Dni
Godzin
Minut
Sekund

Ilość Wolnych Miejsc:
/15

Witam Cię serdecznie!
Kontynuujemy temat świadomości Pożądania. Części 1-9 znajdziesz klikając na linki poniżej:
► O Emocjach – Pożądanie (Część 1).
► O Emocjach – Pożądanie (Część 2).
► O Emocjach – Pożądanie (Część 3).
► O Emocjach – Pożądanie (Część 4).
► O Emocjach – Pożądanie (Część 5).
► O Emocjach – Pożądanie (Część 6).
► O Emocjach – Pożądanie (Część 7).
► O Emocjach – Pożądanie (Część 8).
► O Emocjach – Pożądanie (Część 9).
Każdy brak jaki odczuwamy jest iluzją. Nie jest rzeczywisty. Bardzo często nawet głód, który odczuwamy i który nasz umysł interpretuje jako “Muszę zjeść!” nie jest prawdziwy i jest efektem naszej wiary w brak. Okazuje się, że zjeść nie musimy, a nawet brak posiłku i zastąpienie go wodą jest dla nas wskazane. Niemniej w większości sytuacji poczucie braku utrzymuje się i pogłębia ze względu na stawiany mu opór – ze względu na brak akceptacji. Brak pogłębia brak.
Emocja pożądania – jej energia – wynika z braku. Energia pożądania jest energią braku i informuje nas o wierze w brak.
To zaś oznacza, że dowolna myśl bazująca na tym uczuciu nie jest prawdziwa i prowadzić nas będzie w jeszcze większe braki. Znamy to ze swojego życia – pożądamy czegoś, osiągamy to, a nieraz za chwilę znowu czujemy pożądanie czegoś innego. To nie oznacza zdrowia, tylko jego brak! To podążanie za “marchewką ” jaką pokazuje nam ego ciągle trzymając nam ją “przed nosem” naszej świadomości. Wypełniając poczucie braku czymś z zewnątrz ono nigdy nie zniknie, a my możemy się dziwić po latach, że nie czujemy się spełnieni pomimo wielu osiągnięć lub frustrujemy się, bo ciągle jest nam mało nawet, gdy osiągaliśmy sukces za sukcesem.
Jak już wielokrotnie mówiłem – nasze myśli, jak i nasze zmysły nie mogą pracować na wyższym poziomie, niż aktualny stan naszej wewnętrznej energii i jej jakości (wiele zmieni się, gdy zaakceptujemy uczucie braku i przestaniemy je negatywnie oceniać). Wynika z tego, że nasze zmysły i umysł logiczny nie znajdą rozwiązania dla braku. Znajdą tylko coś, co tymczasowo oszuka nas pod tym względem lub stłumi uczucie braku (zazwyczaj kosztem zdrowia, figury, pieniędzy, czasu).
Mam na myśli, że to naszą odpowiedzialnością jest wybrać poziom BYCIA, DZIAŁANIA lub POSIADANIA z jakości wyższej, niż nasza aktualna. Jeśli czujemy smutek, nie łudźmy się, że nasze zmysły lub umysł wymyślą jak przekroczyć ten stan. Zazwyczaj wybiorą wtedy smętne piosenki, zacznie się proces mentalizacji, nieświadomie zaczniemy czytać smutne newsy ze świata i nic więcej. Jeśli nadal wierzymy, że radość ma źródło zewnętrzne, będziemy się rozczarowywać próbując je znaleźć w tym, “co nasz kiedyś śmieszyło”. Jeśli jeszcze stawimy opór całej sytuacji – poczucie braku radości się pogłębi, trudniej będzie nam odczuć radość i cały świat stanie się coraz bardziej przygnębiający.
Jeśli energii pożądania towarzyszą dodatkowo emocje wstydu i winy, poczucie braku odbierzemy personalnie (tak to interpretuje nasz umysł):
– Ze mną jest coś nie tak.
– Ja jestem niekompletny/a.
– Ja jestem wybrakowany/a.
– Ja jestem do niczego.
– Itd.
Jak już wiemy – te myśli nie opisują rzeczywistości, tylko informują nas o świadomości braku, w którą wierzymy utrzymując ją i zasilając działaniami o niskiej intencji.
Musimy zrozumieć, że pomimo, że uczucie braku i “ciągle mi mało” może pomóc nam osiągnąć wiele ale NIGDY nie spowoduje, że trwale poczujemy się lepiej, jako osoba bardziej wartościowa, pełna. Działanie i posiadanie (poziomy ROBIĆ i MIEĆ) nigdy nie zastąpi poziomu świadomości siebie (poziomu BYĆ). Poziom BYĆ definiujemy sami TU I TERAZ. Z niego wychodzą działania oraz ich intencje i na bazie tego osiągnięcia – zarówno zewnętrzne jak i wewnętrzne.
Słyszałem o facetach, którzy latami podrywali kobiety, potem doznawali jakiejś choroby, przez którą np. byli w szpitali przez miesiąc, a po opuszczenia szpitala na nowo czuli to samo, co na początku swojej drogi – strach, nerwowość, niepewność. Dlaczego? Bo nigdy nie oczyścili się z tego poczucia braku oraz nie zadbali o poziom BYĆ, tylko zastępowali go poziomami ROBIĆ i MIEĆ.
Największą iluzją umysłu odnośnie pożądania jest to, że umysł wierzy, że jak puścimy pragnienia to nigdy ich nie zrealizujemy.
Nie jest to prawdą. Jest całkowicie przeciwnie. Puszczenie pragnienia, czyli poczucia braku, zwraca nam energię, która nie tylko wystarczy ale i często daleko wykracza ponad to, czego potrzebujemy by to pragnienie swobodnie i radośnie zrealizować.
Umysł wierzy, że jak puści pragnienie to spadnie w energii zamiast wzrosnąć. Spadnie w odmęty apatii, niechęci, braku celu. No i tu jest ta kluczowa różnica – zwierzątko, za które uważa się większość ludzi na świecie, potrzebuje poczucia zagrożenia, braku, negatywności, strachu, poczucia zagrożenia, by podjąć się działania. Zaś osoba dojrzała i odpowiedzialna wybiera świadomie z chęci, z wysokiej intencji, odpuszcza potem pragnienie utrzymując w swojej świadomości spokój, radość, szczęście, wdzięczność i aktywnie działa. Człowiek to nie zwierzątko, które musi zasilać się negatywnościami, aczkolwiek mamy je jako aspekt naszego umysł. Nazywamy je ego.
Umysł racjonalny został dodany na prymitywny umysł zwierzęcy. Umysł gada nie został usunięty, ani sam gad. Gad (zwany nieraz szatanem) cały czas do nas gada i przekonuje nas, że to jak on postrzega rzeczywistość jest jedyną słuszną rzeczywistością. Żeruje on na naszej nieświadomości i karmi się negatywnościami takimi jak pożądanie – poczucie braku.
Nawet trener personalny powie nam, że za 80% sukcesu w posiadaniu wymarzonej sylwetki odpowiada dieta, a nie sam trening. Zaś dieta to:
1. Zmiana tego co było niekorzystne na korzystne.
2. Utrzymywanie zmiany – brak powrotu do tego co było.
Nie zmienimy naszego wyglądu na lepszy jeśli tylko dodamy trening nie pozbywając się przy tym niekorzystnych poziomów ROBIĆ, które doprowadziły do zaniedbania, czyli nadmiernego, nieregularnego, niezdrowego posilania się.
Ale nasz umysł i tak będzie dalej myślał swoje! “Jestem głodny!” “Ale pachnie ten kurczak!” “O nie, oni jedzą słodycze!”. No i? To tylko myśli! Nasze marzenie ziści się tylko wtedy, gdy nie będziemy ich słuchać. Ani walka, ani zmaganie, ani opór, ani niechęć, ani nienawiść, ani próby kontroli umysłu nie są w ogóle potrzebne (ponadto zasilają poczucie braku i stare schematy). Wystarczy uznanie swoich myśli i uczuć – akceptacja – a uczucie braku zniknie samo. Wtedy okaże się, że zmiana może być przyjemna, a sama z siebie przecież również prowadzi do tego, co przyjemne.
Niemniej nasz Pimpuś – gadziątko – odziedziczony w naszym procesie ewolucji będzie szczekał swoje – walcz, zmagaj się, opieraj, użalaj, obwiniaj, pożądaj bardziej BARDZIEJ BARDZIEJ! Działa? Nie działa. Próba zdławienia go działa? Nie działa. Ucieczka w uzależnienia działa? Nie działa. Walka, zmaganie, cierpienie działają? Nie działają. Nienawiść i niechęć działają? Nie działają.
Większość ludzi próbujących coś zmienić w swoim życiu pada po maksymalnie 2 tygodniach prób i starań. Dlaczego? Ze względu, że kierują się poczuciem braku i wewnętrznym zmaganiem – brakiem akceptacji. Nieuświadomiony opór, który niczym plecak pełen cegieł, biorą ze sobą obciąża ich i wyhamowuje. Uważają, że rozwiązanie jest na zewnątrz nich w poziomach ROBIĆ i MIEĆ (których nie wykonują z radością, bo jej nie czują, tylko z poczucia “muszę” – jak ofiara). Pomijają całkowicie poziom BYĆ, którym kompletnie nie zarządzają – oddają odpowiedzialność umysłowi, który nie może pracować na wyższym poziomie i wyższej jakości, niż przepływająca przez ich ciało energia oraz zapisane w podświadomości interpretacje tej energii (dlatego tak istotne jest korygowanie intencji z “muszę” na “chcę!”). Ludzie działają więc zazwyczaj z poziomu “muszę”, którego jakością jest poczucie winy – świadomość ofiary. Więc i kończą jak ofiary – przegrywają.
Jeśli czujemy energię pożądania, którą kiedyś zdemonizowaliśmy, to każdorazowe jej wystąpienie będzie dla naszego umysłu jak sygnał do odwrotu z pola bitwy. Umysł “weźmie nogi za pas” i zwieje “gdzie pieprz rośnie”. A my, gdy już mentalizacja ucichnie, nagle stwierdzimy, że nie zrobiliśmy tego, co zaplanowaliśmy, co sobie obiecaliśmy, co było dla nas ważne. I będziemy się głowić – “Dlaczego znowu jest tak samo!? Przecież chciałem/chciałam teraz TAK BARDZO?!” No właśnie dlatego.
“Bardziej” nie oznacza “teraz się uda”. “Bardziej” oznacza – “tak jak do tej pory ale bardziej”.
Aby puścić pragnienie – poczucie braku – trzeba zrobić coś niesłychanego – trzeba sprzeciwić się swojemu umysłowi – zakończyć jego hegemonię. Na co nasz umysł zareaguje mniej więcej w ten sposób:

hegemon

Mówiąc potulnie – wyrazi sprzeciw, który odczuwamy jako opór – niechęć. Rzecz jasna interpretujemy ją jako własną niechęć przed zrobieniem czegoś, czego pragniemy/potrzebujemy. Więc tego nie zrobimy. Bo zidentyfikowaliśmy się z gadem.
To jedno, zaś jeśli mimo tego zrobilibyśmy coś innego, niż mówił (a nawet rozkazywał) nam nasz umysł – co to oznacza? Że nie jesteśmy umysłem? Kim/czym więc jesteśmy? Ten prosty “eksperyment” jest czymś, czego nie dopuszcza do świadomości praktycznie żadna dzisiejsza nauka, medycyna, psychiatria, etc. Cholera – możesz obserwować swój umysł, tak jak możesz obserwować swoją rękę! Jesteś ręką? Nie jesteś! Tylko ją posiadasz. Tak samo jak i umysł!
No bo hej! – patrzę na umysł, na myśli, nie słucham ich, nawet się do nich uśmiecham, wydają się takie radosne jak sobie wyskakują z umysłu i w nim po chwili znikają. Są takie pocieszne, gdy coś mi każą, a nawet karzą mnie za coś. Nic z nimi nie muszę robić! Mogę wybierać W PEŁNI radości, świadomości, spokoju. To samo z poczuciem braku – mogę je obserwować, kompletnie się z nim nie identyfikować, mogę je zaakceptować, a nawet cieszyć się, że jest! Głowa pęka, prawda? A jeśli pęka to znowu nasze ego przekonujące nas, że to za trudne, to ezoteryka, to skomplikowane, i tak byśmy sobie nie poradzili, nie zrozumiemy, itd. Więc wszystko pozostanie po staremu, bo świadomość to coś niebezpiecznego. Sama nazwa jest taka straszna i źle się kojarzy – świadomość.
Za to myśl “Nie poradzę sobie” jest spoko, jest mądra, warto jej słuchać i nie świadczy o niczym strasznym.
Ok, a co jeśli wybierzemy działanie? Wtedy liczy się intencja. “O nie! Co znowu?!!! Dlaczego nie może być to proste!?” – Wrzeszczy hegemon. Ciii, dobry Pimpuś.
Intencja oznacza Z JAKIEGO POWODU TO ROBIMY oraz JAKO KTO. Jeśli chcemy w naszym życiu radość, spokój, bezpieczeństwo, więcej pieniędzy – jakże mamy to osiągnąć, jeśli kierujemy się brakiem? Niechęcią? Czy naszego Klienta obchodzi, że się nim zajmujemy, bo nie chcemy, by nas wywalono z pracy? Nie! Jego obchodzi jakość naszej obsługi. Tylko wtedy nam zapłaci i/lub wróci, gdy będzie zadowolony. Nasza niechęć go nie zadowoli. Zadowoli go nasza troska, opieka, akceptacja, aktywne dążenie do pomocy, zadbania, nasze szczere i uczciwe zaangażowanie w JEGO dobro (a nie naszą egoistyczną niechęć do jakiegoś aspektu nas lub naszego życia). Musimy wybrać – kierunek niechęci względem tego, czego nie chcemy lub kierunek chęci i tego co niezbędne, by to zrealizować. Jedno albo drugie.
Gdy do naszego sklepu wchodzi Klient, a my patrząc na niego myślimy sobie “O nieeee, znowu jakiś dupek, który będzie wybredny, wredny i już mnie denerwuje” to czy w tej branży osiągniemy sukces? Gdzie tam! Nasi Klienci w pełni odzwierciedlą nasze wnętrze. Możemy pożądać pieniędzy ale jeśli nie dodamy poczucia sukcesu do chwili obecnej, tylko je wstrzymamy do momentu, aż w naszym sklepie będzie roiło się od zadowolonych Klientów, jakże mamy ten sukces odnieść? Bo za sukces odpowiada szczęście, kombinowanie, znajomości, geny? Naprawdę nadal chcemy wierzyć w te prehistoryczne, prymitywne i nieprawdziwe przekonania? Jeśli my nie chcemy być radośni, radośnie zarabiać pieniądze i swobodnie, z wdzięcznością je wydawać i dzielić się swoją radością ze sobą i innymi, jakże mają to robić z nami nasi Klienci?
Jeśli jednak nosimy w sobie niskie emocje jak żal, gniew, poczucie winy, naturalnie spotkamy ludzi noszących w sobie to samo i nasze ego widząc to w podświadomości tych ludzi będzie podrzucało nam tylko negatywne, oskarżające, oceniające myśli. Co wtedy? Pociąć się czy wreszcie uświadomić sobie, że to tylko Pimpuś i nie musimy go za to nienawidzić?
Oto ćwiczenie dla Ciebie. Pokochaj gadzinę na obrazku poniżej:
lizard gif
Niezależnie co wybierzesz – on nadal będzie rechotał i robił swoje (nienawidził, obwiniał, oskarżał, wmawiał bezsilność i beznadziejność, etc.). Dlatego wybieraj mądrze. Jeśli Ty mimo to go pokochasz, zmieni się wiele w Twoim życiu.
To jego “hehehehe” może oznaczać w Twoim przypadku:
– Nienawidzę moich rodziców za to jak mnie wychowali.
– Nienawidzę swojego szefa.
– Nienawidzę sam siebie/samą siebie.
– Kobiety mnie nie pożądają.
– Żaden facet mnie nie chce.
– Nie poradzę sobie, życie jest za trudne.
– Nic mi się nie udaje.
– Jestem samotny/samotna.
I tysiące innych negatywności.
Całe cierpienie w naszym życiu jest efektem tego, że wierzymy, że rechot naszej gadziny jest opisem rzeczywistości. Dla gadziny walka o to, czego pragnie/potrzebuje jest rzeczywistym zmaganiem o przeżyć/nie przeżyć. Ale aby było to rzeczywiste dla nas, najpierw trzeba uznać, że sami jesteśmy tym małym gadziątkiem. Większość ludzi to wybiera. Oczywiście aby gadziątko wydawało się wielkie i groźne, musi napuchnąć, nabrzmieć. Puchnie dzięki negatywnościom. Dlatego pozbywanie się ich, a nawet sama intencja oczyszczenia się z negatywności spotyka się z jego sprzeciwem – bo bez negatywności Pimpuś zaczyna się kurczyć i to, co w jego mniemaniu, utrzymywało nas przy życiu na tym świecie, zniknie i wtedy te wszystkie drapieżniki wreszcie nas dopadną, bo tylko na to czekają.
Ile razy słyszeliśmy, że trzeba być silnym, wrednym, walczyć o swoje, rozpychać się łokciami, itp. rady jednej gadziny do drugiej? Wcale nie trzeba walczyć. Jednak można troszczyć się, zadbać, aktywnie wprowadzać zmiany i korekty uwzględniając szacunek dla innych, jednak nie umniejszając sobie.
Oczywiście jeśli my wyjdziemy ze świadomości swojego ego, nie oznacza to, że zrobią to inni. Wiele osób “ugryzie rękę, która będzie je karmić”. Nie bądźmy naiwni. Jeśli ktoś utrzymuje poczucie braku, możemy dawać tej osobie czas, pieniądze, uwagę i cokolwiek innego i tej osobie nigdy nie będzie dość. Będzie nas doić bez końca. Bo, jak mówiłem – na tym świecie kosztuje nas tylko utrzymywanie iluzji – zaczarowanie. A poczucie braku nie zniknie, gdy będziemy do niego dodawać coraz więcej. Będzie rosło! Umysł będzie chciał więcej i więcej.
To właśnie ten mechanizm doprowadził na tym świecie do tak wielkiej dysproporcji pomiędzy bogatymi, a ubogimi. Tym, co mają dużo nigdy nie jest dość, bo ich umysły ich do tego namawiają. Zaś biedni nadal kultywują opór, niechęć, urazy, zazdrość, negatywne przekonania, co tylko pogłębia braki w ich życiach.
Świadomości ubóstwa nie zmienią pieniądze, ani sukces. Dasz biednej osobie milion złotych? Wyda go, a potem znowu wyciągnie ręce po więcej. Nie zarobi ani złotówki. W tej sytuacji głupcem nie jest biedny ale ten, kto ponownie da tej osobie milion złotych.
To oczywiście tyczy się każdego obszaru życia – od relacji, pracę, po zdrowie. Osoby, które odniosły sukces rozumieją to i jeśli ktoś prosi ich o pieniądze zazwyczaj dają dobrą radę – coś, co zwiększy ich ŚWIADOMOŚĆ. Tylko to może faktycznie pomóc. Zazwyczaj jednak zastosowanie tej rady wyciągnie z tej osoby faktyczny powód jej ubóstwa – niechęć, strach, poczucie bycia gorszym, etc. Okazuje się wtedy, że sprawcą jej ubóstwa nie jest ani rząd, ani ekonomia, tylko niska intencja i niska świadomość jej życia i działań.
Więc ubóstwo nie jest tak naprawdę materialne, lecz braki w materii stanowią odzwierciedlenie tego jak całościowo podchodzimy do życia i do siebie. Samo ubóstwo materialne to czysta definicja. Kiedy kończymy być ubodzy? Kiedy zniknie to poczucie braku? Coś je zabierze? Drugi dom je zabierze? Piąty samochód? Trzeci pełen banknotów portfel? Nie. Paradoksalnie dążenie do posiadania więcej i więcej nigdy nie da nam zadowolenia z obfitości, którą już mamy.
Dlatego są na tym świecie kobiety, które doją mężczyzn uważających, że majątek sam w sobie coś znaczy. Jeśli nadal wierzysz w brak – utrzymujesz go w swojej świadomości – znajdą się osoby gotowe Cię rozczarować. Za swoją usługę wezmą zazwyczaj wygórowaną zapłatę ale chwała im za to! Jak mówiłem – rolą bólu jest zwrócenie naszej świadomości do wewnątrz. Jeśli nie zrobimy tego dobrowolnie, świat nam pomoże.
To bardzo ciekawy proces i widać wtedy jak nasza gadzina pragnie obwiniać innych za to, że pomagają nam wyciągać z nas to, czym się Pimpuś karmił – żal, winę, gniew, wstyd, strach i inne. Pimpuś nie chce, by ktokolwiek zabrał jego jedzonko.
Dlatego tak podkreślam – nie daj się nabrać, że potrzebujesz negatywności na tym świecie. Wybieraj z wyższego poziomu – wybieraj rozsądek, spokój, akceptację, szacunek, zrozumienie. Nie bądź przy tym głupi/głupia i nie łudź się, że inni ludzie zrobią to samo. Ale nie musimy ich za to nienawidzić! Niemniej to Twoje wnętrze kieruje Cię w Twoim życiu. Znajdziesz w w swoim życiu odwzorowanie tego, co umieścisz w swoim wnętrzu. Zaś powód tego, co w nim umieścisz nie ma kompletnie znaczenia. Nienawiść czy niechęć to nienawiść i niechęć. Jeśli są usprawiedliwione – tym gorzej dla nas i dla nikogo innego!
Część 10 była ostatnią odnośnie pożądania. W następnej części tej serii artykułów zaczniemy rozmawiać o gniewie! >:)
Podziel się tym artykułem!

Napisz komentarz!

Powiadom mnie o
Avatar

wpDiscuz
Podobne Wpisy:
Odpowiedzialność – Czym jest? (Wideo)

Odpowiedzialność – Czym jest? (Wideo)

W tym filmie poruszę temat odpowiedzialności. Nie wiem czy kiedykolwiek zastanawiałeś się czym ona jest. Czy zakładałeś, że wiesz ale nigdy nie podjąłeś się uświadomienia sobie jaka definicja Cię prowadzi? Jaka została zapisana w Twojej podświadomości? Odpowiedzialność wyznacza stopień naszej dorosłości i dojrzałości. Naszej świadomości nas samych. Nie można być odpowiedzialnym i nieświadomym. Nie można… Przeczytaj
Wpis!

Dodano:
Komentarze: 0
Gorsze dni [WAŻNE!] (Część 1) – Wprowadzenie

Gorsze dni [WAŻNE!] (Część 1) – Wprowadzenie

Witam Cię serdecznie! Dzisiejszym artykułem rozpoczynam krótką serię o arcyważnym temacie gorszych dni. Najpierw trochę ogólników, a potem konkrety. Na świecie istnieje jakieś niewypowiedziane przekonanie, że jeśli nie czujemy się cały czas ok (lub czujemy się gorzej dłużej, niż przysłowiowe 3 minuty), to znaczy, że coś jest nie tak i zaraz trzeba coś z tym… Przeczytaj
Wpis!

Dodano:
Komentarze: 4
Co się dzieje z Blogiem i Youtubem?

Co się dzieje z Blogiem i Youtubem?

Jeżeli śledzisz tego Bloga, to na pewno zauważyłeś, że od jakiegoś czasu nie przybywa na nim materiału. Czy autorowi coś się stało? Czy Blog zostanie porzucony! Czy to koniec? Nie! Ostatnie kilka tygodni były istnym rollercoasterem wypełnionym nie tylko pracą ale również osobistymi problemo-wyzwaniami. Nie próżnowałem i mam o czym pisać, więc możesz się spodziewać… Przeczytaj
Wpis!

Dodano:
Komentarze: 0
Uzależnienie – Czym Jest i Jak Powstaje? (Część 3, Wideo)

Uzależnienie – Czym Jest i Jak Powstaje? (Część 3, Wideo)

[Transkrypt wideo] Witam Cię serdecznie! W poprzednich dwóch filmach opowiedziałem Ci bardzo dużo na temat FAKTU, że nie w samym uzależnieniu (jak pornografia) jest problem i praca nad stricte jedynie jego usunięciem nie tylko może być niemożliwa ale także może przynieść rozczarowujące rezultaty, których osiągnięcie ma zazwyczaj ogromne koszty czasowe i psychiczne, a nieraz i… Przeczytaj
Wpis!

Dodano:
Komentarze: 0

WOLNOŚĆ OD PORNO