Dni
Godzin
Minut
Sekund

Ilość Wolnych Miejsc:
/15



Witam Cię serdecznie,

Artykuł ten jest kontynuacją Wpisu:
O Emocjach - Wprowadzenie (Część 1)

Przygotowałem dla Ciebie jeszcze jeden artykuł wprowadzający do tematu 8 głównych emocji:
1. Wstydu.
2. Poczucia Winy.
3. Apatii.
4. Żalu.
5. Strachu.
6. Pożądania.
7. Gniewu.
8. Dumy.

Wróciłem do tego tematu, by podkreślić, że moim celem nie jest demonizowanie emocji. Wręcz przeciwnie - zrozumienie ich ale nie jako pracę umysłu ale jego spokój w obliczu każdej emocji, nawet tej najbardziej nieprzyjemnej w doświadczeniu, szczególnie podczaj jej tłumienia.

Każda emocja to ruch energii, a ruch ma na celu przyciąganie uwagi. Uwagi naszej obecności. Jednak ruch ten przyciąga również uwagę naszego umysłu, który niczym ćma lecąca do ognia, parzy się w obliczu emocji. Pragnie znaleźć dla niej wytłumaczenie, powód lub pretekst. I rzadko mu się to udaje. Zazwyczaj umysł powoduje więcej cierpienia, zmagania i pogłębienie się emocjonalnego stanu.

Ruch energii ma przyciągnąć naszą obecność, a więc świadomość. Czyli coś innego, niż umysł. Chodzi o naszą wrodzoną zdolność obserwacji, bycia obserwatorem. Czyli po prostu bycia. Dodatkowe słowa służą tylko naprowadzeniu Ciebie, drogi Czytelniku, jak można m.in. rozumieć bycie.

Opór, o którym już pisałem, również ma swoje zastosowanie. Ból i cierpienie również. O nich napiszę w przyszłości ale pomyśl - gdy uderzysz się np. w kostkę, skupiasz na nią swoją uwagę, prawda? Ponieważ boli ten fragment ciała. Impuls ma zwrócić Twoją uwagę, by zadbać o to miejsce, by było bezpieczene, by było chronione. A więc chodzi o opiekę.
Jednak umysł od razu szuka powodu bólu, szuka ofiary, szuka wyjaśnienia, szuka i nadaje przy tym jak katarynka. Często, gdy nie ma nikomu nic do zarzucenia, po prostu klnie. Ale najczęściej szuka ofiary, by mieć cel dla ruchu energii emocji, które wtedy powstają jako sygnał na NIEZGODĘ zastanej rzeczywistości. Nie chce się uspokoić. Chce działać cały czas, szczególnie wtedy, gdy nie wie co się dzieje i co można ZROBIĆ. A nie zawsze trzeba coś robić...

Niezgoda ta przejawiać się może w różnych formach i o tym właśnie mówią ruchy energii zwane emocjami.

Mówiłem, że każda emocja ma swoją energię i wypisane wyżej emocje stanowią szereg rozpoczęty od emocji o najniższej energii. Jednocześnie każda emocja, gdy jest stłumiona, rozpoczyna pewien proces. Procesy są różne ale wiedz, że każda z tych 8 niskich emocji rozpoczyna proces, który ściąga nas w dół. Dlaczego?

Bowiem niskie emocje to nie stan naturalny każdego człowieka. To stan wypaczony. Na szczęście mamy wbudowany mechanizm samouzdrawiania. Tzw. emocjonalny system nawigacyjny. Ale jeżeli z niego nie korzystamy, jego mądrość polega na tym, że jego sygnały stają się coraz bardziej bolesne, by... no właśnie - by zwrócić naszą uwagę.

W skrócie jak to może wyglądać:
Czujesz dumę z osiągnięcia. Mówisz - "JA to siągnąłem. Dlatego jestem super gość!"
Jednak po jakimś czasie blask tego osiągnięcia nieco przygasa.
Pojawia się rozczarowanie, a wraz z nim gniew - "Nie zgadzam się, by moje osiągnięcie nie było doceniane!"
Gniew ściąga nas tym samym jeszcze niżej - do poziomu pożądania - "Muszę osiągnąć coś jeszcze bardziej spektakularnego!"
A więc nasza wizja szczęścia otrzymuje kolejny, jeszcze bardziej wymagający warunek - jeszcze większe osiągnięcie.
Dlatego też pojawia się strach - "A jak tego nie osiągnę? Co wtedy?"
Strach może odejmować siły i często doprowadza do tego, czego się boimy. Do porażki.
Porażka wywołuje żal - "Nie osiągnąłem tego! Dlaczego ja!?"
Żal prowadzi do uczucia niemocy, czyli apatii - "Nie mogę nic osiągnąć!"
Niemoc kieruje nas w stronę zarzutów do siebie, czyli poczucia winy - "Dlaczego nie postarałem się bardziej!? Dlaczego musiałem znowu przegrać!?"
Utożsamienie się z porażką prowadzi do najniższego i najbardziej destruktywnego stanu, czyli wstydu - "JA nie nadaję się do niczego! JA JESTEM do niczego!"

Opisałem hipotetyczną drogę niezrozumienia procesów emocjonalnych prowadzących z pozornie wysokiego stanu dumy do najniższego stanu - wstydu.

Brzmi jakby emocje miały tylko negatywną stronę ale to nie jest prawda. Tylko niezrozumienie co oznacza każda z tych emocji i nieprawidłowe postępowanie w ich obliczu może ściągnąć nas niżej. Zauważ, że aby proces pogrążania nas mógł się odbyć, każdej emocji towarzyszyła myśl. Jaka myśl?

Myśl o nas samych.

Umysł stara się powiązać emocje z nami, z tym kim jesteśmy (podobnie czyni to z myślami ale o tym opowiem innym razem). No bo przecież "ja czuję gniew, więc JESTEM pogniewany!". To jedno słowo "ja" lub "moje/moja" to często granica pomiędzy cierpieniem, a spokojem. Pomiędzy nieszczęściem, a szczęściem.

Umysł nie rozumie emocji. Bo nie taka jest jego rola. A umysł (niezdyscyplinowany umysł, co jest faktem dla zdecydowanej większości ludzi na Ziemi) demonizuje, boi się i atakuje to, czego nie zna. Inna kultura, kolor skóry, nieznane, emocja - dla niego nie ma różnicy. Jeżeli czegoś nie może zrozumieć (a jest tego niezwykle dużo i dobrze!), odrzuca to lub na siłę szuka wyjaśnienia, które mu wystarczy, a następnie przywiązuje się do niego i nie chce puścić.

Jednak zadaniem emocji jest nas wspierać. Umysł przy udziale ego przekabaca nasze decyzje, by nam nie służyły. I dlatego zamiast np. wykorzystać wstyd do pobrania lekcji od życia i nie popełniania już jakiejś niekorzystnej dla nas czynności typu wypicie za dużo na imprezie, bierzemy do siebie to co papla umysł, stłumiamy emocje, przez co rozpoczyna się w nas proces spirali samozniszczenia i przy najbliższej okazji nieświadomi naszych intencji, ponownie sięgamy po alkohol, by się upić pomimo logicznych zapewnień, że już tego nie zrobimy. Upijamy się jako forma kary dla nas za popełnione wcześniej głupstwo.

Jeżeli jadleś kiedyś coraz więcej tego, co lubisz, a sprawiało Ci to coraz mniejszą przyjemność, właśnie doświadczyłeś nieświadomego karania siebie. Na tym m.in. opierają się uzależnienia - robisz czegoś coraz więcej (np. oglądanie porno), bowiem uważasz lub czujesz, że potrzebujesz tego coraz więcej, a jednocześnie lubisz to coraz mniej.

Niektórzy za błahostki, które nie były ich winą potrafią karać się całe życie. Bo umysł nie jest w stanie znaleźć rozwiązania dla danej emocji lub zachowań wynikających z emocji (również stłumionej, a więc nieświadomej) DOPÓKI, energia tej emocji nie zostanie wyczerpana. Wyczerpana, a więc uznana i odpuszczona, a nie stłumiona jeszcze głębiej.

Odpuszczanie niskich emocji rozpoczyna wzrost. Wzrost może odbyć się tylko dzięki szczerej intencji wzrostu. Wzrost, czyli odpuszczanie niskich stanów o małej energii, by ujawnić się mogło w nas źródło wyższych energii.

Wyższe stany to, w kolejności od wysokich stanów o najniższych energiach:
1. Odwaga.
2. Neutralność.
3. Ochota.
4. Akceptacja.
5. Rozsądek.

Potem są jeszcze dwa wyższe stany, które jednak już nie są emocjami, tylko przejawianą przez człowieka esencją życia, czyli:
1. Miłość.
2. Radość, zwana też ekstazą (ciekawostka - od tego stanu bycia pochodzi nazwa narkotyku, który jedynie chwilowo odcina niskie stany emocji blokujące doświadczanie tego, co jest naturalnym stanem każdego człowieka i każdej żywej istoty. Jednak umysł już nie jest w stanie tego zrozumieć i po zakończeniu działania specyfiku często za wszelką cenę pragnie uciec od cierpienia związanego z nieumiejętnością poradzenia sobie ze stanami niższymi - i tak tworzy się uzależnienie. Czyli poszukiwanie przez umysł drogi do ucieczki od niskich stanów emocji).

Pojawienie się każdej niskiej emocji to OKAZJA, by ją odpuścić, a więc wzrosnąć. Tym samym nie ma złego stanu. Zła może być tylko interpretacja i decyzja podjęta w obliczu emocji. A najlepsze co możesz zrobić to właśnie nie podejmować żadnej decyzji, gdy trwasz w emocji. Im mniej zrobisz i im mniej będziesz wtedy myślał, tym lepiej na tym wyjdziesz. Każda nieblokowana emocja w końcu się wyczerpie odkrywając przez Tobą stan spokoju, w którym zawsze znajdziesz odpowiedź na każdy problem. Bo każdy problem rodzi się i kończy wraz z emocjami.

Ale o tym już w przyszłych artykułach.

Jeżeli znalazłeś w tym artykule coś dla siebie, masz pytanie lub chcesz się czymś podzielić - poniżej zostaw komentarz!

Pozdrawiam Cię gorąco!
Piotr Kruk


Zostaw komentarz!

Podziel się tym artykułem!

Napisz komentarz!

Zasubskrybuj
Powiadom mnie o
guest
3 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Rafał

Jakiś czas temu próbowałem wywoływać w sobie poszczególne emocje z zakresu tych głównych. W tym celu przywoływałem wspomnienia poszczególnych sytuacji i osób z mojego życia, które wzbudziły we mnie określone emocje. Jakże zdziwiłem się jak dobrze pamiętam owe sytuacje i ludzi, to było niczym wierna fotografia tamtych zdarzeń. Wszystko działo się jakby tu i teraz. W wyniku tego udało mi się przywoływać wyraźne poczucie energii, które kumulowało się w określonych obszarach mojego ciała. Zdziwiło mnie także to jak łatwo mi to przychodziło. Niektóre z nich były bardzo wyraźnie wyczuwalne, niektóre nie były tak chętne do współpracy. Bardzo mocno poczułem gniew, głównie w obrębie klatki piersiowej. Poczucie winy objawiło się u mnie w brzuchu, także było mocno wyczuwalne. Wstyd objął obszar pośladków i niemal całych pleców. Było to także intensywne odczucie. Słabiej odczułem dumę, która zebrała się w obrębie mojej głowy. Poczucie żalu było także słabsze, lokując się w obszarze górnej części klatki piersiowej oraz szyi. Strach okazał się bardzo silny, prawie zdrętwiała mi potylica i tylna część szyi. Apatia była słabiej wyczuwalna, jakby bardziej w głębi mojej klatki piersiowej, trudno mi jednoznacznie określić konkretnie miejsce jej odczucia. To było poczucie jakbym zapadał się w tym miejscu w jakąś otchłań. Jakby coś mnie w tym punkcie wciągało. W końcu odczułem też opór. Bardzo silny. Objawiający się u mnie niczym obroża na szyi, bardzo ściśnięta. Na tyle mocno, iż zorientowałem się jak bardzo blokuje impulsy dochodzące z dolnych obszarów ciała. Co ciekawe najwięcej dolegliwości mam po lewej stronie ciała. Kiedyś wyczytałem, iż ponoć ta strona symbolizuje kobietę, zatem tą postawę nakierowaną bardziej na życie emocjonalne. Jeśli to prawda to może też z tego powodu tak to wszystko się rozlokowało. Po lewej stronie ogólnie wyczuwam jakby większe odrętwienie ciała, od szyi aż po stopę. Większy ból pleców w lewym boku i szczególny ucisk gardła po lewej stronie, także lewe ucho jest jakby bardziej zapchane. Badanie rezonansem magnetycznym nie wykryło żadnych patologicznych zmian w moim kręgosłupie. Często lubię sobie pośpiewać, w ramach ciężkich gatunków muzycznych. Nierzadko słyszałem opinie, iż mam jakby zaciśnięte gardło. Ponoć słychać wyraźnie, iż nie wykorzystuję pełnej jego przepustowości. Czy to kiepska technika, czy działanie silnego oporu. Tego nie wiem. Zauważam jednak pewne relacje między tym co mi fizycznie dolega, a tym gdzie odczuwam konkretne emocje. Blokuję je w sobie z całą pewnością. Ciekawe jest także to, iż podczas jogi czy medytacji umiem zrelaksować te miejsca. Czasem nawet wyłączyć w nich ból. Po prostu skupiam się na nich, jakby spoglądając w nie wzrokiem. Oddycham nimi. Wyobrażam sobie wprowadzanie do nich czystej energii wraz z wdechem, wyprowadzając z wydechem to co zanieczyszczone. To na pewien czas potrafi zadziałać, jednakże powraca potem do normy. Zatem kumulacja emocji, ale i negatywne postrzeganie przeze mnie świata. Kiepskie programy w mojej świadomości. Skład mojego emocjonalnego obrazu tylko to potwierdza. Ostatnio nakręcam się koronawirusem. Nie do końca umiem zrozumieć co się w związku z tym dzieje na świecie. Kiedyś wspominałeś Piotrze o ciekawym i bardzo trudnym do zaakceptowania przez zamknięty umysł spojrzeniu na schorzenia, bakterie i wirusy. Kiedyś pierwszy raz zetknąłem się z tym przy okazji tez Bruce Liptona. Wskazywał on bodajże jak wielki wpływ na naszą biologię ma świadomość, to jak postrzegamy rzeczywistość. O czymś podobnym wspomina też Nowa Medycyna Germańska. Zauważyłem, iż te odmienne od obowiązujących spojrzenia na kondycję ludzkiej biologii są dość mocno atakowane, podważane i uznawane za kontrowersyjne. Sam często nie wiem co o tym konkretnie myśleć. Z drugiej strony, energia ponoć nie istnieje, a jednak mogę ją przywołać, doświadczyć jej i w jakiś sposób ukierunkować. Nawet to proste ćwiczenie na doładowanie wewnętrznej baterii po prostu działa. Bardzo chętnie przeczytałbym Twój wpis o wpływie tego wszystkiego na naszą fizyczną stronę. Mimo tego, iż wiele z tych rzeczy naprawdę rozbija system naszej obecnej świadomości :)

Rafał

Piotrze, nie uważam, iż energia nie istnieje. Doświadczam jej poczucia nie od dzisiaj, jednakże nie wiedziałem z czym się to wiąże. W moim stwierdzeniu miałem na myśli, iż nauka neguje istnienie czegoś czego nie ma możliwości określić w ramach swoich reguł. Jeżeli dla mnie nauka i jej zasady są takim schematem naszego umysłu, wyprowadzonym do środowiska zewnętrznego, to zastanawia mnie jedno. Umysł próbuje jedynie określić za pomocą znanych sobie sposobów to co zauważa w zetknięciu się z emocjami, czyli z energią. Zatem widzi ją, skoro zaczyna mówić coś o niej to musi mieć jakieś jej poczucie. Nauka wydaje się być bardziej odizolowana od tych kwestii. Większe ograniczenia w posiadanych narzędziach badawczych? Inne podejście do tej kwestii? Mówi się o występowaniu biopola ludzkiego ciała. Mówi się o energii kosmicznej, świetlnej. Jesteśmy wręcz naukowo skąpani w różnej formie energii. A emocje? Opór wobec nich? Jakby temat tabu. Wielu badaczy wyklucza nawet istnienie Boga, który jakby przeszkadza im w odkrywaniu prawdy. Potrafimy wykorzystać światło na wiele sposobów, nie znając jego prawdziwej natury. Tak samo jest z grawitacją. Korzystamy z jej przejawów, nie wiedząc czym naprawdę jest. Gdy powiem, iż odczuwam siłę grawitacyjną to zyskam uśmiech zrozumienia. Gdy jednak szepnę o przepływających przeze mnie „energetycznych węgorzach” widzę popłoch i czający się gdzieś kaftan bezpieczeństwa. Straszliwie przed tym uciekamy. Choćby ostatnio. W Internecie jest sporo nagrań muzyki czy dźwięków, które mają na celu ułatwić wejście w dane stany. Choćby otwieranie czakr. Ostatnio uczyniłem sobie taką sesję. W konkretnych miejscach w swoim ciele odczuwałem wyraźne uwolnienia wewnętrznej energii. Od czakry podstawy, aż po tą najwyższą. Będącą jakby trochę poza naszym ciałem. Odczuwałem nawet związane z tym przyjemne ciepło. To faktycznie wyglądało jakby otwierały się we mnie zamknięte kielichy kwiatów. Kręgosłup zaczął wpadać w wyczuwalny puls. Coś ewidentnie się unosiło ku górze. Oczywiście pojawiał się lęk, naczytałem się sporo o czakrach, demonach, przyciąganiu otwartą czakrą chorób i nieszczęść. Wybierałem jednak kontynuację tego, mając świadomość, iż może nie jestem na to wcale gotowy i poniosę jakieś tego konsekwencje. Oprócz tego, iż poczułem się znacznie lepiej tego dnia to przy okazji otwierania czakry gardła uleczyłem nękający mnie od dłuższego czasu jego ból. Wcześniej próbowałem różnych płukanek i nie dawały one realnego rezultatu. Natomiast zadziałała tak zwana „bzdura”. Kto mi uwierzy? :) Obok mnie czytała książkę moja Żona. Zapytałem ją czy czuła w sobie jakąś energię podczas tej muzyki. Odpowiedziała mi, iż nic a nic. Byłem bardziej zdumiony od Niej :) Nie neguję tego, iż wszystko jest całością i współgra ze sobą. Wszystko ma swoje miejsce i w jakiejś dozie jest nam potrzebne. Uzmysłowiłeś mi jednak jak straszliwie wielki mamy wybór, a zarazem jak bardzo się w tym wyborze ograniczamy każdego dnia. Zaczynam doceniać swoje doświadczenia i nie staram się tego coraz mocniej racjonalizować. Prosty fakt. Budzę się w całkiem fajnym nastroju, nawet poranna herbata w promieniach słońca dodaje sporo dobrej energii. Może nie uwalniam w sobie zbyt wiele, jednak mam poczucie, iż słabiej się sobie opieram. Nic szczególnego mnie nie dociska. Po czym zaglądam na portal informacyjny. Czasem z sekundy na sekundę czuję jak wszystko to co było wcześniej wyparowuje. Choć nie byłem może wulkanem energii, to czuję się niczym wyschnięta studnia. Od lat nie oglądam telewizji, muszę przyznać, iż to samo w sobie wpłynęło na mnie pozytywnie. Od pięciu lat jestem na diecie wegańskiej, i choć nie prowadzę jej wzorcowo to czuję się także o jakiś szczebel lepiej niż poprzednio. Nigdy nie jadłem zbyt wiele mięsa, niespecjalnie mi smakowało. Za to nabiał to wprost moje uzależnienie. Efekt „wow!” tych decyzji dawno przeminął, chyba nawet autosugestia by już odpuściła. Jednak ja nadal czuję, iż moje życie wtedy wskoczyło na pewien wyższy poziom, to poczucie się utrzymuje. Oczywiście to nie rozwiązuje moich problemów, jednak pokazuje mi, iż takie decyzje coś dają i potrafią się integrować z innymi, dając efekt fajnej kumulacji. Często odbiera się mnie jako nieśmiałego i depresyjnego mruka. Z tym też jakby każdego dnia się identyfikuję. Jednak często mam poczucie, iż pozuję a tak naprawdę jestem całkiem pozytywnym gościem, trochę ekscentrycznym i nie mającym w sobie tej potrzeby społecznego uznania. Często czuję, iż mam w dłoniach właściwe narzędzia i na dodatek wiem co z nimi uczynić, tylko ciągle coś mnie przed tym powstrzymuje.

Podobne Wpisy:
O Emocjach – Wstyd (Część 5)

O Emocjach – Wstyd (Część 5)

W tym artykule opowiem Ci dlaczego odczuwanie, nawet wstydu, jest krytyczne. Jeżeli czujesz wstyd – doskonale! Dzięki temu możesz go odpuścić. Jeżeli go nie czujesz lub uważasz, że nie potrafisz odczuwać wstydu, mam dla Ciebie dobrą informację – możesz! I odczuwasz go ALE… Fakt, że z Twojej perspektywy nie odczuwasz wstydu oznacza, że jesteś nieświadomy… Przeczytaj
Wpis!

Dodano:
Komentarze: 9
O Emocjach – Wstyd (Część 3)

O Emocjach – Wstyd (Część 3)

Nie bój się wstydu i nie wstydź się go. Co to znaczy „wstydzę się”? Oznacza to „wybieram, by trzymać się emocji wstydu jako powód, by czegoś nie zrobić (np. zmienić swojego sposobu myślenia lub o coś poprosić).” Wstyd to tylko emocja i możesz ją odpuścić. Jednak ego mówi „Nie! Nie tylko będę się trzymał tej… Przeczytaj
Wpis!

Dodano:
Komentarze: 2
Świadomość, kontekst i subiektywność (Część 1)

Świadomość, kontekst i subiektywność (Część 1)

Witam Cię serdecznie! W dzisiejszym artykule chcę poruszyć NIEZMIERNIE istotny temat świadomości, kontekstu i subiektywności. Niestety zauważyłem, że pomimo, iż mówię o najwyższej wadze tych zagadnień, sprawa jest najwyraźniej bagatelizowana. Bowiem ego walczy o swoją „suwerenność”. Nie szkodzi. Moja intencja pozostaje niezmieniona – poprzez edukację uwalniać ludzi ze zmagania i cierpienia. Czyli pomagać ludziom, by… Przeczytaj
Wpis!

Dodano:
Komentarze: 2
Walka z uzależnieniem nie przynosi rezultatów! Dlaczego? (Część 1)

Walka z uzależnieniem nie przynosi rezultatów! Dlaczego? (Część 1)

Jeżeli rozejrzymy się po forach dotyczących uzależnień czy dowolnym innym serwisie o tematyce uzależnień, zobaczymy stwierdzenia mówiące mniej więcej – „Walczę z uzależnieniem!”, „Miałem wpadkę ale nie poddaję się i walczę dalej!”. To nie wszystko – wejdź na dowolny serwis informacyjny i zobaczysz identyczne określenia dotyczące chorób, wojen i innych działań: – Przegrał walkę z… Przeczytaj
Wpis!

Dodano:
Komentarze: 2

WOLNOŚĆ OD PORNO