Dni
Godzin
Minut
Sekund

Ilość Wolnych Miejsc:
/15

Witam Cię serdecznie!
Wracamy do tematu Odwagi. Część pierwszą znajdziesz klikając na poniższy link:
► Wyższe Stany – Odwaga (Część 1).
Artykuł jest długi ale ważny.
Przeczytałem ostatnio, ponownie na jednym forum psychologicznym, ciekawy artykuł o strachu i dlaczego ludzie lubią rzekomo się bać. Był ciekawy dlatego, bo zobaczyłem jak dorośli ludzie nazywający siebie specjalistami nadal utrzymują dziecinne przekonanie na temat funkcjonowania ludzkiego organizmu i psychiki ignorując najważniejsze aspekty i przeinaczając co tylko się da.
Raz jeszcze powtórzę – nikogo nie chcę obrazić. Jak ktoś się obrazi, to przepraszam i proszę poczytać na temat gniewu, wstydu i poczucia winy na moim Blogu.
Czytając ten artykuł niejednokrotnie wykonałem gest przyłożenia otwartej dłoni do czoła, bo ludzie, o których się mówi “naukowcy” czy “terapeuci”, “psychiatrzy”, “psychologowie” powtarzają w kółko brednie. Po prostu brednie. Szczególnie na temat strachu. Nie dziwne, że jeden bardzo dojrzały terapeuta (a bycie terapeutą nie czyni nas automatycznie dojrzałymi) powiedział, że w dzisiejszych czasach za osobę zdrową uważa się człowieka, który podziela te same urojenia, co jej terapeuta
Reszta mówi jak katarynki np, że strach biologicznie miał nas chronić.
Zobaczmy co napisano wielkimi literami jako nagłówek:
Strach ma ochraniać ludzi, dlaczego więc niektórzy pożądają strachu?
Mat-ko-bos-ka!
Czy dostrzegamy, że już sama składnia tego zdania jest nielogiczna? Nie mówiąc już o kompletnej bzdurze w nim zawartej? Autor pisze “Strach ma ochraniać ludzi” (więc coś rzekomo pozytywnego), a potem pyta dlaczego ludzie tego chcą (jakby było to jednak negatywne)… co? Po prostu – co?! Panie autorze! Czy jest ktoś w domu?
Jedziemy z pierwszym zdaniem – “W każdym z nas strach powodują innego typu sytuacje.
Kto panom i paniom naopowiadał te głupoty, te banialuki? Ogarnijcie się wreszcie i przestańcie powtarzać te kretynizmy, bo szkodzicie milionom ludzi! Strachu nie powodują sytuacje. Strach to informacja zwrotna o tym jak MY postrzegamy te sytuacje. Jako, że większość ludzi na tej planecie nosi w sobie mnóstwo stłumionego wstydu, winy i strachu, cały czas czują się jak ofiary i dlatego sądzą, że strach ich chroni i każda sytuacja wydaje się im niebezpieczna. Ale strachem ich ego chroni tylko własną rację. Własną wizję życia. Własne urojenia.
Strach nigdy nie miał nas przed niczym chronić! Strach miał nas wspomóc, by PODJĄĆ DZIAŁANIE! Działanie i jego jakość jest kluczem, a nie kurczenie się ze strachu, odbieranie sobie energii, wewnętrzna batalia i wieczne uciekanie lub wieczna walka.
Zobaczmy co dalej pisze autor – “Za podstawowy aspekt, odpowiadający za zamiłowanie ludzkości do odczuwania strachu, uznawane jest to, że kiedy się boimy, to ta właśnie emocja typowo przesłania wszelkie inne myśli, które wcześniej znajdowały się w naszych głowach.
Proszę? Że co się dzieje? Chce Pan powiedzieć, że np. ci wszyscy zalęknieni mężczyźni pragnący poznać kobiety na ulicy lub wszyscy uzależnieni, którzy boją się o swoje życie nie mają myśli? Że ich strach przesłania ich myśli? Nooo, z mojego doświadczenia ludzie ci mają pełno myśli! W ich umysłach myśli płyną nieskończonym strumieniem! I właśnie dlatego ich życie wygląda jak wygląda, bo się tych myśli słuchają.
Należy zrozumieć, że całkowicie czym innym jest wzbudzony strach jako informacja zwrotna oraz energia mają wspomóc nasze działanie, co również może spotkać się z ograniczeniem naszego umysłu logicznego, by niezbędne działanie nie zostało sabotowane przez intelektualizowanie. A czym innym jest doświadczenie, w którym odczuwamy ujawniony z podświadomości strach, a wraz z nim inne niskie emocje i stawiony im opór. Wtedy umysł logiczny myśli jak szalony, nieraz dosłownie szaleńczo.
Ponadto – kto przy zdrowych zmysłach chciałby nosić i/lub gromadzić w sobie TOKSYNĘ tylko po to, by ich umysł został nią przesycony i przez to przestał myśleć? Dlaczego nie sięgnąć po medytację, która daje dziesiątki, jeśli nie ponad setkę pozytywnych (nawet bardzo!) korzyści? Dlaczego autor zachęca nas do dalszego utrzymywania w sobie toksyn?
Następnie autor próbuje przebić swoje poprzednie znamienite stwierdzenia tą oto perełką – “Problemy w pracy, ciężki okres na uczelni czy kłótnie z partnerem – kiedy znajdujemy się w sali kinowej i widzimy pełną grozy scenę, przez chwilę możemy nie myśleć o dręczących nas problemach.
Innymi słowy – autor zachęca nas praktycznie do picia alkoholu, palenia papierosów, oglądania porno tylko w postaci filmu – by stłumić to, co w sobie nosimy i na bazie czego myśli nasz kochający, niewinny umysł zachęcający nas do zajęcia się tymi problemami. Tylko autor zachęca nas do innej używki – uczestniczenia w tym, co generuje w nas toksynę. Zachęca nas do niedojrzałego, nieodpowiedzialnego życia.
Wspomnę tylko, że mówię o zachęcaniu pomimo, że nie ma słowa, by to robić, jednak autor uważa to za normę. Jest to powszechne ale nie jest normalne, bo nie wynika ze zdrowia.
Co więcej autor wierzy niczym dziecko, że to problemy nas dręczą. Nie. Problemy w życiu to zewnętrzna reprezentacja problemów wewnętrznych. Problem nie dręczy, tylko przypomina nam, że nosimy w sobie coś, co wymaga naszej uwagi, akceptacji, zrozumienia, oczyszczenia, uzdrowienia. Jeśli autora dręczą problemy, to nie rozumie on, że sam stawia im opór i to on sam zadręcza się swoim oporem. Zapewne zadręcza swój umysł i dręczy same problemy. Co więcej – sugeruje on, że właściwym postępowaniem jest iść do kina na film, by zapomnieć o problemach. Ten sam sposób postępowania prowadzi przecież do uzależnień.
Osoba Odważna (a więc dojrzała) najpierw zajmuje się problemami i to tymi, które bolą najbardziej, a dopiero potem idzie do kina.
Kiedy się boimy, organizm przygotowuje się do walki i ucieczki – pobudzeniu ulega wtedy układ współczulny.” – Ach! Kolejny majstersztyk. Proszę zrozumieć, że organizm przygotowuje nas do walki i ucieczki tylko, gdy sami tak postrzegamy daną sytuację. Bo z tego powodu w ogóle pojawił się strach. Dlatego ludzie kłócą i walczą ze sobą w związkach i wkrótce zaczynają z nimi walczyć ich własne dzieci, bo są niedojrzali – sami są jak dzieci – i wierzą, że muszą się opierać temu, co im się nie podoba w ich bliskich i walczyć z tym. A jak się czują za słabi, to muszą uciekać – np. w alkohol, telewizję, samotność.
Odpowiada on m.in. za rozszerzenie źrenicy, przyspieszenie czynności serca czy za poszerzenie światła dróg oddechowych, oprócz tego doprowadza on do centralizacji krążenia (dzięki czemu krew dostaje się do najważniejszych dla przeżycia narządów – np. do serca i mózgu).” Nie. Te pozytywne aspekty mają miejsce WYŁĄCZNIE wtedy, gdy AKCEPTUJEMY strach. Wystarczy, że się mu zaczniemy opierać i już nasz organizm zamiast korzystać z energii strachu zaczyna być degenerowany.
Zjawiska te mają za zadanie jak najlepiej przygotować organizm do walki (…)” Jasne. Wg autora, gdy czujemy strach to trzeba walczyć. Jakby nie było innego sposobu rozwiązywania problemów…! Czy przedsiębiorca podejmujący się nowej inwestycji walczy? Czy on odczuwając strach bierze wielką, drewnianą pałę i idzie nią rozwalać czerepy innych ludzi? Czy akceptuje on swój strach i robi to, co wcześniej zaplanował i jakie informacje zebrał o tym, co jest niezbędne do działania i robi on to SPOKOJNIE POMIMO strachu?
Dlaczego człowiek nazywający się terapeutą/psychologiem/psychiatrą wierzy, że trzeba walczyć? Czy Pan walczy ze swoimi pacjentami? Walczy z żoną/partnerką? Czy w ogóle rozumie Pan, że główną przyczyną uzależnień i cierpienia w życiu jest prowadzenie wewnętrznej walki z samym sobą i nieraz z innymi ludźmi, własnym życiem, przeszłością, itd.? Może wreszcie pora się obudzić i dostrzec jakie głupoty bezmyślnie powtarzamy?
Dalej – “Z przyspieszonej czynności serca raczej nikt się nie cieszy (…)“? Słucham? Proszę powiedzieć to żołnierzowi, który został zaatakowany lub napadniętej przez bandytów osobie. Ta zmiana fizjologiczna ma wspomóc nas i nasze działanie. Taka jest rola strachu.
Ale oczywiście niezadowolona z odczuwania strachu będzie osoba, która chce np. uprawiać seks, cieszyć się życiem, robić biznes, spokojnie pracować, odpoczywać. Jeśli więc nie chce odczuwać strachu – dlaczego go w sobie cały czas nosi? Dlaczego się mu opiera?
“(…) dlaczego więc aktywacja układu współczulnego miałaby tłumaczyć to, dlaczego lubimy się bać? Otóż tutaj pojawia się aspekt związany z tym, że czym innym jest strach odczuwany w groźnej dla naszego życia sytuacji, a czym innym strach wywołany oglądaniem jakiegoś filmu.” ABSOLUTNIE NIE! Dla naszego umysłu to, co widzimy na ekranie telewizora jest dokładnie tym samym, czego doświadczamy w życiu. Jednak jako, że ludzie mają w darze od ewolucji umysł racjonalny, rozumieją, że to co widzą na ekranie nie jest rzeczywiste (no chyba, że nazywa się to wiadomościami). Dlatego nie powstaje wtedy dużo strachu. Jednak należy podejść do tego świadomie i odpowiedzialnie.
Jeśli żyjemy nieświadomie i oglądamy telewizję jak zombie, nasza podświadomość zostaje programowana tym, co widzimy i słyszymy. Na poziomie logicznym możemy rozumieć, że oglądamy film ale nasza podświadomość przesyca się przekazami podprogowymi. Na tym opiera się reklama i na tym pracowało wielu szaleńców, w tym hitlerowiec Joseph Goebbels. Zauważmy, że praktycznie w każdym filmie ludzie bogaci są to ludzie zepsuci, źli, negatywni i nieszczęśliwi. I szczęśliwi są tylko biedni i jeszcze do tego mówią, że są szczęśliwi, BO są biedni. A gdyby tak nieco wrócić do RZECZYWISTOŚCI, to okazuje się, że najszczęśliwsi ludzie na tej planecie, to ludzie, którzy żyją w majątku i doszli do niego własnymi siłami. Są to również zazwyczaj osoby niezwykle pozytywne, szczodre i otwarte.
Niemniej dzieci tego jeszcze nie rozumieją i wszystko, co widzą jest dla nich realne. Mówiąc o dzieciach nie mam na myśli tylko młodych ludzi ale także ludzkie umysły, niezależnie od biologicznego wieku ich właściciela.
Dlatego od pornografii uzależniają się ludzie głównie w młodym wieku i osoby nieświadome – identyfikujące się ze swoim umysłem. Bo nie rozróżniają rzeczywistości od fikcji na ekranie. Nie rozróżniają rzeczywistości od fikcji w ich umyśle. Jeśli od młodości oglądamy brutalne filmy, nosimy w swojej podświadomości obrazy tych wszystkich morderstw i związane z tym strach, poczucie winy, żal. Dlatego wierzymy potem, że takie jest życie i możemy mieć osobiste doświadczenia takiej jakości.
Ale odczuwany strach w przypadku horrorów i niebezpiecznych sytuacji, a także odczuwane pożądanie w przypadku oglądania porno i kontaktu z żywą kobietą/żywym mężczyzną są dokładnie takie same. Dlatego uzależnieni mówią, że “porno daje im namiastkę seksu”. Nic takiego nie daje. Ale ludzie tego nie rozumieją, bo poziom zrozumienia emocji, jakości BYCIA i odczuwania nie wyszedł jeszcze z wieków ciemnych. Artykuły takie jak przytaczam doskonale to potwierdzają.
Zaś wpływ strachu na nasz organizm i psychikę zależy WYŁĄCZNIE od tego jak odczuwanymi emocjami zarządzamy – czy je akceptujemy i dokonujemy odpowiedniego działania, czy opieramy się i zaczynamy walczyć?
W drugiej z wymienionych sytuacji spotykamy się ze strachem „kontrolowanym” – pojawiająca się wtedy, całkowicie naturalna, chęć ucieczki może zostać przez nas dość łatwo przezwyciężona.” Widzimy? Autor paple jak potłuczony. Walka, przezwyciężanie… a gdzie k***a akceptacja, uznanie, szacunek, zrozumienie? Gdzie racjonalność, świadomość, odpowiedzialność?
Nawet jeżeli film grozy wywoła w nas bardzo silny strach, to szybko możemy sobie uświadomić, że przecież to tylko fikcja, nic złego się nie dzieje i straszne rzeczy, o których myślimy, zachodzą tylko na ekranie.” Nie my myślimy, tylko nasz umysł myśli sam, bo dla niego to, co widzimy jest rzeczywiste. Zaś to, co autor myli z myśleniem, to ŚWIADOMOŚĆ, którą jesteśmy. To my i to my ewoluujemy (lub nie – co jest najczęstsze). I od poziomu naszej świadomości – jakości naszego poziomu BYĆ – zależy zarówno, co będziemy odczuwać i jaki wpływ będzie to miało na nasze ciało, psychikę i zdrowie.
Takie swego rodzaju kontrolowanie naszych emocji (w tym wypadku strachu) może tłumaczyć to, dlaczego lubimy się bać – możemy kontrolować swoje emocje, co może prowadzić do odczuwania wyjątkowego stopnia satysfakcji.” Emocji nie można kontrolować i nie należy. Emocja to informacja zwrotna o naszej świadomości. To świadomość ma ulec zmianie, a emocja ma zostać zaakceptowana i uwolniona. Może to kiedyś pojmie środowisko terapeutyczne…
Analizując powyżej omówione aspekty, można by wysunąć wniosek, że strach jest korzystny, jednakże podkreślić trzeba jedno – na pewno nie w nadmiarze.” Oczywiście! Ale dlaczego mielibyśmy doświadczać nadmiaru strachu? Bo żyjemy jak ofiara. Bo postrzegamy świat jako niebezpieczną planetę i gdy tylko zrobimy coś, co nas wyróżni z szarego stada, to stanie nam się krzywda. Tym samym cały czas nasz organizm generuje strach tak jakbyśmy żyli na wojnie. I nieświadomie autor tego artykuły postępuje tak samo. On nosi w sobie pełno stłumionego strachu, co da się wyczuć. Zachęca do trzymania się go, bo dlaczego nie…? Tym samym stłumiony strach, którego ludzie noszą w sobie TONY odczuwany jest mniej lub bardziej świadomie i ludzkie umysły potrzebują racjonalizacji, by pojąć co się właściwie dzieje – skąd to wieczne poczucie zagrożenia, niepewności lub nagły, niezrozumiały lęk, gdy mamy iść rano po bułki do sklepu…
Różne sytuacje, które prowadzą do odczuwania silnego strachu, leżą u podłoża rozmaitych zaburzeń psychicznych.” Żadna sytuacja nie jest podłożem zaburzeń psychicznych, tylko nasze zarządzanie emocjami i poziom świadomości – w tym bezkrytyczne identyfikowanie się z umysłem. Sytuacja może co najwyżej wyciągnąć z nas mnóstwo stłumionych toksyn, którym stawimy opór i utożsamimy się z myślami – wtedy dopiero dojdzie do zaburzenia psychicznego, bo to czemu się opieramy trwa i rośnie. Ale przyczyną nie będzie ani sytuacja, ani same emocje. Tylko nasze zarządzanie nimi.
Wspomnieć tu można chociażby o zespole stresu pourazowego (PTSD), który może utrzymywać się przez wiele lat i który pojawia się po przeżyciu wyjątkowo traumatycznego dla danego człowieka wydarzenia.” Wiecie dlaczego stres utrzymuje się przez wiele lat, a nawet do końca życia? Bo człowiek go w sobie trzyma. Stres to strach, któremu już się opieramy – którego nie dopuszczamy do głosu, który tłumimy, wypieramy i robimy wszystko, by go nie czuć. TO jest powodem wszelkich zaburzeń i chorób psychicznych, a nie wydarzenie.
Przypominam, że osoby, które na zespół stresu pourazowego są najbardziej narażone – żołnierze, policjanci, itd. są zazwyczaj w kwestiach emocji bardzo niedojrzali. Zostali nauczeni, by wypierać emocje (co błędnie nazwano odwagą). Dlatego się w nich gromadzą, bo nie można powstrzymać generowania emocji jak poczucie winy po zabiciu kogoś (nawet tego, kogo uznaliśmy za złego i komu się należało) i strach, gdy jesteśmy w niebezpiecznej sytuacji. Żołnierz tym przesiąka, bo nie rozumie emocji, nie umie odczuwać (w wojsku tak degenerowana jest psychika, że przestajemy czuć). Ale nie ma to znaczenia – emocje i tak w nas powstają.
Odwaga to przede wszystkim ŚWIADOMOŚĆ SIEBIE. To nie wypieranie i bagatelizowanie tego, co czujemy ale świadome, mądre wybieranie POMIMO tego, co czujemy akceptując to w pełni.
Jeszcze innymi problemami, które związane są ze strachem i lękiem i jednocześnie należą do jednych z najczęstszych zaburzeń psychicznych, są rozmaite zaburzenia lękowe.” Zaburzenia lękowe to tylko efekt nagromadzenia w naszej podświadomości i ciele strachu, wstydu, poczucia winy i oporu. Można nie tylko im zapobiec ale również wyleczyć się, co nie musi trwać latami.
I to ego lubi się bać, nie ludzie. Bo jeśli ego przekona nas, że boimy się CZEGOŚ/KOGOŚ i jeszcze to lubimy, że to nas chroni – to ego ma nas w garści i może od tego momentu wcisnąć nam dowolną bajeczkę i największą bujdę opartą o ten strach i my mu uwierzymy.
Właśnie dzisiaj napisał do mnie jeden z Uczestników Programu Wolność od Porno, któremu zresztą poleciłem ten artykuł, który pewnego dnia poczuł ogromny ładunek strachu. Jego umysł podpowiedział mu – cytuję – “W pewnym momencie zacząłem się zastanawiać czy np. wszyscy uczestnicy tego programu, którzy zwierzali Ci się i pobierali moduły z wiadomości, w tym ja, nie otrzymywaliśmy wirusów monitorujących co robimy na komputerach, w tym jakie hasła wpisujemy np. na stronie bankowej. Potem jak już skończymy ten program to któregoś dnia zostajemy porwani przez jednego z Twoich ludzi, następnie Ty schodzisz do piwnicy gdzie nas więzisz i my Cię wreszcie możemy zobaczyć na żywo, ale przecież nie możemy się złościć, że nas porwałeś, bo jesteś niewinny i nie potrafiłeś inaczej. Następnie zostajemy poćwiartowani i nasze organy są sprzedawane na czarnym rynku.
Oto podświadoma rzeczywistość większości ludzi na tej planecie. Pomimo że współpracujemy od kilku miesięcy, pomimo że osoba ta dostała ode mnie mnóstwo troski, zrozumienia i ma wspaniałe rezultaty, nagle jej ego zaatakowało – “Pierdolę rzeczywistość! Ten koleś na pewno udaje! Robi to wszystko, by mnie potem oszukać!” Tylko dlatego, bo ujawniła się kolejna, głębsza podświadoma warstwa strachu. I nagle ja stałem się jej źródłem.
A ja chcę mieć mały domem z ogródkiem i dosłownie święty spokój…
Dostrzegamy urojenia, którymi kieruje się ego? Właśnie z tym identyfikują się ludzie na tej planecie w 80-85%. W tym władcy całych państw.
Zapytajmy siebie – czy to strach chronił żołnierzy podczas wojny, czy odpowiednie, mądre działanie i zaufanie w mądrość dowódcy? Podejmowanie decyzji na bazie strachu zazwyczaj powodowało podjęcie się lekkomyślnego (nieświadomego) działania, w rezultacie czego ginął żołnierz i często też inni żołnierze w jego otoczeniu.
Strach to informacja zwrotna o tym, że postrzegamy zagrożenie w czymś/kimś. Że jest to (w założeniu) REALNE zagrożenie. Ale jeśli nosimy w sobie tony strachu to prawdopodobieństwo, że sytuacja, w której czujemy strach zawiera realne zagrożenie jest minimalne. Jeśli w to wierzymy, to tak jakbyśmy weszli pod prysznic w ubraniu, a potem nie chcieli wyjść na dwór bojąc się i mówiąc sobie, że przecież pada, bo jesteśmy mokrzy i nie chcemy zachorować.
Zdrowy strach (któremu się nie opieramy i który już nie został stłumiony, więc który nie stał się toksyną w naszym ciele i psychice) napina nasze ciało, dodaje energii, nieraz też motywuje, by podjąć działanie, od którego zależy nasze przeżycie – ruszyć apatyczne dupsko znad ogniska i nadziabadź drewna, by móc się ogrzać przez noc. Więc zdrowy strach to normalny strach, którym zarządzamy zdrowo i odpowiedzialnie. Toksyna emocjonalna – stres – to strach, który demonizujemy, któremu się opieramy i którego duże ilości nosimy w podświadomości.
Natomiast sprytne ego przekonało ludzi, którzy noszą w podświadomości tony strachu, że ten strach, ta zalegająca w nich toksyna – trucizna – chroni ich! I że muszą się jej trzymać, bo ludzkie przeżycie zależy od tego strachu.
Nasze przeżycie zależy od naszych DECYZJI i od ich jakości. Jeśli wiemy, że w ciemnej uliczce może być bandyta – to czy przeżyjemy, bo się zaczniemy trząść i posikamy się ze strachu czy po prostu spokojnie zadzwonimy po taksówkę? Hmm? Strach nas uratował czy nasza racjonalna decyzja? Musimy się bać tej ciemnej uliczki czy wystarczy pamiętać gdzie ona jest i ją omijać?
Czy ludzkość przetrwała katastrofy bojąc się ich? Ludzie zazwyczaj po wybuchu wulkanu odbudowują swoje zniszczone domy dokładnie w tym samym miejscu! A potem dalej się boją… Wulkan cierpliwie ich uczy, że nie trzeba się go ani bać, ani kurde budować w jego cieniu miejsca “do życia”…
Strach to informacja zwrotna ale wiele osób bezkrytycznie, ślepo, nietrzeźwo, nieraz szaleńczo słucha swojego umysłu, który bełkocze na bazie strachu. Tak jak przestraszone małe zwierzę, człowiek pełen strachu ugryzie rękę, która daje mu pożywienie i “ręka” ta ma pozytywną intencję. Bo przesiąknięty strachem człowiek żyje jak marionetka ego – swojej malutkiej, niedojrzałej, zwierzęcej części, której zależy TYLKO na swoim przeżyciu. Tylko i wyłącznie. Taka osoba nie dostrzega rzeczywistości, tylko majaki swojego umysłu.
Strach, tak jak każdą emocję, należy wysłuchać, zaakceptować, wykorzystać energię DO DZIAŁANIA I PUŚCIĆ. A nie mentalizować, nieraz latami, usprawiedliwiać i trzymać się oraz gromadzić. Jednak jeśli ujawnił się ogromny ładunek strachu, to ŻADNE działanie podjęte na jego bazie nie będzie pozytywne. Należy najpierw ten strach przeżyć w pełni i puścić się go. Inaczej będzie w nas cały czas zalegał.
Strach nie chroni przed zagrożeniami, ani niebezpieczeństwami.
Nagromadzony strach do nich prowadzi. Osoba pełna strachu przyciąga drapieżniki, aktywuje w nich instynkty (nawet w ludziach) – bo jak traktujemy się jak ofiara, to natychmiast zareaguje na to osoba, która potrzebuje czuć się jak drapieżnik, by czuć się lepsza od innych, silniejsza (co mylone jest z odwagą).
Z drugiej strony – jeśli nie czujemy strachu, to przykładowo zachowywanie się głośno, przeszkadzanie innym, może nawet niszczenie, kradzież, łamanie przepisów jest oznaką odwagi (czyli ewolucji) czy debilizmu i wypierania własnej niedojrzałości?
Jeśli nie czujemy strachu (bez jego wypierania), to przed nami otwiera się szerokie spektrum możliwości i to, co wybierzemy zależy od naszych decyzji. Nie oznacza to, że tego spektrum nie ma, jeśli czujemy strach. Odwaga polega m.in. na tym, że wybierzemy coś nowego, nieznanego także POMIMO odczuwania strachu. Nowe doświadczenie, za które weźmiemy odpowiedzialność. Nosząc w sobie strach zazwyczaj automatycznie (czyli nieświadomie) projektujemy go, czyli dodajemy od siebie, do rzeczywistości, przez co wydaje się naszemu umysłowi, że to rzeczywistość jest straszna. Czyli żyjemy w urojeniu, że źródło strachu jest zewnętrzne i zaczynamy odmawiać sobie tego, względem czego strach czujemy. A jeśli go dodajemy od siebie, to czujemy go względem wszystkiego.
Strach prowadzi do tego, czego się boimy. Ale my nadal wierzymy, że potrzebujemy strachu, żeby się (przed tym) chronić. Trzymamy się go i jesteśmy święcie przekonani, że robimy dobrze. Nie dostrzegamy, że wystarczy podjęcie odpowiedniej decyzji – to nas “chroni” (jeśli realnie jest przed czym). Wielu mężczyzn naprawdę wierzy, że boją się podejść do kobiety, bo to chroni ich przed zranieniem, wyśmianiem, upokorzeniem, odrzuceniem… naprawdę? A nie jest jest tak, że oni już są zranieni, pełni wstydu, upokorzenia i sami się odrzucają każdego dnia?
Umysł będzie mentalizował na bazie tej toksyny i szukał w świecie kontekstu i racjonalizacji – wystarczy włączyć wiadomości, by znaleźć powód, by trzymać się strachu. Ale dla mnie nie jest to powód, by trzymać się strachu – widząc np. atak terrorystyczny. Terroryzm to efekt m.in. utrzymywania w sobie niskiej świadomości i działania na bazie zwierzęcej emocjonalności. Utrzymywanie w sobie jednej z nich przyczynia się do rozkwitu terroryzmu. Dlatego mądre osoby zauważyły, by STAWAĆ SIĘ zmianą, którą chcemy dostrzec w świecie. Stając się ofiarą, taki świat tworzymy – taki, w którym panoszą się nasi kaci. Terrorysta nie zaatakuje kraju, w którym jasno i wyraźnie powiedziano jak państwo i ludzie zareagują. Jedną z głównych ról terroryzmu jest wyciągać z ludzi podświadomy strach, by czuli się oni nim przytłoczeni, by czuli się jak ofiary. Ale źródłem strachu nie jest terrorysta, tylko to z jaką jakością zarządzamy swoim życiem, wnętrzem – jaką mamy świadomość.
Strach informuje nas, że jeśli np. w danym kraju jest NAPRAWDĘ niebezpiecznie, to żeby tam nie jechać. TYLE! Koniec funkcji strachu. Wystarczy tam nie jechać. A nie mamy niańczyć tego strachu przez lata i jeszcze racjonalizować tego, że się chronimy strachem. Jeśli jednak czujemy strach w normalnych, codziennych sytuacjach, to znak, że nosimy w sobie SYF! Koniec bzdurnego gadania na ten temat i dorabiania do tego filozofii. Konieczna jest higiena WEWNĘTRZNA! Śmierdzisz jak żul! Umyj się! I dziwisz się, że lecą do Ciebie muchy, a nie motylki?
Jeśli utrzymujemy w sobie mnóstwo strachu (nie mówiąc, że wtedy najprawdopodobniej utrzymujemy też tony innych emocji i samego oporu) – kosztuje nas to OGROMNE ilości energii, degraduje komórki naszego ciała, mózgu, zmienia gospodarkę hormonalną całego organizmu, obciąża psychikę, odbiera chęci, radości, spokój, zaniża samopoczucie. Pojawiają się dolegliwości jak nerwice, narastający stres, a z czasem też choroby. I z każdym rokiem przybywa tableteczek do łykania, co oczywiście rozumiemy jako normalność, bo tak wygląda starość…
I do tego nadal sądzimy, że strach nas chroni…
Na tym zależy naszemu ego – na naszej nieświadomości.
Zapytaj sam/a siebie – czy potrzebujesz się bać, by nie zrobić czegoś niebezpiecznego? Hmm? Autor cytowanego artykułu mówił, że ludzie noszący w sobie strach lubią np. oglądać horrory. Z mojej pracy z setkami przesyconymi m.in. strachem osób widać wyraźnie, że ludzie dążą do takich jakości swojego życia, jakie utrzymują w sobie. Starają się to zmienić, walczą, opierają się, użalają, tracą nadzieję, a nieraz nawet racjonalizują te niskie jakości i sobie je tłumaczą. Większość uzależnionych np. mówi, że lubią porno. I już! Tak jak rzekomo dorosła, dojrzała, mądra osoba – autor artykułu – mówi, że ludzie lubią i potrzebują tej negatywności w swoim życiu. Czym się różni ten terapeuta od uzależnionego w tym kontekście? Niczym.
Ludzie nie dostrzegają, że strach tak naprawdę “chroni” ich przed osiągnięciem sukcesu, przed szczęściem, radością. Strach “chroni” ich przed zdrowiem, dobrobytem, swobodą, zabawą. Strach “chroni” autora artykułu przed możliwością faktycznej pomocy milionom ludzi, a także tym, z którymi współpracuje zapewne od lat bez większych rezultatów. Strach “chroni” przed wspaniałymi efektami swojej pracy.
Zauważmy – jeśli dostrzegamy w założeniu własnej firmy zagrożenie – po co ją mamy zakładać? Jeśli jesteśmy tak nisko w świadomości, to i tak sobie nie poradzimy z pracą na własny rachunek. Znajdźmy sobie bardziej stabilną posadę ale nie utrzymujmy tego strachu, bo nas wyrzucą nawet zza frytkownicy z McDonalda!
Aa, no chyba, że wierzymy, że zakładając własną firmę przezwyciężymy wreszcie swój strach. Jeśli w to wierzysz – wróć proszę do artykułów na temat strachu i zrozum czym on jest i czemu służy. I dlaczego założenie firmy, by go “przezwyciężyć” (cokolwiek to znaczy) rozczaruje Cię i ceną będzie za to jeszcze więcej nerwów i niemałe pieniądze.
Odwaga tym samym, to nie jest walka ze strachem, zmaganie i przełamywanie go. Bo wielu idiotów uważało się za odważnych i np. weszło w ZOO do klatki z drapieżnikiem, który szybciutko zrobił z nich sobie brunch (a użyję takiego nowoczesnego określenia). Uważali oni, że skoro nie czują strachu, to są odważni, a może nawet śmiałe!
Ale w rzeczywistości – czy te osoby były odważne czy wykazały szczyt głupoty? Wiele młodych osób sądzi, że wykaże się odwagą jeśli złamie zasady i np. przejedzie środkiem miasta z prędkością 200 km/h. Pamiętajmy, że adrenalina doskonale tłumi emocje. Stłumiony strach to nie odwaga. Ta osoba jest niebezpieczna, jest szalona, a nie odważna!
Bez ogromu wewnętrznej pracy, rozwoju, rozkwitu świadomości nie można mówić o Odwadze, tylko co najwyżej, o głupiej brawurze z niską intencją. Brawura to nie odwaga. To pragnienie podziwu, którego brak odczuwamy.
Czy my jesteśmy odważni, śmiali i racjonalni, że odmawiamy sobie sukcesu, podwyżki, związku, bo czujemy strach i nie podejmujemy się tego, co ten strach w nas wywołało/ujawniło? Czy uzależniony podejmuje super decyzje siedząc w domu całymi dniami i się masturbując? Czy zyskuje on odwagę, pewność siebie? Czy zyskuje pewność swoich erekcji i umiejętności łóżkowych? Czy raczej żyje kompletnym urojeniem?
Dlatego mówię – Odwaga to POZIOM ŚWIADOMOŚCI. BARDZO WYSOKI POZIOM BYCIA – wysokiej jakości istnienia na tym świecie, która zaczyna już uwzględniać więcej, niż tylko swoje zawszone, egoistyczne dupsko. To nie jest także stan, w którym nie czujemy nic.
Stan, w którym nie czujemy nic to poważna choroba (choroba to oznaka braku jakości rozumianych jako zdrowie) i należy znaleźć dobrego terapeutę!
A jeśli tak żyje terapeuta – niech sam znajdzie sobie terapeutę! I to lepszego od siebie!
Odwaga to stan jakości BYCIA, w którym przede wszystkim już mądrze zarządzamy swoim wnętrzem, które zaczynamy akceptować, a nie wypierać. Możemy czuć strach ale jednocześnie możemy rozsądnie wybrać co zrobić, a czego nie. I uwzględnić przy tym dobro zarówno swoje jak i innych ludzi.
Dlatego mądry, dojrzały i naprawdę odważny żołnierz walczy o swój kraj, o swoich bliskich – czyli walczy o coś większego od niego, a nie idzie tylko napierdalać się z innymi dla samego napierdalania, a potem dorabia do tego racjonalizację, by nie trafić do więzienia za zbrodnie przeciwko ludzkości. Wielu wodzów było właśnie takich – pod maską walki o swój kraj tak naprawdę pysznie się bawili posyłając mężczyzn na pewną śmierć nazywając to “obowiązkiem wobec ojczyzny”.
Musimy nauczyć się odróżniać odwagę i męstwo od szaleństwa i głupoty.
Osoba przesycona strachem zwieje gdzie pieprz rośnie, gdy byle kto i byle co z niej ten strach wyciągnie – np. odezwie się do faceta piękna kobieta. I facet zacznie się jąkać, spoci się, powie, że ma ważne sprawy i zwieje. Czy właśnie się ochronił przed zagrożeniem, przed drapieżnikiem? Czy po prostu żył jak zahipnotyzowany treścią swojego umysłu, który non stop zasilany jest emocjami, które wręcz wylewają się z przesiąkniętego ciała i psychiki?
Dlaczego ludzie powtarzają wciąż te same bzdurstwa, to majaczenie? Bo są niewolnikiem swojego ego. Są zahipnotyzowani, nieświadomi, nieobecni. Ego chroni samo siebie ukrywając się w słowie “ja” i własnej racji.
Wiem, bo sam tak żyłem długie lata. I życie potrzebowało naprawdę porządnie gruchnąć mnie w łepetynę, bym zaczął pracę nad sobą. I dostrzegłem wtedy wręcz OCEAN iluzji, na którym pływają nieświadomi ludzie i na którym pływałem ja. Większość ludzi wierzy, że te iluzje ich chronią. Mnie nigdy nie ochroniły przed niczym. Tak naprawdę KAŻDY problem jaki miałem w życiu był po to, by zwrócić mnie do swojego wnętrza i bym dokonał tam odpowiednich korekt.
Ja nie lubię się bać i nigdy nie lubiłem. Na szczęście nie doszło u mnie do takiego zaburzenia rzeczywistości. Osoby, które lubią się bać – lubią tłumić swoje emocje. Ich ego to lubi. Bo mogą sobie obejrzeć coś strasznego i powiedzieć, że ich strach to tylko to, co na ekranie. A jak czują strach w życiu, to jest to realne.
Projektują swoje lęki na filmy. Uważają się za racjonalne osoby. Nie wierzą w duchy, w siły paranormalne. Ale wystarczy, że w nocy coś zaskrzypi, a zlewają się zimnym potem. Dorosłe osoby noszą w sobie lęki stłumione już w dzieciństwie. Bo ich rodzice powiedzieli im, że “nie ma się czego bać”. Więc ich wewnętrzny system nawigacji został zhackowany przez rodziców i już nie działa poprawnie. Potem taka dorosła osoba czuje strach ale mówi sobie, że nie ma się czego bać, więc stawia opór, strach rośnie, działania i tak nie podejmuje, męczy się, a potem ucieka, tłumi to np. papieroskiem lub sesją z porno, a potem obwinia się, wstydzi i użala – “Dlaczego tego nie zrobiłem/am?! Co ze mnie za XYZ!” Bo wybrałeś opór względem strachu, a nie radosne, otwarte, pełne chęci działanie.
Znam osoby, które mają te same problemy praktycznie całe swoje życie. Bo nie zmieniają siebie. I jeszcze dodatkowo obwiniają innych, siebie, wstydzą się, użalają. Wiele modli się, bo wierzy, że Bóg – jakaś ZEWNĘTRZNA siła – może się wreszcie ulituje za to całe cierpienie i zabierze ból i zewnętrzne źródło problemów. Na szczęście Bóg jest mądrzejszy, niż to.
Moje problemy zaczęły znikać, gdy przerobiłem lekcje, których były reprezentacją. W tym konieczna była nauka odczuwania i akceptacji emocji. Polubiłem strach ale poprzez jego akceptację. Nie lubuję się w strasznych filmach – wręcz przeciwnie! Przestały mi sprawiać przyjemność, bo dzięki oczyszczeniu się ze strachu zniknęła projekcja i przestałem być zestrojony z takimi jakościami w życiu.
Nieraz spotkałem się nawet z gniewem osób, które nie zmieniły się nawet troszkę przez lata i gdy one się martwiły, stresowały, a ja byłem spokojny – atakowały mnie. Bo mój spokój wyciągał z nich nagromadzony strach. Uważały mnie za niepoważnego, że nie zależy mi, że nie dbam o coś, bo się tym nie martwię i nie stresuję. Więc gniewały się na mnie, że nie piję wraz z nimi trucizny, nie ogłupiam się, nie zatruwam się, nie niszczę się wewnętrznie, bo to oznaka dojrzałości i że nam na czymś/kimś zależy? Ja to samo co oni robiłem spokojnie, radośnie i się nie męczyłem ani przed, ani w trakcie, ani po. Wszystko załatwiałem bez problemów. No ale osoba nieświadoma projektuje non stop.
Zapytajmy sami siebie – szczerze i uczciwie – czy naprawdę strach nas chroni? Czy naprawdę nas przed czymś ochronił?
No? Kto ma jaja, by przyznać szczerze, że nie? Że strach nie ochronił ich przed NICZYM!
A jeśli ktoś wierzy, że strach go ochronił – proszę jasno, konkretnie i klarownie – kiedy, przed czym i w jaki sposób? A potem zapytajmy się ile straciliśmy utrzymując w sobie ten strach i słuchając się przesyconego nim umysłu jak Mojżesza zstępującego ze szczytu z nowymi tablicami.
Przypomnę, że jednym z przykazań jest “Nie zabijaj”. Zaś utrzymywanie w sobie stresu to zabijanie się od wewnątrz.
I natychmiast zwierzę w nas się skuliło! Bo gdybyśmy puścili się strachu i zaczęli żyć bardziej odważnie, otwarcie, radośnie – ego będzie zanikało w nas. Straci swoją władzę. Więc natychmiast przekonuje nas, że to my się boimy, kurczymy, że nie powinniśmy robić inaczej, niż do tej pory. Że jakoś przeżyliśmy do tej pory i jak coś zmienimy, to na pewno na gorsze.
Dlatego pamiętajmy – jeśli czujemy strach w obliczu czegoś/kogoś – czy na pewno jest to zagrożenie? Jeśli przez całe życie gromadziliśmy w sobie emocje, to prawie na pewno nie. Musimy wykonać wewnętrzną pracę – czy uciekamy od rzeczywistego zagrożenia, czy raczej od własnego urojenia? Nigdy nie możemy być pewni, dopóki nie oczyścimy się z już zalegających w nas toksyn, bo nasz wewnętrzny system nawigacji nie działa prawidłowo – jest przeciążony, może nawet zniszczony. To tak jakbyśmy położyli kompas na silnym magnesie. Co pokaże kompas? Północ? Ale wiele osób święcie wierzy, że tak i kierują się wytycznymi tak działającego wewnętrznego kompasu. I to jest globalnie uznane za normę – za normalne zachowanie.
Kolejną bzdurą, którą słyszę non stop od ludzi przesiąkniętych strachem, to stwierdzenia typu:
– Tym muszę się martwić.
– No, przestanę się martwić, gdy coś tam.
– Martwię się, że…
Już nawet w tym słowie ukazana jest rzeczywistość – “martwienie”, czyli wprowadzanie martwości. Życie brakiem życia. Prowadzenie do śmierci, do braku. Oddalanie się od źródła życia i to wiarą, że strach nas chroni i umożliwia przeżycie. I nic innego.
Nawet specjaliści powtarzają te same brednie.
Niczym nie musimy się martwić. Niczym. BO TO NIC NIE DAJE! Ale osoby w niskiej świadomości są oczarowane treścią swojego umysłu, który nawet nie myśli, tylko mentalizuje – bełkocze. Wierzą, że to “myślenie” jest właściwym remedium na ich problemy pomimo, że utrudnia, a zazwyczaj uniemożliwia podjęcia działania, pogłębia niski, nieprzyjemny stan emocjonalny, a nawet staje się źródłem udręczenia i cierpienia. Nie mówiąc, że i mogą pojawić się krosty, wypadać włosy, skóra zrobi się brzydka i wiele, wiele więcej.
Ile osób położyło kiedyś rękę na rozgrzaną kuchenkę i się już nauczyło tego nie robić? Kto zyskał tę mądrość? Pewnie każdy, kto się oparzył. Dlaczego więc parzymy się tą mentalizacją codziennie po wielokroć, a i tak do niej wracamy? Czy tak postępuje zdrowa na umyśle, rozsądna osoba? Nie! Bo nasz umysł nie pracuje na poziomie zdrowia, tylko szaleńczych urojeń. Powtórzę – to uważane jest za normę na tej planecie.
Dla jasności – to, że czujemy “przed czymś” strachu, nie oznacza, że mamy to zrobić, powiedzieć, zdobyć, etc. Jeśli tak postępujemy, to naprawdę nie mamy bladego pojęcia na czym polega… życie, czyli taka jakość BYCIA, która prowadzi do rozwoju i rozkwitu.
Jeśli zrobimy coś niebezpiecznego to nie odwaga, tylko czysta głupota.
Odwaga to nie brak strachu.
To mądra, sprzyjająca życiu (naszemu lub innych ludzi) decyzja i działanie. To poziom jakości BYCIA, który sprzyja życiu (w tym naszemu), a nie ryzykuje dla poklasku, podziwu, szokowania, popisywania się. Jeśli nie czujemy strachu robiąc coś niebezpiecznego – jesteśmy chorzy – nasza psychika jest zablokowana, zraniona i/lub przesiąknięta oporem. Żyjemy BARDZO niedojrzale i powinniśmy znaleźć terapeutę, który pomoże nam w temacie odczuwania i emocji.
Myślę, że na dziś wystarczy. Do Odwagi jeszcze wrócimy, bo jest o czym mówić.
Podziel się tym artykułem!

Napisz komentarz!

Powiadom mnie o
Avatar

Avatar
Gość
Łukasz
19 września 2018 17:19

A to nie jest tak,że najpierw trzeba się oczyścić z innym emocji czyli wstydu,winy,gniewu a na końcu ze strachu?Ja odczuwam np przy innych ludziach kilka emocji naraz albo mi się wydaje.

wpDiscuz
Podobne Wpisy:
O Emocjach – Żal (Część 3)

O Emocjach – Żal (Część 3)

Smutek to część życia. I płacz to część życia. Również męskiego. Jednak tak jak łzy są tymczasowe, smutek jest korzystny również tylko, gdy jest krótkotrwały – gdy się go nie chwytamy i nie utożsamiamy. Większość osób będzie utożsamiać się ze swoimi przywiązaniami – kulturowymi, religijnymi, tradycjami rodzinnymi, społecznymi, etc. do końca swojego życia. A to… Przeczytaj
Wpis!

Dodano:
Komentarze: 3
Świadomość, kontekst i subiektywność (Część 1)

Świadomość, kontekst i subiektywność (Część 1)

Witam Cię serdecznie! W dzisiejszym artykule chcę poruszyć NIEZMIERNIE istotny temat świadomości, kontekstu i subiektywności. Niestety zauważyłem, że pomimo, iż mówię o najwyższej wadze tych zagadnień, sprawa jest najwyraźniej bagatelizowana. Bowiem ego walczy o swoją “suwerenność”. Nie szkodzi. Moja intencja pozostaje niezmieniona – poprzez edukację uwalniać ludzi ze zmagania i cierpienia. Czyli pomagać ludziom, by… Przeczytaj
Wpis!

Dodano:
Komentarze: 2
Cnoty (Część 4) – Wytrwałość, Dobry/uprzejmy, Bycie pomocnym, Pozytywny

Cnoty (Część 4) – Wytrwałość, Dobry/uprzejmy, Bycie pomocnym, Pozytywny

Witam Cię serdecznie! Kontynuujemy temat cnót charakteru! Części 1-3 znajdziesz klikając na linki poniżej: ► Cnoty (Część 1) – Wstęp i szczerość. ► Cnoty (Część 2) – Ciężka praca, Odwaga. ► Cnoty (Część 3) – Moralność, Ciepło, Pracowitość/Pilność, Niefrasobliwość. Po cichu liczę, że dotrze do Czytelników, że zmiana zaczyna się WEWNĄTRZ. Bo świat nie ma… Przeczytaj
Wpis!

Dodano:
Komentarze: 5
Wyższe Stany – Odwaga (Część 3)

Wyższe Stany – Odwaga (Część 3)

Witam Cię serdecznie! Wracamy do tematu Odwagi. Części 1-2 znajdziesz klikając na poniższe linki: ► Wyższe Stany – Odwaga (Część 1). ► Wyższe Stany – Odwaga (Część 2). Odwaga nie jest czymś, co można zyskać lub stracić. Odwaga jest w nas cały czas. Tak jak Słońce – to, że siedzimy w jaskini lub gęstym lesie… Przeczytaj
Wpis!

Dodano:
Komentarze: 2

WOLNOŚĆ OD PORNO