Dni
Godzin
Minut
Sekund

Ilość Wolnych Miejsc:
/15

Witam Cię serdecznie!
Chcę dzisiaj pokrótce opisać jak wg mnie powinno podchodzić się do porażek, upadków, wtop, błędów, wpadek. W następnych częściach to rozszerzymy.
Przede wszystkim konieczna jest zmiana naszego postrzegania tych aspektów.
Z jakiego powodu?
Bowiem porażki są w życiu nieuniknione!
Co więcej – im większy sukces chcemy odnieść, tym więcej błędów musimy popełnić. Niewłaściwe podejście do porażek stanowi więc niewłaściwe podejście do sukcesu. Im mniej pomyłek popełnimy, tym mniej i mniejsze sukcesy osiągniemy. Jeśli nie popełnimy żadnej porażki, nie osiągniemy żadnego sukcesu.
Człowiek w niskiej świadomości, a szczególnie w świadomości ofiary, interpretuje porażki jako dowody, że z nim jest coś nie tak. Że źle o nim świadczą. Porażki więc stają się usprawiedliwieniem swojego negatywnego postrzegania siebie. A jak potem się dowiemy – to negatywne postrzeganie siebie jest głównym powodem, przez który dochodzi do porażek i przez co sukces nie może zostać osiągnięty.
Warto więc NAPISAĆ NA KARTCE PAPIERU jak podchodzimy obecnie i jak podchodziliśmy do naszych przeszłych porażek. Uwzględnijmy to jak się czuliśmy.

Bo to co staje się świadome, przestaje mieć nad nami moc.
Wiele osób, nawet pozornie zdrowych i “normalnych” właśnie tak negatywnie podchodzi do błędów. Ileż razy widziałem, że w człowieku się gotowało lub osoby zaczynały płakać, gdy np. upuściły talerz. Nawet dosłownie słyszałem wtedy od nich “Co jest ze mną nie tak!?”
Nic!
Wszystko z Tobą jest OK!
Niemniej nasza postawa odnośnie porażek bardzo dużo mówi nam o naszej postawie odnośnie SIEBIE SAMYCH. A także emocji. Ja też tak niegdyś żyłem.
Jeśli gotuje się w nas po jakimś błędziku – to wiemy, że nosimy w sobie gniew, któremu się niezwykle silnie opieramy i którym przykrywamy mnóstwo wstydu, winy, nieraz też uczucia bezsilności. Żal to emocja, która ma pomóc nam puścić kontrolę i się oczyścić.
I DLATEGO WŁAŚNIE DOCHODZI DO BŁĘDÓW! DLATEGO UPADAMY!
Byśmy mogli zmierzyć się z toksycznymi nagromadzeniami w naszej psychice, podświadomości, ciele.
Sami do tego doprowadzamy. Robimy to nieświadomie i ma to OGROMNĄ rolę w naszym życiu oraz jakości naszego zdrowia.
Ale aby skorzystać z tego DARU, należy przede wszystkim – i to dobrze zapamiętaj –
przestać zajmować się światem skutków i skupić się na świecie przyczyn.
Czyli na swoich postawach, nastawieniu i tym, co już w sobie nosimy.
Nikt nas nie może zdenerwować, nikt nas nie zawstydza, nikt nas nie może wyśmiać, wyszydzić, ani zranić. To wszystko albo detoks z tego, co już w nas zalega, bo mieliśmy tak negatywne postawy względem siebie, albo to INFORMACJA dla nas o naszej aktualnej, negatywnej postawie.
Nikt nie ma ani kontroli, ani mocy, by spowodować w nas dowolne emocje! Emocje to sprawa STRICTE WEWNĘTRZNA, bo zależy od naszych postaw, nastawienia, percepcji i interpretowania świata zewnętrznego.
Dlatego też inni ludzie i to, co się nam przydarza to nie świat przyczyn, tylko już rezultaty.

Zajmowanie się rezultatami to jakby zajmować się odbiciem w lustrze sądząc, że dzięki temu zmieni się to, co lustro odbija. Albo liczyć, że gdy poprawimy błąd na wydrukowanym dokumencie, to kolejny wydruk już go nie będzie zawierał.
No bo jeśli uznamy, że musimy walczyć z porażkami, opierać się, unikać ich, zmagać się z tym jak się czujemy po porażkach – to tak jakbyśmy po oparzeniu zaczęli zmagać się z tą całą sytuacją zamiast zatroszczyć się o ranę. Albo jeszcze inaczej – gdybyśmy chodzili z zamkniętymi oczami, walnęli w ścianę i uznali tę kraksę za wystarczający powód, by jeszcze silniej zamknąć oczy, a nie je otworzyć!
Bez sensu? Całkowicie bez sensu! To kompletnie przeczy poczytalności.
Więc dlaczego dokładnie tak samo podchodzimy do porażek i emocji? Podchodzimy do własnych wnętrz jak osoby niepoczytalne! Nie dziwmy się, że nic w naszym życiu nie ulega zmianie na lepsze lub jest coraz gorzej. Bowiem utrzymujemy negatywne, niedojrzałe postawy i nie pozwalamy sobie na detoks (za pomoc w którym jeszcze obwiniamy innych).
Czy powodem naszego cierpienia było walnięcie w ścianę czy to, że mieliśmy zamknięte oczy?
Aby zmienić dowolny obszar naszego życia potrzebne jest:
1. 100% odpowiedzialności.
2. Pełna akceptacja tego obszaru (w tym siebie).
3. 100% uczciwości.
Mentalizacja, że z nami jest coś nie tak, BO doszło do jakiejś porażki czy błędu, SZCZEGÓLNIE jeśli podchodziliśmy do tego wyłącznie z poziomu logiki (np. przyrzekaliśmy coś sobie) jest absolutnie zbędna. Nic nie daje, nic nie przynosi. A może trwać następne 30 lat. Wszystko zależy od nas.
Gdybyśmy się przyjrzeli dzieciom, dostrzeglibyśmy ciekawy mechanizm – gdy dziecko upadnie, czasem zaczyna płakać. Ale też od razu rozgląda się czy ktoś to widzi. Jeśli nie – dziecko NATYCHMIAST ociera oczy, nos, przestaje płakać i wstaje. Zazwyczaj też wraca do zabawy, a nawet chwali się, że upadło. Pokazuje obdarcia i śmieje się lub nawet DODAJE SOBIE wartości, że ma tak poważne obdarcia, a go nawet nie boli i jak niesamowicie spadało się mu z rowerka. Nawet zaczyna się śmiać. A jeśli ktoś by się zainteresował, że płacze, że cierpi, dziecko nie przestałoby płakać, a może nawet wyolbrzymiłoby swój upadek. Byle tylko doić zainteresowanie ze strony innych, troskę, itd.
Dzieci więc uczą nas bardzo istotnej rzeczy – dla uwagi innych potrafimy przeciągać w naszym życiu dramaty wręcz w nieskończoność.
A dziecinnych postaw “dorośli” ludzie przejawiają mnóstwo!
Bo praktycznie nikt w naszym życiu nie uniknął programowania poczuciem winy. Zazwyczaj w formie wychowania “Masz być posłuszny/a”. Większość z nas poczuła ogromny dyskomfort związany z odczuwaniem winy, gdy nasze postępowaniem nie spodobało się naszym opiekunom lub zawiodło ich oczekiwania. Już wtedy odczuwanie emocji uznaliśmy za coś złego i bolesnego. Czyli coś, czego trzeba unikać oraz żyć tak, by nikt nas nimi nie zranił. Bo wierzyliśmy, że inni ludzie mają moc, by nas zranić, tak jak “robili to nam” nasi rodzice.
Jeśli nie oczyściliśmy się z tej winy, nieświadomie rządzi ona nami i prowadzi do:
– Powielania podobnych sytuacji, tylko tym razem sami postępujemy tak jak nam się nie podoba i zawodzimy własne oczekiwania.
– Powtarzania zachowań, przez które czujemy się winni.
– Unikanie wszystkiego, przy czym czujemy tą winę. Wina więc w nas zostaje i dwa powyższe punkty są coraz częstszymi naszymi doświadczeniami.
I teraz pytanie – czy te rezultaty tych zachowań są przyczyną czegokolwiek? Nie. To są tylko rezultaty. Przyczyną jest nasza nieświadomość i wina, którą w sobie nosimy.
Osoba ze stłumioną winę ZAWSZE wybierze w życiu to, co winę usprawiedliwi lub pomnoży. Dlatego np.:
– Zrobimy/powiemy coś głupiego.
– Z dwóch opcji zawsze wybierzemy tą gorszą.
– Decydując się co chcemy dalej robić w życiu, wybierzemy to, co nam się nie podoba, przy czym się będziemy męczyć i z czym sobie nie poradzimy.
Jak sobie radzić z porażkami? Zająć się ich przyczynami – stłumioną winą, oporem, wstydem, gniewem.
Dokonać korekt swoich postaw, nastawienia, intencji.
Wybrać 100% odpowiedzialności i uczciwości odnośnie siebie i swojego życia.
Bez użalania się, bez wstydzenia, bez obwiniania.
Od dzisiaj więc już nie istnieje – “Popełniłem/am błąd, WIĘC ze mną jest coś nie tak”, tylko “Popełniłem/am błąd, BO JUŻ UWAŻAŁEM/AM, że jest ze mną coś nie tak”.
Przypomnę, że jeśli rodzic obwini swoje dziecko, to ono nie przestaje kochać rodzica. Dziecko przestaje kochać siebie. To niezwykle toksyczne, terrorystyczne, bestialskie podejście do dzieci powoduje, że dziecko coraz silniej wierzy, że źródło wartości, akceptacji i miłości jest poza nim i musi na nie zasłużyć. Że musi je zdobyć ze świata zewnętrznego, nieraz wywalczyć. Naturalnie wierzy też, że inni ludzie mogą mu je zabrać i dlatego niedojrzałe, dziecinne, nieświadome, niezdrowe poświęcanie się stawia nad zdrowy rozsądek.
Robi to w formie radykalnego posłuszeństwa. Rodzice potem bardzo chętnie manipulują dzieckiem za pomocą zainstalowanego w nim poczucia winy. To jakbyśmy zarazili własne dziecko wirusem, a potem mówili mu – “Bądź posłuszny/a, to dostaniesz lekarstwo”.

I takie dziecko, gdy dorośnie będzie szukało kogoś, względem kogo może być posłuszne. Znajdzie sobie poniewierającą go grupą dzieciaków, znajdzie sobie kult, wojsko (takie osoby zazwyczaj zostają ciężko ranne, tracą kończyny, etc.), pracę w korporacji, której nienawidzi, związek, w którym nie ma miłości, a kobieta/mężczyzna zdradza, ugrupowanie polityczne nie szanujące nikogo, itd.
Taka osoba będzie wierzyła, że POŚWIĘCAJĄC SIĘ ZASŁUŻY na akceptację, szacunek, zrozumienie, na miłość.
Jest pełno ludzi, którzy radośnie wykorzystają takich ludzi. I wykorzystują… milionami.
Całe rzesze ludzi wierzących sądzą, że jak się wycierpią na Ziemi to zostaną za to nagrodzeni po śmierci. Sorry ale nie. Jeśli złapaliśmy się takich przekonań, wrócimy na tę planetę, by powtórzyć lekcje. Nikt nas nie wynagrodzi za czystą głupotę (ale na tacę chętnie zbierze datek).
Bo to jest głupota. Nie można tego nazwać inaczej.
Ja sam wierzyłem, że źródłem mojej męskości jest przebywanie w towarzystwie mężczyzn, których postrzegałem jako bardziej męskich. I NIGDY nic z tego nie miałem. Co więcej – poświęcałem się dla nich – pożyczałem pieniądze, których nigdy mi nie oddano. Dzień po dniu traciłem szacunek w ich oczach i w oczach innych ludzi oraz traciłem go w swoich oczach. W teorii nie robiłem nic złego. Prócz jednego – szukałem go poza sobą.
I jeśli wierzyliśmy, że to nie jest głupota, tylko np. “brutalna rzeczywistość” – widzimy siłę negatywnego programowania i tego jak nasz własny umysł go chroni. Widzimy także skalę ludzkiej (naszej) nieświadomość i niewinności.
Nieraz słyszałem szaleńcze racjonalizacje – “Bóg mnie takim stworzył. Skoro nie mam szczęścia, to tak musi być”. NAPRAWDĘ???
Spójrz na dzieci – pełne energii, niewinne, kochające, radosne. Takim/taką Cię stworzył Bóg!
Gdy nasz kochany pies pobiegnie do lasu i przyniesie z niego 20 kleszczy, to mówimy, że Bóg go takim stworzył i kleszcze muszą zostać? Nie! Wyjmujemy kleszcze, wieziemy psiaka do lekarza. Dbamy o psiaka, usuwamy pasożyty.
Dlaczego więc do siebie podchodzimy w zupełnie inny sposób? Przecież wina i te wszystkie negatywne przekonania to są nasze “kleszcze”! Zebraliśmy je w świecie. Kiedy je wyjmiemy?
Rozumiem, że mało kto pamięta jak to jest być niewinnym, nieświadomym dzieckiem. Bo chmury mentalizacji mogą być tak gęste, że nie widzimy nic prócz wstydu, winy, żalu, oporu, smutku i gniewu.
Dlatego prowadzę ten Blog, by przypomnieć, że rzeczywistość jest zupełnie inna. Słońce nie przestaje świecić, bo przesłoniły je chmury. A tych chmur sami się trzymamy postawą napierania na ścianę nazywaną oporem.
Gdy ludziom się coś nie podoba, zaczynają na to napierać. I dziwią się, że po latach nadal stoją w tym samy miejscu, ściana też nadal stoi, a oni są coraz bardziej zmęczeni. Nawet chorzy. No przestańmy pchać na ścianę, to wreszcie wszystko ulegnie zmianie!
Gdy popełnimy błąd – ok! Zaakceptujmy to i zajmijmy się światem PRZYCZYN. Czyli odpowiedzmy 100% uczciwie na pytanie – “Dlaczego doszło do błędu?” Jeśli uznamy, że to przez kogoś/coś – lekcja wróci.
Jeśli jeden błąd popełniamy w kółko – np. mamy wpadki z porno – dlaczego do tego doszło? Czy nie robimy czegoś w kółko tak samo i oczekujemy innych rezultatów?
Einstein zauważył, że robienie w kółko tego samego i oczekiwanie innych rezultatów to definicja szaleństwa.
I ja się z tym zgadzam. Sam żyłem w ten sposób. Wstydzenie, obwinianie, użalanie, opieranie, gniewanie, frustrowanie, lękanie się – te wszystkie postawy były w moim życiu. Uważałem, że utrzymując je coś się wreszcie samo zmieni. Żyłem jak szaleniec.
Szukałem wypełnienia braków, w które sam wierzyłem. Zmagałem się z tym. Tylko nie zauważałem, że wszystkich tych braków sam się trzymałem, a były one iluzjami. Oraz szukałem ich wypełnienia w miejscach, w których nie mogłem tego znaleźć. Szukałem poza sobą. Napierałem na ścianę.
A źródłem zarówno przyczyn jak i rozwiązań jesteśmy my. I tylko my.
Ale poczucie winy nie ma tu zastosowania. Nikt nie jest winny. A my najmniej!
Jeśli będziemy nosić w sobie przekonania, że coś z nami jest nie tak, no to całe życie możemy poświęcić, by znaleźć ku temu przyczynę i starać się udowodnić sobie i innym, że jest inaczej. I NIGDY nic się nie zmieni. Bo to przekonanie jest nierzeczywiste. I stanowi wyłącznie racjonalizację winy, której sami się trzymamy. Całkowicie opcjonalnie.
To jakby próbować udowodnić, że 2 + 2 = 3. Tak po prostu nie jest! Nigdy nie było i nie będzie! I nie ma to nic wspólnego z tym co czujemy lub co uważamy. Rzeczywistość guzik obchodzi co czujemy i myślimy o niej. Grawitacja ma gdzieś czy w nią wierzymy i co o niej myślimy!
Bojąc się popełnić porażek, zawsze będziemy czekać, aż ktoś inny powie nam co mamy robić. Bo wtedy to ta osoba jest odpowiedzialna, nie my. I jeśli dojdzie do porażki, możemy ją swobodnie obwinić. Czyli wyprojektować winę, którą nosimy w sobie. W ten sposób nigdy nie dojdziemy w pozytywne miejsce dla nas.
To, co nazywać będziemy bezpieczeństwem – np. samotność w zamkniętym pokoju – to tak jakbyśmy bezpiecznym nazywali bezludną wyspę, gdy umieramy tam z tęsknoty i pragnienia. Czym innym jest świadomy wybór dokonany w spokoju i miłości i gdy ma to swój cel, a czym innym jest wybór tego z niechęci, ze strachu, oporu i gdy intencją tego jest ucieczka.
Pamiętajmy jeszcze o jednym – do porażki nie dochodzi się w sekundę. Do porażki dąży się ciężką pracą każdego dnia i zazwyczaj przez wiele dni. I dlatego zawsze mamy dużo czasu na dokonanie korekty.
Elektron zmienia swoją orbitę w zależności czy przekroczona zostanie masa krytyczna energii. To, co dostarczamy sobie, innym czy światu wymaga czasu.
To ciekawe, że to bardzo podobne, co powiedziała do mnie kiedyś “pani od religii” w liceum – “Aby trafić do piekła trzeba naprawdę ciężko nad tym pracować”. To jedyne jej słowa, które zapamiętałem, bo były bardzo mądre. Reszta to był religijny bełkot ale to zostało we mnie na długo. Bo było rzeczywiste. Porażki nigdy nie są przyczyną, tylko skutkiem i informują nas o przyczynie! I gdy nas zaboli – dopiero wtedy zaczynamy pracować nad przyczynami.
Więc mamy dwa kierunki w życiu:
– Pracować ciężko na sukces.
– Pracować ciężko na porażkę.
A na co Ty ciężko pracujesz?
W następnej części tej serii zajmiemy się odpowiedzią na te pytania.
Podziel się tym artykułem!

Napisz komentarz!

Powiadom mnie o
Avatar

Avatar
Gość
Dennis
22 lutego 2019 21:36

Ja zawsze uważałem, że tylko i wyłącznie od nas samych zależy, jak będzie wyglądać nasze życie, a nie, co jest nam pisane przez los. Szczęście nie jest losowym przypadkiem i to jest zarazem moim zdaniem w życiu piękne i trochę teraz kontrowersyjnie, ale i również sprawiedliwe. Wszystkie przyjemności na tym świecie są dla nas, dla ludzi. Tym, którym się poszczęściło, to był takiej danej osoby osobisty odważny wybór drogi przez życia. Rezultat? Wysoki fajny standard życia. Bardzo mi się spodobało, co przeczytałem, że albo ciężko pracujemy na sukces lub na porażkę. Jakie to prawdziwe!

Przyznam, iż nigdy nie dostałem porządnego kopa w tyłek, żeby się ruszyć. Tylko chwilowe odpalenie bądź po prostu zrezygnowałem z dodawania dotatkowo toksyn poprzez masturbacje po czym znowuż wracałem do tego gówna. Zresztą, co się dziwić, jak sam się tak posądzam. Ćwiczyłem cały dniami, gdy byłem na nofap, uczyłem się nowego języka itp. Można powiedzieć, że miałem już jako tako nawet okej swoją wizję przyszłości, jednak nie potrafiłem podjąć się dalszych, poważniejszych kroków. Jestem za słaby.

No chociażby poznawać ładne dziewczyny, zamiast fotki JPG i obrzydliwą penetracje. Po co mi to ku*wa wszystko było? Dlaczego czasu nie mogę cofnąć? Gdy dożyje czasów, jak zostanie wynaleziony i zbudowany wehikuł czasu z prawdziwego zdarzenia, to szczerze z chęcią bym skorzystał. Wiele błędów bym naprawił. Cieszę się z drugiej strony, że Ciebie poznałem. Człowieka, który jest w stanie zapewnić drogowskaz, jak odkazić się ze stłumionych emocji, którymi przesiąkłem od dzieciństwa i wiele więcej, która żadna inna osoba mi nie dała na tej planecie zwanej Ziemia. Aż łezka się w oku kręci na samą myśl.

Cóż, było i minęło. Czas wyruszyć dalej w podróż w życie, z czego mam nadzieję, że z dnia na dzień będzie coraz lepiej i nareszcie odżyje, jak nowo narodzony. Przeszłość niech pozostanie przeszłością, którą postaram się zaakceptować taką jaką była. Przy okazji – praktykowałem prowadzone medytacje polegające na uzdrawianiu i radzenia sobie z przeszłością wyobrażając różne sceny, co mi nie pomogło, ale doświadczenie nawet spoko z tego, co wspominam.

Avatar
Gość
Łukasz
20 lutego 2019 21:20

Nie ponosi porażki tylko ten kto nic nie robi. Ale nie do końca jest tak, bo ten, który nic nie robi tak naprawdę żyje w strachu i boi się wystawić gdziekolwiek głowę w obawie, że zaraz oberwie. Boi się, a przecież strach tak naprawdę jest dla niego bólem, przez który cierpi.
Dlatego porażka powinna dać do zrozumienia, że coś trzeba zmienić, coś poprawić, aby się nie przydarzyła znowu. Nie powinniśmy się zatem potępiać za porażkę, bo jeśli idziemy w jakimś kierunku, to przeważnie podążamy w nieznane, więc potknięcia i upadki są według mnie normalne. Najgorsze jest zatem trwanie jako ktoś wymieniony na wstępie. Trzeba działać, coś robić i małymi krokami brnąć do celu.

Avatar
Gość
Łukasz
20 lutego 2019 19:49

Wróciłem Piotrze ale wpadłem w kilkudniowy maraton porno.Zrobiłem coś co nigdy by mi się nie udało,bo wczoraj od rana do południa oglądałem porno i nagle sobie uświadamiam na chuj ja to robię skoro czuje się jak gówno i podle.Wkurwiłem się mega,poszedłem leżeć i powiedziałem sobie,że nie mogę tak dłużej następnie odpuściłem ten cały gniew i poszedłem na siłownię.Zawsze do nocy tłumiłem emocje a wczoraj przerwałem to oglądanie w południe i zaakceptowalem te emocje.Czułem ogromny ból wewnętrzny ale nie opierałem się i potem poczułem się lepiej.

wpDiscuz
Podobne Wpisy:
Powrót do podstaw – Ludzie (Wideo)

Powrót do podstaw – Ludzie (Wideo)

Transkrypt wideo: Witam Cię serdecznie. W tym filmie opowiem Ci jaki jest naturalny stan każdego człowieka oraz co stoi na przeszkodzie, by znajdować się w nim na co dzień. Naturą umysłu jest wątpić. Zadawać pytania. Eksplorować. Umysł jest jak skalpel – chce wnikliwie analizować wszystko, na co natrafi, chce każdą rzecz rozdrobnić, otworzyć, zrozumieć –… Przeczytaj
Wpis!

Dodano:
Komentarze: 0
Porno w liczbach (szokujące informacje!)

Porno w liczbach (szokujące informacje!)

Wpis ten poświęcony został statystycznym informacjom dotyczącym pornografii. Wg mnie zebranie tych informacji jest niezbędne, by pokazać ludziom (nie tylko uzależnionym!), że porno ma realny wpływ na otaczającą nas rzeczywistość. To nie wszystko. Z Newslettera mogłeś się dowiedzieć w jaki sposób porno wpływa na mózg ludzi w każdym wieku – tym bardziej dzieci. Jeżeli nie… Przeczytaj
Wpis!

Dodano:
Komentarze: 14
Odpowiedzialność – Czym jest? (Wideo)

Odpowiedzialność – Czym jest? (Wideo)

W tym filmie poruszę temat odpowiedzialności. Nie wiem czy kiedykolwiek zastanawiałeś się czym ona jest. Czy zakładałeś, że wiesz ale nigdy nie podjąłeś się uświadomienia sobie jaka definicja Cię prowadzi? Jaka została zapisana w Twojej podświadomości? Odpowiedzialność wyznacza stopień naszej dorosłości i dojrzałości. Naszej świadomości nas samych. Nie można być odpowiedzialnym i nieświadomym. Nie można… Przeczytaj
Wpis!

Dodano:
Komentarze: 0
O Seksie (Część 4).

O Seksie (Część 4).

W poprzednim artykule napisałem kluczowe zdanie – mężczyzna daje, zaś kobieta oddaje (się). Na świecie istnieje takie krzywdzące stwierdzenie – “Kobieta daje”. Wielu chłopców martwi się “oby mi dała”. Pytają siebie nawzajem “dała ci?”. Nawet inne kobiety odnoszą się bez szacunku do kobiet, które w ich przekonaniu “dają”. Jak to jest? Najpierw rysunek poglądowy: Bateria… Przeczytaj
Wpis!

Dodano:
Komentarze: 2

WOLNOŚĆ OD PORNO