Dni
Godzin
Minut
Sekund

Ilość Wolnych Miejsc:
/15

Witam Cię serdecznie!

Dzisiaj jeszcze jeden artykuł.

Pod jednym z poprzednich wpisów dotyczących niezwykle ważnego tematu kontekstu, świadomości i subiektywności pewien mężczyzna napisał bardzo, bardzo wymowny komentarz.

Uznałem, że jest tak praktyczny, odnosi się do tak realnych i powszechnych kwestii, że nie mogę zaniedbać odpowiedzi na niego. Postanowiłem napisać artykuł będący pełną i mam nadzieję rzetelną odpowiedzią, która m.in. pokaże jak to, co poruszam na Blogu przekłada się na rzeczywiste sytuacje.

W przyszłości na tematy ważne odpowiadać nie będę w komentarzach, tylko stworzę osobny, poświęcony im artykuł.

Jako, że jest to z życia wzięte liczę, że wpis ten przysłuży się szerokiemu gronu Czytelników i Czytelniczek.

Podkreślę, że to, co poruszam na Blogu ma służyć ROZWOJOWI – działaniu. Jeśli więc rozwój nie następuje, tylko znajdujemy tu kolejne racjonalizacje dla oporu, upadlania siebie, odbierania sobie wartości, ucieczki w ciekawość – no to niepoprawnie interpretujemy to, co tu znajdujemy. Warto to wiedzieć – to robimy sobie sami – zaniedbania w naszym życiu to REZULTAT naszych wyborów. A skoro robimy to sobie sami, to w każdej chwili, każdego dnia, każdej minuty możemy przestać i wybrać coś innego – zdrowego, korzystnego.

Intencją tego Bloga nie jest zebranie pokaźnej grupy czytających i komentujących, którzy chwalą, dyskutują ale kompletnie nic nie stosują i nie zmieniają swojego życia.

Nie chcę żadnych fanów, “groupies”, fanatycznych oddanych, wyznawców (heh), ani nic takiego. Chcę ludzi, którzy znajdą odpowiedź/rozwiązanie na trapiące ich problemy i je zastosują. I wtedy ewentualnie o tym napiszą – o swoim budującym doświadczeniu. Lub poproszą o wspólne poszukanie rozwiązania i dyskusję jak je najlepiej zastosować – wdrożyć.

Wtedy moja praca ma sens. A dawanie coraz więcej nienasyconemu umysłowi, który za nic na świecie nie chce zmierzyć się z kapką dyskomfortu mija się kompletnie z celem. I bardziej szkodzi, niż pomaga komukolwiek.

Ok, tyle słowem wstępu.

Najpierw przedstawię pełen komentarz, a następnie będę odnosił się do poszczególnych zdań tej wypowiedzi:

Witam Piotrze. Przeraziła mnie można wręcz powiedzieć że uświadomiła mnie dyskusja na temat prac i bycia robolem. Nic na mnie ostatnio nie zrobiło takiego wrażenia jak to co przeczytałem bo to o mnie i jest to straszliwa prawda. Które prace kalibrują się najniżej te co nie wymagają żadnych kwalifikacji ani używania intelektu? Jak kalibruje się praca w fabryce na produkcji pewnie sam dół wystarczy popracować długo w takiej pracy to od razu dostaje się doła. Ja właśnie całe życie pracuję jako taki dodatek do maszyny i całe osiem godzin wciąż wykonuję monotoniczne czynności. Jest to praca na produkcji okropnie nudna i niewymagająca żadnych kwalifikacji jedynie szybkich rączek w dodatku bardzo mało płatna prawie najniższa krajowa. Upodlenie na własne życzenie co ja zrobię chyba nie ma innych perspektyw, za granice nie mogę wyjechać nie dam tam rady bo nawet w tym zasyfionym kraju człowiek ledwo wiąże koniec z końcem. Czytałem artykuły i piszesz tu o karmie ja nie wiem może moją spłatą długu jest że zawsze jestem leniwy i muszę zapieprzać całe życie na taśmie za bardzo niskie pieniądze i nic innego nie umiem robić?No cóż niektórzy rodzą się lepsi a niektórzy gorsi życie to nie bajeczka. Zaciekle zazdroszczę tym synkom co są na wyższych stanowiskach lub w biurze!A jak ktoś nie jest super inteligentny można wręcz powiedzieć że głupi i nie dał by rady w lepszych pracach o których mówisz to co mu zostaje? Jedynie praca między innymi w fabryce za miskę ryżu przecież trzeba za coś przeżyć. Tak szczerze mówiąc jeśli chodzi o Porno to mógłbym wsiąść udział w Twoim Programie i się wyleczyć ale po co jak Porno to dla mnie jedyna słodycz w moim życiu. Co mi da wyjście z uzależnienia jak moje życie i praca są h****e co to zmieni nagle nie stanę się wielkim inteligentem nie będę zarabiał grubych miliony i nie rzucą się na mnie piękne kobiety? Która by chciała takiego głupiego co wykonuje taką odmóżdżająca pracę nie ma wykształcenia i mało zarabia teraz baby są takie wybredne i mają w czym wybierać i nie wybierają takich przerywów. Nie dla psa kiełbasa.A poza tym co ja bym przekazał swoim dzieciom? Jak byłem jeszcze młody i miałem siły i chęci to próbowałem szukać drugiej połówki czy to w barach imprezach dyskotekach czy internecie zawsze olewka i brak zainteresowania latka lecą i zbliżam się do czterdziestki czeka mnie los wiecznego kawalera.Po ośmiu godzinach takiej pracy trzy zmianowej jestem wyczerpany psychicznie i fizycznie wynudzony i poniżony bo zdałem sobie sprawę że ta praca jest nieludzka i w głębi jej nie nawiedzę ale muszę wykonywać.Gdy mam na noc to często jest tak że po pracy śpię idem do pracy na noc i śpię i zaś i tak w koło Macieja bo ta praca to w kółko to samo to moje życie też. Czuję ogromną złość gdy zaś muszę tam zaś iść (zaś w domu smutek z bezsilność że moje życie tak wygląda) jest się tam jak więzień przywiązany do stanowiska i co dziennie to samo ogłupia mnie ta praca totalnie najchętniej bym uciekł z takiej pracy raz zmienił ale zaś trafiłem na produkcję tylko że gdzie indziej i zaś wciąż to samo chyba jestem skazany na taką pracę. Właśnie wtedy Porno daje mi radość i odprężenie po powrocie z takich ośmiu godzin godzin szychty. Porno jest to dla mnie jak wódka podana skazańcowi przed powieszeniem. A po pracy często chodzę na piwko lub gorzałę do baru ze z kumplami z pracy którzy również nie mają lekko i dzielimy smutki. Trzeba jakoś uprzyjemnić sobie życie gdy ma się taką pracę gdzie się jest nikim robakiem nic nie znaczy i w ogóle nie wymaga ona umiejętności i nie używa się mózgu. Porno to ucieczka od tej straszliwej monotonni i szarego życia.Mogę sobie popatrzeć na seks i ładne kobiety i pomarzyć o tym czego nie mam i do woli dawać orgazmy. Teraz odkryłem że u mnie nawykiem ucieczkowym do Pornografii jest moja praca po niej i w niej od razu mi się chce bić mięso. Pozdrawiam! Uzależniony od barabara figo-fago na ekranie wkręcacz śrubek z działu 37.

Jedziemy.

Witam Piotrze. Przeraziła mnie można wręcz powiedzieć że uświadomiła mnie dyskusja na temat prac i bycia robolem.

Czym innym jest przerazić się, a czym innym stać się świadomym pewnych faktów i mechanizmów.

Stwierdzenie “uświadomiło mnie” jest bardzo niebezpieczne. Bo co to w ogóle znaczy? Co sobie uświadomiłeś? Jakie wnioski wyciągnąłeś? Jakie interpretacje zbudowałeś? Jakie ustaliłeś intencje? Co się zmieniło? Na plus czy na minus?

Nic z Twojej wypowiedzi na razie nie wynika i mam nadzieję, że reszta Twojego komentarza zawiera szersze wyjaśnienie.

Niemniej wiele osób pisało mi “uświadomiłeś mi/mnie”… ale potem okazuje się, że wnioski, które wyciągnęły takie osoby były degradujące, a nieraz i wyrodne.

Jeśli wyciągnięty wniosek nie jest budujący, podnoszący na duchu, to jest to błędny wniosek.

Świadomość oznacza, że widzimy coś i tego nie oceniamy w żaden sposób. Jesteśmy po prostu uważni, że jakiś mechanizm działa, że coś się dzieje. Nie dodajemy do tego żadnych interpretacji, historyjek, opowieści, ani dramatów. Nie opieramy się temu, nie walczymy z tym. Po prostu to widzimy.

Przerażanie oznacza, że nagle, magicznie widzimy zagrożenie w czymś, w czym nie widzieliśmy go do tej pory. To już jest dodana historyjka i to jeszcze zbudowana na bazie ujawnionej toksyny emocjonalnej. Więc nie ma nic wspólnego z rzeczywistością. Stanowi projekcję. Ucieczkę. Zrzucanie odpowiedzialności.

Czy jest to zagrożenie? Pracujesz od lat na tej posadzie i nie stała Ci się krzywda. Więc nic nie mogło Cię przerazić. Strach już był w Tobie.

To, co poczułeś również to BÓL. Bo ukazana została Ci prawda. A prawda odnośnie bólu jest taka, że prawda boli ale nas wyzwoli.

Bo to co było nieświadome i stało się świadome przestaje mieć nad nami kontrolę – bowiem zyskujemy moc wyboru.

Natomiast to, co również się stało to Twoje ego upewniające się, byś nie podjął nowych decyzji, stara się zatrzymać Cię dalej w strachu.

Nie “jesteś” robolem, bo ludzie nie “są”, tylko “nie są”. Dlaczego więc “nie jesteś” kimś innym, np. szanowanym pracownikiem w świetnej firmie? Bo właśnie m.in. utrzymujesz w sobie strach ale także wstyd, winę, opór, dumę, co stanie się jasne w dalszej części mojej odpowiedzi. I robisz wszystko, by unikać ich odczuwania.

Nic na mnie ostatnio nie zrobiło takiego wrażenia jak to co przeczytałem bo to o mnie i jest to straszliwa prawda.

Prawda nie jest straszliwa. Prawda jest najwspanialszym darem, bo dzięki bólowi przerywamy nieświadome mechanizmy, których byliśmy niewolnikiem i zyskujemy możliwość dokonania korekt.

Prawda jest straszliwa tylko dla ego, bo wtedy ego traci kontrolę nad nami.

Nic nie jest straszliwe. Bo co się zmieniło? Żyłeś sobie latami, nic/niewiele zmieniałeś i nagle dostrzegłeś wielką tragedię i straszliwość? Nie! To jedynie projekcja na świat zewnętrzny tego, co cały czas nosiłeś w sobie. I właśnie dlatego Twoje życie wygląda jak wygląda, bo zamiast się z tym zmierzyć uciekałeś od tego.

To tak jakby ktoś Ci pokazał – “Słuchaj, nosisz na swoich plecach worek cegieł! Dlatego jest Ci ciężko w życiu!”, a Ty na to – “Ale to straszliwa prawda! To straszne!”

To nie jest straszne. To wspaniała wiadomość! Bo możesz ten worek zrzucić! Gdybyś jednak tego nie dostrzegł, gdyby nie został Ci on pokazany – uświadomiony – nosiłbyś go przez kolejne kilkadziesiąt lat i aż do śmierci.

Niemniej moc wyboru nie oznacza, że nowy wybór – decyzja – sam się dokona. Ty za to odpowiadasz.

Które prace kalibrują się najniżej te co nie wymagają żadnych kwalifikacji ani używania intelektu?

Niekoniecznie. Bycie terrorystą wymaga bardzo dużego intelektu, niezwykłego sprytu, nieprzeciętnej przedsiębiorczości, odwagi i gotowości oddawania swojego życia sprawie większej od siebie. A kalibracja jest jeszcze niższa, niż praca w kopalni, która nie wymaga nawet podstawowego wykształcenia.

Kalibracja ukazuje poziom temperatury. Wysoka temperatura to to przyjemne ciepło, żwawa energia – życie. A to, co niżej staje się coraz bardziej zimne, nieprzyjemne, odległe od radości i spokoju, etc. To wszystko.

NIE oznacza to, że jest gorsze, ani że ludzie są gorsi, którzy poruszają się w tych obszarach. Oznacza to, że te osoby są nieświadome i wybierają (zazwyczaj bez świadomości tych wyborów) niską jakość, gdy ZAWSZE mogą dokonać zmian.

Jak kalibruje się praca w fabryce na produkcji pewnie sam dół wystarczy popracować długo w takiej pracy to od razu dostaje się doła.

“Doła” nie dostaje się poprzez pracę, tylko WŁASNE NASTAWIENIE DO NIEJ. A to kontynuacja tego, co w ogóle doprowadziło, że masz tę pracę. Czyli Twoje negatywne nastawienie do siebie i do życia. To DAWANIE od siebie minimum, bo nie widzisz w sobie energii, by dać od siebie więcej.

Dlaczego nie czujesz energii? Bo poświęcasz ją na walkę z emocjami, na stawianie oporu, na walkę w ogóle – ze światem, pracą, z tym, czego nie akceptujesz w sobie, etc. Ten “dół” to jeden z rezultatów tej wewnętrznej walki. Nie odpowiada za to praca, którą wykonujesz ale JAK ją wykonujesz.

Ja właśnie całe życie pracuję jako taki dodatek do maszyny i całe osiem godzin wciąż wykonuję monotoniczne czynności. Jest to praca na produkcji okropnie nudna i niewymagająca żadnych kwalifikacji jedynie szybkich rączek w dodatku bardzo mało płatna prawie najniższa krajowa.

Zgadza się. I właśnie dlatego ją wybrałeś – bo odpowiadała temu jak sam traktowałeś siebie. Nie szukałeś dalszego wykształcenia, gdyż nie miałeś na to ani energii, ani chęci. Dlaczego ich nie miałeś?

Bo poświęcałeś energię na wewnętrzną walkę – na opieranie się emocjom, które gromadziłeś w sobie od małego.

Zaś opór to niechęć i dlatego nie miałeś jej odnośnie praktycznie niczego w życiu, ani pracy, którą wykonujesz.

Czy to oznacza, że nie ma w Tobie energii? Ależ oczywiście, że masz w sobie całą energię i chęć i wszystko inne, czego potrzebujesz, by żyć szczęśliwie i robić to, co wzniosłe, wartościowe! Ale nie dostrzeżesz tego, jeśli wybierać będziesz opór, niechęć, gniew, żal, winę, dumę.

Poza tym – nawet ta praca, którą wykonujesz nie jest bezwartościowa! Ktoś to musi robić! Ale możesz wykonywać tę pracę i nie cierpieć. Bo w czasie wolnym możesz mieć super hobby i inne źródła utrzymania. No ale należy oczyścić się z tego, co Cię potężnie, wewnętrznie obciąża. Bo nosząc worek cegieł, to nawet praca w ogródku będzie niebywałym cierpieniem.

Twoja praca nie jest nudna, bo nuda nie ma źródła zewnętrznego.

Odczucie nudy to REZULTAT utrzymywania w sobie oporu – niechęci. Gdybyś zrezygnował z oporu i wybrał chęć, spojrzałbyś na swoją pracę z zupełnie innej perspektywy. Zobaczyłbyś nawet plusy, które były niedostrzegalne do tej pory. Zacząłbyś odczuwać spokój, a może nawet radość.

NIE oznacza to, że miałbyś w tej pracy zostać to końca życia. Tylko dzięki odpuszczeniu oporu wróciłaby do Ciebie energia i chęci, by poszukać nowej pracy, w lepszych warunkach i z bardziej godziwym wynagrodzeniem.

A żeby zmienić nastawienie należy zacząć oczyszczać się z nagromadzonych i utrzymywanych niskich jakości – i możliwe, że niezbędne będzie zacząć od dumy.

Upodlenie na własne życzenie co ja zrobię chyba nie ma innych perspektyw,

Więc kluczowe jest dostrzeżenie przyczyn WYBIERANIA tego upodlenia każdego dnia oraz KORZYŚCI jakie z tego masz.

A masz z tego korzyści.

Czerpiesz z tego nieuświadomioną gorzką przyjemność – doisz z tego gorzki nektar. Masz z tego usprawiedliwienie i racjonalizację dla utrzymywanych w sobie winy, wstydu, żalu, dumy, gniewu, strachu.

za granice nie mogę wyjechać

Każde “nie mogę” oznacza “nie chcę”.

Oczywiście, że możesz wyjechać! Ktoś Cię przykuł do kaloryfera?

Tylko, podobnie jak w przypadku obecnie wykonywanej pracy, są ku temu nieuświadomione powody, których się trzymasz i z których nie chcesz zrezygnować.

nie dam tam rady bo nawet w tym zasyfionym kraju człowiek ledwo wiąże koniec z końcem.

To rezultat, a nie przyczyna czegokolwiek.

Poza tym ten “człowiek”, o którym mówisz to Ty i tylko Ty. Nie mówisz o nikim innym. Miliony ludzi radzą sobie doskonale. Więc zamiast się użalać, może warto poszukać takich ludzi i zacząć ich naśladować?

Mówiłem, że jeśli chcesz mieć dodatni wynik, no to należy do działania dodać to, co ma przed sobą znak “plus”. Jeśli do swojego życia dodamy dużo elementów, które mają znak “minus”, no to aby osiągnąć nawet niewielki wynik dodatni, trzeba będzie się nieźle namęczyć.

No bo zobaczmy:

1 + 1 = 2

Aby osiągnąć wynik +2 wystarczy wykonywać tylko dwie niewielkie, nie wymagające dużego wysiłku, pozytywne czynności.

Ale jeśli dodamy do tego:

1 + 1 -5 -7 -11 =…

to już mamy wynik -21

Co więc trzeba zrobić, by ponownie osiągnąć +2?

Trzeba do tego dodatkowo dodać +23!

1 + 1 -5 -7 -11 + 23 = 2

Co więc będzie prostsze? Wymyślić coś, co da nam dodatkowe +23? Wracamy po pracy o 18, zmęczeni, wycieńczeni, a mamy jeszcze posprzątać, zrobić zakupy, zająć się dziećmi, etc. Gdzie my mamy upchnąć te +23???

A może łatwiej będzie zacząć rozpoznawać i eliminować te -5, -7 i -11?

No bo czy mając zaciśniętą pięść będzie nam łatwiej wymyślić w jaki sposób prowadzić samochód jedną ręką, czy nieporównywalnie łatwiej i szybciej będzie nam przestać zaciskać pięść i zacząć prowadzić obiema dłońmi?

Czytałem artykuły i piszesz tu o karmie ja nie wiem może moją spłatą długu jest że zawsze jestem leniwy i muszę zapieprzać całe życie na taśmie za bardzo niskie pieniądze i nic innego nie umiem robić?

Karma to Ty.

To, co robisz nie jest żadną karą, ani spłatą, tylko jest to rezultat Twoich OBECNYCH wybórów. Czy Bóg kazał Ci wybrać tę pracę?

Nie. Sam ją wybrałeś. Na podstawie własnych powodów, własnej świadomości – tego jak postrzegałeś siebie, pracę, sukces, życie, etc.

A co jeśli nie masz żadnego długu i jedyne co wystarczy zrobić to podjąć inną, niż do tej pory decyzję?

Jeśli ktoś idzie cały czas na ścianę to czy to jakakolwiek spłata czegokolwiek? Nie! To, można rzec, głupota. Wystarczy przestać iść, napierać na ścianę i zmienić kierunek. Nie potrzeba do tego dorabiać żadnej filozofii, ani religijnego bełkotu, papki mentalnej rzekomo wyjaśniającej dlaczego nasz los jest smutny.

Prawda brzmi, że Twój los jest smutny, bo sam go takim dla siebie tworzysz. Karma to Ty, Twoje decyzje – to jakim sam się postrzegasz i tworzysz każdego dnia. Nikt i nic nie robi tego za Ciebie. I nie następuje tu żadna spłata, tylko w kółko powtarzanie tego, co nie służy niczemu pozytywnemu, ani Tobie.

No cóż niektórzy rodzą się lepsi a niektórzy gorsi życie to nie bajeczka.

Bzdura.

Nikt nie jest ani gorszy, ani lepszy.

Natomiast każdy rodzi się na swoim poziomie świadomości.

Zaś mój Blog służy temu, by świadomość ludzką podnosić.

A podnosi się ją przede wszystkim przez rozpoznanie przyczyn – naszych decyzji, ich powodów i korzyści z ich wyboru.

Następnie zmieniamy nasze działania poprzez INTENCJĘ oraz odpuszczenie tego, co nas ograniczało. Nikt nie zrobi tego za nas.

To tak jak odczepienie balastu dla latającego balonu, w którym jesteśmy. Aby się wznieść nie wystarczy zwiększyć płomienia palnika gazowego. Należy jeszcze odczepić balast. Wtedy balon wzniesie się bez wysiłku, automatycznie. To że jeden balon leci niżej od innego NIE oznacza, że został gorzej skonstruowany, tylko ma cały czas przyczepione większe obciążenie i/lub palnik jest mniej odkręcony.

Dwoma z takim obciążników w Twoim przypadku są 2 przekonania, które wymieniłeś w ostatnim zdaniu:

– Życie to nie bajeczka.

– Urodziłem się gorszy.

Widzimy więc, że sam trzymasz się balastu i nie pozwalasz sobie na wzrost. Praca, którą wykonujesz jest jednym z tego rezultatem. Drugim jest uzależnienie od pornografii.

Oczywiście trudno dostrzec, że to jedynie to, co sami utrzymujemy, a nie rzeczywistość. Bo to czego doświadczamy – co WYBIERAMY – to rezultat tego jak postrzegamy sami siebie.

Dla naszego umysłu nasze doświadczenia stają się dowodem na to, że rzeczywistość jest smutna. Ale tak nie jest. Jest smutna dla nas ale nie dlatego, bo taki jest nasz smutny los, tylko dlatego, bo żal, winę, opór, dumę utrzymujemy w sobie – trzymamy się tych niskich jakości i dlatego doświadczamy ich więcej. A nasz umysł coraz silniej cementuje naszą percepcję.

Zaciekle zazdroszczę tym synkom co są na wyższych stanowiskach lub w biurze!

Zazdrość to główna przyczyna, przez którą nie mamy tego, czego zazdrościmy. Bo zazdrość to utrzymywanie W SOBIE oporu, dumy, niechęci, gniewu. Odpychamy więc od siebie to, czego rzekomo pożądamy.

Dlaczego im zazdrościsz? Czy to daje Ci cokolwiek dobrego? Nie! Robisz to, bo dzięki temu usprawiedliwiasz to, co już w Tobie jest – gniew, nienawiść, opór, żal, ból, wstyd, winę. Robisz to zaciekle – czyli zaciekle dążysz do usprawiedliwienia toksyn, którymi się zatruwałeś od lat.

A nie lepiej zamiast zazdrościć zacząć tych ludzi NAŚLADOWAĆ? Zobaczyć co robią inaczej i samemu zacząć tak postępować?

Zamiast zaciekle zazdrościć, mógłbyś zaciekle dążyć do zmiany swojego życia. Skoro jedną rzecz możesz robić zaciekle, możesz zaciekle robić inną czynność.

No ale aby zmienić swoje podejście, należy zmienić swoją świadomość. Czyli m.in. zrezygnować z bajeczki, że oni urodzili się lepsi, a Ty gorszy. No bo skoro jesteś gorszy, to automatycznie nie możesz żyć jak oni, ani nawet dążyć do tego!

A jeśli jeszcze wybierasz, by negatywnie oceniać tych “bogaczy”, którzy żyją niedojrzale – czyli np. dzieci, które odziedziczyły fortuny lub urodziły się w bogatych rodzinach ale nigdy same do niczego nie doszły, no to po prostu wybierasz głupio.

Bo Twoją intencją jest przelewać trucizny, które w sobie nosisz zamiast się z nich oczyścić i znaleźć WZORY DO NAŚLADOWANIA.

Zamiast tego znajdujesz OFIARY DO NIENAWIDZENIA.

Czy to karmiczna spłata czegokolwiek? Nie. To niedojrzała głupota. Nie mówię tego, by Cię obrazić, tylko jasno i klarownie pokazać jakie błędy popełniasz.

I możesz z tego głupiego postępowania zrezygnować w każdej chwili, każdego dnia. A żeby z niego zrezygnować należy m.in. uwolnić dumę.

A jak ktoś nie jest super inteligentny można wręcz powiedzieć że głupi i nie dał by rady w lepszych pracach o których mówisz to co mu zostaje?

Są setki innych opcji.

Przede wszystkim nawet w obecnej pracy nie musisz się męczyć.

Nie lepszą pracą byłoby np. zatrudnić się w ZOO i zajmować się zwierzętami? Do tego nie trzeba skończyć Harvard-u. Praca w sklepie sportowym, kwiaciarni, ochrona w parku, etc.

Zmiana pracy nawet na taką, gdzie zapłacą Ci mniej na początku, niż teraz, to będzie tymczasowy “przystanek”, by porządnie zająć się swoim wnętrzem, dokształcić się i znaleźć lepszą posadę. Skok nie musi być ogromny od razu. Ale możesz wykonać wiele mniejszych skoków w dłuższym okresie czasu.

Pamiętaj, że widzisz to, co chcesz zobaczyć. Jeśli chcesz zobaczyć usprawiedliwienie dla swojego oporu, no to nie zobaczysz ani żadnych nowych opcji, ani nadziei.

Jedynie praca między innymi w fabryce za miskę ryżu przecież trzeba za coś przeżyć.

Nie żyjesz w erze ucisku. Jesteś wolny i masz ogromny wachlarz możliwości. Możesz czuć radość i swoją wartość nawet pracując za przysłowiową “miskę ryżu”.

Tak szczerze mówiąc jeśli chodzi o Porno to mógłbym wsiąść udział w Twoim Programie i się wyleczyć ale po co jak Porno to dla mnie jedyna słodycz w moim życiu.

Porno to nie słodycz.

Oglądając porno czujesz jedynie pewien poziom emocjonalny – pożądanie. Jego źródłem nie jest porno, tylko wygenerowana zostaje W TOBIE jakość energii nazywana pożądaniem, bo umysł nie potrafi stwierdzić, że oglądasz jedynie obrazy. On uważa to za rzeczywistość.

Więc to co czujesz wobec porno możesz czuć wobec swojego życia, a nawet obecnej pracy.

Dlaczego to czujesz wobec porno, a nie pracy? Bo masz względem nich zupełnie inne nastawienie/postawę. Do życia masz niechęć, do porno masz chęć. To różnica w tym, co czujesz i na co się decydujesz.

Tę “słodycz” więc nosisz w sobie cały czas i nie daje Ci jej porno, tylko na moment odcina świadomość tego, co ją przesłania.

Tak jak woda nie jest źródłem czystości, tylko usuwa to, przez co byłeś brudny. Twoje ciało pod brudem jest czyste. Wystarczy usunąć brud i przestać się brudzić.

Co mi da wyjście z uzależnienia jak moje życie i praca są h****e co to zmieni nagle nie stanę się wielkim inteligentem nie będę zarabiał grubych miliony i nie rzucą się na mnie piękne kobiety?

Praca polegająca na wychodzeniu z uzależnienia to ta sama praca, która prowadzi do zmiany swojego życia.

Bo to przez co nie wybierasz inaczej, lepiej ma te same fundamenty, przez które wybierasz porno.

Oraz przez to postrzegasz swoje życie i pracę jako… wiesz jako co. Staniesz się tym, co wybierzesz. Zawsze tak było, jest i będzie.

Nie musisz być “wielkim inteligentem”, by żyć godziwie i szczęśliwie. Co ciekawe – jedni z najbardziej szczęśliwych ludzi na tej planecie to są w kontekście inteligencji głupcy.

Ale jest wiele rodzajów inteligencji – emocjonalna, mentalna, życiowa, manualna, socjalna i inne. IQ to tylko jeden typ. Inne można w ogromnym stopniu poprawić, bo nie jesteśmy, ani od nich zależni, ani na nie skazani.

Która by chciała takiego głupiego co wykonuje taką odmóżdżająca pracę nie ma wykształcenia i mało zarabia

Sam siebie nie chcesz, więc to, że nie chce Cię inna osoba nie jest niczym zaskakującym.

Wszystko o czym napisałeś do tej pory ma jedną i tą samą przyczynę.

teraz baby są takie wybredne

Bzdura.

Ile tych “bab” poznałeś?

Ty jesteś wybredny – niczego nie chcesz poza porno i użalania. Prawda? Nie chcesz zająć się sobą, swoim życiem, nie chcesz odczuwać dyskomfortu, nie chcesz pracować z szacunku do siebie i do swojej pracy.

No ale naturalnie łatwiej jest negatywnie odnosić się do połowy ludzkości, niż uczciwie rozpoznać przyczynę w sobie.

i mają w czym wybierać i nie wybierają takich przegrywów.

Ty i tylko Ty tak siebie traktujesz.

Jeśli się nie umyjesz i śmierdzisz, to dziwnym jest, że inni będą się odsuwać? Czy raczej ludzie powinni wziąć i Cię umyć i jeszcze poklepać po pupci?

Jeśli nigdy nie oczyściłeś się z emocjonalnych toksyn i jeszcze przelewasz je na innych ludzi, to nie dziwne, że w Twoim otoczeniu nie ma innych ludzi, a szczególnie kobiet – istot bardzo emocjonalnych.

Nie dla psa kiełbasa.

Bełkot.

A poza tym co ja bym przekazał swoim dzieciom?

To co codziennie wciskasz sam sobie.

Jak byłem jeszcze młody i miałem siły i chęci to próbowałem szukać drugiej połówki czy to w barach imprezach dyskotekach czy internecie zawsze olewka i brak zainteresowania latka lecą i zbliżam się do czterdziestki czeka mnie los wiecznego kawalera.

Los Cię nie czeka. Los to nie coś, co spotykamy i smutni, jak ofiarki akceptujemy, tylko coś, co sami tworzymy. To kierunek, w jakim zmierzamy.

Dojdziesz tam dokąd zmierzasz i nie jest to niczym zaskakującym.

To, że “próbowałeś” nic nie oznacza. Nie powiedziałeś nic o tym JAK to robiłeś. Ale biorąc pod uwagę rezultaty możemy się domyślać.

Zapewne robiłeś to z taką samą intencją, z jaką obecnie wykonujesz swoją pracę… czyli po prostu nigdy nie dokonałeś tej podstawowej korekty. Dlaczego więc spodziewałeś się, że zmienią się Twoje rezultaty?

Po ośmiu godzinach takiej pracy trzy zmianowej jestem wyczerpany psychicznie i fizycznie wynudzony i poniżony

Bo to JAK ją wykonujesz drenuje Cię z sił. To nie praca Cię niszczy, tylko Twoje nastawienie do niej i do siebie.

bo zdałem sobie sprawę że ta praca jest nieludzka

Nie.

Ty jesteś nieludzki względem siebie.

i w głębi jej nienawidzę

Czyli w głębi nienawidzisz siebie.

ale muszę wykonywać.

Nie musisz. Ale wybierasz taką pracę, która odzwierciedla Twoje nastawienie do siebie samego. Tak jak pisałem to o górnikach w innym artykule.

Gdy mam na noc to często jest tak że po pracy śpię idem do pracy na noc i śpię i zaś i tak w koło Macieja bo ta praca to w kółko to samo to moje życie też.

Bo w kółko tak się traktowałeś i nigdy tego nie zmieniłeś. Tylko każdego dnia gromadziłeś w sobie coraz więcej oporu, wstydu, winy, żalu, gniewu, frustracji, etc.

Czuję ogromną złość

Właśnie. Bo ją w sobie nosisz i trzymasz i projektujesz na co/kogo popadnie, zamiast się z niej oczyścić i/lub wykorzystać jej energię do podjęcia się konstruktywnych działań nakierowanych na pozytywną zmianę. M.in. od tego jest gniew – by wznieść się w energii ponad WEWNĘTRZNE zagrożenie – apatię, żal, strach, winę, etc. Ale duma jest ponad gniewem, więc jeśli wybieramy dumnie dotychczasowe przekonania, no to nie wykorzystamy wzmacniającego gniewu.

gdy zaś muszę tam zaś iść (zaś w domu smutek z bezsilność że moje życie tak wygląda)

Widzimy więc dalej to, co nosisz w sobie.

jest się tam jak więzień przywiązany do stanowiska

Nikt Cię do niczego nie przywiązał.

i co dziennie to samo ogłupia mnie ta praca

Nie praca Cię ogłupia, tylko bełkoczący umysł, którym się hipnotyzujesz.

totalnie najchętniej bym uciekł z takiej pracy

Wcale nie najchętniej. Bo gdybyś to wybrał, to byś tak zrobił. Ale tego nie robisz, bo w ten sposób straciłbyś usprawiedliwienie do swojego narzekania i użalania.

Była taka historia – był koncert wspaniałego pianisty. Pianista swoją grą wszystkich zachwycił i po koncercie podchodzi do pianisty pewien mężczyzna:

– Dałbym wszystko, by móc grać tak jak pan!

– Nieprawda. Gdyby dał pan wszystko, to grałby pan tak jak ja, a nie słuchał mnie na widowni.

Więc ucieczka z tej pracy – zrezygnowanie z niej – wcale nie jest Twoim głównym priorytetem.

raz zmienił ale zaś trafiłem na produkcję tylko że gdzie indziej i zaś wciąż to samo chyba

I kto to wybrał?

Mówisz “trafiłem na produkcję”… ktoś Cię tam zaniósł? Związał, zakneblował i siłą przetransportował? Nie. Sam dokonałeś takiego wyboru.

jestem skazany na taką pracę.

Nie.

Sam się na nią skazujesz. Bo sam to wybierasz.

Właśnie wtedy Porno daje mi radość i odprężenie

Porno niczego Ci nie daje, tylko niszcząc zdolność odczuwania tłumi emocje i opór. Jako rezultat jest niszczony Twój umysł, co nazywasz “jestem mało inteligentny/głupi/przegryw”.

Gdybyś przestał niszczyć sobie mózg, zobaczyłbyś, że wcale nie jesteś takim głupcem, za jakiego się uważasz.

I nie pisz proszę “porno” z dużej litery, bo na to nie zasługuje, a poza tym to zwykły błąd ortograficzny.

po powrocie z takich ośmiu godzin godzin szychty. Porno jest to dla mnie jak wódka podana skazańcowi przed powieszeniem.

Dlatego jednym z najpoważniejszych i najpowszechniejszych uzależnień jest też uzależnienie od alkoholu. Wódka, tak jak znieczulenie, odcina świadomość emocji i bólu. Ale niczego nie uzdrawia.

Gdy złamiesz sobie rękę i lekarz da Ci znieczulenie, po którym znika ból, to oznacza, że złamanie się zrosło i Twoja ręka jest sprawna? Nie. Zmieniło się tylko to, że przestałeś CZUĆ ból.

Poza tym na pozycji skazańca nikt Cię nie ustawił, tylko Ty sam. I właśnie dlatego, by mieć usprawiedliwienie do dalszego picia.

A po pracy często chodzę na piwko lub gorzałę do baru

Właśnie. A tam co robicie? O czym rozmawiacie? Jakie tematy poruszacie?

Szukanie rozwiązań do swoich problemów, wymieniacie się konstruktywnymi doświadczeniami czy użalacie się, obwiniacie, narzekacie?

Trafia Ci się to każdego dnia, tak jak “trafiła Ci się taka sama praca na produkcji jak do tej pory”? Ktoś Cię do tego baru zanosi? Zmusza siłą, byś tam poszedł? Grozi Ci? A może Bóg się objawił i obwieścił Ci, że musisz tam iść i pić?

z kumplami z pracy którzy również nie mają lekko i dzielimy smutki.

Właśnie.

Czyli tak naprawdę wspólnie szukacie racjonalizacji dla wstydu, winy, oporu, żalu, gniewu, frustracji, dumy.

Trzeba jakoś uprzyjemnić sobie życie

No narzekanie i obwinianie na pewno jest przyjemne…

gdy ma się taką pracę gdzie się jest nikim robakiem nic nie znaczy

Ależ znaczy! Bez Twojej pracy ludzie nie mieliby produktów, które produkuje ta fabryka!

Tylko Ty DLA SIEBIE jesteś robakiem, bo tak się traktujesz. Nic dla siebie nie znaczysz, bo nigdy nie oczyściłeś się z tego, czym ograniczyłeś szacunek do siebie, akceptację, miłość.

I oczywistym jest, że spotkałeś takich, a nie innych ludzi – takich, których podejście i sposób postrzegania siebie, świata, pracy odzwierciedla Twoje podejście. Bo dzięki temu masz usprawiedliwienie i wymówkę, by się nie zmienić.

i w ogóle nie wymaga ona umiejętności i nie używa się mózgu.

Bo aby zacząć ich używać, należy wyjść z poziomu ochoty, chęci, odwagi, odpowiedzialności, dojrzałości. A nie żalu, dumy, gniewu, frustracji, winy.

Porno to ucieczka od tej straszliwej monotonni i szarego życia.

Nie ma straszliwej monotonii, ani szarego życia.

TWOJE życie jest co najwyżej takie, co sam do niego dodajesz. Jeśli dodajesz opór, to będzie wyglądało DLA CIEBIE jako szare. Jeśli dodajesz winę, to będzie wyglądało jakbyś był ofiarą. Jeśli będziesz dodawał frustrację, to będzie wyglądało jak odmawiające, etc.

Bo życie oddaje Ci to, co Ty mu dajesz. Jeśli zmienisz to, co mu dajesz, zmieni się to, co zaczniesz w nim widzieć i dostawać od niego.

Mogę sobie popatrzeć na seks i ładne kobiety i pomarzyć o tym czego nie mam i do woli dawać orgazmy.

Nie masz tego, bo nie dajesz życiu/innym ludziom jakości, które korespondują z seksem. Oczywiście dla różnych ludzi ważne są inne jakości.

Przykładowo dla jednej kobiety będzie ważna jej akceptacja i poczucie humoru, a dla prostytutki wystarczy ustalona cena.

Teraz odkryłem że u mnie nawykiem ucieczkowym do Pornografii jest moja praca po niej i w niej od razu mi się chce bić mięso.

Zgadza się!

Bo Twoja praca to jeden ze sposobów, by usprawiedliwiać i zrzucać odpowiedzialność za to, co tłumisz pornografią.

Pozdrawiam! Uzależniony od barabara figo-fago na ekranie wkręcacz śrubek z działu 37.

Sugeruję, byś codziennie rano i wieczorem pozdrawiał samego siebie.

Teraz jeszcze kilka uwag.

Nie wolno używać tego, o czym mówię do dalszego usprawiedliwiania swoich wyborów. Twój los to nie kara, nie żadna spłata, tylko REZULTAT Twoich wyborów. Dopóki ich nie zmienisz, nie zmieni się Twoje życie. Możemy to nazywać losem, boskim wyrokiem i jakkolwiek chcemy ale nie zmienia to FAKTU, że za to co mamy w swoim życiu odpowiadamy wyłącznie my.

Będzie dobrze! Już sam fakt, że jesteś na tym Blogu i czytasz to oznacza, że wybrałeś(aś) zmianę swojego kierunku. Prędzej czy później znajdziesz coś/kogoś, kto Cię zainspiruje do wspaniałej zmiany.

Niekoniecznie w tym życiu i może nie w następnym. Może dopiero w 20-tym. Zależy od Ciebie. Jeśli czekasz na coś/kogoś, czekasz na siebie samego/samą. Ale możesz ogromnej zmiany dokonać już w tym życiu.

“Ceną” za to będzie zrezygnowanie z użalania się, obwiniania, narzekania, wciskania sobie kitu, że jesteś głupi, gorszy i skazany na smutny los.

To co zalecam w Twoim przypadku to progresywna eliminacja tego, co w równaniu Twojego życia ma znak “minus”. Pierwszym będzie całe Twoje negatywne podejście do Twojej obecnej pracy: niechęć, opór, użalanie się, rozpaczanie, zazdrość, a także uświadomienie sobie intencji, z jakimi chodzisz do pracy i pracujesz. Oraz porzucenie tego wszystkiego odnośnie siebie samego.

Kartka papieru, długopis/ołówek – i piszemy listę.

Oczywiście nie przeprowadzę Cię przez cały proces na Blogu.

Jeszcze coś, czego prędzej czy później się spodziewam – żeby nie doszło do sytuacji, że napisze do mnie wściekła matka, że mieszam w głowie jej dziecku, które powiedziało – “Moje oceny to moja karma, nic nie mogę na to poradzić”. To bzdura i dziecinne usprawiedliwianie siebie kompletnym niezrozumieniem tematu karmy.

Karma to Ty. Rezultaty jakie masz w swoim życiu to efekt Twoich i tylko Twoich wyborów. Jedynka na sprawdzianie to nie żadna mistyczna czy ezoteryczna karma, tylko oczywisty rezultat tego, że TY nie ruszyłeś(aś) dupy do nauki (bo np. zamiast uczyć się chętnie, TY wolałeś(aś) utrzymywać opór i świadomość ofiary).

Więc – c’est la vie czy c’east moi?

W przypadku mężczyzny, który napisał ten komentarz – “Życie to nie bajeczka” – ależ jest! Ale TWOJE życie to TWOJA bajeczka, którą utrzymujesz na swój temat i na temat swojego życia.

Tylko w oczywisty sposób zrzucasz odpowiedzialność na życie.

Rezultaty, czyli to, co mamy (poziom MIEĆ) to reprezentacja tego, co robimy (poziomu ROBIĆ). Natomiast to, co robimy i jakość tego odzwierciedla to jak sami postrzegamy siebie, to co robimy, innych ludzi, rzeczywistość, etc. (czyli poziom BYĆ).

Jeśli chcemy zmienić rezultaty, należy zmienić działania i/lub ich jakość. Żeby zaś się tym zająć, trzeba najpierw zmienić siebie.

BYĆ -> ROBIĆ -> MIEĆ.

A nie MIEĆ -> ROBIĆ -> BYĆ.

Drugiej zależności używa osoba w niskiej świadomości – ofiary. Czyli wierzy w nieprawdę, kompletnie niepoprawnie interpretuje rzeczywistość.

Natomiast najszybszą drogą zmiany siebie jest wybór czegoś innego w życiu – nowe rezultaty i zrobienie WSZYSTKIEGO, by je osiągnąć. NIEZALEŻNIE na jakie przeszkody natrafimy. Więc jeśli spotkamy się ze 100 odmowami ze strony kobiet, to podejmujemy 101-wszą próbę. A potem 102-gą.

Gniew może bardzo pomóc – gdy powiemy sobie – “Dosyć! Nie chcę już tak żyć! Zrobię WSZYSTKO, by to zmienić!”

Słowo decyzja pochodzi z tak dawna jak sanskryt i oznacza “przedzierać coś na dwie części”. Słowem – coś porzucamy, zostawiamy za sobą i zajmujemy się drugą częścią.

Nie można więc zmienić swojego życia i nadal zostawić w sobie/w nim coś, co nas obciąża lub obciąża tę zmianę. Jeśli zostawimy sobie uzależnienie jako “most, którego nie spalimy”, to żadna zmiana nie nastąpi. Nigdy.

Aby podjąć decyzję, trzeba być pewnym SIEBIE. Nie umysłu, ani emocji. Mamy 100% GWARANCJI, że pojawi się opór, strach, a nasz umysł zacznie wątpić i chcieć zrezygnować i uciec. Ale umysł i emocje to nie my! My zdecydowaliśmy – porzucamy wątpliwości umysłu i uczucia strachu i oporu. Osiągniemy WYBRANY rezultat POMIMO tego!

To jest pewność SIEBIE. A w niej zawiera się pewność umysłu i emocji – NA PEWNO poczujemy opór, poczujemy strach i NA PEWNO nasz umysł będzie chciał odpuścić. No i? To nie my! Dlaczego mamy oddać energię im, a nie konstruktywnym działaniom?

Ale jeśli żyliśmy tak przez 40 lat, no to na pewno mamy już wykształcone nawyki – podświadome działania, które wybieramy nieświadomie – rezygnację, sabotaż, zasilanie oporu – oddawanie mu energii, wewnętrzne zmaganie zamiast wybór chęci i działania w świecie. Trzeba więc zacząć od uświadomienia sobie już istniejących mechanizmów.

Najlepsze do tego są kartka i długopis.

Jeśli w mechanizmie istnieje uszkodzony element, no to go trzeba rozpoznać i usunąć, bądź naprawić, a nie zmagać się i liczyć, że mechanizm zadziała lub będzie działał. Nie zadziała!

Strach, opór, wina, wstyd, żal i wątpliwości to samospełniająca się przepowiednia. Jeśli zrobimy to, co nam podpowiadają – na pewno dojdzie do tego, co sądzimy! Ba! Twoja sytuacja jest tego doskonałym przykładem.

I jeśli dojdzie do tego, to co sobie wmówimy – że taki był nasz los – czy zrozumiemy, że to rezultat, którego mogliśmy się spodziewać, bo nie zmieniliśmy dotychczasowego kierunku? A nie smutny los, na który jesteśmy skazani!

Myśli nie mówiły nam – “porzuć działanie, to się ochronisz przed tym rezultatem (np. bólem)”! Myśli mówią nam – “ZMIEŃ działanie, BO dojdzie do tego rezultatu, który widzisz w swoim umyśle”!

Strach nie chroni przed negatywnym rezultatem, tylko to energia niezbędna do zmiany działań prowadzących do tego rezultatu! A te negatywne działania już podejmujemy! Na 100%! Inaczej nie czulibyśmy strachu i nie mieli negatywnych myśli!

To co czujesz to nie “opór przed zmianą”, tylko opór, który trzeba rozładować, by móc podjąć nowe działania! To Twój podświadomy bagaż, który ujawnił się, byś mógł się nim zająć! Zaś opór najlepiej rozładowuje się podejmując się działań.

Ale co robią ludzie? Piją, oglądają porno, palą papierosy, siedzą przed telewizorem, by przestać go czuć! I oczywiście też zrzucają za niego odpowiedzialność na innych, a nawet na całe życie. Ale to, że go czujesz to gwarancja tego, że go rozładujesz O ILE taką będziesz miał intencję!

Niechęć do podjęcia się działania to właśnie opór! Wybierz chęć! Chęć nie weźmie się z kosmosu! Ufoludki Ci jej nie dadzą! WYBIERZ JĄ! ZDECYDUJ SIĘ NA CHĘĆ!

Jak osiągnąć DOWOLNY rezultat – zarówno pozytywny jak i negatywny? Proste! To jak robienie posiłku. Wybierz go (np. jaki posiłek chcesz spożyć) – wybór jak najbardziej może być nieświadomy – dobierz składniki, które prowadzą do tego rezultatu oraz odrzuć składniki, które do niego nie prowadzą.

Jeśli chcesz zjeść rosół, to nie wrzucaj do niego buraków! Jeśli chcesz żyć szczęśliwie, to się nie opieraj i nie narzekaj! Jeśli chcesz sukcesu w pracy, to nie pracuj z negatywną intencją.

Zmaganie to świadomy wybór jednego celu, podświadomy wybór innego, zazwyczaj przeciwnego i pomieszanie składników.

Czyli chcesz spokoju, a dobierasz składniki niepokoju. Chcesz pieniędzy, a dobierasz składniki ubóstwa. Chcesz związku, z dodajesz składniki samotności.

Jak to wszystko oddzielić? Proste! Zacznij od LISTY – PISEMNEJ LISTY – tego, co już robisz i stanie się jasne, co prowadzi do rezultatu A, a co do rezultatu B.

Pewność siebie to pewność, że w głowie będzie tylko chaos. Uwolnić się od chaosu możesz tylko na czystej kartce papieru i za pomocą medytacji. Tego też możesz być pewien. Więc bądź pewien, że dopóki tego nie zrobisz, będziesz żył w chaosie. A jak to zrobisz, to się z chaosu oswobodzisz.

Bo nikt nie jest na nic skazany na tej planecie.

Mam nadzieję, że ten artykuł podziałał jak wiadro zimnej wody. Jeśli zabolało – nie stało się nic złego. Zaakceptujmy ból, trwajmy w nim to minie, a wraz z nim minie opór.

Podziel się tym artykułem!

Napisz komentarz!

Powiadom mnie o
Avatar

Avatar
Gość
bercik
10 września 2019 13:55

Jak wracam z tej pracy na produkcji tyle lat to jestem tak wkurzony że najchętniej bym (przepraszam za słowa muszę to z siebie wyrzucić abyście zrozumieli moją rozpacz i bezsilność) wy###przył całą ludzkość i roz##bał tą durną planetę w drobny mak! Naprawdę, gdyby ktoś w tej chwili dał guzik do wystrzelenia wszystkich rakiet atomowych to bez żadnych oporów bym przycisnął. Gdybym wiedział że tak będzie wyglądać moje życie zwłaszcza zawodowo to już wolał bym się nie urodzić. Ale nie wiedziałem i wpadłem w bagno. To dlaczego już od samego początku się opierałem wielu rzeczą a większość nie?

Avatar
Gość
Katolik
7 września 2019 08:50

Ja może przytoczę jedną z przypowieści wypowiedzianą przez Jezusa jest ona o pracownikach winnicy dla Pana o którym jest artykuł, dla Ciebie Piotrze i innych gości tego Bloga:
Królestwo niebieskie podobne jest do właściciela winnicy, który o świcie wyszedł z domu, by zatrudnić ludzi do pracy. Uzgodnił z nimi dniówkę i wysłał na pole. Gdy wyszedł o dziewiątej, zobaczył na rynku innych ludzi bez pracy. „Idźcie pracować w mojej winnicy”, powiedział. „Uczciwie wam zapłacę”. Poszli więc pracować. Właściciel zrobił to samo około dwunastej i trzeciej po południu. Gdy wychodził około piątej, spotkał kolejnych ludzi i zapytał: „Czemu staliście tu bezczynnie cały dzień?”. „Ponieważ nikt nas nie zatrudnił”—odpowiedzieli. „No to idźcie szybko do mojej winnicy!”. Wieczorem właściciel powiedział zarządcy: „Zwołaj pracowników i wypłać im należność—zaczynając od tych ostatnich, a kończąc na pierwszych”. 9 Podeszli więc ci, którzy przyszli o piątej, i dostali całą dniówkę. Gdy przyszła kolej na pierwszych zatrudnionych, spodziewali się, że dostaną więcej. Ale oni również otrzymali dniówkę. Wzięli pieniądze, ale robili właścicielowi wymówki: „Jak to? Ci ostatni pracowali tylko godzinę, a dałeś im tyle samo co nam, którzy przez cały dzień ciężko pracowaliśmy w upale!”. „Przyjacielu, przecież cię nie skrzywdziłem”—zwrócił się do jednego z nich właściciel. „Czy nie umówiliśmy się na dniówkę? Weź swoje pieniądze i wracaj do domu! Chcę temu ostatniemu pracownikowi dać tyle samo, co tobie. Czy nie mam prawa wydawać swoich pieniędzy tak, jak chcę? Nie podoba ci się, że jestem dobry?”. W przyszłym świecie będzie podobnie. Wielu ludzi, obecnie uznawanych za wielkich, przestanie się liczyć, a inni, teraz uznawani za najmniejszych, będą wielkimi.

Według mnie w tej przypowieści gospodarz jest alegorią Boga, zaś robotnicy – ludzi grzesznych. Przypowieść ta pokazuje, ze Bóg jest dobry i łaskawy dla wszystkich jednakowo, zaś jego miłosierdzie jest bardziej darem niż nagrodą wiec nie zależy od zasług, a bardziej od ogólnej oceny życia człowieka. Nie ważne jest wiec, jak długo pracował robotnik i co robił – ważne, czy swoją pracę wykonał solidnie, rzetelnie i z dobrą intencją.

Żadna praca nie hańbi i nikt nie powinien sobie obniżać wartości z powodu tego jaką pracę wykonuje. Gdy ta praca daje coś dobrego ludziom i nie szkodzi temu co ją wykonuje to nie powinno się wstydzić z tego powodu. Przecież Ciebie ona nie zabija, ważne że coś robisz i nie leżysz odłogiem jak alkoholicy i bezdomni. Skąd tyle nienawiści? Czy nawet ktoś całe życie mający taką posadę może stać się oświeconym i trafić do nieb?

Avatar
Gość
bercik
5 września 2019 14:11

Panowie odkryłem straszliwą prawdę! Ja w poprzednim swoim życiu byłem w NKWD! Teraz całe życie muszę pracować jak robot w czymś co jest współczesną wersją łagrów za 2400 brutto! Nie mam żony, dzieci bo sam pozbawiałem ich obywateli. Nie pozwalam sobie na więcej na majątek bo to odbierałem lub niszczyłem.Od zawsze mam w sobie wiele stłumionej winy za okrutne występki z wcześniejszej formy.

Avatar
Gość
Paweł
31 sierpnia 2019 14:56

To Piotrze co piszesz o inkarnacjach, wcieleniach, karmach itd, to wedlug mnie wiele wyjasnia. Albo nawet wszystko. Jak taka spier…olina zyciowa jak ja umrze, to nic dziwnego, ze jakies dziecko urodzi sie potem jakies koslawe, chore, moze bez reki, albo Bóg wie, co jeszcze. Tak sie zastanawiam Piotrze, po co takie jednostki jak ja przychodza na swiat? Swoja z…ebana osoba obnizam tylko poziom swiadomosci ludzkosci. Pozytku ze mnie zadnego.Nie mam kobiety, dzieci itd. Nie daje nic swiatu, spoleczenstwu itd .Przeciez gdyby na swiecie byly tylko takie z…eby jak ja, to ludzkosc dawno by wyginela. Cale zycie jedna wielka, p…erdolona gehenna.
Przepraszam Piotrze, ale musialem to z siebie wyrzucic. Ja juz nie wiem, czy to moj umysl paple, czy to ja paple. W ogole to ja juz nie wiem kto to jest “ja”. Kim ja jestem? Czym? Oprocz tego, ze spierdolina zyciowa.

Avatar
Gość
bercik
30 sierpnia 2019 09:49

Dziękuję bardzo Piotrze! Jestem ogromnie wdzięczny za spojrzenie na moje życie. Ale czy ja już dawno sobie nie wykopałem grobu gdy już w szkole wybierałem niechęć do nauki i rozwoju i sobie na wszystko bimbałem. Gdyby to wszystko było takie proste. Potrafię się na chwile ucieszyć gdy jestem w domu ale wystarczy że sobie przypomnę o tej pracy cokolwiek lub gdy do niej idę to od razu mam zamiar padnąć. Błagam jak można zarabiać 1739 miesięcznie to są grosze. Wyobrażasz sobie tyle cały czas zarabiać przez całe życie w pracach i nie więcej. Jeszcze jak usłyszałem że ludzie przyjezdni tu do Polski z Ukrainy lub hindusi zarabiają odemnie o wiele więcej i na rozmowach wyśmieją gdy ktoś poda taką kwotę to myślałem że zapadnę się pod ziemie. Obcokrajowcy są sprytniejsi odemnie. Kim trzeba być żeby zagraniczni zarabiali więcej od obywatela kraju. Katastrofa! na co ja się skazuję. Piotrze oczywiście że próbowałem gdzie indziej szukać ale odrzucali mnie pewnie znaleźli się lepsi kandydaci. Nawet jak jest lepsza fabryka gdzie więcej płacą to nie ma miejsc tylko w tych najgorszych gdzie mało płacą jest miejsce bo ludzie uciekają pewnie za granicę ja nie mogę wyjechać nie mam z kim nie poradzę sobie tam jak tu sobie nie radzę to co dopiero za granicą.Jak ja na życiorysie mam same pracownik produkcyjny lub coś podobnego w rożnych już firmach no to później tylko na to mnie biorą nie mam doświadczenia w sklepie nie jestem handlowcem niestety prawda Piotrze że praca w sklepie była by lepsza?Jakie jeszcze prace bez kwalifikacji lub te prostsze polecasz. Nie ma ogłoszeń takich co podałeś prócz sklepu nie ma w moim mieście ani w pobliżu zoo. Ciągle ostatecznie trafiam do jakiś zagranicznych fabryk co wykorzystują ludność tubylczą za małą kasą a tymczasem u nich by za to samo miało by się trzy albo pięć razy więcej. Gdyby chociaż były jakieś możliwości awansu lub by przyuczali na jakieś specjalizacji albo trudniejsze maszyny ale gdzie tam mam tłuc normy i koniec na nic lepszego nie mogę liczyć. Towarzystwo jakie czasami się przewija przez takie miejsca jest czasami naprawdę najniższego sortu czasem naprawdę patologiczne elementy można spotkać w takich miejscach np. byłych więźniów. Ten kraj to wyścig szczurów a ja jestem na samym tyle przez iluzje których się trzymałem od dziecka i niechęć do działań i do wszystkiego(to się dowiedziałem od Ciebie). Nie potrafię się przekonać do takiej pracy teraz tym bardziej po przeczytaniu o tych górnikach i ten artykuł. Chyba sobie wybrałem tą pracę jak hitlera już dawno i moje życie jest ponure i nudne. Chociaż ta praca nie zabija fizycznie choć mi się wydaje że zabija psychicznie jak człowiek zacznie myśleć nad tym wszystkim. Ależ ogłupia bo robisz wciąż to samo nie rozwijasz się nic nowego a co mam innego przy tym robić? Z nudów uciekam w umysł i bujanie w obłokach gdyby nie umysł i rozmyślanie to inaczej chyba bym zginął z nudów. Praca górnika bym nie chciał bo jest niebezpieczna dobrze że chociaż dużo zarabiają a nie tyle co ja. Tak samo jako magazynier pracowałem chwilę i też praca za grosze tym razem targanie pudeł cóż perspektywa życiowa trzeba mieć siłę i zero mózgu to samo co przy tych maszynach tylko że tu niekoniecznie siła jest potrzebna. Mówię Ci Piotrze to jest tak jakby nawet babska robota jakoś nie da się przekonać do tej roboty wszystko w umyśle przeczy i nie chce tego. “Dzięki mnie ludzie mają te produkty” czy ja wiem a nie dzięki tym co to wymyślili i zaprojektowali i zarządzają tą produkcją i zbudowali te maszyny poza tym to wszystko robi maszyna ja tam jej tylko pomagam i pakuję gotowy wyrób do półki i tyle i tak w kółko jak nie ja to znaleźli by od razu kogo innego bo to nie wymaga kompletnie niczego prócz posiadania rąk nawet szympans by się nauczył wykonywać tą pracę dziwne że nie wpadli na ten pomysł i nie zatrudniają małp do tej pracy lub dlaczego całkowicie tego nie zautomatyzują zaoszczędzili by te grosze co nam muszą płacić? W ogóle to wszystko widać po mnie i mężczyznach i kobietach pracujących na tych stanowiskach wszyscy brzydcy przytyci uzależnieni smutni mało radości pryszczaci mało rozmawiający jak niewolnicy a już na wyższych stanowiskach i lepszych to sami ładni ludzie często młodzi uśmiechnięci radośni żartobliwi rozgadani mądrzy dumni pewni siebie pogodni też bym taki był gdybym trzepał dużo kasy. My wszyscy produkcyjni tylko czekamy aż będzie koniec pracy i w końcu weekend i tak żyjemy nie chcę się nam i na siłę tam przychodzimy.Naprawdę nie potrafię się przekonać i wybrać chęć do tej pracy ma dość.To ja musiałem urodzić się z bardzo niskim poziomem świadomości i to jest moja karma i przez to nie mam jakieś wymagającej odpowiedzialnej twórczej pracy może w poprzednim życiu mieszkałem w Afryce? Gdybym wiedział że tak będzie wyglądało moje życie a zwłaszcza robota to wolałbym się nie urodzić. Nie mam sensu takie życie wykonując ciągle taką pracę nie mam partnerki wciąż mieszkam z rodzicami ani prawa jazdy to uciekam do porno. Jeśli nic w najbliższym czasie nie zmienię znowu to się zapiję i wpadnę pod pociąg. Próbowałem zmienić kierunek zawodowy ostatnio mnie zwolnili za ciągłe l4 i wiele miesięcy posiedziałem w domu i trochę odżyłem szukałem pracy odsunąłem uzależnienia miałem nadzieję że znajdę coś lepszego i innego szukałem pytałem próbowałem ale nie udało mi się i urząd pracy zaś mnie posłał do pracy na produkcję to jest jakieś przekleństwo! Dlatego mówię że nawet teraz tak teraz w tym momencie mógłbym wziąć udział w Twoim programie i pomocy wyjścia z porno ale przez tą pracę zaraz bym pewnie wracał do uzależnień bo ta praca jest wielkim czynnikiem który źle wpływa na mnie i moje samopoczucie. Ale praca w fabryce na taśmie na pewno bardzo nisko się kalibruje tak samo magazynier to znaczy że ja jestem na takim niskim poziomie? Żeby mieć lepszą to muszę się wznieść tylko jak porzucając użalanie złość do innych w tym mnie myślenie że jestem gorszy i głupi ale gdybym nie był głupi to bym nie wykonywał takiej debilnej pracy?Ja przez tą pracę czuję brak wartości i wstydzę się że ją wykonuję czy można być najszczęśliwszym i uduchowionym człowiekiem będąc mną? Jak porzucę uzależnienia to przyjdzie inteligencja i pewność siebie i szczęście? Mówiłem kolegą że trzeba zmienić pracę i zdobyć kwalifikacje a oni powiedzieli że to za trudne i boją się że nie dadzą rady i żebym się z nimi napił i zapalił. Mam hobby ale nie chce mi się nić po tej pracy jestem zmęczony jedynie w weekendy święta i urlopy mam chęć na nie. Jak poprosić Boga aby pomógł mi zmienić moje życie pracę czy może on mi jakoś pomóc?

Avatar
Gość
Łukasz
29 sierpnia 2019 21:46

Napisałeś Piotrze artykuł na taki temat, o którym przez ostatnie kilka dni rozmyślałem.Czasem jak miałem problem i wszedłem na Twojego blogaa tu patrze nowy ciekawy artykuł chyba jakaś intuicja.

Chodzi mi o to,że zrobiłem rzeczy nirealne kilka miesięcy temu dla mojego umysłu,a ciągle coś we mnie siedzi i karmie się negatywnościami.Teraz mój umysł ciągle myśli o kobietach i tylko w nich widzi sens życia i ogólnie straciłem zapał np do pracy,sportu itd.Patrze tak na innych ludzi,któryz np imprezują,a mimo tego potrafią się cieszyć życiem,a ja nie pije i nie mam nałogów,a nie potrafie się cieszyć tym życiem.Wczoraj miałem doła,ale jak już poznałem jakąś dziewczyne to poczułem się lepiej i nie wiem jak zmienić to,żebym nie uzależniał swojego samopoczucia oraz wartośći od kobiet.Chciałbym zająć się sobą albo znależć jakieś hobby lub fajny zarobek,ale ciągle coś we mnie siedzi i brak tego powera do życia.Mam tylko energie do poznawania kobiet a do reszty obszarów nie.Wiem,że mam potencjał,bo nie jestem głupi facet tylko nie wiem co dalej jak ja już prawie rok oczyszczam się z oporów w ciele,a jeszcze coś we mnie siedzi,bo czuje to.Skoro ja od młodych lat tłumiłem emocje to może mam teraz dużo podświadomych blokad i przez to ten brak chęci,a może mam jakąś chorobe,bo nawet się jeszcze nie badałem.Coś siedzi we mnie i nie moge coś sie dokopać do tego może jakiś rak będe musiał serio iść na badania,bo ja żyje tak zdrowo i ciagle pracuje nad sobą,że powinienem mieć full motywacje i chęci do życia.Widze sens życia tylko w kobietach a jak nie mam z jaką pisać to mam doła.

Avatar
Gość
Paweł
30 sierpnia 2019 12:36

Ja to ci Łukasz zazdroszcze, ze potrafisz podejsc do kobiety, zagadac, umowic sie, pewnie miec z nia seks itd. Dla mnie to abstrakcja i cos tak nieosiagalnego, ze nawet nie wiem do czego to porownac. Ciezko mi sobie nawet wyobrazic, ze moglbym byc z kobieta, a jak juz sobie wyobraze, to w glowie odzywa mi sie taki glos: gdzie ty, k…wa przegrywie jeb…ny? Tak, jak ktos tutaj napisal- ” nie dla psa kielbasa” itd. A jeszcze jak mam se wyobrazic ze mam z kobieta seks to… ehhh… Brak mi slow. Jak to pisze, to mi sie plakac chce, ale nie moge, bo w pracy jestem. Takze Łukasz- nie martw sie. Nie jest z toba tak zle.
Oczywiscie komentarz Piotra bedzie tu niezbedny. Jezeli zechce i o ile jes w ogole co komentowac.:)

Avatar
Gość
Łukasz
30 sierpnia 2019 21:36

Założę się, że miałem gorszy start od Ciebie,bo nawet bałem się wyjść do sklepu a co dopiero do kobiety.Miałem dwie opcje praca nad sobą albo samobójstwo,bo byłem już na dnie do tego miałem depresję/nerwicę.Na początku było bardzo ciężko uwolnić ten cały opór/napięcie z ciała,bo miałem tyle w sobie lęku,że masakra.Jeśli chodzi o kobiety to dopiero zaczynam się z Nimi spotykać więc narazie nie liczę na seks,bo jeszcze czeka mnie dużo pracy nad sobą,ale potrafię pocałować obcą dziewczynę co już jest jakimś sukcesem.Poza tym jeśli byś skończył z porno i masturbacją to sam dotyk lub przytulenie dziewczyny sprawiało,by Ci mega radość.Narazie nie myśl o kobietach tylko przestań narzekać i bierz się za uwalnianie,bo wybierasz,by pracować na sukces lub porażkę.

Avatar
Gość
Paweł
31 sierpnia 2019 05:09

Ja caly czas jestem “wziety do roboty”. Przerabiam Piotrze twoj program, robie notatki, zapisuje, leze- uwalniam, siedze w pracy uwalniam. Nic juz prawie nie robie oprocz odczuwania i uwalniania. Nie ogladam ani telewizji, ani zadnych jutubow, zadnych serwisow internetowych itd. Ale juz teraz naprawde nic. Nie szukam juz zadnych nowych ksiazek itd. Jak mam chwile wolnego, to leze i uwalniam. O ile mnie do porno nie pociagnie. A jak juz obejrze, to sie klade i dalej uwalniam. Ja w ogole czytam twoj program juz trzeci raz i dopiero powoli do mnie dociera, to , co tam jest napisane. Nie wiem, czemu tak ciezko trybie. Hawkinsa tez musialem kilka razy czytac, zeby do mnie cos dotarlo. I mimo tego, ze odczuwam, uwalniam, to i tak caly czas czuje sie jak przegryw zyciowy i jak g…wno. Nie powiem, ze nie poczynilem postepów. Zaczalem “lubiec” swoją prace, czesciej sie usmiecham i mam dobry humor. Dla klientow jestem bardziej zyczliwy i widze, ze oni tez to odwzajemniaja. Ale te przekonania na temat kobiet sa chyba dla mnie najgorsze. No nic. Jak to sie mowi: “psy szczekaja, karawana jedzie dalej”.

wpDiscuz
Podobne Wpisy:
Walka z uzależnieniem nie przynosi rezultatów! Dlaczego? (Część 2, Wideo)

Walka z uzależnieniem nie przynosi rezultatów! Dlaczego? (Część 2, Wideo)

Film ten jest kontynuacją rozpoczętego na Blogu Wpisu “Walka z uzależnieniem nie przynosi rezultatów! Dlaczego?”. Link do niego znajdziesz w opisie tego filmu. Dzisiaj podejmę się wyjaśnienia pierwszego elementu tego zagadnienia. Elementów jest dużo: – Wewnętrzne napięcie. – Pragnienie wyzdrowienia. – Strach przed porażką. Przed kolejną nieudaną próbą wyzdrowienia. – Strach przed sukcesem – przed… Przeczytaj
Wpis!

Dodano:
Komentarze: 0
O Emocjach – Poczucie Winy (Część 1)

O Emocjach – Poczucie Winy (Część 1)

Przyjrzyj się obrazkowi powyżej. Jak sądzisz – co ta postać może sobie myśleć? A teraz przypomnij sobie, że to nie ona myśli. Myśli jej umysł automatycznie, co nie ma NIC wspólnego z tą postacią. Bardzo możliwe, że i z Tobą. Myśli ORAZ emocje to sygnały informujące Cię, że trzymasz się jakiejś negatywności. Aby coś w… Przeczytaj
Wpis!

Dodano:
Komentarze: 4
Facebook – Czyli 2 uzależnienia w 1

Facebook – Czyli 2 uzależnienia w 1

Dzisiejszy wpis poświęcę bardzo niepokojącemu zjawisku, mianowicie – większość mężczyzn, z którymi współpracuję powiedziała mi, że nakręcają się lub pornograficzny amok rozpoczyna u nich obejrzenie zdjęcia ładnej dziewczyny na Facebooku. Wszyscy wiemy jak działa fejs – uruchamiasz go i na dzień-dobry natrafiasz na ścianę – ścianę “newsów” różnego typu – od niegroźnych wpisów przez aktualizacje… Przeczytaj
Wpis!

Dodano:
Komentarze: 15
O Emocjach – Podsumowanie

O Emocjach – Podsumowanie

Witam Cię serdecznie! Dziś podsumujemy czego się dowiedzieliśmy o emocjach. Linki do wszystkich artykułów o poszczególnych emocjach znajdziesz przechodząc do poniższych artykułów: ► Jak i Dlaczego Zacząć Odczuwać? ► O Emocjach – Wstyd. ► O Emocjach – Poczucie Winy. ► O Emocjach – Apatia. ► O Emocjach – Żal. ► O Emocjach – Strach. ►… Przeczytaj
Wpis!

Dodano:
Komentarze: 2

WOLNOŚĆ OD PORNO