Dni
Godzin
Minut
Sekund

Ilość Wolnych Miejsc:
/15

Witam Cię serdecznie!

Oto trzeci artykuł z serii O Emocjach - Żal. Części 1-3 znajdziesz klikając na linki poniżej:
O Emocjach - Żal - Część 1.
O Emocjach - Żal - Część 2.
O Emocjach - Żal - Część 3.

Żal, smutek to sygnał, że stajemy na granicy pożegnania się z częścią tego, co uznaliśmy za nas, za nasze życie.

Nasze ego, czyli nasz umysł nie chce wchodzić w to głębiej. Nie chce całkowicie świadomie stanąć w obliczu tej emocji. Bo doskonale wie, że automatycznie nastąpi transcendencja naszej świadomości. Gdy przestaniemy się utożsamiać z żalem, on zaczyna znikać, a na jego miejsce przychodzi głęboki spokój.

Cena - warunek - jest jedna - porzucenie wszelkich ocen, wartościowania, nazywania, opisywania. Potrzebne jest absolutnie nieoceniające trwanie - nasza obecność. Dla umysłu też jest to niepojęte, no bo umysł ma myśleć. Nic innego nie potrafi. Umysł który nie myśli to już UJAWNIENIE czegoś, co jest większe od niego - ludzka świadomość. Bliższa prawdziwej ludzkiej natury, niż umysł kiedykolwiek może doświadczyć i się stać, a także zrozumieć.

Aby możliwe było transcendentne doświadczenie, umysł musi zamilknąć. Przestać robić to, co robi. Wiele osób zna ten stan jedynie, gdy zasypiają. I nawet wtedy odczuwają żal i ich umysły mentalizują - "Czy to już koniec dnia? Tak ma się skończyć?". Pojawia się smutek, gdyż uważamy, że straciliśmy kolejny dzień. Wraz z nim smutek zaczynamy projektować na przyszłość - "A jeżeli stracę kolejny dzień?" Umysł nie przestaje pracować. Zaczynamy się z nim utożsamiać. Zaczynamy zastanawiać się w jaki sposób uniknąć ponownie poczucia straty. Przez to trudniej jest nam zasnąć, nie wysypiamy się, wstajemy zmęczeni, pełni emocji, których złapaliśmy i z którymi utożsamiliśmy się przed snem. Nasz dramat nie tylko się kontynuuje ale też pogłębia. Umysł pracuje nadal. Zastanawia się co możemy zrobić, żeby już dnia nie stracić. Uważa, że trzeba coś ZROBIĆ. Coś osiągnąć, coś MIEĆ. Bowiem te myśli wynikają z niedojrzałego poziomu BYĆ.

Jakże możemy coś stracić? Dzień? Czas? Czas istnieje po to, by możliwe było DOŚWIADCZANIE. Możesz doświadczyć przywiązania, a to automatycznie - by doświadczenie stało się kompletne - zacznie przyciągać utratę tego przywiązania. Wraz z tym pojawiają się mechanizmy obronne ego, które chce zachować to coś, do czego się przywiązaliśmy jako część siebie. Nie ważne co to jest - myśl, przekonanie, smaczny posiłek, przepis na ciasto, pies, rodzina, ustrój polityczny, religia czy kraj. W ten sposób doświadczenie trwa, bo nie staje się doświadczone w pełni bez oceniania. Ego nie chce doświadczyć pełni.

Jakże mamy doświadczyć samych siebie, jeśli nadal koncentrujemy się na tym, co powierzchowne? Umysł uważa, że przywiązanie może być głębokie, zakorzenione na stałe. Nie. Umysł to mała część człowieka. Nie wie, że To co jest większe od niego może porzucić wszystkie przywiązania bez problemów. Problemy tworzy tylko nasz umysł, gdyż wraz z porzucaniem przywiązania, a także faktycznym rozstaniem się z tym, do czego się przywiązaliśmy ujawniają się wszelkie POWODY tego przywiązania, pragnienia posiadania, utożsamienia.

No bo jeżeli tracimy dziecko i uważamy, że runęło całe nasze życie - od dziecka uzależniliśmy swoją wartość, szczęście, radość, miłość, a także nasze motywacje, by żyć. Czy to było życie? Nie. Nasze dziecko to wiedziało. I nie chciało, byśmy tak żyli - jak w klatce, którą stało się dla nas ono. Dlatego straciliśmy naszą klatkę. Ale ego nie chce pełni. Trzyma się nadal przywiązania. A to powoduje ogrom emocji, bo i ogromny wysiłek wkłada ego, by nie zmienić świadomości - by uniknąć transcendencji - zrozumienia. To brutalny przykład ale brutalny jest tylko dla umysłu, który już zdążył się przywiązać do kogoś lub uważa, że to normalne.

Miłość nie oznacza przywiązania. Miłość nie boi się straty, gdyż jest to stan pełni. To stan dzielenia się radością, a nie strach przed utratą i wynikająca z niego kontrola, przywiązanie i szaleńcze próby zachowania przy sobie. Bo my jesteśmy nieskończeni.

Tym samym jeśli uważamy (wybieramy) inaczej - "nieskończony" staje się smutek.

Umysł nie może patrzeć ponad emocje. Gdy czujemy smutek, gdy płaczemy - to tak jakby deszcz padał prosto na okno. Nic przez nie nie widać! Aby możliwe było cokolwiek dojrzeć, musi przestać padać. A nad tym mamy "kontrolę" - my powodujemy, że pada - bo ten "deszcz" to sygnał dla nas o naszej świadomości. Jeśli niewiele widać, zamknęliśmy się. Pora się otworzyć. Puścić to, czego się tak usilnie trzymamy.

Umysł może tylko znaleźć potwierdzenia, kontekst, racjonalizacje dla tego, co go zasila - czyli dla tego co już jest. Nie znajdzie rozwiązania, by przekroczyć samego siebie. Ile razy próbowaliśmy zmienić nasze życie przełamując się i nic z tego nie wychodziło lub zmiany były tylko tymczasowe? Ile osób zrealizowało swoje noworoczne postanowienia? Aby przekroczyć "siebie", musi się to odbyć na dużo wyższym poziomie - na poziomie świadomości. Umysł zmieni się dopiero w efekcie tej transcendencji.

Tym samym niezbędna jest intencja wzrostu, a wraz z nią zmierzenie się ze swoimi obecnymi ograniczeniami (w jakiejkolwiek formie by nie były - przywiązań, utożsamień czy emocji) i ich uwolnienie. A to oznacza spojrzenie na siebie jako na coś większego - coś, co nie składa się z tych elementów ale je przekracza w swojej naturze. Już jest większe od nich. Spokojne, kompletne i pełne miłosci. I kocha je.

To co podświadome musi stać się jednością w nieoceniającej świadomości. Przekroczone. Pokochane. Oświecone. Tego nie robi umysł. Bez tego jesteśmy nadal w domenie ego i tu trwa walka, zmaganie, by zachować to, co znane lub wywalczyć jakieś zmiany, a potem znowu zmagać się, by zachować te zmiany.

Jeśli się nie uda - znów pojawi się żal. I jeśli nie dokonaliśmy wewnętrznego wzrostu, ego wykorzysta ten żal, by znowu cofnąć nas do tego, co było z jeszcze jednym przekonaniem - że zmiana jest trudna. Tak zmiana siebie jest trudna. Bo nie można zmienić siebie. Każdy z nas jest perfekcyjny w każdej sekundzie życia. A perfekcja nie możne być bardziej lub mniej perfekcyjna. Zmiana dokonuje się w świadomości i tu jest trwała. Nie oznacza, że przed zmianą była niedoskonała. Zmiana ta jest jak ustawianie natężenia światła - możemy albo zwiększyć światło lub je zmniejszyć. Nie możemy zabrać ciemności. Regulujemy tylko światło naszej świadomości. Wraz z taką zmianą dokonuje się bezwysiłkowo zmiana w naszym życiu.

Żalowi najczęściej towarzyszy strach. O nim opowiem w następnym artykule z serii "O emocjach".

Pozdrawiam Cię gorąco,
Piotr Kruk

Jeżeli znalazłeś w tym artykule coś dla siebie, masz pytanie lub chcesz się czymś podzielić - poniżej zostaw komentarz!



Zostaw komentarz!

Podziel się tym artykułem!

Napisz komentarz!

Powiadom mnie o
Avatar

wpDiscuz
Podobne Wpisy:
O Emocjach – Pożądanie (Część 9)

O Emocjach – Pożądanie (Część 9)

Witam Cię serdecznie! Kontynuujemy temat świadomości Pożądania. Części 1-8 znajdziesz klikając na linki poniżej: ► O Emocjach – Pożądanie (Część 1). ► O Emocjach – Pożądanie (Część 2). ► O Emocjach – Pożądanie (Część 3). ► O Emocjach – Pożądanie (Część 4). ► O Emocjach – Pożądanie (Część 5). ► O Emocjach – Pożądanie (Część… Przeczytaj
Wpis!

Dodano:
Komentarze: 0
O Emocjach – Apatia (Część 2)

O Emocjach – Apatia (Część 2)

Jak mówiłem – apatia jest iluzją. Dlaczego więc jest tak wyraźnie odczuwalna? Powtórzę – każda emocja, każdy niski stan to REZULTAT wewnętrznego zaniedbania lub hołdowania i pielęgnacji w sobie negatywności. Apatia np. charakteryzuje się zaniedbaniem, obojętnością, biedą, a nawet rozpaczą i brakiem nadziei. Czym są te cechy? Powodem czy skutkiem? Jednym i drugim. Apatia nie… Przeczytaj
Wpis!

Dodano:
Komentarze: 5
Jak przestać się frustrować?

Jak przestać się frustrować?

Witam Cię serdecznie! Wszyscy znamy frustrację ze swojego życia. Nie jest to miłe doświadczenie ale zdecydowałem się na ten artykuł nie tylko z tego powodu. Bowiem to przyczyny naszej frustracji mogą nas bardzo wiele nauczyć i tak jak każdy mechanizm, którym karmi się nasze ego – jeśli zostanie w pełni uświadomiony i przepracowany – w… Przeczytaj
Wpis!

Dodano:
Komentarze: 35
Choroby charakteru (Część 1)

Choroby charakteru (Część 1)

Witam Cię serdecznie! Dzisiejszy artykuł zainspirował nieżyjący już Jim Rohn – mówca motywacyjny, człowiek sukcesu w wielu dziedzinach – w tym zarówno biznesowej jak i relacji. Jim Rohn – postać warta posłuchania i naśladowania. Przedstawił on na jednym wykładzie coś, co nazwał chorobami charakteru. Postanowiłem rozwinąć ten temat i zaprezentować go w kontekście mechanizmów prowadzących… Przeczytaj
Wpis!

Dodano:
Komentarze: 0

WOLNOŚĆ OD PORNO