali energii i świadomości są dużo wyżej od wstydu, winy, apatii, żalu, strachu, a nawet pożądania. Jak masz wyższy poziom energii od strachu, to już jesteś atrakcyjny w oczach człowieka, który jest na niższym poziomie. Ale człowiek na poziomie np. odwagi już dostrzega w gniewie negatywność, słabość. Czyli wadę, a nie zaletę. Zaś człowiek na poziomie strachu w gniewie widzi siłę i zaletę. Bo jest jeszcze niżej i gniew go wzmacnia, pomaga rozwiązać niektóre kłopoty, których rozwiązać w strachu się nie da. Da się tylko chwilowo uciec, co niczego nie rozwiązuje.
W jaki sposób my chronimy samych siebie i naszych bliskich?
Cnota przyjazności mówi nam, że na tej planecie lepiej mieć przyjaciół, niż wrogów!
Robienie sobie wrogów to raczej wyraz głupoty, niż mądrości! Możemy zapytać samych siebie czy np. nasz kraj postrzegamy z perspektywy przyjaźni czy wrogości?
A co z innymi ludźmi – bliskimi, współpracownikami, sąsiadami – jakie mamy o nich mniemanie? Jak ich traktujemy?

Podziel się tym artykułem!

Napisz komentarz!

Zasubskrybuj
Powiadom mnie o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Podobne Wpisy:
Choroby charakteru (Część 2)

Choroby charakteru (Część 2)

Witam Cię serdecznie! Kontynuujemy temat chorób charakteru. Część 1 znajdziesz klikając na link poniżej: ► Choroby charakteru (Część 1) Przypomnę szybko w jaki sposób warto patrzeć na chorobę. Choroba – informacja o braku spokoju (czyli rezultat braku spokoju). Mówię więc o takich postawach i jakościach stanu naszej psychiki, które można określić wspólnym mianownikiem – brak… Przeczytaj
Wpis!

Dodano:
Komentarze: 24
O Emocjach – Wprowadzenie (Część 1)

O Emocjach – Wprowadzenie (Część 1)

Wpis ten rozpoczyna serię Wpisów wprowadzających w temat emocji, ich wpływu na nasze życie oraz odpowiedniego postępowania. Do emocji będę wracał jeszcze niejednokrotnie, gdyż jak prędzej czy później odkryjesz – to właśnie one rządzą naszym życiem. Ale tylko życiem nieświadomym. W jaki sposób? Dowiesz się z kolejnych Wpisów. Oczywiście nie licz, że rozpykam ten temat… Przeczytaj
Wpis!

Dodano:
Komentarze: 12
100 Dróg do Pokoju (10-12)

100 Dróg do Pokoju (10-12)

Witam Cię serdecznie i spokojnie! ;) Kontynuujemy pierwszą z trzech serii dotyczących dróg do pokoju, szczęścia i sukcesu! Zajmujemy się pokojem. Link do artykułu wprowadzającego znajdziesz poniżej! ► Seria „100 Dróg” – Wprowadzenie. Części 1-3 znajdziesz klikając na poniższe linki: ► 100 Dróg do Pokoju (1-3) – Przestań próbować zmieniać i kontrolować innych, Przestań chcieć… Przeczytaj
Wpis!

Dodano:
Komentarze: 0
Świadomość, kontekst i subiektywność (Część 1)

Świadomość, kontekst i subiektywność (Część 1)

Witam Cię serdecznie! W dzisiejszym artykule chcę poruszyć NIEZMIERNIE istotny temat świadomości, kontekstu i subiektywności. Niestety zauważyłem, że pomimo, iż mówię o najwyższej wadze tych zagadnień, sprawa jest najwyraźniej bagatelizowana. Bowiem ego walczy o swoją “suwerenność”. Nie szkodzi. Moja intencja pozostaje niezmieniona – poprzez edukację uwalniać ludzi ze zmagania i cierpienia. Czyli pomagać ludziom, by… Przeczytaj
Wpis!

Dodano:
Komentarze: 2

WOLNOŚĆ OD PORNO