Dni
Godzin
Minut
Sekund

Ilość Wolnych Miejsc:
/15

Witam Cię serdecznie!
Wracamy do emocji strachu. Części 1-3 znajdziesz klikając na linki poniżej:
► O Emocjach – Strach (Część 1)
► O Emocjach – Strach (Część 2)
► O Emocjach – Strach (Część 3)
Zgodnie z obietnicą, porozmawiamy dzisiaj krótko o śmierci.
Od razu podkreślę – nie chcę nikogo do niczego przekonywać, z niczym walczyć, nic udowadniać. Chcę tylko zarysować dlaczego (wg mojego obecnego poziomu świadomości) śmierć w ogóle jest i czemu służy. Dlatego porozmawiajmy na spokojnie bez żadnych oczekiwań. Otwórzmy nasze umysły. Najpierw troszkę się zrelaksujmy, bo dla wielu temat nie jest łatwy. A dla mnie jest, bo otrzaskanie się ze śmiercią przynosi głęboki spokój.
Pierwsza istotna informacja – w życiu w odniesieniu do dowolnego aspektu ZAWSZE operujemy jedną zmienną (naturą ego i umysłu jest wartościowanie i popadanie w dualizmy). Więc nie ma śmierci. To, co nazywamy śmiercią jest nadal życiem. Umysł tego nie pojmuje. Bowiem dla niego to co przemijalne staje się wyjątkowe, zaś ego uwielbia być i mieć to, co wyjątkowe niezależnie czy na tej bazie czuje się lepsze czy gorsze.
Tym samym ego śmierci dokleiło etykietę czegoś, dzięki czemu będzie mogło patrzeć na swoje życie (czyli coś co przeminie) jako wyjątkowe – wyjątkowo wspaniałe lub wyjątkowo złe, straszne, samotne, etc. Tym karmi się ego i na tym mu zależy.
Dla ego koniec czegoś, do czego się przywiązało oznacza początek jego osobistej tragedii. Mówię o tym, bo tak naprawdę nie mamy żadnych powodów, by bać się śmierci. A jeśli mamy – jakie? Czy nie jest to jedynie projekcja własnych dotychczasowych przeżyć, rzutowania ich na przyszłość?
Śmierć to życie. Śmierć to NIE JEST przeciwieństwo Życia. Życie nie ma przeciwieństw. Tylko umysłowi się tak wydaje. Zaś życie ewoluuje. Śmierć służy ewolucji. Powstała po to, aby możliwe było przerwanie istnienia, które nie służy już rozwojowi. Dla wielu osób, w których organizmie rozwinęła się już nieodwracalnie choroba i które cierpią, śmierć, czyli ZMIANA przynosi ogromną ulgę. Znamy z sytuacji z 11 września w Ameryce jak ludzie wybierali, by skoczyć z okna, niż pozwolić się zawalić budynkowi, w którym wciąż byli.
To pokazuje, że nie śmierci się tak naprawdę boimy (i możemy się z nią pogodzić), a jej formy i ewentualnie tego, co czeka po niej.
To drugi bardzo ważny temat. Bowiem od tego jak postrzegamy życie zależy jak postrzegamy śmierć. Od naszej świadomości życia (czyli i śmierci) zależy na co sobie pozwolimy i z jakich powodów.
Jeśli jesteśmy niziutko w świadomości wstydu i ofiary, uznajemy śmierć jako ostateczny koniec. Ostateczne wymierzenie kary naszemu podłemu istnieniu. Nie tylko cierpimy tutaj ale gdy zamkniemy oczy czeka nas… no właśnie – co? Wieczne zimno? Nic? Piekło? Przypominam – jedna zmienna! Nie ma “nic”. Jest tylko świadomość braku, co jest iluzją.
Jeśli życie postrzegamy jako podłe i złe, tak samo postrzegamy śmierć. No bo śmierć to element jednego – życia. Osoba, która życie postrzega szczerze jako piękne i naprawdę się nim cieszy, nie boi się śmierci, jest z nią automatycznie pogodzona nawet nie wiedząc, co dzieje się potem. Warto to wiedzieć. Więc rozwiązaniem nie jest ucieczka od śmierci ale wzrost Życia w sobie – wzrost do miłości SIEBIE SAMEGO.
Jeśli uważamy, że śmierć to ostateczny koniec, nasze życie nie będzie spokojne. Każdy moment, w którym nie cieszymy się, w którym się nudzimy, chorujemy, w którym coś nam się nie uda i stracimy czas to powód do żalu, do obwiniania się, do gniewu. Bowiem wierzymy, że na zawsze, nieodwracalnie coś tracimy. Z życia robimy więc scenę dla tysięcy osobistych i globalnych tragedii. Zapominamy, że MY jesteśmy życiem, zaś Życie jest wieczne. Jednak po prostu boimy się, gdyż nie jesteśmy tego świadomi i dlatego żyjemy nie w taki sposób, by cieszyć się, tylko w taki sposób, by nie myśleć o śmierci – by uciec. I jeśli ktokolwiek lub cokolwiek przypomina nam o śmierci, zaczynamy z tym walczyć – np. wydajemy majątki na operacje plastyczne, by ukryć zmarszczki, farbujemy włosy, by ukryć siwiznę. Zamiast uczyć się godność z przeżywania długiego życia, cieszyć się i doceniać swój wiek, staramy się ogłupić. Wybieramy maskaradę, a nie szczerość.
Śmierć w formie samobójstwa dla wielu osób staje się ucieczką od przytłaczającego ich życia. Po części rozumieją rolę śmierci – zmianę. Zmianę tego, co jest. To jest dokładnie to samo co robimy pijąc alkohol czy oglądając porno – uciekamy od tego, co jest. Zmieniamy perspektywę, by było bardziej znośnie.
Dlaczego to robimy? Bo opieramy się i boli nas nasz własny opór. A opieramy się, gdyż postrzegamy życie jako pofragmentowany chaos, losowość, bezcelowość. Nie widzimy szerokiej, kompletnej perspektywy. Negatywne zdarzenia wydają się dotykać nas, a nie innych przez co dochodzimy do wniosku, że życie jest niesprawiedliwe. A więc i śmierć. Bo niektórzy umierają wcześniej nie mając w życiu “nic”, zaś inni żyją długo doświadczając wielu wspaniałości. Gdybyśmy jednak poznali kompletną perspektywę, dotarło by do nas, że nigdy nie dzieje się nic złego. Wystarczy przestać się opierać. Ludzkie życie fizyczne to miejsce nauki i wzrostu. Ale jeśli uważamy, że nasze istnienie kończy się w momencie zamknięcia oczu, ignorujemy naukę no bo co ma nam przynieść skoro umrzemy? Dlatego nauka dla wielu osób trwa bardzo, bardzo długo.
Pełnię istnienia ma za zadanie uwarunkować właśnie nasze ego – nasz umysł. Mieliśmy doświadczyć życia w nałożonych na nie warunkach. Ale na warunki te decydujemy się sami (najczęściej nieświadomie) przez utożsamienia naszego umysłu, a następnie nasze utożsamienie z samym umysłem i ciałem. Globalnie ludzie mają różne wyobrażenia o śmierci i patrząc jak stała się narzędziem tortury, terroryzmu i wymuszania, raczej nie postrzegamy jej jako pozytywnej. No bo jeśli wszyscy bylibyśmy całkowicie pogodzeni ze śmiercią – czym można byłoby nam jeszcze zagrozić? Dlatego demonizuje się śmierć. Ale to od nas zależy jak ją postrzegamy i jaki wpływ ma na nas to przekonanie.
W ciele i umyśle żyje ego. Zaś ego ma nam zapewnić osobistą perspektywę – oddzielenia m.in. od życia. Ego jest święcie przekonane, że to ono jest źródłem życie i bez niego, bez jego racji nie moglibyśmy istnieć. Dla niektórych to oddzielenie jest tak realne, że nie czują nawet sami siebie. Jedyne, co “czują” to myślenie. Myślą, mentalizują. Zaś myślenie to opór dla odczuć. Dla życia. W umyśle jest niezgoda, niezgoda to opór, opór powoduje cierpienie, cierpienie powoduje więcej myśli… i tyle! Pogłębiają się nasze negatywne przekonania i jedyne, co możemy wtedy zrobić to płacić mnóstwo pieniędzy “najlepszym” terapeutom, by słuchali naszych myśli – potrzebujemy się komuś wygadać, byśmy nie byli z nimi sami. Albo regularnie pijemy alkohol, palimy papierosy, oglądamy porno – wszystko, byle uciec od odczuwania i od własnych myśli. Jak się bliżej temu przyjrzymy, dostrzeżemy, że faktycznie tak jest.
Dla takich osób życie wręcz jakby nie istniało. Bo umysł nie ma możliwości przeżywania, tylko komentowania. Umysł myśli. Ale nie wymyśli niczego nowego! Umysł nie jest od wymyślania! Umysł jest od analizy i informowania nas o zawartości naszej podświadomości i tego, co dostarczają mu nasze zmysły (których pracę ogranicza nasza świadomość i podświadomość). Jeśli w podświadomości mamy wiarę w jakiś brak – np. niezasługiwanie na szczęście – umysł będzie działał w oparciu o to przekonanie, a także racjonalizował zasilające ten program energie – emocje. Utożsamienie się z myślami i uczuciami (które są nieprzyjemne i bolesne tylko dlatego, że się im opieramy poprzez np. negatywną ocenę, czyli naszą niechęć do nich) powoduje, że nie mamy żadnej możliwości wzrostu ponad to, co znane. Umysł jedyne co podpowie to, by BARDZIEJ robić to, co robiliśmy do tej pory (jeśli ciężko pracujemy, to aby zarobić więcej uznajemy, że musimy pracować JESZCZE ciężej. Logiczne? Okazuje się, że kompletnie nietrafione). Czyli – by pogłębić to co znane – aktualne warunki. Zaś aktualny stan tworzy nasz opór. Umysł podpowie więc, byśmy i opierali się bardziej.
Jeśli naszym przekonaniem jest, że życie to działanie i żeby żyć trzeba cały czas działać, coś robić, zrobić jak najwięcej, będziemy unikać odczuwania, a szczególnie odczuwania wszelkich uczuć, które oceniliśmy jako negatywne robiąc różne szalone, niebezpieczne rzeczy. A nawet narażając własne zdrowie i życie – próbując różnych narkotyków, seksu bez zabezpieczeń, będziemy wprowadzali do swojego ciała różne substancje, by jeszcze bardziej ograniczyć pracę umysłu oraz odczucia płynące z ciała i ze świata. Będziemy uprawiać hazard, by poczuć adrenalinę, która również tłumi odczuwane stłumione emocje. Słowem – nasze “życie”, a raczej działanie wynikające z braku świadomości życia w nas będzie odzwierciedleniem naszego traktowania samych siebie. I takie jest!
Co więcej – mamy świadomość, że jak czegoś nie zrobimy to stracimy jedyną okazję, a potem, gdy już będziemy umierać czekać nas będzie tylko gorzki wyrzut… sumienia. Więc jeszcze zrzucamy za to odpowiedzialność na sumienie! Sumienie dużo wcześniej namawiało nas do miłości. Ale my wybieramy rację naszego umysłu – ego – wiarę w poczucie winy, czyli świadomość ofiary.
Widzimy więc, że śmierć dla ludzi to koniec, to taki moment rozliczenia ich własnej wartości, którą również warunkowali i postrzegali przez swoje działania i osiągnięcia (ale zazwyczaj przez ich brak). Takie życie wydaje się tragiczne. Bo wynika z tragicznie nietrafionej świadomości Życia.
Jednak śmierć jako inna forma życia, polega na zmianie i na nauce. Nie na końcu. Życie jest wieczne. Twoje życie jest wieczne. Nie skończy się. Nie mówię teraz o jakiś religijnych uprzedzeniach. Nie mówię też o umyśle. Mówię o naturze Życia – nieskończonego strumienia świadomości. Już nieraz użyłem stwierdzenia “Świadomość JAM JEST”.
Dzięki:
– Oczyszczeniu się z negatywności poprzez uwalnianie.
– Medytacji, czyli nauce wzrostu świadomości ponad automatyczne utożsamianie się z zawartością umysłu i podświadomości.
Mamy możliwość wyjścia ponad czwarty wymiar – czas.
Mówi się:
– Czas ucieka.
– Czas nie czeka.
– Czas płynie.
Nie. Nie od tego jest czas. Czas to wymiar. Tak jak fizyczne trzy wymiary, dzięki którym jest możliwość, by istniała forma fizyczna, tak czwarty wymiar – czas – umożliwia przekształcanie formy – jej ewolucję. Dzięki czasowi jest również możliwość doświadczania własnych warunków istnienia i ich zmiany. Zaś każdy narzucony przez naszą świadomość warunek na nasz strumień Życia zagęszcza czas. Nasz umysł interpretuje i odbiera to jako problemy w życiu, nieprzyjemności. No bo jak coś jest nieprzyjemne to mówi się, że trwa i trwa, a przyjemne dni mijają bardzo szybko. Przez to mentalizowanie znika z naszej świadomości Jedyne Co Jest – Chwila Obecna, zaś umysł zaczyna żyć przeszłością – zazwyczaj poczuciem winy lub przyszłością – strachem. No bo w przyszłości czyha przecież śmierć. I wielki wyrzut, co stanowi racjonalizację umysłu naszego stłumionego poczucia winy.
Wzniesienie się ponad te negatywności wprowadza nas w świadomość spokoju i radości. Mówi się – “Szczęśliwi czasu nie liczą”. Błąd! Prawda jest taka, że SZCZĘŚLIWI CZASU NIE DOŚWIADCZAJĄ. Bo nie doświadczają gęstości własnych oporów. Zaś jako ODPOWIEDZI na te opory – odpowiedzi na nałożone przez nas warunki na własne szczęście, spokój i miłość (nasz naturalny stan) – doświadczamy właśnie emocji – czyli zagęszczonej w czasie energii miłości. I jeśli dodatkowo będziemy opierać się emocjom, zagęścimy nasze warunki jeszcze bardziej, przez co życie będzie wyglądało jakby utknęło w miejscu – zmiany będzie nam bardzo trudno do niego wprowadzić.
Odpuszczenie negatywności wznosi nas ponad trzy wymiary doświadczane przez nasz umysł oraz wzniesie nas ponad czwarty wymiar – czas. Bardzo łatwo doświadczyć tego przez medytację – czas “leci” wtedy bardzo szybko. Tracimy jego poczucie. Tak naprawdę widzimy wtedy, że czas jest iluzją. Bo życie nie ucieka – jest wieczne.
Dzięki gęstości czasu, umysł może interpretować doświadczenia, poprzez które uzyskujemy mądrość. Czyli następuje nasza ewolucja, którą możemy obserwować w czasie – w gęstości (no bo nawet woda ma gęstość i żeby rybka popłynęła, musi przebić się przez tą gęstość ruchem płetw, co postrzegamy jako ruch fizyczny). Im mniejsza gęstość warunków, tym mniej ruchu fizycznego trzeba wykonać.
Nie musimy się trzymać przeszłości (czego chce tak bardzo nasze ego, by powstrzymać ewolucję – zachować znane warunki). To nie czas płynie, tylko powinna płynąć energia (i płynie – zmienia się – przybiera różne formy). Gdy ją blokujemy, np. jako niskie emocje lub opieramy się miłości i różnym jej formom jak wdzięczność, radość czy dzielenie się, następuje zagęszczenie zablokowanej energii w naszych ciałach (które również wymaga czasu) rozumiane przez świat jako różne dolegliwości i choroby. I im również nauczyliśmy się opierać i je nienawidzić. Bać się ich.
Niektóre są nieuleczalne, więc prowadzą do czego? Do śmierci. Bo skoro nie chcemy odpuścić przyczyn chorób – zagęszczenia poprzez stawiane własnej miłości warunki – skoro nie chcemy się zmienić przez odpuszczenie negatywności, wymuszamy zmianę. Śmierć przez jakąś chorobę lub nagłe wydarzenia to wymuszone przez nas samych odpuszczenie własnych oporów i utożsamień. Śmierć nigdy nie jest przypadkowa. Bo wszystko jest ze sobą połączone. Przypadki nigdy nie mają miejsca. Wszystko istnieje w wielkiej, nierozerwalnej ze sobą harmonii. Tylko nasz umysł we własnym chaosie myśli nie może tego dostrzec.
Dlaczego mamy wojny i tak wiele śmierci? Bo na głębokim podświadomym poziomie wybraliśmy, by przyjść na Ziemię w takich warunkach, by możliwe było doświadczenie i uzdrowienie w sobie ogromnych pokładów negatywności gromadzonych przez ludzkość od tysięcy lat. Jednak mało kto to rozumie i o tym pamięta, bo nasze umysłu koncentrują się na trzymanej urazie, a także na przeżyciu ciała za wszelką cenę. Dlatego następuje śmierć tak wielu osób podczas wojen – gdyż to konkretne istnienie każdej z tych osób skupionej na bezmyślnym zabijaniu przestaje już służyć Życiu i jego ewolucji i trzymanie w sobie nadal tych negatywności byłoby tylko dodatkowym obciążeniem dalej gromadzonym w globalnej nieświadomości.
Innymi słowy – śmierć służy miłości. Nie jest bolesna. Nie jest straszna. Nie czeka po niej żaden demon czy kat rozliczający nas za naszą niewinność i nieświadomość. To bzdury podsuwane przez umysły chroniące tego, z czym się utożsamiliśmy. W co uwierzyliśmy. Jednak dla niektórych osób świadomość tego, że nie zostaną ukarani za swoje uczynki może doprowadzić do tego, że odrzucą swoje sumienie i będą ranić innych bez żadnych oporów (a to jest zdrowa rola wstydu i winy). Niektórzy właśnie przez swoje wyobrażenie, że po śmierci nie ma nic pozwalają sobie (swojemu ego), by żyć bez żadnej harmonii ze światem. Bo nie ma harmonii w nich – to bardzo niska świadomość. Ta osoba jest na początku swojej drogi ewolucji. Słowem – potrzebuje najwięcej miłości.
Śmierć ma wiele wspaniałych obliczy na świecie. Zima to forma śmierci. Jest niezbędna. Po niej następuje rozkwit. Wydech to śmierć – ale śmierć to życie. Więc nie tylko nie mamy w płucach tlenu ale wydychamy dwutlenek węgla. Dzięki temu możemy znów wykonać wdech. Zaprosić nowe życie do siebie. Stać się nowym życiem. Ewoluować.
Czy to znaczy, że ja nie boję się śmierci? Pamiętajmy, że chodzi o ewolucję świadomości. Odpowiednie postrzeganie Rzeczywistości i praw tego świata powoduje, że emocja strachu nie ma potrzeby powstać. A wtedy nie pojawia się potrzeba ucieczki, tłumienia, wypierania, pożądania tego, co pozwoli zapomnieć o niej, ani potrzeba przekraczania jej odwagą, akceptacją czy racjonalnym podejściem. Kocham siebie. JAM JEST. A JAM JEST się nie kończy. Nie ma potrzeby na emocjonalną grę ego. Nie ma ego. Jest to, co jest. A to co jest jest wieczne.
Po co mam stwarzać w sobie opór, który tak naprawdę zasila śmierć i przyspiesza jej manifestację, czyli zmianę? Przecież śmierć służy zmianie, bo sami wyrażamy jej zapotrzebowanie! Czegoś nie chcemy, więc dla świata to jasny sygnał – “proszę o zmianę!”. Otrzymamy najpierw mnóstwo wskazówek, mnóstwo nowych możliwości i szans zanim przyjdzie ostatecznie śmierć ale jeśli nadal będziemy utrzymywać w sobie opór – otrzymamy ostateczne rozwiązanie, czyli śmierć, dużo szybciej. Banie się śmierci (bo, jak mówiłem – umysł święcie wierzy, że boją się powstrzymuje to, czego się boi) to jej zapraszanie. To przyspieszenie absolutnego zagęszczenia, blokady życia w nas. Śmierć to jedynie manifestacja w ciele i umyśle (w fizyczności) tego, co zasilamy naszą świadomością. Ale życie nie umiera.
A jeśli sami ją wybierzemy – no to mocno spadniemy w świadomości. Wybraliśmy ostateczny ratunek od własnych iluzji, których nie pozwoliliśmy sobie odrzucić. Czyli uciekliśmy w jeszcze większą iluzję – że nie mieliśmy mocy, by sobie poradzić. Nawet religie bardzo nie lubią samobójców. Niektórzy mówią, że samobójca nigdy nie trafi do nieba. Inni mówią o wielkim karmicznym obciążeniu, które możemy przerabiać potem przez wiele żywotów. No bo jeżeli uciekliśmy od wielkiego ładunku żalu, to aby skompletować doświadczenie zapewne wrócimy tutaj, by ponownie doświadczyć tego żalu. I go w końcu przekroczyć lub chociaż wznieść się na poziom Pożądania, czyli wyrazić chęć czegoś lepszego dla siebie i szukać sposobu, by to uzyskać. A potem wznieść się i ponad Pożądanie. Może do Gniewu, by szukać sprawiedliwości i karać niesprawiedliwych? A potem do Dumy, by w końcu nie czuć się jak ofiara ale jak sprawca! I wreszcie ponad niskie emocje w Odwagę, czyli zwrócić się w stronę Miłości. Ku połączeniu z Życiem. Odnaleźć wreszcie w sobie Źródło, czyli świadomość JAM JEST.
Czy mam przez to na myśli, że istnieje reinkarnacja? To tylko nazwa. Życie trwa. Po co skupiać się na formach, skoro właśnie to skupienie się tworzy te wszystkie warunki naokoło nas? Najpierw zrozummy to – Życie trwa, jest wieczne. WIECZNE! Nie skończysz się, więc możesz się już nie bać. Co mnie obchodzi co będzie za 40 lat? 40 lat od teraz będzie odbiciem miliardów (nieskończoności) chwil obecnych, z których każda jest odbiciem TEJ WŁASNIE CHWILI OBECNEJ. Jeśli w niej stworzę warunki, zagęszczenie – to zagęszczenie będzie trwało albo się pogłębi dopóki go nie ujawnię i odpuszczę. A ja wybieram uwolnienie już teraz. Po co mam się bawić – raz zagęszczać, raz uwalniać? Mogę wybrać już teraz.
Ciekawy jestem Twojego zdania o tym, co przedstawiłem w dzisiejszym artykule. Jakie jest Twoje wyobrażanie śmierci i skąd wzięło się to przekonanie?
Podziel się tym artykułem!

Napisz komentarz!

Powiadom mnie o
Avatar

Avatar
Gość
Piotrek
16 lipca 2017 13:07

Piotrze, Piotrze to był 11 września 2001, nie 9. ;)

A tak co do samego artykułu:
,,Jeśli naszym przekonaniem jest, że życie to działanie i żeby żyć trzeba cały czas działać, coś robić, zrobić jak najwięcej, będziemy unikać odczuwania, a szczególnie odczuwania wszelkich uczuć, które oceniliśmy jako negatywne robiąc różne szalone, niebezpieczne rzeczy”

Pamiętam jak mówiłeś Feniksowi że jak ,,zdrowiałeś” to obudziłeś się kiedyś rano ciesząc się bez powodu i nie planując zajęć na cały dzień.

To takie planowanie i ciągła chęć bycia zajętym jest częścią uzależnienia?

wpDiscuz
Podobne Wpisy:
O Emocjach – Strach (Część 2)

O Emocjach – Strach (Część 2)

Dziś kontynuujemy temat emocji i świadomości strachu. Część pierwszą znajdziesz klikając na link poniżej: O Emocjach – Strach (Część 1) Dzisiaj poruszymy bardzo ważny temat – znaczenie strachu z perspektywy rozwoju świadomości. Podzielę to zapewne na 2 artykuły (może na więcej). Mówiłem już, że strach służył ochronie życia fizycznego. I służy nadal. Jednak to bardzo ograniczony… Przeczytaj
Wpis!

Dodano:
Komentarze: 14
O Emocjach – Duma (Część 7)

O Emocjach – Duma (Część 7)

Witam Cię serdecznie! Dziś kontynuujemy temat świadomości Dumy. Części 1-6 znajdziesz klikając na linki poniżej: ► O Emocjach – Duma (Część 1). ► O Emocjach – Duma (Część 2). ► O Emocjach – Duma (Część 3). ► O Emocjach – Duma (Część 4). ► O Emocjach – Duma (Część 5). ► O Emocjach – Duma… Przeczytaj
Wpis!

Dodano:
Komentarze: 0
O Emocjach – Wstyd (Część 6)

O Emocjach – Wstyd (Część 6)

W artykule dotyczącym wprowadzenia do emocji napisałem, że emocja jest energią w ruchu. W tym Wpisie wyjaśnię Ci jaki jest realny wpływ tej energii na Twoje życie. Emocje to ładunki energetyczne. Na pewno spotkałeś się ze stwierdzeniem “ładunek emocjonalny”. Innymi słowy chodzi o ładunek energii danej emocji. Naturą energii jest ruch. Dobrze wiesz, że wszystko… Przeczytaj
Wpis!

Dodano:
Komentarze: 10
O Emocjach – Wstyd (Część 2, Wideo)

O Emocjach – Wstyd (Część 2, Wideo)

Wpis ten jest kontynuacją i uzupełnieniem artykułu na blogu serwisu Wolność od Porno: O Emocjach – Wstyd (Część 1) Poznaj te podstawowe informacje. To wciąż początek tego, co chcę Ci opowiedzieć o wstydzie. Na Blogu WoP poznasz czym jest wstyd i jego negatywną stronę. Poprzez darmowy Newsletter poznasz stronę pozytywną, a w tym wideo opowiem… Przeczytaj
Wpis!

Dodano:
Komentarze: 4

WOLNOŚĆ OD PORNO