Dni
Godzin
Minut
Sekund

Ilość Wolnych Miejsc:
/15

Witam Cię serdecznie!
W tym artykule chciałem wyjaśnić na czym polega istota i ważność dość często używanego przeze mnie stwierdzenia – “Każdy mówi tylko o sobie”. Bowiem pojawiło się bardzo dużo związanego z nim niezrozumienia. A nawet wykorzystywania go “przeciwko mnie”. Wyjaśnię ogromne znaczenie tego faktu, z czego wynika i jakie są konsekwencje niezdawania sobie z niego sprawy.
Co mam na myśli przez – “Każdy mówi tylko o sobie”?
Każdy mówi wyłącznie o swojej percepcji.

Zaś dla człowieka w niskiej, zwierzęcej świadomości (+/- 85% ludzkości tej planety) percepcja ta jest przesiąknięta (czyli drastycznie ograniczona i przekłamana) emocjami, oporem, własnymi, subiektywnymi, przeszłymi doświadczeniami rzutowanymi na to, czego ta osoba doświadcza obecnie. Taka osoba nigdy nie doświadcza chwili obecnej (nazywanej rzeczywistością), tylko tego, co nosi w sobie od długiego czasu (zazwyczaj od wielu lat). Stąd też nic w jej życiu nie ulega poprawie na lepsze, tylko ewentualnie wciąż na gorsze. Bo ciągnie ze sobą ogromny bagaż negatywności.
Percepcja jest więc mylona z rzeczywistością, która nie może zostać poznana umysłem.Bo umysł nie jest od poznawania, tylko analizy. A analizuje tylko to, co uznaliśmy za rzeczywiste i tylko w obrębie tego, co sami uznaliśmy za istotne! Dlatego ludzie poświęcają lata na analizy np. lęku opartego o jakieś przekonania na temat życia. Tylko ta analiza nie może przynieść niczego pożytecznego, bo te przekonania nie są rzeczywistością! Dlatego się nie kończy, a życie ulega stagnacji.
Umysł służy wtedy zwierzęciu, przez co osoba taka gromadzi w sobie jeszcze więcej negatywności, które bierze ze sobą dalej we własne życie. I którymi naturalnie “obdarowuje” innych ludzi. (Do)daje to do świata/światu. Więc jeśli tak robi, to nie dziwne, że znajduje tego więcej. Czy nie tak było w Twoim życiu?
I osoby takie najczęściej nie chcą poznać rzeczywistości. Nie chcą odpuścić bagażu, który przygniata ich często od lat. I tylko dlatego, bo “poczuliby stratę”. Dotyczy to uzależnienia niszczącego życia, relacji, która nic nie daje, pracy, której nienawidzimy ale lepszej nie ma, etc.
Są osoby, które nie chcą wyrzucić dziurawej skarpety, bo się do niej przywiązali i szkoda im. Bo tak mówi im umysł. Do noża wbitego w brzuch też byśmy się przywiązali? Oczywiście! Dla zwierzęcia w nas nie ma różnicy do czego się przywiąże, byle służyło to jego racji. Ego przywiązuje się nawet do uraz i nienawiści.
Do czego my jesteśmy przywiązani? Czy RZECZYWIŚCIE przyniosło nam to cokolwiek dobrego?
Takiej osobie wystarcza jej percepcja, jej racja – duma. Jej interpretacje rzeczywistości, które nazywa rzeczywistością. A nie rzeczywistość. Ludzie nie chcą znać rzeczywistości, ani prawdy! Boją się ich! Wybierają ciasne “jaskinie” swoich umysłów, w których gromadzi się coraz więcej śmieci.
Taka osoba nawet nie jest bliska uświadomienia sobie intencji swoich interpretacji. No bo jeśli ciągniemy za sobą worek śmieci, to gdziekolwiek się nie udamy widzimy śmieci i śmierdzi! I możemy tym usprawiedliwiać wszystko! Niepowodzenia, niechęć do nas, własne choroby i syf w życiu, przeszłość… no i oczywiście swój niski poziom rozwoju.
To dokładnie tak jakbyśmy po obejrzeniu jakiegoś brutalnego, nieprzyjemnego filmu stwierdzili, że wszystkie filmy są dokładnie takie same! I wszyscy oglądają to samo, co my. A jak ktoś twierdzi, że ogląda inny film, to nie ma racji! I tak naprawdę każdy ogląda ten sam film, tylko wydaje się mu, że nie. A jak się upiera, to oszukuje. Albo uznajemy, że ta osoba miała szczęście, bo życie puściło jej inny film, a nam nie!
Ależ możemy obejrzeć inny film ale należy wziąć odpowiedzialność za to, co sobie puszczamy, co oglądamy i czy na podstawie tego interpretujemy całą resztę.

Stwierdziłem, że każdy mówi tylko o sobie, bo to “każdy” w tym zdaniu zawiera w sobie właśnie percepcję. Oraz nasze utożsamienie się z nią. To co nosimy w sobie na temat siebie, innych, interpretacje wydarzeń przeszłych i obecnych, projekcje na przyszłość zostaje to nałożone na rzeczywistość niczym film puszczony na białą ścianę. A wtedy przestajemy widzieć ścianę. Ale przecież to co widzimy jest możliwe dzięki ścianie. Każdy wybiera co na niej wyświetli i odpowiada za to w 100%.
I to co widzimy, to nie jest rzeczywistość. To tylko nasza percepcja. To co mówi nam umysł – co nakłada na białą ścianę.
Skupiając się na myślach widzimy więc wszystko, TYLKO NIE rzeczywistość.
Dlatego ludzie dojrzali dostrzegli –
wszystkie myśli kłamią.
“Biała ściana” to rzeczywistość – spokój, radość, pełnia. To co na niej widzimy to “tylko” projekcje. I zaczynają dotyczyć nas wyłącznie, gdy sami tego zechcemy. Gdy oddamy im moc przez angażowanie się, opór, próbę zmiany, kontroli czy uzależnianie jakiegoś poczucia braku od tego, co widzimy na ścianie.

Jako, że się identyfikujemy z własną percepcją, rzeczywistość zamieniana jest na nią i w ten sposób widzimy tylko siebie samych. A nawet nie siebie, tylko mentalizację umysłu służącą samej sobie. Nic więcej. Własne emocje, interpretacje, a nawet przeszłość, której cały czas się trzymamy i opieramy. Widzimy racjonalizacje naszych niechcianych emocji i oporu oraz ich wytłumaczenia. Widzimy zaburzanie kontekstu, by pasował naszemu obecnemu poziomowi świadomości. Widzimy własne oczarowania tym co negatywne i pozytywne. Widzimy BARDZO niewiele. A to na co patrzymy to w większości kłamstwa, banialuki i urojenia naszego umysłu, którymi przesiąkaliśmy przez lata.
Nie można dostrzec rzeczywistości sądząc, że to co czujemy jest obiektywne.
Ani TYM BARDZIEJ, że to co wydaje się naszemu umysłowi jest obiektywną rzeczywistością dla reszty ludzi.
Skala absurdu niezrozumienia tego stwierdzenia została osiągnięta przez jednego człowieka. Uznał on, że skoro ja widzę u niego wstyd, gniew, dumę, winę, żal, ból i opór, to znaczy, że sam je w sobie noszę, NO BO KAŻDY MÓWI TYLKO O SOBIE. Co, jak podkreślił, sam przecież powiedziałem.
Wg tego pana lekarz, który zdiagnozował u pacjenta raka sam ma raka. Wg tego pana człowiekowi, który widzi jak pali się czyjś dom też musi palić się jego dom. Wg tego pana trener, który wrzeszczy na podopiecznego “Dasz KU*WA RADĘ, NIE MAZGAJ SIĘ, WYCISKAJ JESZCZE 3 RAZY!” sam się mazgai i nie chce wyciskać jeszcze 3 razy. Wg tego pana policjant, który złapie złodzieja sam jest złodziejem. Wg tego pana Papież mówiący o wojnie w jakimś kraju sam ma wojnę we własnym lub sam wojnę prowadzi. Wg niego nauczyciel, który stawia jedynkę uczniowi za nieodrobioną pracę domową sam ma nieodrobioną pracę domową.
To pokazuje jak umysł skupia się wyłącznie na powierzchownych sprawach pomijając, ignorując lub całkowicie wypierając wszystko co ważne – esencję, intencję, kontekst.
Gdy specjalista wejdzie do spalonego budynku, dostrzeże wiele faktów i wskazówek odnośnie tego, dlaczego doszło do pożaru. Czy to oznacza, że specjalista wie to tylko dlatego, bo sam podłożył ogień? Nie. Tak samo ja gdy ja wchodzę w czyjeś uzależnienie, dostrzegam wiele faktów, przyczyn choroby, bo mam doświadczenie, wiem na co zwracać uwagę. Moja percepcja jest rozwinięta. Gdy widzę w kimś gniew, wstyd czy dumę, nie oznacza, że przelewam je z własnego wnętrza na tę osobę.
Ja mogę mówić otwarcie o tym, co widzę w innych uzależnionych, bo sam to w sobie przepracowałem i uzdrowiłem. Tym samym nie rzutuję swoich stanów na nikogo. Jeśli używam FORMY gniewu, nie robię tego, by przelać własną frustrację czy uczucie niemocy. Staram się za to kopnąć w tyłek, podkreślić coś, zaznaczyć, zmotywować, pojechać po ambicji, wsadzić szpilkę, by zabolało i zmusiło do zmiany działań lub do ich podjęcia. Tym są przekleństwa, wykrzykniki, duże litery. Zrozummy ESENCJĘ, INTENCJĘ, KONTEKST, z których to robię. A potem spójrzmy na swoje.
To czego używam nie oznacza niedojrzałości i nieumiejętności zgrabnego wysławiania się. Ma to swój cel i działa. Bo wyciąga z ludzi gniew, winę, opór, wstyd, żal, dumę. Odsysa z ludzi nagromadzone toksyny i ujawnia negatywne, szkodzące im ich postawy! Spoko, nie musicie mi dziękować! ;)
Ale człowiek w niskiej świadomości INTERPRETUJE to tak jak mu podpowiada umysł. Zaś te podpowiedzi zazwyczaj są jakości na poziomie piaskownicy. Ileż razy słyszałem,  że ja kogoś obrażam, nienawidzę, nie szanuję, drwię, etc., BO wyciągnąłem z tych osób gniew, dumę, winę, żal, opór. A jak? Używając kilku wykrzykników i jednego słowa, np. “ku*wa”. I już! To wystarcza, by umysł nałożył na rzeczywistość całą historię, zazwyczaj dramat.
Bo według umysłu tej osoby ja czuję DOKŁADNIE to samo co ona. Bo każdy jest jak ona. Na tym polega egocentryzm, czyli samo dno dojrzałości. Ego twierdzi, że jest pępkiem świata. A jest dokładnie tak samo ważne jak biliardy innych istot i ma swoje miejsce. Nie jest szczególne. Nikt nie jest. Każdy liść jest tak samo ważny jak ja i Ty. Każdy piesek, każda świnka, każda krówka, każdy krokodyl, każdy inny człowiek.
Widać to wyraźnie, gdy uświadomimy sobie, że tak jak traktujemy innych, traktujemy samych siebie. I to jak jesteśmy traktowani przez innych, to odzwierciedlenie jak traktowaliśmy innych oraz samych siebie. Stąd też przykładowo na tej planecie nigdy nikogo nie ukąsił przypadkiem wąż. Bo nie ma przypadków. Każde zdarzenie to nauka, to lekcja DLA NAS. A jeśli obserwujemy czyjąś lekcję, to naszą jest jej właściwe zinterpretowanie.
Jeśli odczuwamy ból, to jego źródłem jest nasze własne podejście i postawa – niechęci, oporu. A nie to, co ja zrobiłem lub w jaki sposób. Ani ktokolwiek inny!
Ta osoba widziała w FORMIE użytej przeze mnie ESENCJĘ tego, co nosi sama w sobie. Moja ESENCJA (kontekst, intencja) jest ZUPEŁNIE INNA, niż osoby, która na to patrzy.
Dlatego przestańmy być oczarowani swoim umysłem. Bo to zazwyczaj zaniedbane, pozbawione przez lata miłości, przerażone i pogniewane małe dziecko! Czy życiowe decyzje oddałbyś/oddałabyś dzieciakowi z pierwszej klasy podstawówki, który jest wiecznie niezadowolony? A jednak 85% ludzi na tej planecie robi dokładnie to każdego dnia!

Tak jest w życiu praktycznie każdego człowieka. Oddawanie całej odpowiedzialności umysłowi. I to jeszcze umysłowi przesiąkniętemu toksynami. A to nie może się dobrze skończyć.
Ego – umysł – skupia się na formie pomijając esencję.
Więc jeśli widzimy piękną, wystrojoną kobietę, to NA PEWNO jest to łatwa suka, która się nie szanuje i nie szanuje nikogo innego. Skoro to czujemy i tak myślimy, to musi być prawda! Prawda…? … na pewno?
Ego na formę nakłada własną esencję – w tym przypadku własny opór, wstyd, winę, gniew, dumę, brak szacunku do siebie, do innych ludzi, do tej kobiety, do piękna, do własnej seksualności. Zaś esencją – intencją – formy (wyglądu, dbania o siebie) tej kobiety może być, że np. pragnie ona, by mężczyzna, który miał odwagę do niej porozmawiać i umówił się z nią na randkę czuł się wspaniale, męsko i by oboje wspaniale spędzili czas. A więc bardzo pozytywna i daleka od egoizmu.
Nigdy nie sączę jadu i nie aplikuję go innym po kryjomu.
Jeśli ktoś tak sądzi (“myśli”), to znaczy, że ta osoba już ma w sobie ten jad. I sama, po kryjomu, aplikuje go innym. Na mnie to nie działa. Widzę to natychmiast. No ale nikogo nie zmienię siłą. Logiką też nikomu nie przetłumaczę dlaczego warto odpuszczać i oczyszczać się z negatywności.
No bo jak powiem – “Karma to Ty. Jak wybierasz być negatywny, doświadczysz negatywności. I wszelkie negatywności jakich doświadczyłeś w obecnym życiu są odbiciem tego jaki byłeś dla innych i siebie we wszystkich swoich poprzednich życiach. Bo jest jedno życie i odpowiadamy za nie cały czas w 100%.”, to usłyszę tylko rechot. No ale mówiłem już wielokrotnie – bardzo łatwo można to sprawdzić samemu.
Decyzja co zrobimy należy do nas. Zaś nasze ego zawsze nas przegada.
Jeśli więc pojawiają się jakieś pytania, by np. mnie zagiąć (o ile w ogóle zdamy sobie sprawę z własnej intencji takich pytań) – sami siebie zaginamy i pewnie wielokrotnie i codziennie.
Tym samym moja percepcja jest dość obiektywna względem osób uzależnionych. Ja jestem samoświadomy, jestem świadom swoich intencji, zamierzeń, postaw. Wiem co czuję, bo potrafię czuć. Mierzę się z tym, oczyszczam. A jeśli zrobię coś, co nie działa, co nie dało spodziewanych, pozytywnych rezultatów, używam słowa “Przepraszam” i koryguję swoje działania. Bo dążę do pozytywności. Nie tylko w swoim życiu ale też życiu każdego innego człowieka!
A tamta negatywna osoba podziękowała mi, że w rozmowie ze mną znalazła usprawiedliwienia dla swoich negatywnych postaw. Zwierzę podziękowało mi, że się nachapało moim kosztem i że mogło zrzucić odpowiedzialność za własne deformacje i wypaczenia moich słów oraz kontekstu na mnie.
Bo ego tylko bierze. A jeśli daje, to dlatego, że ma z tego jeszcze więcej korzyści. Jeśli dziękuje, to nie z uprzejmości czy życzliwości. Tylko z własnych, egoistycznych powodów. Najczęściej, by ukryć swoje prawdziwe zamiary.
Ego nie chce, nie potrafi i nie może być hojne. Bo nosi w sobie poczucie pustki. Musi być stale zasilane z zewnątrz. Dla niego każde obdarowanie to strata. Każde danie pozytywności innym to pozbycie się części pozytywności ze swojego wnętrza, które są wg tej osoby ograniczone. Bo sama czuje się ograniczona.
Osoby w niskiej, zwierzęcej świadomości są bardzo przezroczyste, wyraziste. Bardzo łatwo je odczytać, bo wszystkie niskie, zwierzęce stany i zagrywki ego zostały dobrze poznane, rozpoznane, opisane przez duchowych nauczycieli o wysokim poziomie kalibracji. A także stają się oczywiste i łatwo dostrzegalne dla człowieka w wysokiej świadomości.
Ego jest cwane zazwyczaj tylko dla nas. Bo siebie trudniej obserwować, niż innych. Tak samo jak trudno jest siebie dokładnie ogolić bez patrzenia w lustro. Tym samym lustro zostało nam dane w postaci innych ludzi oraz zwierząt.
Inni wyciągają z nas nasze własne toksyny i ukazują nam nasze własne postawy, nastawienie i percepcję.

Z tego samego powodu też zwierzęta są ogromnym darem dla ludzkości. Zwierzęta przez swoje zachowania i postawy odtwarzają wszystkie zachowania i postawy homo sapiens.
Jako, że zwierzęta nie mają ego, w ich przypadku nie może zostać dokonana projekcja i zrzucona odpowiedzialność tak jak to robią ludzie względem siebie.
Aczkolwiek i tu zdarzały się absurdy, że np. ludzie wymordowali całe stado krokodyli, by UKARAĆ jednego krokodyla, który zjadł dziecko pewnego małżeństwa. Małżeństwo to wybrało się z małym dzieckiem do hotelu położonego przy bagnie, gdzie mieszkało pełno krokodyli. Nie upilnowali malucha, co skończyło się nieszczęściem. Czy krokodyl był winny? Nie! Krokodyl taki po prostu jest. Dla niego dziecko to obiadek. Nie robi tego, bo nienawidzi ludzi. Jak coś sobie chodzi i wygląda mięsiście, to krokodyl to sobie zje. Bo taki jest poziom BYCIA na poziomie reprezentowanego przez krokodyla.
Krokodyl reprezentuje poziom 40. Poziom winy. Destrukcji życia. Taki poziom reprezentują/reprezentowali m.in. Vietcong, Heinrich Himmler, Hamas, nielegalne laboratoria metamfetaminy, islamski terroryzm. Więc ci państwo zabrali swoje dziecko obok przytułku Hamasu i islamskich terrorystów. A potem dziwią się, że doszło do nieszczęścia i szukają winnych. A może tak trochę odpowiedzialności za swoje decyzje?
No bo co? Rodzice uważali, że to oswojone krokodyle i one uszanują obecność dziecka? Niedojrzali do kwadratu rodzice nie wzięli pod uwagę natury krokodyla. Rzeczywistości. I jeszcze lokalne władze zaczęły szukać tego krokodyla, by ukarać go za jego złe zachowanie! Przy okazji podczas tego detektywistycznego procederu wymordowano resztę krokodyli. Oto poziom dojrzałości ego walczącego o “sprawiedliwość” pomijając własną odpowiedzialność.
Nie zdziwiłbym się, że gdyby tym ludziom minęła wściekłość i krokodyla by jeszcze nie ubili, to by mu przygotowali rozprawę sądową i wynajęli prawnika.
Czy inne krokodyle na świecie wyciągną z tego naukę? Nie. Natura krokodyla się nie zmieni niezależnie jak surowo będziemy je karać. Wyginą. Sami zabijemy przewspaniałą reprezentację poziomu 40, którego w pewnych obszarach zapewne sami jeszcze jesteśmy reprezentantami. Więc zbijemy lustro, przez co tylko trudniej będzie nam.
Niechęć, gniew, poczucie winy, ani żal nie rozwiązują problemów. Problemy wynikają z trzymania ich w sobie. Homo sapiens nie jest wyposażone, by rozwiązywać problemy tego świata, ani nawet swoich.
Homo sapiens to po prostu zwierzę + umysł logiczny (przy czym logika zazwyczaj służy zwierzęciu w nas).
Historia powyżej pokazuje jak umysł racjonalny zaczął służyć zwierzęciu, czyli niedojrzałości i nieświadomości. A nie życiu, nie rozwojowi. Czy po tym wydarzeniu rodzice zmądrzeli? Nie. Ich poziom mógł spaść jeszcze bardziej przez trzymanie w sobie winy, żalu, gniewu i oporu. Może nawet zaczęli zatruwać innych przekonaniami jakie to krokodyle są złe i że usprawiedliwiona jest nienawiść do nich.
Oczywiście niedojrzała projekcja może odbyć się również w drugą stronę. Na niższe jakości mogą być rzutowane pozytywności. Był przypadek młodej pary, która wybrała się do opanowanego przez wojujący Islam kraju. Byli pozytywnie nastawieni do życia i kierowali się zasadą, że miłość przezwycięża wszystko. Po około półtorej godziny wizyty w pierwszej wiosce podjechał do nich samochód z kilkoma wojującymi islamistami, obcięli im głowy i pojechali dalej.
Osoby te zignorowały kompletnie poziom racjonalny. Nie były w Miłości. Tylko im się wydawało. Były może w Odwadze ale do Miłości jeszcze DUUUUŻO im brakowało. Bo aby faktycznie kochać, należy przerobić lekcje rozsądku. Możemy kochać tygrysy i rozumieć ich naturę. Tygrys nas zje. Nie jest zły. Jest jaki jest i lepiej nie potrafi. Wojujący islamista jest jaki jest. Odetnie nam głowę, gdy nas spotka. Tak jak krokodyl. Możemy ich kochać, wybaczać im ale najlepiej utrzymywać duży dystans. Krokodyl jest jaki jest. Gdy zobaczy nasze najukochańsze dziecko, zje je. Bez żalu, bez winy, bez gniewu. Bo taki jest jego poziom.
Dla niego to jest pyszny obiadek. Jak dla niedojrzałego człowieka wyciąganie słów z kontekstu i używanie ich do własnych celów o niskiej intencji.
Widzimy, że miłość jest kompletnie niezrozumiana na tej planecie. Rozsądek zresztą też.
Czy to oznacza, że miłość jest słaba? Nie. Bo to co oni reprezentowali to po prostu nie była miłość. Prawdziwa Miłość to ogromne pole mocy, które ma potencjał, by uzdrowić nawet większość chorób. Tym samym (tak na marginesie) żaden człowiek nigdy niczego nie uzdrawia. To dzieje się automatycznie w odpowiednim polu, do którego osoba może się ewentualnie dostroić. Dlatego jeśli ktoś ucina nam głowę, to raczej nie byliśmy w miłości.
Jakby ktoś pytał o Jezusa – dlaczego zginął skoro był w ultra miłości – to ZUPEŁNIE INNA sytuacja. Aby ją dobrze wyjaśnić (a przynajmniej spróbować), potrzebowałbym serii artykułów. Na razie tego nie zrobię. Najpierw należy zrozumieć podstawy. Pierwszą klasę. Na późniejsze lekcje przyjdzie czas. Oczywiście jedną z głównych elementów nauki było wybaczenie niezależnie co robią nam inni. Oraz poddanie fizyczności – ciała, poddanie swoich myśli – umysłu, interpretacji. Stąd słowa – “Boże wybacz ludziom, bo nie wiedzą co czynią”. Nikt nie wie. Bo jesteśmy w szkole. Ślepi, bez kompasu, bez wiedzy na temat rzeczywistości. Widzimy tylko swoje lekcje.
Nauka Jezusa polegała na poddaniu ego – zwierzęcia w nas.
Człowiek, który przekroczył zwierzę w sobie, to już zupełnie inny gatunek, niż homo sapiens – tzw. homo spiritus. Człowiek duchowy.
Zwierzę tego nie rozumie, nie chce zrozumieć. Bo intencja przekroczenia ego oznacza niechybnie w przyszłości jego śmierć. Więc Jezus nie umarł, tylko poddał fizyczność (dobrowolnie!). Ale o tym kiedy indziej.
Ewolucja postępuje. Zaś ewolucja to nie zmiana jednego gatunku na drugi. Małpie nie wyrosną skrzydła. Jeśli kiedyś zobaczymy latającą małpę, to ZUPEŁNIE inny gatunek, niż ptaki i małpy. I ma własną, osobną rolę w całym Stworzeniu.
Każdy gatunek to zupełnie inna gałąź – inne znaczenie, powód, intencja, struktura, etc. Homo spiritus to coś zupełnie innego, niż homo sapiens. Tak jak dawanie jest zupełnie inne, niż branie. Wszystko jest inne.
Coś trzeba zostawić za sobą, porzucić, odpuścić, puścić. I wybrać nowy kierunek – pozytywny, uwzględniający coraz więcej. Więc przestajemy się opierać, tylko wybieramy akceptację. Przestajemy być bierni i wybieramy działanie z pozytywnymi intencjami. Przestajemy obwiniać i bierzemy odpowiedzialność. Itd.
Dlatego nie można tego oszukać. Intencją musi być przekroczenie egoizmu – dumy, gniewu, uraz, żalu, wstydu, winy. Porzucenie poczucia braków. Wzrost z brania na dawanie, na dzielenie się. A na to nikt nie zdecyduje się za nas.
Nie liczmy, że osoba w zwierzęcej świadomości, która nie potrafi utrzymać spokoju ma jakiekolwiek nieupośledzone, rzetelne, rzeczowe i sprawiedliwe wglądy i opinie.
“Wiem, że nic nie wiem” to BARDZO dobry start dla wszystkich. Im częściej będziemy zdawać sobie z tego sprawę, tym lepiej. Wbrew pozorom to bardzo bezpieczne miejsce, by zacząć eksplorować rzeczywistość. Dlatego Jezus podkreślił – “Ludzie nie wiedzą co czynią”. Nikt nie wie. Bo nie znamy nawet 1% całego kontekstu rzeczywistości. I dopiero homo spiritus ma narzędzie do jej badania.
Osoba w świadomości zwierzęcej mówi wyłącznie o sobie, swoich projekcjach i brakach. Czyli mówi o swojej  percepcji. Dla niej nienawiść jest usprawiedliwiona, sensowna, a nawet prawa (tzw. święte oburzenie). Taka osoba przestrzega ogólnie przyjętych zasad tylko, gdy jej to pasuje. Człowiek, który trzyma się gniewu, winy, dumy łamie zasady, których “powinien” przestrzegać (to zawsze jest osobisty wybór każdego z nas). Dlatego zostałem niejednokrotnie obrażony. Bo ego już dokonuje projekcji swojej niedojrzałości. Skoro czuje gniew, winę i dumę, to może przestać przestrzegać zasad, szanować, rozumieć, współczuć i przestać być po prostu przyzwoitym. I sobie na wszystko pozwala. NICZYM się to nie różni od dowolnego innego kryminalisty. Gdy poczuła dumę, gniew, opór, winę, od razu złamała zasady tego Bloga i zaczęła mnie obrażać. Wcześniej już próbowała obrazić inną osobę komentującą tutaj. Tylko nie znalazła ku temu wystarczającego pretekstu.
Znalazła go we mnie, bo ja ze zbyt wielką łatwością ujawniam ego. Widzę je wyraźnie. Ono nie może się ukryć, dlatego syczy, warczy, próbuje drapać i kąsać.
Taka osoba w sądzie nie przyrzekłaby mówić prawdy i tylko prawdy trzymając rękę na Biblii, bo jest prawa i sprawiedliwa. Tylko zrobiłaby to czuć się jak ktoś lepszy od oskarżonego. A jeśli oskarżony wg niej winny miałby szansę wyjść na wolność, zaczęłaby kłamać pomimo własnej przysięgi. Bo swoją niechęć postawiłaby powyżej prawa.
Jeśli taka osoba to zrozumie i weźmie za to odpowiedzialność, ma możliwość przekroczenia tego. Zaprzestania projektowania na świat siebie i zajęcie się tym w sobie. Dzięki temu zmieni się jej percepcja, a wraz z nią postawy, nastawienie, co w efekcie zmieni życiowe doświadczenia na pozytywne. Na sprzyjające życiu zarówno jej, jak i innych ludzi.
Dlatego zapamiętajmy –
homo sapiens nie sprzyja życiu.
Ten poziom nie sprzyja ludzkości, zwierzętom, roślinom i i nigdy nie sprzyjał! I jak zwykle najwyraźniej widać to na przykładzie zwierząt biorąc pod uwagę ile milionów już ich wymordowaliśmy i nadal mordujemy. A argument zawsze jest taki sam – bo nie można inaczej. Każdy uzależniony tak twierdzi w związku ze swoją chorobą. A jednak się okazuje, że można.
Musimy to zrozumieć, że zwierzęcość w nas już wielokrotnie była bliska wybicia całej ludzkości. Nienawiść do drugiego człowieka (ORAZ do nas samych) pod dowolnym pretekstem jest dążeniem właśnie do tego. Bo ego ma gdzieś rozsądek. Jak nienawidzi jednej osoby, bo ma ku temu sensowny (wg niej) powód, znajdzie powody, by znienawidzić całą rzeszę ludzi. W taki sposób ludzie w świadomości ofiary potrafią nienawidzić nawet wszystkich kobiet (a do czynienia w jakikolwiek sposób mieli z może 0,0001% kobiet na świecie). Tak dochodzi do wojen między całymi narodami.
Bo ego wykorzystuje dar ewolucji – umysł racjonalny – do własnych celów. Nawet najbardziej chorych i szalonych. Dlatego uzależniony zawsze znajdzie sposób, by obejść zabezpieczenia, utrudnienia w dotarciu do swojej używki. Analiza jego umysłu nie sprzyja jego życiu.
Jeśli taka osoba nie weźmie za to odpowiedzialności i uzna, że ona zna prawdę, że rozumie, że widzi rzeczywistość – pozostaje ślepa. Po prostu. A ślepca łatwo poprowadzić w najczarniejsze odmęty. Samego siebie również, co z własnego doświadczenia doskonale wiedzą uzależnieni. A większość i tak dalej słucha się ego i przyznaje mu rację! Chcą wyjść z uzależnienia ale nadal chcą oddawać odpowiedzialność za swoje życie ego. Sorry ale to tak nie działa.
NIGDY nie możemy uznać, że widzimy rzeczywistość jeśli nie jesteśmy w 100% spokojni. I należy zrozumieć, że spokój mamy CZUĆ. Jeśli nic nie czujemy, jeśli nie potrafimy czuć i mylimy to ze spokojem, nadal nie dostrzegamy rzeczywistości. Widzimy tylko swój nieuświadomiony opór.
A ego nie chce spokoju! Dlatego gdy zaczynamy medytować, zazwyczaj początkowo czujemy ogromny opór. A jeśli ego jest cwane, to opór będzie narastał stopniowo. Najpierw więc się oczarujemy, że medytacja taka fajna, ajajajaj, palce lizać. A potem bum! Nagle gorszy dzień i odpuścimy. Potem dużo obowiązków i odpuścimy drugi raz. A potem nagle umysł stwierdzi, że w sumie medytacja niewiele zmienia, że to placebo, etc. I sami siebie przekonamy, że medytując tylko marnujemy czas.
Wielu pełnych dumy mężczyzn (czyli mężczyzn w zwierzęcej świadomości) mówi – “Kobiety są XYZ”. Nie, nie są. Może były tylko te, które ci mężczyźni widzieli tylko w sytuacjach, których oni sami doświadczyli. A może te kobiety były takie tylko względem nich… i dlatego to ich boli?
Mężczyzna  w niskiej świadomości zazwyczaj przytacza wtedy drugi argument – “Ale kobiety są identyczne także dla moich znajomych, więc to nie może być przypadek!” No ale gdyby się temu przyjrzeć, to ci mężczyźni bardzo się od siebie nie różnią. Więc mają podobne doświadczenia. DLA NICH kobiety są XYZ. Dla innych już nie.
Jaki wg Ciebie jestem dla Ciebie? Czy możesz być pewny/a, że taka jest rzeczywistość?
Jeśli dwóch mężczyzn idzie ulicą i do jednego kobieta się uśmiechnie, a do drugiego nie, to nigdy nie ma to nic wspólnego z czymś zewnętrznym. WSZYSTKO dotyczy WNĘTRZA tych mężczyzn (a nie wnętrza kobiety). Jeden z nich nie szanuje, nie akceptuje zarówno kobiet jak i siebie samego. Inny szanuje siebie i kobiety. I to automatycznie powoduje uśmiech na twarzy kobiety.
Obaj mogą popełnić najbardziej podstawowy błąd – skupią się na tym, co ZROBIŁA kobieta. Dodatkowo zapewne na tej podstawie wyobrażają sobie jaka kobieta JEST (jeden uzna, że super, a drugi, że suka). A zupełnie ignorują to jacy obaj sami SĄ. Względem siebie i kobiet. Jeden z nich już długo przed tym spotkaniem utrzymywał w sobie opór, wstyd, winę, gniew, urazy, żal. Drugi miał tego w sobie albo zdecydowanie mniej, albo odnośnie kobiet utrzymuje zrozumienie, radość, akceptację, szacunek.
I tego nie widać. Bo to absolutnie subiektywne.
A to dostrzec możemy wyłącznie sami i tylko będąc w 100% uczciwymi.
Zwierzę w nas nie jest uczciwe. Nie jest sprawiedliwe. Nie jest kochające. Nie jest rozumiejące. Nie jest akceptujące. Nie jest wybaczające.
Co nie znaczy, że jest złe!
Jest jakie jest.
I rozumiejąc to możemy wzrosnąć ponad nie. Nie przez walkę czy nienawiść. Tylko przez nieoceniającą obserwację. I dostrzeżemy, że nieoceniająca obserwacja zacznie zmieniać nasze życie, nasze doświadczenia.
Religie posunęły się do granic absurdu nazywając zwierzęce zachowania i postawy grzesznymi i nakazało nawet walczyć z nimi. Opierać się im. Wypierać za wszelką cenę. A nawet próbować walczyć z myślami. Nie dopuszczać do siebie. Ale to przecież niemożliwe, bo umysł myśli sam!
I mamy nawet utrzymywać winę jakby to w czymkolwiek pomagało. Wina to informacja o konieczności dokonania korekt. A nie środek do karania za pomyłki.
Proszę nie mylić korekt z karą.
Co więcej – poczucie winy zasila negatywną (grzeszną) mentalizację.
Słowem – demonizowanie ego tylko je wzmacnia. Nienawiść i niechęć do grzechu zasilają grzech. Dlatego jest go na świecie coraz więcej. To nawet widać w biznesie. Zanika klasa średnia. Jest coraz więcej biednych i bogatych. Jest coraz więcej kompletnej negatywności i absolutnej pozytywności. Zanika to, co jest po środku. Oczywiście dużo mniejsza ilość pozytywności równoważy liczniejszą negatywność. Bo pozytywność to po prostu drastycznie wyższa jakość i moc.
Gdy będziemy patrzeć na kobietę w sposób nieoceniający, to może ją nawet do nas przyciągnąć, bo poczuje zaciekawienie naszym spokojem. Sama poczuje spokój. Jeśli będziemy postrzegać sytuację w swojej pracy w sposób nieoceniający, dostrzeżemy wszystkie blokady, przeszkody, problemy i dzięki temu dostrzeżemy również rozwiązania.
Jeśli będziemy na swoje ego i umysł patrzeć w sposób nieoceniający, wreszcie dostrzeżemy jakie jest i przestanie mieć nad nami władzę.
Obwinianie, ocenianie, denerwowanie się, użalanie, itd. to wszystko postawy dziecięce. A dzieci mają to do siebie, że aby przeżyły muszą zajmować się nimi osoby dojrzalsze. Bo dziecko samo z siebie nie jest w stanie zatroszczyć się o swoje życie w sposób korzystny dla siebie i wszystkich.

Obwinianie, ocenianie, denerwowanie się, użalanie, itd. nie ma zastosowania w dojrzałym życiu, bo wynika i zatrzymuje nas w dziecięcości (i zazwyczaj zwierzęcości).

Nie liczmy, że nasze otoczenie będzie wyglądać harmonicznie i zdrowo, jeśli sami utrzymywać będziemy w sobie wścieknięte zwierzę. Bo to dla drugiego zwierzęcia stanowi pretekst, by pozostać, a nawet wzmocnić własne negatywne postawy. A wściekłości nie uzdrawiamy niechęcią, ani większą wściekłością, tylko akceptacją i spokojem.
Stąd też osoby dojrzałe duchowo pouczają nas, by wybierać akceptację, wybaczenie, odpowiedzialność.

Bez tego nasza działania nie będą sprzyjać niczemu pozytywnemu niezależnie jakie będą! Nigdy i nigdzie. Zwierzęcość nie wymyśli tego jak przekroczyć samo siebie! Potrzebne są osoby, które już ją przekroczyły w sobie.
Bo to, co się wydaje pozytywne osobie w świadomości zwierzęcej (np. obrażenie kobiety, która nie zgodziła się z nią nawet porozmawiać), potem musi naprawiać/uzdrawiać osoba dojrzalsza. Najpierw weźmie “na klatę” nagromadzoną negatywność kobiety, uśmiechnie się pomimo tego i (DO)DA pozytywność kobiecie. Bez tego taka kobieta sama będzie dzieliła się tą negatywnością z innymi. Zamknie się w sobie, będzie sfrustrowana, nieprzyjemna. A dla osoby negatywnej jej postawa stanowić będzie kolejne usprawiedliwienie własnych negatywnych postaw. Czy nie mieliśmy takich doświadczeń? Pewnie, że mieliśmy!
Ale ktoś to musi wreszcie przerwać. Zaczynamy oczywiście od siebie. Osoba dojrzała na własnym przykładzie pokazuje nam, że można inaczej i jak.
Jeśli nas boli czyjekolwiek i jakiekolwiek zachowanie, NAJPIERW odpuszczamy wszelki opór. A to może potrwać. Niektórzy potrzebują nawet wielu miesięcy, by odpuścić opór względem jakiejś osoby lub zachowania. Ale ta praca warta jest włożonego w nią wysiłku i samodyscypliny.
Dojrzałość nie bierze się z genów, tylko z naszych własnych WYBORÓW i INTENCJI.
Bo to nasze INTENCJE i WYBORY doprowadziły nas do naszego obecnego miejsca w życiu. Nie przeszłość, nie dramaty, nie kryzysy, nie traumy. Tylko nasze wybory dokonywane w każdej sekundzie. Nasze intencje wybierane w każdej sekundzie. Nasze działania wybierane w każdej sekundzie. Nasze postawy wybierane w każdej sekundzie. Teraz. I teraz. I teraz. I teraz.
A nad tym mamy pełną władzę, którą zawsze mamy i zawsze mieliśmy.
Mam nadzieję, że widzisz jak ważne jest pamiętać, że mówimy tylko o tym, co sami utrzymujemy w świadomości i czemu w umyśle nadajemy wartość. Nie mamy szans powiedzieć cokolwiek rzeczywistego o czymkolwiek i kimkolwiek, dopóki nie wzrośniemy do stanu głębokiego spokoju i z tego poziomu zaczniemy uczestniczyć w życiu.
Jeśli tego poziomu nigdy nie osiągnęliśmy i jesteśmy święcie przekonani, że coś wiemy na pewno – tym gorzej dla nas! I tylko rezultaty w postaci naszego życia, zdrowia, poziomu szczęścia pokażą nam czy faktycznie była to Rzeczywistość.
Podziel się tym artykułem!

Napisz komentarz!

Powiadom mnie o
Avatar

Avatar
Gość
Nieśmiały
15 lutego 2019 12:33

Ok teraz już rozumiem że na ten moment w tym niskim poziomie świadomości, nie mam racji. Lepiej zrobię jak nie będę słuchać swojego umysłu tylko osób mądrzejszych, dojrzałych, pozytywnych np. Ciebie Piotrze. Muszę się jeszcze bardzo dużo nauczyć to pewne.

Osoby w niskiej, zwierzęcej świadomości są bardzo przezroczyste, wyraziste. Bardzo łatwo je odczytać, bo wszystkie niskie, zwierzęce stany i zagrywki ego zostały dobrze poznane, rozpoznane, opisane przez duchowych nauczycieli o wysokim poziomie kalibracji. A także stają się oczywiste i łatwo dostrzegalne dla człowieka w wysokiej świadomości

Ale jak rozpoznać te osoby w niskiej świadomości po czym to zauważyć?Na zewnątrz tego na pewno nie widać. Niektórzy ludzie są jak kameleony. Na początku są dla mnie przemili a później pełni pogardy. Już sam nie wiem o co im chodzi. Manipulują prowadzą niejasne gierki. Nie cierpię jak ludzie robią żarty ze mnie by mnie obrazić. Zresztą dla mnie żarty i wygłupianie nie istnieją bo one zawsze mają negatywny cel czyli ośmieszyć drugą osobę by inni mieli ubaw.

Avatar
Gość
Dennis
14 lutego 2019 16:26

“Myśli nikogo nie ograniczają”

Chciałbym się nauczyć, aby puszczać myśli, żeby za chwilę minęły, a nie się ich opierać, bo to faktycznie trwa i rośnie. Myśli są absurdalnie chore i pogarsza mi się przez to samopoczucie. Medytuje z około pół godziny z samego rana i łatwo jest mi się wyciszyć wtedy, kiedy jest absolutna cisza, ale w miejscu publicznym, gdzie są ludzie nie potrafię swobodnie puszczać myśli, aby sobie płynęły i się z nimi nie utożsamiał. Czy to też może być nawykowo? Że się im opieram? Przez co mnie boli to, bo nie mogę tego trochę skontrolować. Takiego stresa czuję, że masakra, co mój umysł o czym będzie myślał.

Poza tym odnosząc się do dalszej części artykułu, to będąc w wyższej świadomości wtedy możemy sobie pozwolić ewentualnie na opinie danej osoby? Wszyscy są jacy są ok, to nie ma dobra ani zła? Mówimy o sobie – wow, tyle lat w kłamstwie! Ale możemy przecież dostrzec, kto jest mówiąc łagodnie nie w porządku? Lecz będąc w tej wysokiej świadomości, bo w tej niskiej uważamy, że wszystko i wszyscy są źli i należy tylko ufać sobie?

Ja od zawsze uważałem, że świat jest zły i życie jest ciężkie przez co moje lenistwo i depresja mocniej się zasilały. Do tego toksyny emocjonalne plus PMO i wyniszczony młody, bez perspektyw człowiek.

To nie jest rzeczywistość – tak sobie tłumacze.

P.S. Nawet mistrz w swojej dziedzinie ma potknięcia (jesteśmy ludźmi popełniamy błędy, prawda?), ale najważniejsze jest to z jakiej intencji to robisz i nigdy się nie poddawaj – pamiętaj! Nic nie poradzisz na reakcję ludzi, ale to jak odbierzesz już tak. Jeszcze na nie jednego trafisz, który będzie wyzywać, ponieważ boli prawda i racjonalizował to wszystko.

Tyle ode mnie. Trzymaj się Piotrek i rób dalej, co robisz, bowiem na tym polega rozwój ludzkości. Pomagajmy sobie nawzajem i dzielmy swoim doświadczeniem. :)

wpDiscuz
Podobne Wpisy:
Gorsze dni [WAŻNE!] (Część 4) – Konkrety

Gorsze dni [WAŻNE!] (Część 4) – Konkrety

Witam Cię serdecznie! Oto czwarta i przedostatnia część serii o gorszych dniach. Części 1-3 znajdziesz klikając na linki poniżej: ► Gorsze dni [WAŻNE!] (Część 1) – Wprowadzenie. ► Gorsze dni [WAŻNE!] (Część 2) – Rozwinięcie. ► Gorsze dni [WAŻNE!] (Część 3) – Ogólne Rady. Jako, że żyjemy w świecie nastawionym na praktyczność, kilka praktycznych porad,… Przeczytaj
Wpis!

Dodano:
Komentarze: 2
O Emocjach – Gniew (Część 5)

O Emocjach – Gniew (Część 5)

Witam Cię serdecznie! Dziś kontynuujemy i kończymy temat świadomości Gniewu. Części 1-4 znajdziesz klikając na linki poniżej: ► O Emocjach – Gniew (Część 1). ► O Emocjach – Gniew (Część 2). ► O Emocjach – Gniew (Część 3). ► O Emocjach – Gniew (Część 4). Jako, że gniew znajduje w swojej jakości zaraz nad energią… Przeczytaj
Wpis!

Dodano:
Komentarze: 0
O Emocjach – Pożądanie (Część 8)

O Emocjach – Pożądanie (Część 8)

Witam Cię serdecznie! Kontynuujemy temat świadomości Pożądania. Części 1-7 znajdziesz klikając na linki poniżej: ► O Emocjach – Pożądanie (Część 1). ► O Emocjach – Pożądanie (Część 2). ► O Emocjach – Pożądanie (Część 3). ► O Emocjach – Pożądanie (Część 4). ► O Emocjach – Pożądanie (Część 5). ► O Emocjach – Pożądanie (Część… Przeczytaj
Wpis!

Dodano:
Komentarze: 0
Czy Kłótnie Są Normalne?

Czy Kłótnie Są Normalne?

Witam Cię serdecznie! Dostałem ostatnio wiadomość z pytaniem na temat kłótni. Przytoczę tego krótkiego maila, a następnie odniosę się do niego, bo temat uważam za krytyczny w kwestii zrozumienia tego, co już wielokrotnie mówiłem na tym Blogu – odpowiedzialności, świadomości i INTENCJI. Oto treść: “Czy kłótnia jest normalna? To dla mnie jest ważne, bo jeśli… Przeczytaj
Wpis!

Dodano:
Komentarze: 4

WOLNOŚĆ OD PORNO